Anna Walentynowicz – sylwetka

Publikacja w serwisie: 19 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,
- Jedna z legendarnych postaci Solidarności Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie samolotu prezydenckiego, którym delegacja polskich władz udawała się na rocznicowe uroczystości w Katyniu.

Anna Walentynowicz urodziła się 15 sierpnia 1929 r. w Równem na Wołyniu. Osierocona mając 10 lat, zaliczyła tylko 4 klasy szkoły podstawowej. Po 1941 r. wraz z obcymi ludźmi, którzy ją przygarnęli znalazła się pod Warszawą.

To z powodu Anny Walentynowicz w sierpniu 1980 r. wybuchł w Stoczni Gdańskiej strajk, a w jego konsekwencji powstała Solidarność, pierwsza niezależna organizacja w bloku komunistycznym. Obok Lecha Wałęsy, była ona jedną z legendarnych postaci związku.

Po 1945 r. pracowała ciężko w gospodarstwie rolnym pod Gdańskiem. Z myślą o tym, aby być w pełni samodzielną najęła się w Gdańsku do pracy w piekarni i fabryce margaryny. Ciężka praca sprawiła, że była szczególnie wyczulona na ludzką krzywdę.

W listopadzie 1950 r. jak wspominała “wzruszyło mnie krzyczące z murów hasło +Młodzież buduje okręty+ i zapisałam się na kurs spawacza, uczyłam się z zapałem i byłam wdzięczna Polsce Ludowej, że pozwala mi pracować i żyć”. W ten sposób została przodownikiem pracy wykonującym 270 proc. normy, jej zdjęcia trafiły do gazet.

Walentynowicz zatrudniła się w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie pracowała z przerwami jako spawacz i suwnicowa do 1991 r.

W 1951 r. wybrano ją delegatką Związku Młodzieży Polskiej na zjazd socjalistycznej młodzieży w Berlinie. “Ważne, że czułam się w pełni człowiekiem i byłam wdzięczna państwu, które tak wiele i pięknie mówiło o równości i sprawiedliwości” – tak tłumaczyła swoje zaangażowanie w ZMP. Wkrótce jednak zrezygnowała z członkostwa. Rozczarowało ją – jak tłumaczyła – kłamstwo szerzące się w ZMP.

Po oddaniu legitymacji ZMP wstąpiła do Ligi Kobiet i została w stoczni jej przewodniczącą.

Walentynowicz szybko zyskała szacunek wśród załogi, występując odważnie przeciwko różnym nieprawidłowościom w zakładzie. Już wtedy była wzywana na rozmowy ostrzegawcze ze Służbą Bezpieczeństwa.

Kłopoty zdrowotne sprawiły, że połowie 60. przekwalifikowała się na suwnicową, choć mogła przejść na rentę.

Po raz pierwszy próbowano ją zwolnić ze stoczni w 1968 r., kiedy próbowała wyjaśnić defraudację pieniędzy z funduszu zapomogowego. W jej obronie stanęła załoga wydziału W-3. Ostatecznie dyrekcja stoczni przeniosła Walentynowicz na wydział W-2 bez prawa zmiany miejsca zatrudnienia.

Podczas protestu robotniczego w grudniu 1970 r. przygotowywała posiłki dla strajkujących. Była też w styczniu 1971 r. jednym z delegatów na spotkanie robotników z Edwardem Gierkiem, nowym I sekretarzem PZPR.

W 1978 r. przystąpiła do tworzących się wtedy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Była członkiem redakcji pisma WZZ “Robotnik Wybrzeża”. Zajmowała się kolportażem bibuły i ulotek, współorganizowała obchody rocznic Grudnia’70, jej mieszkanie stało się punktem kontaktowym i miejscem zebrań członków WZZ.

Walentynowicz zaczęła być systematycznie nękana przez SB: zamykano ją na 48 godzin, rewidowano, karano upomnieniami i naganami. “W Polsce mogą się jeszcze zdarzać ludzie biedni, ale nie może być ludzi zastraszonych” – mówiła.

8 sierpnia 1980 r. na pięć miesięcy przed odejściem na emeryturę rozwiązano z nią umowę o pracę. Żądanie przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz stało się pierwszym postulatem strajku, który rozpoczął się 14 sierpnia w Stoczni Gdańskiej.

Na żądanie strajkujących przywieziono ją samochodem dyrektora. 16 sierpnia, gdy stoczniowy Komitet Strajkowy podpisał porozumienie z dyrekcją, zatrzymywała wychodzących do domu robotników. To m.in. jej apele sprawiły, że część z nich pozostała, by kontynuować strajk solidarnościowy z innymi zakładami. Walentynowicz weszła w skład prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

We wrześniu 1980 r. została członkiem Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego w Gdańsku.

Obok Lecha Wałęsy stała się najpopularniejszą i najbardziej znaną postacią związku. Gościła w brytyjskim parlamencie i u premiera Francji. W Holandii została Kobietą Roku, wystąpiła w epizodzie “Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy.

Drogi Walentynowicz i Wałęsy zaczęły się już rozchodzić jesienią 1980 r. W jej mieszkaniu odbywały się nieformalne spotkania związkowców sympatyzujących z Jackiem Kuroniem. Walentynowicz popierała Andrzeja Gwiazdę, krytykowała działalność Wałęsy jako przewodniczącego “S”.

Władze gdańskiej Solidarności pozbawiły Walentynowicz delegata na I Krajowy Zjazd Delegatów związku w gdańskiej hali “Olivia” w 1981 r., gdzie ostatecznie uczestniczyła w nim w charakterze gościa.

W 1981 r. Służba Bezpieczeństwa próbowała ją otruć.

Po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r. Walentynowicz została internowana, najpierw w Fordonie, a następnie w Gołdapi.

Po wypuszczeniu na wolność współorganizowała głodówki, uczestniczyła w licznych spotkaniach w kościołach, pisała osobiste protesty i oświadczenia skierowane do władzy.

W sierpniu 1982 r. współorganizowała głodówkę w kościele św. Barbary w Częstochowie w intencji przyjazdu papieża Jana Pawła II, kontynuowaną w jej gdańskim mieszkaniu. Po kilku dniach protest rozbiła SB. Na kilka miesięcy do obozu w Strzebielinku internowano syna Walentynowicz Janusza. W tym czasie ówczesny wicepremier Mieczysław F. Rakowski nazwał ją “nieodpowiedzialną awanturnicą”.

Walentynowicz zaczęła być systematycznie nękana przez SB: zamykano ją na 48 godzin, rewidowano, karano upomnieniami i naganami. “W Polsce mogą się jeszcze zdarzać ludzie biedni, ale nie może być ludzi zastraszonych” – mówiła.

8 sierpnia 1980 r. na pięć miesięcy przed odejściem na emeryturę rozwiązano z nią umowę o pracę. Żądanie przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz stało się pierwszym postulatem strajku, który rozpoczął się 14 sierpnia w Stoczni Gdańskiej.

Na żądanie strajkujących przywieziono ją samochodem dyrektora. 16 sierpnia, gdy stoczniowy Komitet Strajkowy podpisał porozumienie z dyrekcją, zatrzymywała wychodzących do domu robotników. To m.in. jej apele sprawiły, że część z nich pozostała, by kontynuować strajk solidarnościowy z innymi zakładami. Walentynowicz weszła w skład prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

We wrześniu 1980 r. została członkiem Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego w Gdańsku.

Obok Lecha Wałęsy stała się najpopularniejszą i najbardziej znaną postacią związku. Gościła w brytyjskim parlamencie i u premiera Francji. W Holandii została Kobietą Roku, wystąpiła w epizodzie “Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy.

Drogi Walentynowicz i Wałęsy zaczęły się już rozchodzić jesienią 1980 r. W jej mieszkaniu odbywały się nieformalne spotkania związkowców sympatyzujących z Jackiem Kuroniem. Walentynowicz popierała Andrzeja Gwiazdę, krytykowała działalność Wałęsy jako przewodniczącego “S”.

Władze gdańskiej Solidarności pozbawiły Walentynowicz delegata na I Krajowy Zjazd Delegatów związku w gdańskiej hali “Olivia” w 1981 r., gdzie ostatecznie uczestniczyła w nim w charakterze gościa.

W 1981 r. Służba Bezpieczeństwa próbowała ją otruć.

Po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r. Walentynowicz została internowana, najpierw w Fordonie, a następnie w Gołdapi.

Po wypuszczeniu na wolność współorganizowała głodówki, uczestniczyła w licznych spotkaniach w kościołach, pisała osobiste protesty i oświadczenia skierowane do władzy.

W sierpniu 1982 r. współorganizowała głodówkę w kościele św. Barbary w Częstochowie w intencji przyjazdu papieża Jana Pawła II, kontynuowaną w jej gdańskim mieszkaniu. Po kilku dniach protest rozbiła SB. Na kilka miesięcy do obozu w Strzebielinku internowano syna Walentynowicz Janusza. W tym czasie ówczesny wicepremier Mieczysław F. Rakowski nazwał ją “nieodpowiedzialną awanturnicą”.

1 grudnia 1982 została zwolniona ze stoczni “z powodu nieobecności w pracy spowodowanej tymczasowym aresztem”.

Podczas procesu w Grudziądzu sąd skazał ją na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na 3 lata za m.in. “kontynuowanie działalności związkowej i organizowanie akcji protestacyjnej” w grudniu 1981 r.

W grudniu 1983 r. została aresztowana w Katowicach m.in. z Kazimierzem Świtoniem za próbę wmurowania przy kopalni “Wujek” tablicy upamiętniającej zabitych górników.

W listopadzie 1984 r., protestując przeciwko represjom, zwróciła do Kancelarii Rady Państwa 2 brązowe, srebrny i złoty Krzyż Zasługi.

Wraz z siedmioma osobami z Krakowa 18 lutego 1985 r. podjęła w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Bieżanowie Starym k. Krakowa głodówkę przeciwko więzieniu Andrzeja Gwiazdy, aresztowaniu Władysława Frasyniuka, Bogdana Lisa i Adama Michnika oraz przeciwko atakom władz na Kościół. Ten protest przekształcił się w głodówkę rotacyjną trwającą 194 dni, uczestniczyło w niej 371 osób.

Walentynowicz była przeciwnikiem Okrągłego Stołu, który uważała za zdradę i dogadanie się komunistów z częścią opozycji, opanowaną przez agentów SB. Krytykowała przemiany polityczne w Polsce po 1989 r. O współpracę ze służbami specjalnymi PRL Walentynowicz oskarżała wielokrotnie publicznie Lecha Wałęsę.

W 2000 r. Walentynowicz odmówiła przyjęcia honorowego obywatelstwa Gdańska, przyznanego sygnatariuszom Porozumień Sierpniowych.

W 2005 r. toruński sąd przyznał Walentynowicz 70 tys. zł odszkodowania za prześladowania w latach 80.

Na podstawie jej życiorysu Volker Schloendorff nakręcił w 2006 r. film “Strajk”. Walentynowicz sprzeciwiała się produkcji tego obrazu, zarzucała niemieckiemu reżyserowi “przeinaczanie faktów historycznych” w tym m.in. to, że jej syn służył w ZOMO.

W maju 2006 r. Anna Walentynowicz została odznaczona przez prezydenta Orderem Orła Białego.

Anna Walentynowicz była osobą naprawdę wierną Polsce, dbała o wszystkie rodziny ofiar stanu wojennego” – powiedziała w sobotę PAP Teresa Majchrzak, matka śmiertelnie pobitego przez ZOMO poznaniaka Piotra Majchrzaka. Uczeń Technikum Ogrodniczego, 11 maja 1982 r. został zaatakowany i pobity przez oddział ZOMO. Zmarł 18 maja w szpitalu nie odzyskawszy przytomności.

Anna Walentynowicz bardzo mi pomogła po śmierci Piotra. Pomagała nam przetrzymać pustkę jaka nas ogarnęła. Cały czas mówiła, że przyjdzie czas wyjaśnienia prawdy o jego śmierci. Dzwoniła do nas i pytała czy nam czegoś nie trzeba, podczas gdy sama żyła bardzo skromnie. Potem wielokrotnie zapraszała nas do swojego domu, całe noce opowiadała o losach Polski, o tym co jeszcze trzeba zrobić, żeby było lepiej i sprawiedliwiej” – opowiadała Majchrzak.

Oceń artykuł:
(1.50)
głosów: 2
tagi: ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters