Maciej Płażyński – sylwetka

Publikacja w serwisie: 19 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,
PAP – 10-04-2010 17:13
Maciej Płażyński zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu, którym delegacja władz polskich udawała się na rocznicowe uroczystości w Katyniu.

Płażyński był w latach 1997-2001 marszałkiem Sejmu, wicemarszałkiem Senatu, prezesem stowarzyszenia “Wspólnota Polska”. Aktywnie wspierał Polaków na Białorusi.

Maciej Płażyński urodził się 10 lutego 1958 w Młynarach na Pomorzu. Był żonaty, miał trójkę dzieci.

Po sierpniu 1980 jako student prawa na Uniwersytecie Gdańskim był wśród założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich. NZSP było pierwszą z niezależnych organizacji studenckich, które w tym czasie zaczęły powstawać na wyższych uczelniach, by następnie zjednoczyć się w Niezależne Zrzeszenie Studentów.

Płażyński stał na czele NZS na UG i był jednym z organizatorów strajków studenckich przed i po 13 grudnia 1981. W stanie wojennym założył Spółdzielnię Pracy Usług Wysokościowych “Świetlik”, znanej też jako “Gdańsk”. Spółdzielnia istniała w latach 1983-90 i była miejscem pracy wielu opozycjonistów, pozbawionych możliwości legalnego zarobkowania. Zajmowała się szczególnie niewdzięcznymi pracami wysokościowymi, a pracowali w niej m.in. Donald Tusk i Wiesław Walendziak.

Płażyński, jak wspominali jego współpracownicy z tamtego okresu, poza bardzo sprawnym zarządzaniem Spółdzielnią, osobiście wykonywał szereg prac i słynął z doskonałej sprawności fizycznej.

“Fenomen Maćka polegał na tym, że nie bał się pracować z lepszymi od siebie. Mógł więc się na nich oprzeć. Miał dar zjednywania sobie ludzi. Wierzył im i wobec tego podejmował odważne decyzje” – opowiadał w poświęconym Spółdzielni tekście w “Gazecie Wyborczej” z 1994 jeden z pracowników Mirosław Rybicki. “To on przed robotą wyceniał, ile firma chce wziąć za robotę. Stawał przed kominem, mrużył oczy i mówił na czuja: pięć milionów! Brał robotę, nawet jeśli wydawała się niewykonalna. Nie musiał wiedzieć, jak to zrobić, miał zaufanie, że chłopaki coś wymyślą” – dodawał w tym samym tekście Zdzisław Kamiński.

Pasją Płażyńskiego z tamtego czasu, którą podzielało całe środowisko, była piłka nożna. Regularnie rozgrywano mecze z udziałem pracowników Spółdzielni, w których na ogół stawały przeciw sobie drużyny Ruchu Młodej Polski oraz środowiska późniejszego KLD, wówczas skupionego wokół pisma “Przegląd Polityczny”. Płażyński regularnie brał udział w meczach reprezentacji piłkarskiej polskiego parlamentu.

W sierpniu 1988 Płażyński, jako prezes Spółdzielni, wspierał strajki na Wybrzeżu, za co został honorowym członkiem NSZZ “Solidarność” Portu Gdańskiego. W tym okresie był współtwórcą “Kongresu Liberałów”, z którego później wyłoniła się partia Kongres Liberalno-Demokratyczny (jednym z jej liderów był Tusk).

W sierpniu 1990 premier Tadeusz Mazowiecki mianował Macieja Płażyńskiego wojewodą gdańskim. Płażyński był jednym z najdłużej pozostającym na stanowisku wojewodów, odwołał go dopiero premier Włodzimierz Cimoszewicz w sierpniu 1996, a wywołało to falę protestów w Gdańsku. Utrzymywanie Płażyńskiego przez koalicję SLD-PSL spowodowane było szczególnie dobrymi stosunkami wojewody z prezydentem Lechem Wałęsą, a także jego żoną Danutą, w której gdańskim domu Płażyński często bywał.

W wyborach 1997 startował z listy AWS i na fali popularności po odwołaniu ze stanowiska wojewody otrzymał rekordową w tych wyborach liczbę 124 683 głosów. 20 października 1997 został wybrany marszałkiem Sejmu – choć zgłoszony został przez AWS, poparły go wszystkie ugrupowania.

Początkowo, jako marszałek, wykazywał brak wprawy w prowadzeniu obrad, w wyniku czego opozycja ochrzciła go przezwiskiem “Przerwa”. Największą wpadkę miał w styczniu 1998, przy okazji głosowania ratyfikacji konkordatu. Przed głosowaniem zapomniał bowiem użyć formuły o przejściu do trzeciego czytania. SLD podważyło legalność głosowania i po kilku godzinach musiało ono być powtórzone.

Zdecydowane wystąpienie polityczne jako marszałek miał w grudniu 1999, przy okazji głosowania weta prezydenta do ustawy podatkowej. Z fotela marszałka oświadczył wówczas, że prezydent w uzasadnieniu do weta naruszył godność Sejmu, więc on musi stanąć w jej obronie.

W listopadzie 1997 był wśród członków-założycieli Ruchu Społecznego AWS (z RS AWS wystąpił w grudniu 2000). Wcześniej, w latach 1992-93, był członkiem założonej przez Aleksandra Halla Partii Konserwatywnej.

19 stycznia 2001 roku wraz z Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem powołał Platformę Obywatelską. W wyborach parlamentarnych 2001 Maciej Płażynski startując z listy Platformy Obywatelskiej, uzyskał najlepszy indywidualny wynik w okręgu gdańskim, wygrywając miedzy innymi z Lechem Kaczyńskim.

W 2002 roku był inicjatorem porozumienia PO i PiS tworzącego koalicję PO-PiS na wybory samorządowego w 2002 r. W czerwcu 2003 roku złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego klubu PO oraz z szefa partii i opuścił partię. Do końca kadencji pozostał posłem niezależnym.

W wyborach parlamentarnych 23 września 2005 roku Płażyński wystartował jako niezależny kandydat na senatora. Zdobył ponad 150 tysięcy głosów. Został wybrany wicemarszałkiem Senatu. W wyborach parlamentarnych z października 2007 roku startował z listy PiS. Nie wstąpił jednak do klubu PiS – został posłem niezrzeszonym.

11 maja 2008 roku objął funkcję prezesa stowarzyszenia “Wspólnota Polska”.

Był honorowym obywatelem miast Młynary, Puck, Pionki i Lidzbark Warmiński. Był fundatorem Fundacji Pomorskiej założonej dla propagowania postaw aktywności i przedsiębiorczości, szczególnie wśród młodych ludzi z najuboższych rodzin. Był współfundatorem Fundacji “Nuta Nadziei” wspierającej utalentowane muzycznie dzieci niepełnosprawne.

Oceń artykuł:

tagi: ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters