Dla polityków to czas próby

Publikacja w serwisie: 15 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi:

Wyłonienie wspólnego kandydata na urząd prezydenta RP przez siły reprezentujące prawą stronę sceny politycznej to korzystne rozwiązanie. Byłaby to szansa na odbudowanie porozumienia i wzajemnego zaufania oraz dobry wynik wyborczy w starciu z Platformą Obywatelską – oceniają komentatorzy. To jednak trudne zadanie z uwagi na krótki czas dzielący nas od wyborów oraz trwający okres żałoby narodowej.

W tragedii pod Smoleńskiem najboleśniejsze straty poniosło Prawo i Sprawiedliwość, które – obok pary prezydenckiej – utraciło czołowych parlamentarzystów, jak i ministrów Kancelarii Prezydenta RP. Polska wraz z politykami pogrążona jest w żałobie. Jednak w ciągu dwóch tygodni od śmierci prezydenta RP marszałek Sejmu musi podać termin wyborów – stanie się to 21 kwietnia. Jak w obliczu tak bolesnych doświadczeń będzie wyglądała sama kampania wyborcza i relacje polityków? – Przez jakiś czas polityka będzie bardziej stonowana, a i media będą mniej napastliwe, gdy chodzi o stosunek do polityków. Przecież w dużej mierze obraz polityków zależy od nastawienia mediów – ocenił dr Witold Landowski, politolog z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak dodał, po ostatnich doświadczeniach także społeczeństwo będzie bardziej wyczulone i odporne na wyborcze sztuczki socjotechniczne, przez co zwróci większą uwagę na dokonania kandydatów, a nie sposób reklamowania ich w mediach. – Mam taką nadzieję, że decydujące będą rzeczywiste osiągnięcia kandydata i jego walory – dodał. W ocenie Landowskiego, okoliczności przyspieszonych wyborów prezydenckich to odpowiedni moment na wystawienie przez prawicowe ugrupowania wspólnego kandydata. – Można byłoby sobie tego życzyć, by prawica w obliczu tragedii doszła do porozumienia i znalazła wspólnego kandydata, który miałby rzeczywiste szanse na sukces wyborczy. Pozostaje jednak pytanie, kto miałby być tym kandydatem – dodał. W ocenie Marcina Libickiego, wiceprzewodniczącego Polski Plus, takie porozumienie jest możliwe, ale wiele będzie zależeć od postawy największego ugrupowania po tej stronie sceny politycznej, jakim jest Prawo i Sprawiedliwość. Na razie jego przedstawiciele – ze zrozumiałych przyczyn – o polityce nie myślą. Sytuacja zapewne zmieni się po zakończeniu okresu żałoby i godnym pochowaniu tragicznie zmarłych. Na szczęście z procedurą wyborczą na wniosek klubów PiS i Lewicy wstrzymał się marszałek Bronisław Komorowski, który już wczoraj chciał określić termin wyborów. – Najpierw uhonorujmy tych, co zginęli. Oddajmy honor prezydentowi, który w tak dramatycznych okolicznościach wraz z małżonką i członkami delegacji zginął, a sprawy, które dotykają naszej bieżącej polityki, odłóżmy na później – mówił Zbigniew Girzyński, poseł PiS. Czy jednak życie polityczne ulegnie przemianie? Wierzy w to poseł Girzyński. – Na pewno jest taka intencja po stronie PiS, abyśmy patrzyli na życie społeczne, na funkcjonowanie świata, także świata polityki, z większym szacunkiem, spokojem, chłodem, abyśmy mniej emocjonalnie, a bardziej realnie patrzyli na rzeczywistość, byśmy w innych ludziach starali się dostrzegać to dobro, które bije z ich życia, a niekoniecznie szukali tego wszystkiego, co złe – dodał.
Marcin Austyn (Nasz Dziennik)

Oceń artykuł:

tagi:

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters