CZEGO BOI SIĘ BRONISŁAW KOMOROWSKI

Publikacja w serwisie: 05 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Bronisław Komorowski wygłosił orędzie do Polaków » Polska wychodzi z NATO – Bronisław Komorowski » Czego jeszcze nie zrobiło BOR » Czego nie znalazłem w raporcie Millera » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Bronisław Wildstein, Lekceważący raport MAK » Bronisław Wildstein przedstawia – ostatni program » Bronisław K. ostatniego dnia pełnienia funkcji marszałka Sejmu przyznał sobie 22 tys. zł nagrody » Seremet i Komorowski zabierają się za IPN » KOMOROWSKI: NOMINACJA W PIĄTEK » Kim pan jest, panie Komorowski?! » Dlaczego Komorowski tak się śpieszy? » KOMOROWSKI LOBBOWAŁ ZA FIRMĄ OD TU-154 » KOMOROWSKI PODPISAŁ “ZŁOTE WETO” » Komorowski: mam poczucie przykrości i żalu » Sikorski nawarzył, Komorowski wychylił » JAK KOMOROWSKI OBWIESZAŁ ORDERAMI ROSJAN » Komorowski podpisze pierwszą ustawę? » Komorowski: zobaczyliśmy inny obraz Putina » “Pomnik postawiony w wyniku nie kalkulacji” – Komorowski » Komorowski o szczątkach: to nie jest wielki problem » Komorowski, Sikorski, Tusk – nie kwestionują ustaleń MAK » Komorowski – “Przyczyny katastrofy smoleńskiej są arcyboleśnie proste” » “Bizantyjski orszak”? Komorowski kłamał w sprawie Smoleńska » Komorowski: “Wyciągajmy wnioski z każdego raportu. Nawet chińskiego” » Program uroczystości na Placu Piłsudskiego. Głos zabiorą Komorowski, Tusk, Łopiński » Jacek Sasin: Niech Komorowski pokaże dokument, na podstawie którego przejął władzę » RMF: Terenu katastrofy pod Smoleńskiem nie ogrodzono bo nie chciała tego Polska. Komorowski: wszystko w porządku » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Filip Rdesiński “Gazeta Polska”, 28-04-2009 09:45

„Taśmy Palikota” wywołały polityczną burzę. W całym tym zamieszaniu pojawił się jednak pewien istotny wątek, który – wydaje się – umknął uwadze wielu komentatorów życia politycznego w naszym kraju. To emocjonalna wypowiedź Bronisława Komorowskiego.

Gdy ujrzałem w telewizji roztrzęsionego marszałka, który niczym lwica chroniąca swoje młode bronił partyjnego kolegi, nie mogłem powstrzymać zdumienia. – Janusz Palikot pewnie jest pierwszy w tej nowej fali działań pisowskich, może ja będę drugi, może trzeci, może czwarty – mówił Komorowski. W rozmowie z dziennikarzami sugerował, że niebawem mogą ukazać się kolejne taśmy, które go zdyskredytują. Oczywiście o przygotowanie tej, jak i „preparowanie” następnej politycznej bomby oskarżył PiS, tak jakby nie istniały w Polsce niezależne media, które prowadzą własne śledztwa dziennikarskie. I gdy tak obserwowałem marszałka, zacząłem się zastanawiać, jakie to taśmy ma on na myśli? Dlaczego tak bardzo jest zdenerwowany sprawą finansowania kampanii Palikota? Czemu zdecydował się na wypowiedź wyglądającą na klasyczne uderzenie wyprzedzające? I po chwili przypomniałem sobie o pewnej leśniczówce niedaleko Janowa Lubelskiego.

Leśniczówce, która kryje wiele tajemnic i łączy marszałka z Januszem Palikotem.

Ojciec chrzestny Komorowski

W 2008 roku jako dziennikarz programu „Misja specjalna” przygotowywałem reportaż na temat konfliktu interesów, który miał dotyczyć Bronisława Komorowskiego, gdy ten pełnił funkcję ministra obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. Reportaż ten nigdy nie został wyemitowany. Powodem był artykuł, który ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski opisali w nim prowadzone przeze mnie śledztwo – oczywiście w jednoznacznie negatywnym świetle. Artykuł był wyraźnie inspirowany przez samego marszałka Komorowskiego, który najwidoczniej obawiając się treści reportażu, postanowił wykonać ruch wyprzedzający i interweniował w zaprzyjaźnionej gazecie. Czy marszałek obawia się dokumentów i taśm zebranych w tym śledztwie? Być może.

Historia, którą one zawierają, jest bowiem bardzo interesująca. Dotyczy zabytkowej leśniczówki położonej głęboko w Lasach Janowskich, nieopodal wsi Władysławów. Leśniczówkę tę wynajął od Nadleśnictwa Janów Lubelski na początku lat 90. Francuz o polsko brzmiącym nazwisku Kruch. Według pracowników nadleśnictwa pan Kruch był w rzeczywistości Belgiem z francuskim paszportem. Co ciekawe, w pismach kierowanych przez niego do Polski widniał adres w Monako.

Pan Kruch wynajął leśniczówkę jako bazę dla swojego hobby, jakim były polowania. I rzeczywiście, w leśniczówce do tej pory wiszą na ścianach podpisane przez niego trofea. Jego pracownikiem i jedynym przedstawicielem w Polsce był Jerzy Kostka.

Kostka za dewizy przysyłane przez Krucha kupował samochody, sprzęt AGD, meble, wybudował także obok leśniczówki (będącej zabytkowym dworkiem) mały dom, w którym zamieszkał. Od początku lat 90. w leśniczówce pojawiał się także Bronisław Komorowski. Był on wówczas wiceministrem obrony narodowej. Podobnie jak Kruch kochał polowania. Czy Komorowski dobrze znał Krucha? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wokół obecnego marszałka pojawiali się w tamtych latach inni podejrzani Francuzi. Jednym z nich był Julien Demol, o którym służby wojskowe wiedziały, że prowadził działalność „stanowiącą zagrożenie dla obronności i skarbu państwa RP.” Mówiąc wprost, oznaczało to, że pracuje on dla obcego wywiadu. Demol stał się pretekstem do nielegalnego rozpracowania Komorowskiego przez WSI.

Wracając jednak do leśniczówki, to z całą pewnością marszałek znał dobrze asystenta Krucha, Jerzego Kostkę. Panowie od lat się przyjaźnią. Komorowski jest nawet ojcem chrzestnym córki Kostki.

Złe wyniki polowań i inwazja grzybiarzy

W 1997 roku Kruch nagle wyjechał i nigdy więcej się już nie pojawił. Wysłał jedynie do Polski dosyć lakoniczny list, w którym stwierdzał, że powodem jego wyjazdu były złe wyniki na polowaniach spowodowane inwazją grzybiarzy. Jednocześnie przekazał nadleśnictwu całe wyposażenie leśniczówki z meblami i sprzętem RTV i AGD. Oprócz tego zostawił samochody honker i łada niva, pojazd wojskowy, ciężarówki, motocykl i bryczki. Jednym słowem, dosyć spory i cenny jak na tamte czasy tabor.

Jerzy Kostka otrzymał volkswagena taro. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że Kruch po prostu nagle zniknął. W tym samym roku 11 kwietnia leśniczówkę wynajęła od Nadleśnictwa Janów Lubelski firma Auto-Hit z Tychów. Jej właścicielem jest wymieniany na liście „Wprost” wśród najbogatszych Polaków – Krzysztof Strykier.

Firma podpisała umowę na 10 lat i miała płacić za wynajem 13 tys. zł rocznie. Rok później do umowy o najem dołączyła spółka Prokom innego polskiego miliardera Ryszarda Krauzego. Od tej pory Prokom miał wnosić 90 proc. opłat za leśniczówkę, a Auto-Hit 10 proc. Jerzy Kostka został administratorem obiektu, a firma Prokom zarejestrowała go jako swojego pracownika.

W 1997 roku Bronisław Komorowski został przewodniczącym Sejmowej komisji obrony narodowej i nadal często pojawiał się w leśniczówce. W 2000 roku obecny marszałek Sejmu został ministrem obrony narodowej. W tym samym roku spółka Auto-Hit podpisała z ministerstwem pierwszy duży kontrakt na dostawy samochodów fiat i iveco.

Łącznie w latach 2000–2004 MON kupił od firmy Strykiera 308 pojazdów. W 2000 roku kontrakt opiewał na 2 374 824,00 zł. W 2001 na 15 480 974,22 zł, a w 2002 na 23 038 731,60 zł. Za kontrakt w 2003 roku MON zapłacił 15 447 040,84 zł, a za 2004 – 41 647 428,18 zł. Podobnie milionowe kontrakty w czasie, gdy Bronisław Komorowski był ministrem (2000–2001), MON podpisał z Prokomem i spółkami, w których Prokom ma udziały. Dotyczyły one dostaw sprzętu komputerowego, informatycznego i poligraficznego oraz oprogramowania. Biorąc pod uwagę powyższe, można z przekonaniem stwierdzić, że wieloletnie wizyty Komorowskiego w leśniczówce były klasycznym przykładem konfliktu interesów. Czy jednak były czymś więcej?

Według rzecznika Prokomu, Bronisława Komorowskiego i Ryszarda Krauzego nigdy nie łączyły żadne relacje. Sam Krauze w leśniczówce był tylko raz, a leśniczówka nigdy nie służyła za miejsce spotkań. – Celem dzierżawy było odrestaurowanie obiektu i zachowanie go jako dziedzictwa historycznego i przyrodniczego. Mieściło się to w ramach działań określanych jako społeczna odpowiedzialność biznesu. Ponadto, leśniczówka służyła jako miejsce wypoczynku pracowników Prokomu – tłumaczył wówczas rzecznik firmy Krzysztof Król. Czy jednak Prokom nie wiedział, że częstym gościem leśniczówki był Komorowski?

Gdy rozmawiałem z mieszkańcami wsi, to niemal wszyscy pamiętali wizyty marszałka. Do tej pory krążą opowieści o kolumnach limuzyn przyjeżdżających do wsi Władysławów i śmigłowcach lądujących nieopodal tamtejszej puszczy. W nadleśnictwie wizyty Komorowskiego też były tajemnicą poliszynela. Zresztą do dnia dzisiejszego zachowały się zeszyty, w których leśniczy rejestrowali polowania obecnego marszałka. Pomimo to Prokom i Auto-Hit utrzymują, że o wizytach Komorowskiego nie wiedziały.

– W czasie gdy pracowników Prokomu nie było w leśniczówce, jej zarządcy mieli wolną rękę w jej wykorzystaniu – tłumaczył Krzysztof Król. – Oświadczam z pełnym przekonaniem, że pan Bronisław Komorowski nigdy nie był zaproszony przez kogokolwiek z kierownictwa lub pracowników Auto-Hitu do leśniczówki dzierżawionej przez naszą spółkę ani nie znamy jakiegokolwiek przypadku, aby nasi pracownicy spotkali pana Bronisława Komorowskiego na jej terenie – to z kolei Andrzej Stolarczyk, rzecznik Auto-Hit. Skąd dwie duże firmy dowiedziały się o istnieniu domku położonego w leśnej głuszy i o tym, że właśnie wyprowadził się stamtąd były dzierżawca i jest możliwość przejęcia obiektu? Czy Prokom, zatrudniając Jerzego Kostkę, nie wiedział o jego koligacjach z marszałkiem? Biorąc pod uwagę wypowiedź rzecznika, trzeba się zastanowić, jak często pracownicy Auto-Hit bywali w leśniczówce. Z opowieści mieszkańców wynika bowiem, że marszałek potrafił przyjeżdżać do leśniczówki na kilka dni, ale też mieszkał w niej nieraz i cały miesiąc. Komorowskiego wszyscy pamiętają, pracowników Auto-Hit, jak twierdzą, nie widywali.

Marszałek bez negatywnych związków

Gdy przygotowywałem reportaż, zwróciłem się do marszałka Komorowskiego z prośbą o wypowiedź na temat jego wizyt w leśniczówce. Niestety pan marszałek konsekwentnie nie miał dla mnie czasu. W jego imieniu wypowiedział się wówczas rzecznik Jerzy Smoliński. – Pan marszałek przebywał rzeczywiście wielokrotnie w leśniczówce Władysławów. Przyjeżdżał tam na zaproszenie swojego przyjaciela Jerzego Kostki – potwierdzał rzecznik. – Czy pan marszałek miał świadomość, że leśniczówka ta była wynajmowana przez te (Prokom i Auto-Hit) firmy i że pan Kostka był ich pracownikiem? – pytałem wówczas. – Myślę, że tak, natomiast przebywali tam najczęściej, z tego co wiem, pracownicy szeregowi poszczególnych firm. I oczywiście tak się często zdarza, że w takich miejscach przebywają także osoby, które pracują w różnych firmach, ale tu jakby pan marszałek nie widział jakiegoś negatywnego związku – odpowiedział rzecznik.

Być może do leśniczówki nigdy nie przyjeżdżali znani biznesmeni czy podejrzane postacie. Jeżeli jednak przyjeżdżali, to możliwe, że nigdy nie rozmawiali z Bronisławem Komorowskim. Czy jednak nie wiedział on, jakie firmy wynajmują leśniczówkę? Czy nikt ówczesnego ministra obrony narodowej nie poinformował, że w firmach tych pracują ludzie wywodzący się z wojskowych służb specjalnych lub związani z tymi służbami?

Dyrektorem oddziału produkcji specjalnej w Auto-Hit był wówczas Marek Nowakowski, pułkownik Wojskowych Służb Informacyjnych. To właśnie ten dział zaopatrywał MON w ciężarówki. Nowakowski szerzej „zasłynął” z głośnej sprawy Pertronu. Jako oficer WSI odpowiedzialny był za nadzorowanie kontraktów dla Marynarki Wojennej. Według raportu weryfikacyjnego WSI mógł on świadomie preparować informacje na temat rzekomego szpiegostwa w marynarce, aby uzasadnić działania operacyjne wobec prezesa Pertronu Andrzeja Fornalskiego i tym samym zapewnić osłonę przed działaniem innych służb. Miało to na celu stworzenie dogodnej sytuacji do korumpowania oficerów marynarki i wyprowadzania pieniędzy z MON. O tym, że w Prokomie pracują ludzie związani z WSI, wiedzieli wówczas wszyscy. Bronisław Komorowski także musiał o tym wiedzieć.

Ryszard Krauze wręcz „kolekcjonuje” ludzi ze służb specjalnych. Dość wspomnieć adwokata, a niegdyś współpracownika gen. Władysława Pożogi związanego z KGB, Krzysztofa Wilskiego, gen. Sławomira Petelickiego będącego niegdyś oficerem wywiadu i kontrwywiadu, Wojciecha Brochwicza będącego niegdyś dyrektorem w UOP, Zbigniewa Okońskiego nadzorującego swego czasu WSI czy Marcina Dukaczewskiego, syna gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa WSI. Na Bronisławie Komorowskim obecność tych osób w firmach wynajmujących leśniczówkę, do której przyjeżdżał na polowania, mogła nie wywoływać specjalnego wrażenia. Marszałek, jak się w zeszłym roku okazało, miał wszak w zwyczaju przyjmować u siebie byłych oficerów WSI takich jak płk Tobiasz i płk Lichocki. Sam nie miał też złego zdania o WSI, bo jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciwko rozwiązaniu tej formacji.

Palikot poluje w Rosji

Sprawa leśniczówki do tej pory nie została do końca wyjaśniona. Co jednak ma z nią wspólnego Janusz Palikot? Otóż okazuje się, że to właśnie w tej leśniczówce poznał on w sylwestrową noc 1994 roku Bronisława Komorowskiego. Panowie zaprzyjaźnili się i pięć kolejnych sylwestrów spędzili razem.

Komorowski uczył Palikota myślistwa. Wspólnie odbywali wiele wypraw.

O jednej z nich Palikot pisze z rozrzewnieniem na swoim blogu: „Z tych wszystkich wydarzeń najbardziej niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy, w kierunku na Białoruś, jak sobie przypominam – w marcu 1997 lub 1998 roku. […] To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa, niż do strzelania. Wśród prawdziwych myśliwych doświadczyłem swoistego rodzaju więzi i kultury, które mają niezwykle wiele uroku. Składają się na to różne obyczaje, pieśni i… nalewki, a nawet dobra tradycyjna kiełbasa. Dawne KGB podesłało nam na wieczór jakiegoś niby-sąsiada, który raczył nas wódką i próbował wyciągać na debaty polityczne. W pewnym momencie powiedział prowokacyjnie: mówcie co chcecie, ale Polska to prostytutka! Jak Rosja była silna – to była z Rosją, kiedy silna stała się Ameryka, to poszła za Ameryką. I patrząc na nas dodał: tylko się nie gniewajcie, ja wam tylko prosto mówię, co myślę… Bronek czujnie nie dał się sprowokować, zaczął coś swoim zwyczajem mądrze i historycznie tłumaczyć. Ja zaś w pewnym momencie powiedziałem: to i ja ci coś powiem – Rosja to było, jest i będzie gówno. Gawno! Tylko się nie gniewaj, wiesz, bo ja tak tylko po prostu ci mówię… co myślę. I tak sobie we trójkę gaworzyliśmy, budując przyjaźń polsko-postradziecką. I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny”.

Bronisław Komorowski wprowadzał Palikota nie tylko w arkana myślistwa, ale też w arkana polityki. To on miał być jego gwarantem w Platformie Obywatelskiej. Dziś, kiedy Palikot ma poważne problemy związane z finansowaniem swojej kampanii wyborczej, Komorowski gotów jest poświęcić wiele w jego obronie. Pozostaje tylko pytanie, jaką tajemnicę skrywa ich wspólna przyjaźń? Czy chodzi o taśmy, o których tak nerwowo mówił marszałek, gdy gorąco zrobiło się wokół Palikota?

Na pytania te z pewnością mógłby udzielić odpowiedzi Janowski Las, który widział i słyszał wiele. Tylko jakoś ciągle milczy, zajęty własnymi sprawami.

Filip Rdesiński

Oceń artykuł:
(4.70)
głosów: 37

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Bogdan O :

    No ciekawe, ciekawe. I jak Polska w tej sytuacji może być niepodległa?

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 21 Thumb down 0

  • mariusz :

    Tylko wspólne ruszenie może coś zmienić dla Polski inaczeć będziemy mieli V rozbiór Polski

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 19 Thumb down 0

  • eliksir :

    Rosija matuszka się cieszy bo ma teraz podległą Polskę i Ukrainę.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 12 Thumb down 0

  • Stanisław :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 1 Thumb down 6

  • Polak :

    Do Stanislaw, najlepiej wszystko wrzucic do worka pt tytulem, teorie spiskowe. A moze lepiej poczytac GW tam wszystko Tobie powiedza, nie trzeba szukac i sie meczyc…

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 7 Thumb down 1

  • Jan :

    Skandaliczna postawa rzadu!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 7 Thumb down 0

  • JU. :

    FSB-Putina-kumpel-TERRORYSTA-WSW-Bronisław-Komorowski-morderca-polskich-oficerów-AK-boi-się: Jezusa-RP-Rodzin-Katyńskich-Czerwonych-Beretów-BOR-Lotników-Stewardes-MON-KGP-Michała-Archanioła-Wrocławia-Klasztoru-NMP-Królowej-Polski!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • mik :

    Cytuje:
    “PROPAGUJCIE TO OSTRZEŻENIE!
    Uwaga Ważne !! Mogą fałszować wybory! Idąc do wyborów możemy utrudnić dokonania ewentualnych fałszerstw!
    Głosy ważne oddane na Jarosława Kaczyńskiego mogą być sfałszowane poprzez dodanie przez członka komisji znaczka „X” przy
    nazwisku drugiego kandydata – głos zamiast „iść na konto” Jarosława Kaczyńskiego stanie się głosem nieważnym!
    Takiego fałszerstwa dopuścić się mogą członkowie komisji w trakcie
    przeliczania głosów. MOŻEMY JEDNAK TEGO UNIKNĄĆ!
    - JAK?
    -TO PROSTE!
    W trakcie oddawania przez nas głosu nie powinniśmy używać długopisu,
    który znajduje się w kabinie do głosowania. WEŹCIE WŁASNE DŁUGOPISY i nimi skreślajcie nazwisko kandydata! Wtedy kolor znaczka
    przy nazwisku Jarosława Kaczyńskiego będzie inny niż kolory długopisów jakimi dysponują członkowie komisji. Śledźcie na bieżąco komunikaty PKW dotyczące samych zasad głosowania ponieważ nie wiadomo mi jeszcze nic o tym czy kolor długopisu może być dowolny czy może ważne głosy będą tylko te, które zostały skreślone konkretnym kolorem. Jeśli na karcie do głosowania nie będzie możliwe postawienie drugiego identycznego krzyżyka w celu sfałszowania Twojego głosu to jest to już jakieś zabezpieczenie, bo fałszerstwo można by w razie czego wykryć.
    14.06.2010 00:06
    ankieterka”

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 5 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    Natknelam sie teraz przegladajac prase internetowa (9.03.2010):
    NO COMMENT :) ))

    Jego przodek był piratem grasującym po Wołdze
    Komorowski przebił “dziadka Tuska”

    “Mój dziadek był piratem. Tak było. I jestem z tego dumny” – powiedział Bronisław Komorowski. Marszałek Sejmu przyznał, że jest wnukiem człowieka, który w 1918 roku uprowadził w Rosji statek i pływając po Wołdze strzelał z niego zarówno do bolszewików, jak i do carskich żołdaków.

    “Przyznaję się na wszelki wypadek. Wolę, aby nikt podczas kampanii nie wyciągał mi, że mój dziadek był piratem. Tak było. I jestem z tego dumny. Mieć dziadka pirata to był szacunek na podwórku. Nikt mi nie podskoczył” – powiedział “Faktowi” marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

    Piracka przygoda Juliusza Komorowskiego zaczęła się po I wojny światowej. “Był w rosyjskiej miejscowości Perm nad rzeką Kamą. Trwała tam rewolucja bolszewicka. Zebrał grupę Polaków i Rosjan. Musieli się ratować. Porwali statek. Ustawili kulomioty na dziobie i na rufie, i popłynęli na Wołgę z zamiarem dotarcia do Morza Kaspijskiego. Płynąc, strzelali się i z czerwonymi, i z białymi” – opowiada Komorowski.

    Niestety, wypłynąć na szerokie morza im się nie udało. Dotarli jedynie do mostu w Astrachaniu. Ale tam musieli uciekać przed gradem armatnich kul. Przez kilka miesięcy pływali Wołgą w dół i w górę, unikając pościgu. Aż pewnego razu wpadli w zasadzkę – pisze “Fakt”.

    “Większość z nich rozstrzelano. Ale mojemu dziadkowi udało się uciec. Tak się zakończyła jego kariera pirata. Przedarł się do Wilna, wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i uczestniczył w demonstracjach antyniemieckich” – opisuje Komorowski.

    ***

    …A ze historia lubi sie powtarzac, moze i my doczekamy sie czasow, kiedy Bronek na “szerokie morza jednak nie wyplynie”, ale dotrze jedynie “do mostu” i bedzie musial “uciekac przed gradem armatnich kul” (razem z calym PO!!!!), “poplywa troche w gore i w dol unikajac poscigu”. AZ PEWNEGO DNIA WPADNIE…!
    Zobaczymy 20 czerwca!

    :)
    Ps. Pczytajcie o prawdziwym zyciorycia szanownego dziadka… Tutaj tez sporo klmastw..

    Pozdrawiam

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 6 Thumb down 0

  • mik :

    „NASZOŚĆ” CZEKAŁA NA KOMOROWSKIEGO
    Bronisław Komorowski dziś jest w Poznaniu. Z prezentami czekali na niego członkowie Akcji Alternatywnej „Naszość”.

    „Pamiętaj głupku o gazie z łupków” – takiej treści transparent trzymali członkowie „Naszości” stojący przed Wyższą Szkołą Nauk
    Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu, w której wizytę zaplanował Bronisława Komorowskiego.

    Lider Akcji Alternatywnej Piotr Lisiewicz chciał wręczyć marszałkowi Sejmu szalik Rosji, maskotkę „kaszalota” i trochę drobnych, aby pokazać, że poznaniacy wcale nie są skąpi – relacjonuje portal mmpoznań.pl.

    Bronisław Komorowski powiedział, że od Donalda Tuska nie dostałby tak wspaniałego prezentu jak szalik reprezentacji Polski, gdyby on był z Krakowa albo z Poznania, więc my mamy dla niego o wiele cenniejszy prezent – tłumaczył Piotr Lisiewicz.

    Aby politykowi Platformy było przyjemniej na klarnecie zagrano „Pojedziemy na łów”, a porządku pilnowały trzy psy wabiące się WSI, FSB i KGB. Jak przekonywali członkowie „Naszości” – na pozór przyjazne, w rzeczywistości agresywne i żądne krwi.

    - Oprócz zwierzyną łowną, żywią się kiełbasą wyborczą – mówili.

    Członkowie „Naszości” próbowali wejść na spotkanie z marszałkiem, skandując hasło „Bronek dla każdego!”, ale zostali wyproszeni przez rektora uczelni. Przez to Bronisław Komorowski wróci do Warszawy z pustymi rękoma.

    gb/mmpoznan.pl

    zrodlo: http://niezalezna.pl/article/show/id/35376

    Fragment komentarza zamieszczonego pod tekstem:
    (…)
    1. Każdy wyborca musi sobie uświadomić, iż wybiera między Polską a Rosją i że inni o tym wiedzą, więc nie będzie mógł się tłumaczyć: ja nie wiedziałem, nie rozumiałem, dałem się oszukać, a bo w TVN mówili, ale Wybiórcza napisała …

    (…) autor: Torquemada

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • kruka :

    DO MIK: SUPER POMYSŁ.
    Ja pod innym artykułem wrzuciłam jeszcze pomysł J.Korwin-Mikke,by fotografować swoje karty po zagłosowaniu i krzyżyk zaopatrzyć w mały charakterystyczny znak (jakaś kreseczka,lekko falująca linia itp.)
    Gdyby pod każdym lokalem postawić człowieka z transparentem zachęcającym do powyższych działań nie musielibyśmy się martwić o wynik wyborów.
    Mam nadzieję,że Admin nie uzna moich postów na ten temat za spamowanie,ponieważ sprawa jest bardzo ważna i warta rozpropagowania :)

    Thumb up 3 Thumb down 1

  • mik :

    “APEL DO MEDIOW, PODAJCIE WRESZCIE NARODOWI INFORMACJE JAK KOMOROWSKI…
    spotkal sie potajemnie z ruskimi na neutralnym gruncie od razu po I turze wyborow 21 czerwca !!! podajcie to ludziom do wiadomosci !!!zaklamance
    NARODZIE GLOSUJECIE NA ZDRAJCE !!! ”

    27.06.2010
    ~Robert” (z forum

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • mik :

    KOMOROWSKI STRACIL HERB
    “Komorowski stracił herb
    Ze strony internetowej Bronisława Komorowskiego, kandydata PO na prezydenta, usunięto po cichu informację o hrabiowskim tytule jego rodu (herb Korczak). Co ciekawe, informacja zniknęła, choć na początku kampanii marszałek bardzo się swoim pochodzeniem szczycił. Dlaczego?
    Okazało się, że używanie tytułu hrabiowskiego przez marszałka było mocno wątpliwe. Tytuł hrabiowski należał bowiem do innego rodu Komorowskich. Posługiwanie się nim przez ród marszałka było według ekspertów ze Związku Szlachty Polskiej i dr. Marka Minakowskiego nieuprawnione. Przodkowie marszałka zdaniem znawców tematu mieli zacząć posługiwać się tytułem hrabiowskim z trudnych do wyjaśnienia przyczyn bądź wyłudzili tytuł od zaborców na podstawie sfałszowanych dokumentów.” – to komentarz na Mediowie [dodany przez Waldemara S.]

    Już wcześniej, w komentarzach u rozmaitych blogerów salonu 24, informowałam o tym, że z Komorowskiego żaden hrabia. Zwrócił mi na to uwagę Yarc za co serdecznie mu dziękuję, odesłał mnie do dość zawiłego tekstu na temat historii herbu Korczak u Genorosusa Dominusa – żeby uprościć ten tekst wystarczy jedno zdanie: ostatni Korczak zmarł bezpotomnie, a przodkowie Komorowskiego przywłaszczyli sobie jego herb.

    Wstyd, wielki wstyd i kłamstwo zwykłe. Nie “czepiałabym się” p.o. prezydenta, gdyby nie fakt, że jest z wykształcenia historykiem i skoro udało mu się w 8dni napisać pracę magisterską to może prześledziłby w tyle samo swoje drzewo genealogiczne? Czy proszę o zbyt wiele?

    A media siedzą cicho, cichuteńko…”

    Fragment tekstu Claroklary na:
    http://claroklara.salon24.pl/200274,l-j-f-p-j-stf-j-d-j-s-c-m-i-o-tym-jak-komorowski
    Mediowo na facebook

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • mik :

    NIEMCY CORAZ BLIŻEJ ROSJI

    Coraz częściej niemieccy politycy podnoszą zasadność zacieśnienia współpracy NATO z Rosją.

    Federalny minister obrony
    Karl-Theodor zu Guttenberg powiedział w Londynie, że Rosja mogłaby pod pewnymi warunkami współpracować z NATO nad ustanowieniem systemu obrony antyrakietowej. Jeszcze dalej idzie Alexander Rahr z Deutsche Gesellschaft fuer Auswaertige Politik, który jest za zdecydowanym pogłębieniem relacji
    Moskwa – Pakt Północnoatlantycki.

    Niemieccy politycy od początku konsekwentnie krytykowali porozumienie między Stanami Zjednoczonymi a Polską o budowie elementów tarczy rakietowej i byli przeciwni tak zaprojektowanej tarczy w Europie. Przypominali, że mocno irytuje to rosyjski rząd.

    Niemcy nie chcieli i nie chcą wspierać porozumienia Warszawy, Pragi i Waszyngtonu. Nie wykluczają jednocześnie możliwości podobnego projektu, lecz tylko na bazie natowskiej, a nawet w porozumieniu z Rosją.

    Niezalezna(wg, “Nasz Dziennik”)http://niezalezna.pl/article/show/id/36106

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    QUO VADIS EUROPA!

    A to ciag dalszy o STREFACH WPLYWOW, ktore staja sie coraz bardziej wyrazne:

    Parlament Ukrainy przyjął projekt ustawy o zasadach polityki zagranicznej kraju, w tym o utrzymaniu polityki pozablokowości.

    Założenia ustawy o zasadach polityki wewnętrznej i zagranicznej oznaczają nieuczestniczenie w sojuszach wojskowo-politycznych – a więc w NATO. W dokumencie znalazło się jednak sformułowanie o kontynuowaniu konstruktywnego partnerstwa z sojuszem. Ukraina nadal będzie dążyć do uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej.

    Wcześniejsza ustawa z 2003 roku głosiła, że priorytetem dla interesów narodowych Ukrainy jest uzyskanie członkostwa w UE i NATO. Wykreślenie w nowej ustawie słów o NATO zaproponował parlamentowi prezydent Wiktor Janukowycz. Przeciwko członkostwu Kijowa w sojuszu występuje także Rosja.

    Za ustawą głosowało 259 spośród 279 obecnych na sali deputowanych. Rada Najwyższa Ukrainy liczy 450 posłów.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • pik :

    Warto zobaczyć:http://www.youtube.com/watch?v=n3TTVhhofoQ&feature=related

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters