Saakaszwili dotarł na pogrzeb z Waszyngtonu

Publikacja w serwisie: 21 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , ,

Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili zrobił wszystko, by dotrzeć do Krakowa na pogrzeb swojego największego politycznego przyjaciela Lecha Kaczyńskiego.

Okrężną drogą i z przygodami dotarł do Krakowa w niedzielę około 17.


Prezydent Gruzji jak żaden inny spośród przywódców państw manifestował żałobę na pogrzebie Marii i Lecha Kaczyńskich. Jego konto na Facebooku pełne jest wspomnień i oznak prawdziwego żalu, a jego niedzielna lotnicza szarża do Krakowa przejdzie do historii

Już w dniu tragedii na profilu prezydenta Gruzji w społecznościowym portalu Facebook głównym zdjęciem są dwie flagi: polska i gruzińska, obie przepasane kirem. A Saakaszwili publikuje m.in. prywatne zdjęcie Lecha Kaczyńskiego całującego żonę w policzek przy lampce wina. “Niech spoczywa w pokoju bohater Gruzji i Polski, nasz najlepszy przyjaciel i sojusznik Lech Kaczyński- pisze. W innym wpisie o Kaczyńskim: “Najlepszy przyjaciel Gruzji, który nigdy nie opuścił nas w trudnej chwili. Teraz jesteśmy sami…”. Gruziński prezydent zapowiada też, że centralna ulica Tbilisi otrzyma imię Lecha Kaczyńskiego. Do tego filmiki, w których Saakaszwili wspomina Lecha Kaczyńskiego jako “osobę wspaniałej odwagi, wielkiego serca i zasad”.

Dziś rano Saakaszwili (lub pewnie jego służby prasowe) przekleił i zaakceptował obrazek, który w niedzielę przed północą pojawił się w serwisie demotywatory.pl. Obrazek ten to zdjęcie Saakaszwilego i hasło ”Prawdziwy przyjaciel zawsze znajdzie sposób, aby dotrzeć i wesprzeć cię, nawet gdy to niemożliwe”.

Warto dodać, że kilka dni temu Lechowi Kaczyńskiemu nadano pośmiertnie tytuł Narodowego Bohatera Gruzji za wsparcie w czasie wojny rosyjsko-gruzińskiej z sierpnia 2008 roku.

Uwaga, leci dżygit

Determinacja z jaką dążył przywódca Gruzji na pogrzeb przyjaciela była niesłychana. Gdy trzy tuziny przywódców świata wystraszonych pyłem odmówiło lotu (premier Austrii zrezygnował nawet z podróży samochodowej z Wiednia), Saakaszwili leciał z USA (był tam z wizytą) i doleciał dopiero na Wawel w ostatniej chwili.

Jak podały media gruzińskie prezydent Saakaszwili, najpierw przyleciał z USA do Portugalii, stamtąd udał się do Włoch, następnie do Turcji, dalej do Bułgarii, a później do Rumunii. Dopiero z tego kraju udało mu się przylecieć do Polski.

Wydawało się nawet, że dojdzie do spotkania z prezydentem Miedwiediewem. Uścisku dłoni głów obu skłóconych państw – jak się wydawało – żadnemu z nich nie uda się uniknąć. Jednak Saakaszwilego niespodziewanie zatrzymali Włosi podczas międzylądowania. Najpierw tamtejsze służby lotnicze nie chciały go przepuścić ze względu na utrzymujące się ryzyko pyłów. Saakaszwili jednak nalegał. O 13 gruziński MSZ poinformował nawet, że prezydent już leci. Po chwili wysłał dementi. Włosi znów wstrzymali jego odlot, odkrywając nieścisłości w dokumentacji lotu. Kapitan prezydenckiego samolotu zobowiązał się jakoby do lądowania w Krakowie w oparciu o instrumenty, których na pokładzie nie posiadał. Saakaszwili nie ustępował i w końcu o 15 zezwolono na odlot. W tym czasie trwała już uroczystość w Kościele Mariackim.

Niedziela godzina 17

Samolot prezydenta Gruzji kołował właśnie po lądowaniu, gdy na płytę lotniska w Balicach wjechała limuzyna prezydenta Rosji. Spóźniony Micheil Saakaszwili popędził na Wawel, by zdążyć na sam pochówek Lecha Kaczyńskiego. Dmitrij Miedwiediew odleciał do Moskwy. Nie doszło więc do niemożliwego – spotkania zwaśnionych liderów Rosji i Gruzji. Informacje, że tak to wyglądało potwierdziła nam rzecznika krakowskiego Portu Lotniczego Justyna Zajączkowska. – Obaj prezydenci byli w odległości kilkunastu-kilkudziesięciu metrów od siebie, mimo to, nie rozmawiali ze sobą. Nie należy jednak dopatrywać się tutaj złej woli. Doprowadził do tego charakter procedur lotniczych – dodała Zajączkowska.

Ciekawostką jest to, że w tym samym czasie na płycie lotniska w Balicach kołował też samolot trzeciego polityka, prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Oceń artykuł:

tagi: , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters