RAPORT: Problemy z komunikacją między kontrolerem a załogą mogły być przyczyną katastrofy

Publikacja w serwisie: 22 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Raport Millera dopiero po 17 lipca, są problemy z tłumaczeniem » Belgijska prasa: Niewyszkoleni piloci byli przyczyną katastrofy » Przyczyną katastrofy były “dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie o brzozę » “Komsomolskaja Prawda”: Tajna instrukcja przyczyną katastrofy Tu-154M? » KARA ZA PRZECIEK? Rodziny ofiar katastrofy nie będą już mogły kopiować akt śledztwa » Raport MAK: bezpośrednie przyczyny katastrofy » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » ROZMOWA Z KONTROLEREM LOTU ZE SMOLEŃSKA » Komisja Millera redaguje raport ws. katastrofy » Problemy z sarkofagiem prezydenckiej pary » Dopiero za dwa miesiące poznamy raport MAK w sprawie katastrofy » Nie tylko polski samolot miał problemy? » Na początku przyszłego tygodnia raport MAK w sprawie katastrofy 10 kwietnia » Raport MAK nie wskazuje ani jednej prawdziwej przyczyny katastrofy smoleńskiej » Radosław Sikorski – Raport o przyczynach katastrofy musi przekonać opinię publiczną » “Chcemy pierwsi poznać raport polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy 10 kwietnia” » Zapis rozmowy między pilotami Ił-76 a kontrolerami lotów » Nie mechaniczne uderzenie, a wybuchy były przyczyną zniszczenia tupolewa » Mogły być nawet trzy fałszywe notatki » ZAŁOGA » Rozmowy między pilotami Tu-154, Jaka-40 i wieżą kontroli lotów w Smoleńsku » Czarne skrzynki mogły być badane poza Rosją » Mikrofony z kokpitu Tupolewa mogły nagrać rozmowy VIP-ów » Rozmowa telefoniczna między z-cą D-cy Bazy a oficerem operacyjnym po odesłaniu Iła-76 na lotnisko zapasowe » Wojciech Materski: Trudne sprawy między Polską a Rosją wciąż pozostają » MAK: Załoga Tu-154 była źle przygotowana » Załoga samolotu Tu-154M » Reuters – “załoga żyje” – (dezinformacja?) » Gen. Czaban kontruje: załoga była dobrze przygotowana » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Rosyjscy eksperci: Załoga samolotu Tu-154 nie zrobiła tego, co należało » MAK opublikował pełny zapis wszystkich rozmów wieży z załogą TU-154 » Załoga Jaka-40 mogła popełnić przestępstwo podczas lądowania » Philip Crowley – “Przykro jest to mówić, ale w tej chwili jest to sprawa między Rosją a Polską” » Dziurawy raport MAK » Politycy komentują raport MAK » JAROSŁAW KACZYŃSKI: RAPORT MAK TO KPINA Z POLSKI » Raport MAK powstał wbrew międzynarodowym przepisom » RAPORT MACIEREWICZA o działaniach żołnierzy i pracowników WSI … » Akta katastrofy NIE MUSZĄ być tajne » Są kolejni winni smoleńskiej katastrofy » Przyczyny katastrofy Tu-154M nie w najbliższym czasie » Amatorski film z miejsca katastrofy – Smoleńsk 10.04.2010. » Zakończyły się czynności śledcze na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem » Tragedia w Smoleńsku. Zagraniczne gazety spekulują na temat przyczyn katastrofy » Raport co kwartał » Raport dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego » Ostateczny raport MAK już w środę » RAPORT ROSYJSKICH PSYCHIATRÓW » Protokół opóźni raport? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Rosyjski kontroler nie bardzo orientował się, w jakim systemie należy podawać wartości ciśnienia atmosferycznego na lotnisku w Smoleńsku – dowiedział sie nieoficjalnie dziennikarz RMF FM. To kluczowa wartość, bo od niej zależą wskazania pokładowych wysokościomierzy. W Rosji używa się innego systemu określenia tej wartości, niż jest to przyjęte w międzynarodowym lotnictwie.

Z dostępnych danych wynika, że prezydencki samolot schodził do lądowania w osi pasa, a więc znalazł się pod prawidłową ścieżką podejścia. Był za nisko i dlatego najpierw uderzył w antenę pomocy nawigacyjnej (radiolatarnię), a później zaś zahaczył o drzewa – tak opisywali to świadkowie wypadku. Wyglądało to na coś, co określa się jako kontrolowany lot w kierunku ziemi. Do takich sytuacji dochodzi, gdy załoga samolotu pozbawiona widoczności i polegająca na przyrządach właśnie, jest przez nie wprowadzana w błąd.

Teraz konieczne jest wyjaśnienie różnic w tych systemach podawania wartości o ciśnieniu. Na świecie przyjmuje się, że ciśnienie jest podawane według QNH, czyli średniego ciśnienia na poziomie morza. Inaczej rzecz ujmując, ten standard nie uwzględnia wysokości terenu. Ustawiony według tej wartości wysokościomierz wskazuje na lotnisku nie zero, a pewną wysokość – taką, na jakiej jest położony teren nad poziomem morza. Natomiast w Rosji używa się systemu QFE, czyli podaje się ciśnienie uwzględniające wzniesienie terenu. Tak ustawiony wysokościomierz pokazuje na lotnisku zero. Załoga prezydenckiego samolotu lecąc z ciśnieniem mierzonym według QNH, mogła sądzić, że jest wyżej, niż była w rzeczywistości.

W tym momencie ważna jest komunikacja między kontrolerem a załogą, bo obie strony muszą ustalić, jakimi systemami się posługują. A z tym w sobotę był właśnie kłopot. Pod warunkiem, że kontroler wie, co mówi (…) A z tego, co słyszałem, to tak za bardzo nie wiedział o niektórych rzeczach, bo tam go pytali od razu nasi, co tam byli, on pytał, co to jest. Ale to już niech komisja sobie ustala – mówi pułkownik Tomasz Pietrzak, były dowódca pułku, który woził polskich VIP-ów.

Być może dlatego tak ważne było ponowne przesłuchanie rosyjskiego kontrolera, o co zwróciła się strona polska po katastrofie. Korespondencja z wieżą jest już zapewne znana ekspertom z komisji. O ile zachowały sie instrumenty pokładowe, możliwe będzie sprawdzenie ustawień wysokościomierzy, czyli to, jaka wartość ciśnienia została na nim ustawiona.

To może mieć związek z podkreślaną przez rosyjskiego zastępcę dowódcy wojsk lotniczych decyzją o podjęciu próby lądowania w tak trudnych warunkach pogodowych. Doświadczony pilot – a takim przecież był Arkadiusz Protasiuk – nie ryzykowałby bez powodu. Zdecydował się na lądowanie, schodząc jak najniżej i szukając przez okna dziury we mgle, próbował posadzić maszynę. Można założyć, że ustawił na odpowiednich przyrządach tzw. wysokość decyzyjną – bezpieczną wartość nad terenem. Miał schodzić do tej wysokości i jeśliby warunki na to pozwoliły, wylądowałby. To jednak było niemożliwe, jeśli nie porozumiano się co do systemów wartości ciśnienia. Samolot schodził coraz niżej, a do założonej wcześniej wysokości decyzyjnej – według przyrządów – było jeszcze daleko.


Marcin Friedrich
RMF FM
Oceń artykuł:
(4.50)
głosów: 2
tagi: , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Igor Ivakov Musllin :

    Dajtie spokoj z tym cisnieniem i podaniem parametrów przez radziecką wieżę kontrolną, niech wroca pozostali z katastrofy, musza byc wykonane wszelkie ekspertyzy – medycyny sądowej, próbki muszą być wysłane do wiekszości laboratoriów na Świecie, które zajmują się przypadkami śmierci nagłej, czyli eksperci sądownictwa.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • niezorientowany :

    czy pilot rzeczywiście był doświadczony skoro są przypuszczenia, że mógł nie wiedzieć jaki system podawania ciśnienia stosuje rosyjskie lotnictwo? czy polskie służby lotnictwa zrobiły przed rejsem rozpoznanie meteorologiczne terenu wokół lotniska? z terenu wokół lotniska łatwo odczytać, że w okresie wiosennym, w godzinach porannych w wąwozie oddalonym 2,5km od lotniska będą tworzyły się mgły radiacyjne przesuwające się w kierunku pasa startowego a w związku z tym należało przygotować się na plan B czyli przylecieć z zapasem czasowym aby można było wylądować na innym lotnisku lub uzgodnić późniejszą godzinę rozpoczęcia uroczystości. mgły radiacyjne dość szybko znikają w miarę przybywania dnia….

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters