Lech Wałęsa: Ja im dziś wybaczam, ale oni mi już nie wybaczą

Publikacja w serwisie: 12 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi:

W księdze kondolencyjnej wystawionej w Dworze Artusa w Gdańsku Lech Wałęsa wpisał tylko imię i nazwisko. – Nic nie wpisałem dlatego, że ten potok słów ze wszystkich stron… Trzeba trochę się wyciszyć, zastanowić jak do tego doszło, gdzie popełniliśmy błędy – wyjaśnił były prezydent.

Lech Wałęsa przyznał, że wypadek prezydenckiego samolotu jest dla niego podwójną tragedią osobistą. – Dlatego, że – jak pamiętacie – z paroma z tych ludzi miałem otwarte problemy do rozwiązania. I dzisiaj ja im wybaczam i nie mam pretensji, ale mnie już nie wybaczą – powiedział. – Teraz muszę Pana Boga prosić o wybaczenie, bo też przecież parę błędów na pewno popełniłem i coś tam na sumieniu też jest – mówił. Przypomniał, że nie rozmawiał z Lechem Kaczyńskim jako prezydentem, czyli od co najmniej pięciu lat.

Wśród osób z którymi były prezydent miał konflikt była także była opozycjonistka Anna Walentynowicz. – Były czasy, że była to niezastąpiona, świetna kobieta w walce, ale przyszła demokracja, walka o władzę i w tej walce o władzę poszliśmy za daleko i wycofanie było już niemożliwe – stwierdził Wałęsa ze smutkiem.

Wspominając prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powiedział: – W czasach walki z komunizmem świetnie uzupełnialiśmy się, natomiast potem demokracja nas poróżniła, metody walki też. I myślałem, że przyjdzie czas, że wyjaśnimy sobie i będziemy znów dobrymi przyjaciółmi. Nie zdążyliśmy.

Wałęsa: Zastanowimy się nad sobą


Oceń artykuł:

tagi:

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters