Żaden aniołek, ale polityk

Publikacja w serwisie: 17 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Polska The Times, Katarzyna Kaczorowska/Gazeta Wrocławska

Nie potrafią o niej mówić w czasie przeszłym

Jeden z jej najbliższych współpracowników Ireneusz Kowalczuk, który z Olą poznał się na początku lat 80. dzięki Adamowi Lipińskiemu, późniejszemu współzałożycielowi Prawa i Sprawiedliwości, mówi wprost: – Przecież ma zadanie do wypełnienia. Po to poszła do Sejmu.

Aleksandra Natalli-Świat

Poseł Prawa i Sprawiedliwości,

wiceprezes PiS,

w Sejmie była przewodniczącą Komisji Finansów Publicznych,

w latach 80. działała w NZS.

Fot. Tomasz Hołod

Od lat tworzyli bardzo bliski krąg przyjaciół. Byli wśród nich: Adam Lipiński z żoną Haliną Wojnarską, Władek Stasiak z żoną Basią, Ola z mężem Jackiem, Irek Kowalczuk z żoną Jadwigą, Iwona Timingeriu. Już w wolnej Polsce lubili w weekendy umówić się na rajd po knajpkach – bo w jednym miejscu nie mogli usiedzieć zbyt długo. Zaczynali od rynku, bo tam mieszkali Lipińscy, którzy zawsze się spóźniali.

- Któregoś wieczoru zawędrowaliśmy do winiarni niedaleko Teatru Polskiego. Wciągnęła nas muzyka, dobry rock and roll z lat 60. W środku młodzież w okolicach dwudziestki. My dla nich jak stare dziadki – po trzydziestce, jedni mniej, inni więcej. Zamówiliśmy jakieś wino. I Ola nagle mówi do Jacka “chodź, może zatańczymy”. Jacek był zmęczony, więc na parkiet z Olą poszedłem ja – wspomina Kowalczuk. Zabawa tak się rozkręciła, że właściciel winiarni porozsuwał stoły na boki, a punktem kulminacyjnym był taniec Oli na beczce. Kiedy wychodzili do domu, młodzi, którzy początkowo patrzyli na nich jak na wariatów, wstali i bijąc im brawo, zaczęli wołać “nie wychodźcie!”.

Pracowita, ambitna, typ prymuski. Już na studiach w gronie tych niepokornych związanych z SKS wyróżniała się urodą, wdziękiem, który łączyła z uporem i konsekwencją. Wszystkie te cechy zaprocentowały później. Radosław Rozpędowski, szef miejskich struktur PiS, mówi wprost: – Dziwię się nawet, że tak późno, bo szczerze przyznam, ta jej błyskawiczna kariera powinna była się zacząć wcześniej.

Aleksandra Natalli-Świat, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, szefowa Komisji Finansów Publicznych w swojej pierwszej kadencji, wiceprezes partii, rozpoznawalna stała się rok temu, kiedy wiosną PiS zdecydował się na kampanię wizerunkową. Ona, Joanna Kluzik -Rostkowska i Grażyna Gęsicka miały pokazać inną twarz PiS. Trzy posłanki, z których dwie pełniły w rządzie Jarosława Kaczyńskiego funkcje ministrów, zostały okrzyknięte aniołkami prezesa. I szczerze nie cierpiały tego określenia.

- Była osobą niezwykle dokładną. Pamiętam, jak pracowałyśmy nad poprawkami do budżetu. Sprawdzała każdą kwotę w każdej rubryce. Mówię jej: “Ola, daj spokój i tak na odrzucą te poprawki”. Spojrzała tylko i odpowiedziała: “ale nikt mi nie będzie wypominał, że daję niesprawdzone informacje” – opowiada Joanna Kluzik-Rostkowska. Była minister pracy przyznaje, że klubowej koleżance zazdrościła eleganckich strojów i świetnej fryzury. – Jak człowiek ma trójkę dzieci, to w tym ciągłym biegu na nic nie ma czasu. I tak po babsku, kiedy patrzyłam na nią, tak wyróżniającą się na sejmowych korytarzach, to trochę jej zazdrościłam – mówi.

A Rozpędowski z przepraszającym uśmiechem dodaje: – Widziałem w Oli przede wszystkim polityka. Fakt, w Sejmie wypiękniała, ale też i wyraźnie odskoczyła od nas. Rozmowy z Olą pięć lat temu i ostatnio były inne. Ona cały czas się rozwijała intelektualnie, cały czas się uczyła, to było w niej niesamowite.

Kiedy szła korytarzem sejmowym, już z daleka było widać, czy jest szczęśliwa, w dobrym humorze, czy zła i ma wszystkiego dosyć. Impulsywna, czasami w gorącej wodzie kąpana.

- Dwie dziewczyny zdają maturę. Rodzice jednej z nich kupują jej w nagrodę malucha. Ze świeżo zdobytym prawem jazdy wsiadają do niego i jadą do Włoch. W ciągu miesiąca zjeżdżają je od południa do północy. Dwie dziewczyny, młode, szczęśliwe, ładne – w czasie tej podróży miały tyle przygód, że można by nie jedną, a dwie książki napisać. Jedną z tych dziewczyn była Ola, a drugą Grażyna Chlebowska, jej przyjaciółka na zawsze – opowiada Kowalczuk.

Józef Pinior, legenda wrocławskiej “S” i polityk o lewicowych poglądach, Aleksandrę Natalli-Świat spotkał miesiąc temu w audycji Radia Wrocław. – Elegancka, błyskotliwa, politykę miała we krwi. Przyglądałem się jej karierze z dużą sympatią. Po tej audycji jeszcze godzinę rozmawialiśmy na korytarzu. Przyznam, że zaimponowała mi.

Uwielbiała jazdę na rowerze. Starała się jak najczęściej wracać z Warszawy do męża, choćby tylko na jeden dzień. Czasem przyznawała, że jest zmęczona. Nie tym, że ciężko pracuje w Komisji Finansów Publicznych, ale tym, że tak ciężko jej dotrzeć z argumentami do ludzi. Odważna, potrafiła łączyć niezależność opinii z lojalnością. Kiedy była przekonana do swoich racji, spierała się nawet z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. I nie zgubiła swojej kobiecości.

- Robiliśmy zdjęcia do jej kampanii do sejmiku wojewódzkiego. Zagaduję, opowiadam dowcipy, Ola była już bardzo zmęczona i spięta dwugodzinną sesją zdjęciową, i nic. W końcu zrobiłem przerwę. Żartujemy. I nagle wypaliłem do niej “Ola, a co ty sądzisz o seksie?”. Spojrzała wtedy na swojego męża, którego zawsze nazywałem “oceanem spokoju”, i wydobyła z siebie cały swój wdzięk i to były jej najpiękniejsze zdjęcia. Poszły w kampanii. Powiedziała wtedy: “Jacek, no powiedz mu coś…”. Ola i Jacek zawsze tworzyli wspaniałą parę. Uwielbiali podróże po Polsce. Zafascynowani byli kulturą czeską. Mieliśmy w maju wybrać się całą paczką – Ola, Jacek, Iwona Timingeriu de domo Wojnarska – do Ołomuńca na czeskie piwo i sery – wspomina Tadeusz Kuranda, artysta plastyk, który współpracował z Adamem Lipińskim i Kornelem Morawieckim w stanie wojennym. Olę poznał w 1980 roku i odtąd pracował przy wszystkich jej kampaniach.

- Jedni robią karierę dla fruktów, inni dla splendoru, ale są też tacy, dla których ani te frukty, ani te splendory nie mają znaczenia. Pozostają sobą, bo ważne jest dla nich to, co robią, i to, jak to robią. I Ola taka właśnie była – mówi, spoglądając z okna biura poselskiego Aleksandry Natalli-Świat na wrocławski plac Solny Radosław Rozpędowski.

Oceń artykuł:

tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters