Analiza krok po kroku, każda sekunda lotu. Czytaj:Polak nie polityk.

Publikacja w serwisie: 10 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Żaden aniołek, ale polityk » Wnioski z eksperckiej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego Tu-154M » Michał Fiszer: Błąd pilotów nie jest przesądzony, mogli nie mieć wpływu na tor lotu » ANALIZA SIERGIEJA AMIELINA » Analiza według BlackHawk » Jest wstępna analiza urządzeń nawigacyjnych Tu-154 » Analiza wypowiedzi J. Millera w kwestii rejestratora lotów » Analiza kryminalistyczna: “Katyń 2010 – Moskwa 1610″ » Amatorski film ze Smoleńska – analiza oraz transkrypcja audio » Żadnych nazwisk w raporcie – “To analiza faktów, a nie rozpatrywanie winy” » Analiza katastrofy Smoleńskiej – Wywiad: prof. Wiesław Binienda » Predkość lotu i stenogramy … » Trasa lotu samolotu » Katastrofa 10 kwietnia: Dramatyczne zdjęcia, analiza ostatnich chwil prezydenckiego Tu-154 » ROZMOWA Z KONTROLEREM LOTU ZE SMOLEŃSKA » Raport MAK nie mówi nic o kontrolerach lotu » Rejestratory lotu – instrukcja manipulacji » Plan lotu Tu-154 101, w dniu 10.04.2010 » Prokuratura wojskowa dysponuje już analizą kart podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj » Katastrofa samolotu Tu-154 – rozmowa z kotrolerem lotu » Rekonstrukcja lotu wykonana przez MAK [film] » Rosja: Sprawa kontrolerów lotu ze Smoleńska nie istnieje » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Tak wyglądały ostatnie minuty lotu Prezydenta – Inscenizacja Tragedii » ROSYJSCY ŚWIADKOWIE O OSTATNICH SEKUNDACH LOTU TU-154 [Anita Gargas, "Gazeta Polska"] » Co działo się nad lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj w ostatniej fazie lotu prezydenckiego Tu-154M? » Konwencja a status lotu – Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem w świetle prawa międzynarodowego » Nowe dane na temat parametrów lotu Tu-154 z 10 kwietnia dotarły do prokuratury wojskowej » Jak rosyjskie media komentują informację, że w wieży znajdował się oficer FSB, który mógł mieć wpływ na pracę kontrolerów lotu i który “rozpłynął się w powietrzu”, nie będzie przez nikogo przesłuchany? » “Kłamstwo Smoleńskie”
ścigane z urzędu
» Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

10 kwietnia br. roku, tuż przed godziną dziewiątą, do lądowania na smoleńskim lotnisku przygotowywały się dwa samoloty. Zarówno samolot z polską delegacją jak i rosyjski IŁ-76 doświadczyły dziwnych okoliczności towarzyszących zbliżaniu się do lotniska docelowego.

Jeden z naszych aktywnych czytelników, mający doświadczenie w kierowaniu ruchem lotniczym w amerykańskich siłach zbrojnych, przesłał nam swoją hipotetyczną wersję wydarzeń, która w obliczu przedstawionych faktów, może zbliżać nas do poznania realistycznych powodów katastrofy.
Konieczność szczegółowego wyjaśnienia tragicznych dla Narodu Polskiego wydarzeń powinna być priorytetem jakichkolwiek panujących rządów.

Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu jednego zdjęcia z Smoleńska, które widziałem na jakimś forum 1,5 tyg temu.
Zdjęcie przedstawia dwa drzewa oddalone od siebie o kilka metrów z bujna koroną, które zostały  ostrzyżone pod kątem’ przez przelatujący samolot. Zdjęcie było o tyle specyficzne, że przedstawiało niebieską
naniesiona siatkę 3D, które pokazywało, że fizycznie niemożliwe jest uczynienie tego przez jeden samolot. Chodzi o to, że jedno drzewo było ostrzyżone pod katem 45 stopni a drugie pod katem 135 stopni.
Nikt nie potrafił wtedy zrozumieć tego zdjęcia. Ja postanowiłem je przeoczyć ponieważ nie zajmowałem się, wtedy tym tematem a i nie znałem dodatkowych faktów. Takie ostrzyżenie drzewa było możliwe jeśli zostało dokonane przez dwa samoloty. Fakty ostatnich dni oraz pozostałe dane pokazują, że to było bardzo możliwe, prawdopodobne (odpowiedzi można dokonać za pomocą poniższego forum – przyp.red.)
(wszystkie godziny według czasu polskiego).

Znane nam fakty to:
- elektrownia zanotowała awarie linii energetycznej o godz. 08g.39m.30s
- według świadków samolot rosyjski IŁ76 wykonał nieudane lądowanie lecąc odchylony jednym skrzydłem i o mało co nie zahaczając innych samolotów stojących na pasie startowym
- skrzynka polskiego Tu 154M przestała pracować o godz. 08.41.00 (konferencja D.Tuska). Oznaczałoby to, że linia energetyczna została zerwana przez rosyjski samolot o godz.08.39.35 1,5 min później polski samolot rozbił się, w pobliżu.

Co mówią nam te fakty:
- samolot polski był spóźniony o 30 min. przez co znalazł się, w tym samym czasie co rosyjski, czego nie przewidziano.
- oba samoloty miały te same problemy: w odległości 1,1km od lotniska znalazły się, na wysokości kilku metrów. Czyli oba samoloty musiały zaczynać obniżać lot ok 2 km od lotniska.
- samoloty były od siebie oddalone o 1,5 min lotu co oznacza ok.6-7km (standardowe odległości dwóch samolotów na tym samym podejściu do lądowania – pracowałem na radarach)
- oba samoloty ścinały drzewa na niskiej wysokości co tłumaczy sprzeczne doniesienie o uszkodzeniu anteny NDB (1,1km) oraz drzewa
(1,1km), przeszkód oddalonych od siebie o wartość większa niż wynosi rozpiętość skrzydeł któregoś z samolotów
- samolot rosyjski się uratował a polski nie
- alarm lotniska zawył 15 min. po katastrofie
( zrodlo tekstu: hotnews.pl )
Na podstawie tego można przypuszczać, że:
- zostały ustawione fałszywe nadajniki NDB, które oszukały obu pilotóww tym rosyjskiego IŁa-76 w co do odległości od pasa i polskiego
pilota co do odchylenia od osi lotniska ( w przypadku Rosjan fałszywy mógł być nadajnik ustawiony 2 km od lotniska, w przypadku Polaków 2 nadajniki)
- jeśli to był zaplanowany zamach, mgła musiała być sztuczna (tajemniczy samolot latający nad lotniskiem na dwie godziny przed
katastrofą)
- w przypadku zamachu, nie wiedział o tym wcześniej rosyjski rząd (w każdym razie w początkowej fazie)
- słowa uznania należą się, dla rosyjskich internautów i innych ludzi (np. z elektrowni) dzięki którym, mamy te informacje (zdjęcia,
świadectwa, wykresy)
- za zamachem muszą stać służby specjalne, które uciszyły niektóre niewygodne fakty i poinformowały polityków w stosownym dla siebie czasie.

Biorąc pod uwagę te fakty można wysnuć następujący scenariusz (godzina według czasu warszawskiego)

06.40 – tajemniczy samolot rozpoczyna nalot nad lotniskiem, co pokrywa się, z narastaniem mgły.
07.15 – ląduje polski samolot
07.30 – z Warszawy startuje polski samolot prezydencki.
07.35 – mobilne fałszywe nadajniki zajmują pozycje.
08.30 – samolot Polski i Rosyjski IŁ76 krążą nad lotniskiem.  Wieża’ czyli drewniana szopa z anteną przykryta siatką maskowniczą, decyduje, że samolot rosyjski będzie pierwszy podchodził do lądowania, samolot polski wykonuje dodatkowe kółka i kieruje się, za samolotem rosyjskim na ścieżkę podchodzenia do lądowania (10 km od lotniska)
- standardowy odstęp w takich warunkach wynosi ok.6-10 km co w przeliczeniu na czas daje ok. 1,5 – 2 min. (pracowałem na radarach)
08.37.30 rosyjski samolot IŁ76 rozpoczyna podchodzenie do lądowania (10 km od lotniska) operatorzy fałszywych nadajników nie są pewni, który samolot leci pierwszy. Zdążają załączyć drugi fałszywy nadajnik (2,1km od pasa), pierwszy fałszywy nadajnik (7,1km od pasa, nie działa). Dalszy fałszywy nadajnik (7,1) jest ustawiony ok,1000 m poniżej osi pasa i prawdziwego nadajnika
08.38.30 rosyjski samolot mija prawdziwy nadajnik NDB w odległości 6,1
km, zaczyna się, kierować sygnałem na fałszywy nadajnik NDB w odległości 2,1 km od pasa i 150 m poniżej osi lotniska.
08.38min.40s polski samolot rozpoczyna podchodzenie do lądowania. Jest w odległości 10 km od pasa. Otrzymuje sygnał od fałszywego nadajnika NDB (ustawionego 7,1km od płyty lotniska i ok.1km od osi lotniska), Pilot zaczyna się, kierować na sygnał fałszywego nadajnika.
08.39.20s w odległości 2,1km od lotniska samolot rosyjski IŁ76 otrzymuje fałszywy sygnał NDB i zaczyna obniżać lot w celu lądowania.
08.39.30s w odległości 7,1km od lotniska i odchyleniu od pasa ok.1km polski pilot potwierdza wysokość ok.300 metrów, zaczyna się, kierować na drugi fałszywy nadajnik NDB (2,1km od lotniska i odchyleniu ok.150m
od osi pasa)
08.39min.32s samolot Rosyjski uszkadza nadajnik NDB (1,1km- nie stanowi to problemu gdyż nadajnik jest zakłócany)
08.39min.35s to samolot Rosyjski IŁ76 zahacza o linię energetyczną w odległości 1km od lotniska i ją zrywa.
08.39min.37s samolot Rosyjski IŁ76 nachyla się, na bok by uniknąć zderzenia z drzewem. Ścina gałęzie drzew pod katem (45 lub 135 stopni) i udaje mu się, uniknąć kolizji.
08.39min.47s z tym samym nachyleniem na jedno skrzydło o mały włos nie zahacza o jeden z stojących samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami  wieży’ szopy drewnianej pokrytej siatką maskowniczą- pośpiesznie się,
oddala.
08.39min.55s Kontrolerzy lotniska są w szoku, nie rozumieją niczego, po tym co zrobił rosyjski samolot IŁ76, kolejny raz ponoć proponują stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska ale nie informują go o problemach rosyjskiego pilota. Polski pilot stwierdza po raz kolejny, że zrobi jedno próbę lądowania.
08.40min.30s polski pilot otrzymuje fałszywy sygnał z nadajnika NDB. Znajduje się, w odległości 2,1 km od lotniska ale wydaje mu się, że znajduje się, tylko 1,1km od lotniska. Potwierdza i jest nad nadajnikiem NDB. Potwierdza wysokość 100-120 m (prawidłowa) i decyduje się, rozpocząć schodzenie do lądowania. Zwiększa prędkość opadania z
3m/s na 6-8m/s. Przelot nad nadajnikiem uruchamia uszkodzenie łączności z  wieżą’ czyli szopą pokrytą siatką maskowniczą (zamachowcy już wiedza, że ten jest Polski TU 154m)

Włącza się, alarm TAWS ale pilot myśląc, że alarm ostrzega przed płyta lotniska, ignoruje sygnał.
08.40min.37s kontrolerzy lotu w odległości 1,6km od lotniska ostrzegają pilota, że, obniża lot nie w tym miejscu co trzeba. Lecz
pilot pomimo ze znajduje się, w wysokości 130 m nad dnem wąwozu i 70 m nad przyszłym prawdziwym (zakłóconym) nadajnikiem NDB nie słyszy ostrzeżenia  wieży’ ( wieża’ to szopa pokryta siatką maskowniczą, a pas startowy to poukładane płyty betonowe z dużą dylatacją, Anglicy w latach 40 ub. wieku mieli lepsze lotniska polowe i lepiej wyposażone, niż te w Smoleńsku).
08.40min.43s polski samolot znajduje się, w odległości 1.2 km od lotniska i ok.80 m od osi pasa na wysokości 4 m, zaczyna gorączkowo szukać pasa którego się, tu spodziewał (zeznania świadka, rosyjskiego
pilota) i zaczyna kosić pierwsze drzewa.
08.40min.45s odległość od lotniska 1,05 km. Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszynę i zaczyna się, unosić,  niestety ukształtowanie terenu i ciężkość maszyny powoduje, pomimo że wzniósł maszynę na 20 metrów to ciągle znajduje się, 4m nad ziemią gdzie na wysokości nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska 40m
uderza w drzewo tracąc małą część skrzydła (powinien tu mieć wysokość co najmniej 70m). Samolot zbacza w lewo.
08.40min47s Polski pilot próbuje ratować samolot przechylając się, na jedno ze skrzydeł (potrzebna analiza – przechył przeciwny do samolotu rosyjskiego) i ścina poszycie drzewa pod katem 45 lub 135 stopni.
08.40min.49s polski samolot uderza w dużą brzozę tracąc dużą część lewego skrzydła i pilot traci kontrole nad samolotem.
08.40min.51-55s samolot roztrzaskuje się, 300 metrów od lotniska i 150 m poniżej jego osi.

W związku z tym, że to mógł być zamach dla pewności zostały użyte dodatkowe środki, które dały pewność, że wszyscy zginą
- gaz (wczorajsze info o badaniach toksykologicznych)
- nie wykrywalny ładunek wybuchowy
08.41min.00 rosyjscy Kontrolerzy lotu są w szoku, już wiedza że to nie przypadek. Praktycznie nie możliwe jest żeby dwaj piloci popełnili ten sam błąd. Zaczynają się, bać o swoje życie, nie wszczynają alarmu, nie wiedzą co robić.
08.42min.00s przygotowane w pobliżu specjalny oddział służb specjalnych upewnia się, że wszyscy nie żyją i rozpoczyna
zabezpieczanie miejsca katastrofy, nie wszczyna alarmu.
08.55min.00s  Kola’ pojawia się na miejscu katastrofy nakręcając pierwszy  film z strzałami’
08.56min.00s Po stwierdzeniu, że teren zabezpieczony nakazane jest rozpoczęcie akcji ratowniczej, wszczynany jest alarm lotniska
08.59min.00 straż pożarna dociera na miejsce katastrofy.
09.00min.00 rosyjski człowiek pojawia się, na miejscu katastrofy i robi tzw.’trzeci film’ który tak naprawdę jest drugim. Widzi początek akcji gaśniczej, strażacy czekają na wodę.
09.03min.00 po długich minutach i mękach w celu zmylenia służb, Wiśniewskiemu udaje się, dotrzeć na miejsce od przeciwnej strony niż  Kola’. Polak widzi już akcje gaśniczą.

Tak wiec proszę pomóżcie odnaleźć to zdjęcie lub inne zdjęcia ukazujące, że zniszczenia drzew zostały dokonane przez dwa samoloty,  polski i rosyjski IŁ76. Wkrótce podam kilka ważnych kwestii do odnalezienia i o opisania. Skojarzyłem to wczoraj wieczorem, ale nie  nocowałem w domu i nie miałem dostępu do komputera. Nie mogłem usnąć, nie spałem całą noc, te fakty były zbyt jaskrawe w mojej głowie i  oczekiwałem momentu gdy będę mógł je opisać. Wcześniej dziwiłem się, że ludzie zajmują się, nadmiernie trajektorią lotu w ostatnich sekundach od 1,2km od pasa do miejsca upadku, podczas gdy oczywiste było, że pilot nie miał szans. Naprawdę się, dziwiłem. Ale teraz widzę, że to PRAWDA rozdziela zadania i pobudza ludzi do działania w
określonym kierunku.

Dzięki osobom, które analizowały ostatni odcinek lotu (od 1,2km do upadku) będzie można udowodnić, że zniszczenia
drzewostanu były spowodowane przez dwa samoloty : rosyjski IL76 i polski TU-154M, które według uszkodzenia linii energetycznej i  rejestratorów lotu, tzw. czarnej skrzynki tu154M leciały w odstępie 1,5 min, a jeśli oba znalazły się, w tym samym miejscu w takim samym położeniu i na tej samej wysokości, to słowo przypadek jest iluzją.

Potrzebny jest też zapis czarnej skrzynki rosyjskiego IŁ 76(media milczą o nim, a zapis ten będzie bardzo istotny w wyjaśnieniu  katastrofy TU154M Prezydenta).

Potrzebne są szczegółowe oparte na  czarnych skrzynkach dane lotu od. 10km od pasa aż do upadku/ucieczki z lotniska. Opieram się, na wypowiedziach pilotów USAF, US Navy, a  zarazem na moich wcześniejszych obliczeniach i spostrzeżeniach o, których nie wspomniałem – zamierzałem później.

Typowa prędkość opadania wynosi ok 3-3,5 m/s pozwala to posadzić samolot na tzw. poduszce powietrznej, która zwiększa bezpieczeństwo i wygodę lądowania. Niestety w warunkach mgły i niskiej widoczności pionowej bardzo trudno ją stosować gdyż pilot nie widzi ziemi i nie wie, w którym momencie wyrównać lot, bo można minąć pas startowy.

Nadajniki NDB poza oceną wysokości i zasygnalizowania odległości od lotniska  oraz umiejscowienia na osi pasa umożliwiają pilotowi podjęcie decyzji do prawidłowego kąta opadania. Na podstawie zalecanych wysokości  między nadajnikami pilot ocenia właściwy kąt opadania (w praktyce pomagają mu w tym przyrządy i książki lotniska). Tak aby znaleźć się, w prawidłowej wysokości nad nadajnikami oraz płytą lotniska.

Co do Smoleńska dane co do nadajników NDB oraz potrzebne obliczenia są następujace:
- 6,1 km – wysokość 300m
- 1,1 km – wysokość 70m (zalecana dla Tu 154m – 100-120)
- 1,1 km

Czyli aby obliczyć zalecaną prędkość opadania należy obliczyć następujące równania:

- czas przelotu pomiędzy nadajnikami – odległość / prędkość samolotu
4000m /75-80m/s (270-288km/h)(prędkość troszkę wyższą niż końcowa) =
50-53 sekund różnica zalecanej zmiany wysokości między nadajnikami -200m czyli prędkość opadania pomiędzy nadajnikami 6,1km a 1,1km powinna być zbliżona do 200m/50-53 sekund = ok.3,8-4m/s

I teraz zalecana prędkość opadania pomiędzy nadajnikiem NDB (1,1km) a płytą lotniska.

Wiadomo, że samolot nie ląduje na początkowej krawędzi płyty więc dodamy min.100-200m czyli aby obliczyć prędkość opadania pomiędzy nadajnikiem NDB (1,1km),  a płytą trzeba wykonać podobne obliczenia.
odległość do pokonania = 1200-1300m prędkość samolotu = 70 m/s
czas lotu = 17-18 sekund wysokość nad nadajnikiem NDB (1,1km) – 100m (pilot chciał taką osiągnąć).

Czyli teraz zalecana prędkość opadania = ok.6m/s. Pilot miał ok. 6-8 m/s. te dwa metry więcej mogły się, wziąć z tego,
że pilot chciał zejść trochę więcej by prawidłowo ustawić samolot na pas lądowania (bał się, go minąć). Widzialność pionowa wynosiła min.40-50 m więc pilot miałby wystarczająco dużo czasu by zmniejszyć  prędkość opadania i spokojnie posadzić samolot. Jest to tzw.sadzanie samolotu sterami przeciwne do sadzania samolotu na poduszce  powietrznej – ale jak widać warunki atmosferyczne jak i parametry nadajników NDB pozwalały i w zasadzie uzasadniały taki rodzaj  lądowania.

Czyli podsumowując prędkości opadania choć większa od  milej’ była jak najbardziej uzasadniona i związana z danymi lotniska.

Te wykresy przedstawiające zalecane lądowania w Smoleńsku powinny to uwzględnić.(niestety wszyscy rysują prędkości opadania dla 3m/s co powoduje, że prędkość opadania zapoczątkowana 2 km od lotniska wydaje się, dziwna – a taka nie jest.)

Czyli jeszcze raz wykres uwzględniający uzasadnioną warunkami atmosferycznymi i ustawieniem nadajników NDB pokaże, że prędkość opadania samolotu na 2km przed płytą lotniska pokrywa się, z zakładaną
prędkością opadania samolotu na lotnisku w Smoleńsku. Takie zobrazowanie wykresu da dużo do myślenia. Niestety tak jak napisałem
wykresy przedstawiane zakładają prędkość opadania 3m/s.

Co do czasowych uszkodzeń sterów i silników to trudno mi się, wypowiedzieć. Myślę, że były by jakieś ślady tego w czarnych skrzynkach, komunikat dla  wieży’ baraku, oraz zachowanie samolotu mogłoby być inne, czas uszkodzenia/zablokowania musiałby wynieść
ok.6-7 sekund. Możliwe, ale co w jaki sposób musiałoby by być uszkodzone, to trudno mi się, wypowiedzieć.

Podsumowując wydaje mi się, że:

Gdyby silniki się, wyłączyły pilotowi trudno byłoby w tak krótkim czasie odzyskać prędkość wznoszenia gdyż samolot straciłby całkiem
ciąg. Prawdopodobnie rozbiłby się, już na wzgórzu.

Co do czasowej (6 sekund) utraty sterowności nie wiem, musiałby się, wypowiedzieć pilot, który miał coś takiego w czasie lotu. Ewentualnie można poszukać w necie jakiś relacji.
Tylko, że on miał sterowność i
moc, tak jak napisałem wcześniej od 1,3km pilot zaczął wyrównywać już lot oceniając, że w ostatnim odcinku udało mu się, wznieść ponad 20 metrów jako przeciwieństwo opadania (takie odbicie się, w powietrzu) to on dokonał naprawdę dużo (biorąc pod uwagę masę TU 154m). Czyli
wydaje mi się, że miał pełną kontrolę i moc. W przypadku utraty sterowności, (biorąc pod uwagę, że ją miał gdy siła przyciągania była
największa) ciężko według mnie odnaleźć miejsce gdzie jej nie miał.

Utrata siły ciągu silników według mnie odpada, bo utrata siły ciągu na wysokości kilkudziesięciu metrów to prawie pewna katastrofa
(wyobraźcie sobie sytuację, że jedziecie motocyklem, samochodem i silnik Wam gaśnie, po jakimś czasie odpalacie ale praktycznie musicie wszystko zaczynać od nowa jeśli chodzi o ciąg) do tego dodajcie siłę przyciągania i utratę siły pędu. Co do sterowności nie wiem – na pewno nie była to blokada (samolot zaczął się, obniżać – w przypadku blokady nie mógłby dokonywać zmian) a jakby się, zachował samolot w przypadku
krótkotrwałej utraty sterowności można sprawdzić, wyszukać to, w końcu
musimy się, poruszać na zasadzie odrzucać lub przyjmować jakaś poszlakę. Czyli można pozbierać informacje na ten temat i sprawdzić.

Druga sprawa, podwozie raczej wysuwa się, wcześniej czyli ewentualnie awaria, zmiana trajektorii lotu byłaby o wiele wcześniej.
Powiem, że tylu fałszywych informacji w mediach jak dzisiaj to dawno nie pamiętam. Bo widzicie fałszywa informacja ma fałszywie podważyć jakiś trop zmuszając do rezygnacji z niego albo jest to fałszywa flara, jak dla torpedy czyli wyprowadzić ma nas Polaków na manowce.

Ma nas Polaków zmylić. Dlatego ja od jakiegoś czasu gdy wypowiada się, jakiś  ekspert’ w  polskich’ mediach i prasie, biorę długopis i kartkę do obliczania oraz potwierdzam albo i nie jego wypowiedzi. Znajomość matematyki królowej nauk jak i logiki się, bardzo w tym wypadku przydaje.

Podstawianie  ekspertów’ i  ośmieszanie’ to główne metody walki informacyjnej Polacy. O to cały czas chodzi, żaden pilot nie zszedłby bezpodstawnie na taką wysokość nie mając pewności, że jest nad pasem.

Nie szukałby ziemi wiedząc, że nad nadajnikiem NDB(1,1km) powinien być min. 70m (w praktyce 100m) ponad nim. Tak więc jeśli pilot by zdawał
sobie sprawę gdzie się, znajduje nie szedł by tak nisko. Od tego zależy czy ma szanse wylądować czy nie. Formalnie zgoda na lądowanie albo druga próba. Druga sprawa, pilot wiedział, że nad nadajnikiem ten
typ samolotu musi być 100m (więcej niż min.70m), sygnał nadajnika
pomaga mu ustawić kąt schodzenia tak by na tej wysokości się znalazł. Jedna z cech wskaźnika – odbiornika NDB. Ten fakt daje dużo do myślenia, że w odległości 2km był dokładnie na wysokości na jakiej powinien być nad nadajnikiem (1,1km). i potem uczynił dokładnie to co powinien uczynić po potwierdzeniu wysokości 100m nad nadajnikiem NDB,
obniżyć wysokość. To uczynił. Dane z transpondera idą łącznie z danymi co do wysokości i położenia samolotu, ale są danymi innymi. Mówią o statusie samolotu.

Wieża’ drewniana szopa, miała dane co do położenia samolotu. Zostało potwierdzone oficjalnie, że samolot w odległości 2km znajdował się, na prawidłowej wysokości 100m, do odległości 2km nic się, z nim złego nie
działo, potem zaczął się, gwałtownie obniżać o czym  wieża’ szopa poinformowała. Czyli dane są i zostały udostępnione, w każdym razie co
do ostatniej fazy lotu. Z tych informacji, które mamy wynika, że nie był załączony kod alarmowy. Generalnie transponder ma sens na wyższych wysokościach, na małych wysokościach mogą wystąpić zakłócenia.

Ja sam prowadziłem samoloty do wysokości 500m, potem przejmował je radar lotniska lub lotniskowca. I z tego co pamiętam, sygnał transpondera (dodatkowa kreska określająca kod) zawsze znikał pierwszy. Generalnie od 300-400 metrów nie widziałem już samolotu na ekranie. Ale zazwyczaj pierwszy znikał sygnał transpondera. Sygnał ma znaczenie przede
wszystkim do określenia czy samolot ma pozwolenie na lot/wpisany właściwy kod. W przypadku awarii łączności lub jakiejś awarii jeśli tylko piloci mieliby czas na reakcje mogli go załączyć. Czyli w przypadku awarii powyżej kilkuset metrów sygnał powinien być widziany
także z innych radarów. W przypadku awarii poniżej tej wysokości, jeśli tylko pilot ma czas na reakcję mógł go włączyć. Brak tego
sygnału, zwiększa prawdopodobieństwo, że nie było żadnej awarii, ale nie wyklucza jej bo piloci po prostu mogli nie mieć czasu.(z tego co
wiem kod jest zmieniany manualnie). Wstyd, że o tym zapomniałem, w sumie jest to trochę ważne, bo daje większe prawdopodobieństwo braku awarii. Ja widziałem na radarze samolot na wysokości 400m z ponad 100
km, więc awarie powyżej tej wysokości powinien widzieć nie tylko Smoleńsk, myślę, że na lotniskach w pobliżu także. To tyle na dzisiaj.

BlackHawk

Oceń artykuł:
(4.46)
głosów: 71
tagi: , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • hmm :

    Świetnie opisane – i fakt ,że patrząc na reakcje władz Rosyjskich na samym początku można podejrzewać ,że nic o tym nie wiedzieli ,a dopiero później zostało wszystko wyjaśnione – wiadomo wystarczyło postraszyć aby to zatuszowali bo inaczej będzie afera międzynarodowa (eh a gdyby to ujawnili to może i byłoby dobrze…)
    Niestety ale ja sam mam wciąż podejrzenia do PO i naszych kochanych Polskich Służb Specjalnych -to one rządzą tym krajem i wciąż doprowadzają go do gorszego stanu – raz już zniszczyli cały sens Komunizmu tworząc socjalizm , później im się to znudziło to obalili ustrój i wcale bym się nie zdziwił jakby znudziła im się aktualna sytuacja .
    Szkoda tylko ,że to domniemania i nikt tego na serio nie bierze (no przynajmniej nikt ważny).

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • Jacek :

    Dlaczego w takim razie oba samoloty podchodziły do lądowania jeżeli warunki pogodowe były poniżej minimum? Żaden z nich nie powinien zejść poniżej 120m, czyli poniżej minimum. Samolot nie powinien zejść poniżej tej wysokości bez widoczności pasa / świateł podejścia, a z tego co piszesz po minięciu bliższego NDB kontynuował zniżanie. Kontrola podawała złe warunki, tak samo jak Jak-40. Dlaczego pilot zdecydował się w ogóle na podejście? Jak tego się nie wyjaśni to dalsze teorie nie mają sensu.

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • zamachstanujaknic :

    http://nowyporzadekswiata.blogspot.com/2010/04/tvp-info-dowod-na-to-ze-zamah-by.html

    coraz wiecej dowodow ze to nie wypadek…

    glupcem ten kto jeszcze nazywa to wypadkiem a nie zamachem….

    Thumb up 1 Thumb down 2

  • dlaczego :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 1 Thumb down 5

  • Janusz :

    komisja międzynarodowa to jedyne rozwiązanie .
    Ale muszą tam być ludzie o twardych charakterach , nie jakieś obamo-barrosy które dbać będą , żeby “nie urazić Rosjan”

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Adam :

    zgadzam się z jednym, wyjaśnienia “naszej katastrofy” należy szukać również w czarnych skrzynkach Ił-a, ale Rosjanie prowadzą śledztwo a Donald nie naciska więc na 100 % tych dowodów już nie zobaczymy.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Anonymous :

    Tajne służby Rosji były w stanie sprawić, by katastrofa samolotu prezydenckiego wyglądała na wypadek. Miały motyw i środki.

    http://wolnemedia.net/?p=21624

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • jowram :

    http://wolnemedia.net/?p=21624

    Czy Putin jest idiotą?

    Na tak postawione pytanie, większość osób analizujących przyczyny tragedii z 10 kwietnia zdaje się odpowiadać twierdząco. Tak bowiem należy interpretować mocną wiarę tych wszystkich, którzy są przekonani, iż odkrycie prawdy o katastrofie smoleńskiej jest rzeczą dostępną dla internetowych śledczych i wystarczy spożytkować zdolności analityczne, by z kilku informacji, domysłów i przecieków zbudować spójną hipotezę.

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • patriot :

    Mimo dużej fachowości tego artykułu, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że został on napisany w celu uprawdopodobnienia hipotezy wypadku i podważenia prawdopodobieństwa zamachu. Nie przekonują mnie przypuszczenia o zachowaniu IŁ-76 jako nieumyślnie “złapanego w pułapkę”. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że właśnie ten samolot ma tu kluczowe znaczenie i nie był on tam przypadkowo. Ukrycie tego faktu ma kluczowe znaczenie dla tematu, bowiem byłoby to dowodem na centralne “sterowanie wypadkiem”. To trzeba ukryć, bo w przeciwnym wypadku jest woja.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Gniewkoslaw :

    Nie ulega najmniejszej watpliwosci ze to byl udany zamach.
    Przedewszystkim Motyw! Nastepnie, nie zbierzne informacje na temat tej katastrofy. I uwazam takze, ze nie jest wykluczona ingerencja ktoregos lub ktorychs polskich politykow. MOTYW!

    Moim zdaniem polegajac tylko na “rzadzie” i prokuraturze to nigdy niedowiemy sie co naprawde tam sie stalo. (to ewidentnie nie jest w ich interesie).
    Jedyny sposob, azeby dowiedziec sie prawdy to wyznaczyc bardzo wysokoa nagrode pienierzna, za dowody i informacje.
    Bo zasada jest prosta, tajemnica jest w tenczas jesli zna ja tylko jedna osoba, jesli jest ich wiecej to juz niejest tajemnica. I wtenczas to juz jest TYLKO kwiestia ceny.

    Kotos pytal o zdjecia:
    http://picasaweb.google.ru/Amlmtr/MWzNeJ#5459758998359442098

    Pozdrawiam.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Marcin :

    pomysł z nagrodę zdecydowanie popieram i sam coś tam przeleję na ten cel.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  •   :

    Niestety, naszemu nie-rządowi abosolutnie nie zależy na wyjaśnieniu sprawy lecz jedynie na zatuszowaniu.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • żelazny :

    PROŚBA DO AUTORA:

    Czy mógłby Pan na jakiejś mapce, najlepiej tej przedstawiającej ostatnią fazę lotu nanieść przybliżone lokacje fałszywych NDB?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • ABW :

    Prawie do końca nie wiedzieli, że podeszli do lądowania po złym kursie, zbyt nisko i zbyt wcześnie. Prawie do końca nie zdawali sobie sprawy, co im grozi. A gdy już zdali sobie z tego sprawę, zdążyli tylko wykrzyczeć ostatnie słowa przerażenia: Jezu, Jezu!!!

    Te wstrząsające informacje ujawnił Faktowi rosyjski prokurator, który należy do zespołu badającego przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Nasz rozmówca to jeden z bliskich współpracowników pierwszego zastępcy prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej, szefa komitetu śledczego przy prokuraturze, Aleksandra Bastrykina (57 l.). Słyszał zapis z czarnej skrzynki, rejestrującej rozmowy w kokpicie pilotów, z ostatnich 30 minut tragicznego lotu. A to, co opowiedział, potwierdza wstępne ustalenia śledczych, że załoga prezydenckiego tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych i nie orientowała się, że leci za nisko, aż do chwili, gdy z kabiny zobaczyła las i ziemię.

    Informacje o tym, co zapisało się na taśmach z czarnych skrzynek, to jednak wciąż tajemnica śledztwa. Dlatego nasz rozmówca zgodził się o tym opowiedzieć pod warunkiem, że nie ujawnimy jego nazwiska.

    To tylko potwierdza że ktoś albo świadomie przekalibrował instrumenty albo zrobiony był meaconing!

    Zakłócenie funkcji może nastąpić w dwóch różnych formach: zakłóceń wewnętrznych i zewnętrznych.

    System zakłóca swój własny odbiornik, albo jest celowo zakłócany przez tzw. „Jammer”, który nadaje sygnał na częstotliwości sygnału nawigacyjnego z wystarczającą mocą (>-160 dBW, mocy nadawczej świetlika w okresie godowym), tak, że odbiór zostaje zagłuszony (staje się niemożliwy). W nowoczesnym technicznie odbiorniku zbudowanym wg. koncepcji nawigacji zintegrowanej, dla którego moc przez nieobecność jednego punktu orientacyjnego jest bez znaczenia, “Jamming” satelitarnej frekwencji pozostaje bez odczuwanych konsekwencji.

    Dla porównania, zakłócanie odbiornika sfałszowanym sygnałem – ma gorsze konsekwencje dla fałszywej lokalizacji.
    W tym celu “Spoofer” musi symulować dokładną strukturę sygnału, a w szczególności precyzyjnie kolejność bitów sygnału pozycjonującego, a w systemie kod rozponawczy (PRN) tego satelity , aby nie zostać rozpoznany przez system zabezpieczający.

    Porównując – bardzo prosty technicznie jest Meaconing (Recording and rebroadcast on the Receive Frequency to confuse Positioning): sygnał jest tu po prostu przez urządzenie sabotujace nagrywany i z nieznacznym przesunięciem w czasie wysłany. oszustwo odbywa sie więc za pomocą użycia kopii oryginalnego sygnału. Sygnał satelitarny zostaje nagrany i z czasowym przesunięciem i nadany z wyższą mocą na tej samej częstotliwości. Im mniejsze jest czasowe przesunięcie, tym trudniej jest, nawet inteligentnemu odbiornikowi (Receiver-Autonomous-Integrity-Monitoring- Empfänger) to oszustwo rozpoznać.

    Efektem jest fałszywe rozpoznanie pozycji.

    Patrz także: http://en.wikipedia.org/wiki/Meaconing

    Skuteczny meaconing może spowodować sprowadzenie samolotu w “gorącą” (przygotowaną zasadzkę) strefę lądowania albo w przestrzeń powietrzną wroga, okręty mogą być skierowane w innych kierunkach niż zamierzone, bombowce na inne fałszywe cele, a stacje naziemne otrzymywać niewłaściwe wskazania kierunku czy współrzędnych geograficznych. Wystarczt te pare secund opóżnienia 5-10!

    SYSTEM TAWS ma dokładność wysokości rzędu 1 metra. Nie można się z nim rozbić.

    Informacje techniczne opisuje np. strona:

    http://www.moving-terrain.de/produkte/module/mt-taws.html

    A co zrobił Tisk po zamachu?

    Jak informuje niemieckojęzyczny dziennik Polskaweb, przy świeżych jeszcze grobach rząd Platformy Obywatelskiej zawiera bardzo kontrowersyjną transakcję dostaw i transferu gazu do roku 2037 względnie 2045. Transakcja ma wartość ok. 100 miliardów dolarów (320 mld PLN).

    Polskaweb pyta, dlaczego transakcja zawierana jest akurat w chwili obecnej, skoro do roku 2022 zawarto inną umowę pomiędzy Gazpromem i PGNiG pozwalającą importować gaz po uzgodnionych cenach.

    Przed katastrofą w Smoleńsku opozycyjni politycy PiS-uobiecali postawieniem Donalda Tuska pod Trybunał Stanu jeśliby zawarł tą w ich opinii szkodzącą finansowo w interes mieszkańców kraju umowę.

    Na dwa dni przed katastrofą prezydenckiego samolotu światowe media donosiły o odkryciu w Polsce ogromnych zasobów gazu łupkowego.

    Lech Kaczyński nie podpisał zaś jednej z umów z Rosją dających jej 50 miliardów euro w zamian za rosyjski gaz. Zaś gazowe interesy Putina załatwiane z polskim premierem nad grobami oficerów w Katyniu dziwiły nawet rosyjskich dziennikarzy. Dwie godziny później w jednym ze smoleńskich hoteli miała miejsce konferencja prasowa premiera Putina na temat zaspokojenia polskiego popytu na gaz do roku 2037…

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • in :

    zdjecie nr.1
    http://www.wikimapia.org/#lat=54.8236346&lon=32.083168&z=13&l=0&m=b

    pierwszy falszywy nadajnik powinien znajdowac sie ok.2,1km od poczatu pasa i 100m na poludie od jego osi. Na mapce powyzej miejsce to wyznacza bialy krzyzyk oznaczajcy srodek ekranu. Mapke mozna powiekszyc.

    ——————-

    zdj. nr 2: http://www.wikimapia.org/#lat=54.8220523&lon=32.1554375&z=13&l=0&m=b

    druga powinna byc ok 7-7,1km od poczatku pasa i 300-400 na poludnie od jego osi. bialy krzyzyk okreslajacy srodek zdjecia nr.2 wyznacza przypuszczalne ustawieni falszywego nadajnika.

    Samolot lecial z wiatrem a powinien pod wiatr. Jesli by lecial zgodnie z zasadami wyznaczenia optymalnego bezpiecznego wariantu do ladowania powinien ladowac z drugiej zachodniej strony.

    po zachodniej stronie nie ma szans na ustawienie falszywych nadajnikow ze wzgledu na otartosc terenu. druga sprawa, uksztaltowanie terenu spowodowaloby ze samolot by sie uratowal. po stronie wschodniej (tam gdzie ladaowal tu154m) ziemia gonila go, Wzniosl sie ponad 20m ale bylo to zamalo.
    po stronie zachodniej teren jest plaski.

    zdjecie strony zachodniej ponizej.

    http://www.wikimapia.org/#lat=54.825118&lon=32.0059204&z=13&l=0&m=b

    aktualizacja hipotezy:

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • in :

    http://www.telerad.fr/docs/RBT9300MS-GB.pdf

    przykladowy mobilny nadajnik NDB

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • michal :

    ludzie przeciez to prezydent wyleciasl spozniony a ił lecial zgodnie z planem, jedyne co ruscy ukrywaja to to ze przez ich zaniedbania do tego doszlo (tzn to jest moje zdanie) przeciez tak naprawde to jeszcze jestesmy za cxhudzi w uszach zeby ruscy sie musieli nami przejmowac i prezydenta nam zabijac… ale mam prosbe jak ktos z Was ma NIEZBITE I WIARYGODNE!!! dowody na to ze to zamach to prosze mi je przeslac na adres michal85111@wp.pl z gory dziekuje:)

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • kasia :

    przecież taws nadaje sygnał w poziomie i w pionie więc najprawdopodobiej tu154 widziałby samolot ił na wskaźnikach, wydaje mi się, że ił nie miał z tym nic wspólnego… myślę, że mieli złe namiary z wieży

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • ANTYputyn :

    Porównaj mgła przechylenie stan maszyny i ilość ofiar

    http://sebalot2010.bloog.pl/d,24,id,5408254,m,stycznia,r,2010,title,46- rannych-po-ladowaniu-Tu-154,index.html

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • in :

    Pelna uaktualniana wersja analizy-hipotezy pod adresem:

    http://grypa666.wordpress.com/10-iv-hipoteza-radiolatarni/

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Michał, tu masz dowód jeden z tysiaca, że Ruskie maczali paluchy... :

    Re: “michal :
    ludzie przeciez to prezydent wyleciasl spozniony a ił lecial zgodnie z planem, jedyne co ruscy ukrywaja to to ze przez ich zaniedbania do tego doszlo (tzn to jest moje zdanie) przeciez tak naprawde to jeszcze jestesmy za cxhudzi w uszach zeby ruscy sie musieli nami przejmowac i prezydenta nam zabijac… ale mam prosbe jak ktos z Was ma NIEZBITE I WIARYGODNE!!! dowody na to ze to zamach to prosze mi je przeslac na adres michal85111@…pl z gory dziekuje:)
    “Michał ty chyba w rosji chodowany?!

    Kur..a nie widzisz dowodów ’snobie’ ?!

    http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/536537,Oryginalny-film-zarejestrowany-po-katastrofie-w-smolensku-2010-04-10.html

    http://cellebrite.pl/img/vlcsnap-2010-04-17-08h31m04s239_jasne%201600×1200_seled2_2_2_Newsweek4.jpg

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • ziut :

    Michał,pod tym linkiem co podałeś http://cellebrite.pl/img/vlcsnap-2010-04-17-08h31m04s239_jasne%201600×1200_seled2_2_2_Newsweek4.jpg pozycja nr 3 to ma być człowiek??? Fajne,głowa wielkości silnika turbinowego.Niezły dowód.Daj sobie na wstrzymanie.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Tadek :

    Wstępna analiza przyczyn i przebiegu katastrofy pod Smoleńskiem.
    http://sites.google.com/site/katynii/

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Prokawiecki :

    @ziut :

    Michał,pod tym linkiem co podałeś http://cellebrite.pl/img/vlcsnap-2010-04-17-08h31m04s239_jasne%201600×1200_seled2_2_2_Newsweek4.jpg pozycja”"

    ‘ziut’ jestem biegłym s… od grafiki i ten co umieścił to zdjęcie (http://cellebrite.pl/img/vlcsnap-2010-04-17-08h31m04s239_jasne%201600×1200_seled2_2_2_Newsweek4.jpg)zna się na rzeczy i jest głównym źródłem dowodowym, które otwarło oczy prokuratorom z polski i ze świata.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Robert :

    Pewnie nie dodacie mojego komentarza bo jest nie zgodny z “duchem” tej strony. To jest właśnie urok demokracji o którą wielu ludzi walczyło, że każdy nawet największy oszołom i niespełna rozumu może robić, pisać i mówić co tylko chce, nawet jeżeli są to największe bzdury i głupoty. Pozdrawiam

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Jerzy :

    Na liście brakuje tylko jednej pozycji:

    xx:xxx tajny agent KGB o ksywce Kamikadze podchodzi do pilota, przystawia mu do głowy pistolet i zmusza go do lądowania w warunkach atmosferycznych urągających zdrowemu rozsądkowi, za co dostaje od Putina pośmiertnie Order Lenina.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Wiesław :

    Fotki, może to jedna z tych? http://picasaweb.google.ru/Amlmtr/MWzNeJ#

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Olgierd Rajewskis :

    Dajcie spokoj, jest oczywiste, ze Rosjanie zadbali i dbaja caly czas o to, aby prawda nie ujrzala swiatla dziennego.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • mirek :

    zastanawia mnie brak pożaru (wybuchu paliwa) który przy tej ilości paliwa w zbiornikach powinien nastąpić. Czy istnieje możliwość,że z “jakiegoś” powodu obszar katastrofy był krótkoterminowo pozbawiony potrzebnego tlenu?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • maxik :

    I właśnie ten fakt daje do myślenia. Zdaniem rozmówców “Gazety Polskiej” – na pokładzie naszego samolotu musiało dojść do silnej eksplozji. – Gdyby tak nie było, samolot mógłby popękać, rozpaść się na kilka części, duraluminiowy kadłub mógłby powyginać się, ale nie rozerwałby się na tak drobne części – czytamy.

    Co więcej – na częściach z wraku samolotu ponoć nie ma znaku pożaru a czuć od nich jedynie woń paliwa lotniczego. Kawałki duraluminiowej blachy są postrzępione, wielkości od kilku do kilkudziesięciu centymetrów – a to może być przesłanka wskazująca na wybuch bomby paliwowo-powietrznej!

    Dziennikarze “GP” dowodzą także, że wbrew informacjom przekazywanym do tej pory – prezydencki samolot wcale nie wylądował na “plecach”. Dowód? Gazeta zamieszcza zdjęcie kół i podwozia prezydenckiego Tu-154, które całkowicie pokryte są… błotem. A skoro samolot spadł kołami do góry, to dlaczego są one w glinie?

    Czy te i wiele innych zagadek da się w ogóle kiedykolwiek wyjaśnić? To może być niezwykle trudne. Tym bardziej, że istnieje ponoć niebezpieczeństwo, że Rosjanie nie oddadzą nam wraku samolotu a po prostu po zakończeniu śledztwa przetopią go we własnej hucie.

    W jednym przypadku niby ubrania były spalone a bielizna nie. W przypadku bodajże Z. Wassermana odzież była rzekomo spalona ale rzeczy osobiste jak np. bilety lotnicze były całe… Dziwne…

    tekst z http://jkaczynski.bloog.pl

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Kali :

    Ludzie odnośnie tych godzin na forach,czy pzremówienia Komorowskiego na stronie TVP Info że niby były wczęsniej niż katastrofa….. Prośba o odrobinę wiedzy z informatyki, zanim sie takie bzdety napisze. Podajac takie farmazony wywołujecie uśmiech na twarzach tych którzy, być może naprawdę byli sprawcami zamachu. To jest godzina ustawiona na serwerze.On może stać w Chinach,albo Honolulu, albo Pacanowie Ktoś po prostu nie dba o prawidłowy czas na zegarze serwera, co w Polsce jest STANDARTEM.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Tekst, ktory wyparowal z kilku miejsc w internecie :

    Poniewaz ten tekst, ktory niedawno byl dostepny w kilku miejscach w sieci, dziwnym trafem WYPAROWAL (znowu cenzura w necie???), wklejam go niniejszym dla pelnej dokumentacji tematu. Nie znam nazwiska autora tej analizy – nie udalo mi sie go odnalezc. Jesli tu zajrzy, moze zechce sie do tego odniesc:)

    “Kłamstwo wiarygodniejsze niż prawda.”

    Hipoteza zakładająca , że w Smoleńsku nie było samolotu prezydenckiego Nr 101, a w TV widzieliśmy jedynie samolot bliźniak nie przestała być aktualna. Przeciwnie, wydarzenia jakimi jesteśmy świadkami po opublikowaniu tego przypuszczenia – co miało miejsce 16 kwietnia – dodały jedynie nowych argumentów na korzyść hipotezy samolotu dublera.
    Chodzi tu o dwa fakty szeroko rozpowszechnione w mediach, które swymi skutkami maja odwrócić uwagę od spostrzeżeń świadków miejsca katastrofy, z których jasno wynikało , że ciał ofiar nikt nie widział w Smoleńsku.
    Fakt pierwszy, publikacja bardzo krótkiego filmu w YOUTUBE, w którym to widać i słychać coś
    co wskazuje na likwidacje ocalałych rozbitków samolotu 101. Fakt drugi to skandal związany z
    plądrowaniem rzekomego miejsca katastrofy z rzeczy osobistych ofiar a nawet wygrzebywanie szczątków ciał. Jest to bardzo dziwny zbieg okoliczności. Jest zastanawiające to, czy te dwa fakty nie są reakcja na słabość oszustwa smoleńskiego? Spontanicznie ujawnionego w TVP na miejscu w Smoleńsku w kilkadziesiąt minut po rozbiciu samolotu o polskich znakach lotniczych.
    Musi być oczywiste to, że te dwa w/w zdarzenia medialne mają dać „wrażenie” oczywistości rozbicia się samolotu 101 na lotnisku w smoleńsku.
    Film – przypadkowo zrobiony telefonem komórkowym – , który ukazuje „sugeruje” likwidacje osób, które katastrofę przeżyły. Według sugestii audio wizualnych przekazanych przez to nagranie, rozbitkowie wychodzą z wraku samolotu, a tam czekają na nich oprawcy. Rozpoczyna się wymiana ognia i po 1 minucie wszystko jest gotowe – ci co przeżyli – rozbitkowie – zostali zlikwidowani w 100 procentach , a widzą to miliony internautów.
    Pozostaje pytanie: dlaczego zatem przeżył sam autor tego filmu? Jak to możliwe, że uszedł z życiem? Czy nie po to aby zainstalować film na internecie? Nie ma w filmie niczego
    co jest jakimkolwiek dowodem przestępstwa. Mimo to skorumpowana prokuratura gorliwie bada jego zawartość. To podczas kiedy, ani Wiszniewskiego ani Bahra nikt nie wzywa na przesłuchanie. Naoczni świadkowie miejsca masowej zbrodni – Wiśniewski i Bahr – leżą poza zakresem zainteresowań polskiego prawa.
    Film ten jest nadzwyczaj udanym przykładem manipulacji zbiorowej. Internauci cały mimilionami budują w swych świadomościach przekonanie , że na pokładzie samolotu byli jednak ludzie. Czyli jest to zbiorowe odwrócenie uwagi od spostrzeżeń Wiśniewskiego, Bahra oraz innych świadczące o tym, że ciał tam nie było. Nie był to zatem samolot 101.
    Przypuszczalnie – tak jak to bywa – sprawcy zbrodni dużo chętniej przyjmą na siebie ciężkie podejrzenia – a fałszywe, aniżeli pozwolą odsłonić słabe nawet poszlaki, które mogą naprowadzić na prawidłowy trop. Trop , który mógłby okazać prawdę o tym zamachu.
    Sam film mógłby jednak być – paradoksalnie – dowodem na prawdziwość hipotezy „samolotu bliźniaka”. Otóż o słuszności hipotezy bliźniaka świadczyć miałby ten krótki fragment likwidacji tych którzy przeżyli. Oprawcy musieliby wiedzieć , że na pokładzie miało znajdować się jedynie parę osób, a nie dziewięćdziesiąt sześć. W ciągu tych kilkunastu sekund osoby te zostały odnalezione i zlikwidowane. Gdyby miał to być prawdziwy samolot prezydenta musiałby być tam i załoga i cała delegacja . Wyszukiwanie i dobijanie 96 osób musiałoby zająć jakieś dobre 30 minut a nie 20 sekund.
    Drugim szachrajstwem mającym uśpić czujność analityków wydarzeń jest farsa odnajdywania przedmiotów osobistych należących do ofiar katastrofy. Kiedy już „wszytko zostało znalezione i zabezpieczone” nagle w 3 tygodniu po katastrofie na jego sugerowanym miejscu tragedii odnajdują się przedmioty osobiste ofiar. Portfele, telefony i pieniądze o dużych wartościach.
    A przecież teren był tak dokładnie zbadany, ziemia przekopana na jeden metr w głąb!
    Zamachowcy tak bardzo zapatrzyli się w oszustwa WTC – 11 września – że i w Smoleńsku, tak jak w Nowym Yorku odnalazł się paszport osoby mającej znajdować się na pokładzie. Przypomnijmy, w WTC w wielkim ogniu, stopiła się nawet stal ale paszport rzekomego dowódcy porywaczy nie spłonął. W Smoleńsku tak samo. Mówią, że ciał nie widzieli, a tu patrz, nawet paszport się znalazł!
    Otwarcie miejsca katastrofy dla poszukiwaczy nie jest przypadkowe. Poszukiwacze chodzą tam i grzebią, dzięki temu , że znajdują tam nawet pieniądze motywacja grabieży jest podtrzymywana.
    Nagłaśnianie tych aktów sprawia, że problem pytań nt. Braku ciał w samolocie bliźniaku utonie w morzu faktów na temat grabienia przedmiotów osobistych rozbitków. Bo skoro są rzeczy osobiste to musieli być i pasażerowie. Brak kontroli nad tym miejscem nie jest przypadkowy. Bo gdyby tak było to ta – kiedy indziej – żenująca sprawa byłaby natychmiast zatuszowana a teren byłby natychmiast szczelnie odizolowany. Problem plądrowania tego miejsca jeszcze długo pozostanie na łamach prasy. Lekcja ta musi być utrwalona w świadomości ogółu.
    Jak jednak hipoteza samolotu bliźniaka wpisuje się w przebieg zamachu?
    O ile jest bardzo prawdopodobne to, że zarówno załoga jak i inni na pokładzie zostali odurzeni lub zabici gazem bojowym w trakcie lotu, to pozostaje pytanie czy zamachowcy byli na pokładzie , czy też nie. Nie można też wykluczyć tego, że w samolocie 101 utworzono tzw. kocioł. Ci wszyscy, którzy wchodzili kolejno na pokład byli natychmiast mordowani a ich ciała układane wgłębi kabiny.
    Tej ewentualności nie można wykluczyć z dwóch powodów: Faktu spóźnienia pary prezydenckiej na lotnisko oraz wyjątkowego przypadku braku kamer telewizyjnych jakie zawsze były podczas wchodzenia prezydenta na pokład samolotu. Lech Kaczyński mógł być już zabity w pałacu prezydenckim i to łącznie z oficerami BOR. Metoda ta choć klasyczna jest trudniejsza do wykonania niż metoda gazu bojowego, która to jak się przypuszcza jest często stosowana przy porywaniu samolotów pasażerskich, a które są przerabiane na katastrofy.
    Weźmy to po kolei. Zaatakowanie załogi oraz pasażerów samolotu pasażerskiego gazem jest nad wyraz proste. Jak wiadomo samolot taki lecąc na wysokości 3000-9000 metrów musi mieć- wg przepisów lotów – własna instalacje tlenową. Jednakże wpuszczenie gazu do samolotu – droga wentylacji ogólnej niosłoby ze sobą problem nierównomiernego rozejścia się tej substancji w samolocie jako całości, co mogło być zauważone przez potencjalne ofiary. Poza tym wstępna manipulacja taką instalacją mogłaby być wykryta przez serwis naziemny w Warszawie.
    Najlepszym rozwiązaniem jest tu posłużenie się system masek tlenowych, które są na wyposażeniu każdego takiego samolotu. Maski takie same wypadną na głowami pasażerów i co ważne pilotów, kiedy tylko pojawi się jakikolwiek alarm na pokładzie. Tym alarmem może być; pożar, dekompresja kabiny, inne podobne problemy.
    Procedura jest taka: natychmiast po alarmie wypadają maski, pilot oznajmia powód, zachęca wszystkich do założenia masek na twarze. Kapitan tak jak inni zakłada też i swoją maskę, aby oddychać tą droga. Procedura nakazuje kapitanowi równoczesne załączenie AUTOPILOTA .
    I to w zasadzie wszystko. Załoga wdycha gaz , którym jest odurzona lub zabita. Zamachowcy drogą zdalną przejmują rozmowy rutynowe z ew. Wieżami kontrolnymi lub podobne. Wieże rozmawiając z porywaczami są przekonane , że mają bieżącą łączność z załogą.
    Jeżeli samolot nie musi lądować bez katastrofy na ziemi, to fizyczna obecność zamachowców na pokładzie jest zbędna. Trudność pojawia się o ile samolot jest mało nowoczesny , a potrzeba sprowadzić go na ziemie bez kolizji. Tu–154 był takim samolotem , który pod tym względem mało nadawał się do takiego zdalnie sterowanego lądowania. A samolot 101 wylądował bez szwanku – to niemal pewne.
    Należy zatem założyć, że zamachowcy musieli być na pokładzie.
    Fakty mówiące o tym, że;
    -nie było kamer TV w chwili kiedy prezydent Kaczyński wsiadał do samolotu,
    -nie można było otrzymać informacji z lotniska w Warszawie co ilości osób na pokładzie
    -niejasność co do powodów spóźnienia pary prezydenckiej na lotnisku
    wskazują na to, zamachowcy na samolotu TU-154 nr 101, musieli wsiąść na jego pokład
    już w Warszawie.

    Jeżeli tak, to był wśród nich porywacz pilot , który przejął stery od nieprzytomnych lub martwych pilotów prezydenta L. Kaczyńskiego. Z chwila zameldowania do centrum dowodzenia , że samolot 101 został przejęty, nastąpił moment wprowadzenia do akcji „samolotu bliźniaka”. Bliźniak został podłączony ruchu jako samolot 101, podczas kiedy samolot prezydenta leciał w głąb Rosji.

    To właśnie bliźniak krążył nad lotniskiem w Smoleńsku z załoga lub na autopilocie. To z tym pilotem lub zamachowcem podszywającym się pod pilota – już tu samolotu bliźniaka – rozmawiała wieża w Smoleńsku. Rosyjski kontroler nie kłamał. Kontroler mógł rozmawiać z fałszywym pilotem, który -możliwe – siedział w samolocie dowodzenia zamachem. Taki samolot był zauważony nad Smoleńskiem – był to przypuszczalnie rozpoznany Antonow. To z tego powodu kontroler prawdziwie powiedział, że pilot Tupolewa miał problemy z językiem, dokładnie: z liczbami. Pilot w bliźniaku lub podający się za pilota zamachowiec w Antonowie mógł rzeczywiście błędnie dyskutować – problem wysokości co nie uszło uwadze wieży. A mogło to być jedynie udawanie problemów językowych – jako konieczność grania na czas.
    Kiedy bliźniak – lecąc na autopilocie – znalazł się we właściwym punkcie – został osadzony na ziemi. Odbyło się to poprzez detonacje ładunku wybuchowego w skrzydle. Skrzydło zostało ucięte i tym sposobem osiągnięto precyzyjne miejsce rozbicia samolotu bliźniaka.
    Popełniano jednak błąd lub nastąpiły inne okoliczności niż te które przewidywano. Samolot ten nie miała paliwa w ilości należnej do wkalkulowanego wybuchu. Skutkiem czego zniszczono by ślady manipulacji a przede wszystkim ukryto by fakt braku ofiar na pokładzie. Wszystko miało spłonąć. W popiołach ukryto by fakty; braku ciał oraz ogromnego (nietypowego) zniszczenia konstrukcji samolotu. Brak pożaru sprawił, że opóźniono alarm. To tu i dlatego powstał problem braku określenia czasu rozbicia bliźniaka. Nie było też już czasu na przeredagowanie komunikatu władz Smoleńska: Wszyscy zginęli a duża ilość ciał jest całkowicie zwęglona – tak ogłoszono. Możliwe, że samolot miał lecieć bez paliwa ale miał zapalić się na ziemi od nafty, którą wstępnie rozlano na miejscu zaplanowanego wypadku. Było jednak coś co nie zagrało, rozlane paliwo nie wywołało pożaru i samolot nie spłonął.

    Należy uważnie zwrócić uwagę na to co ukazują filmy ze scenami gaszenia pożaru. Otóż widać tam palącą się ziemie, a nie palący się samolot. Wrak samolotu nie ma śladu płomieni! Pierwsze co powinno się zapalić to opony kół podwozia. Koła te znajdowały się w najbliższej bliskości rozszarpanego zbiornika i powinny spłonąć, pozostały jednak nietknięte.

    Filmy wideo pokazują zaś coś odwrotnego niż zwykle: płonie ziemia ale nie samolot.
    Oznacza to, że podkład był polany paliwem i to podkład płonie ale słabym płomieniem, coś zawiodło.

    Co zaś stało się z samolotem 101 i 96 osobami na pokładzie? Samolot ten osadzono na ziemi gdzieś na tajnym lotnisku lub nawet doraźnie utwardzonym terenie, ważne aby nie było świadków. Okolice bardziej na wschód. Było to daleko od Smoleńska.
    Fakt ten wyszedł na jaw, kiedy Jarosław uparł się aby ciało Lecha Kaczyńskiego zabrać natychmiast do Polski. Ciało należało najpierw przewieźć do Smoleńska. Samolot 101 lecąc z prędkością 800-900 km/h mógł osiągnąć dość daleką odległość, która sprawiła ten właśnie kłopot. Wymagań Jarosława Kaczyńskiego nie wzięto tego pod uwagę przy planowaniu. Ciało Lecha trzeba było specjalnie przerzucić do Smoleńska. Siły operacyjne w takich sytuacjach posługują się helikopterami . Prędkość lotu helikoptera jest 4 razy niższa niż Tu1-54. Oznacza to , że transport taką drogą też może być 4 razy dłuższy. I to było powodem , że samochód z Jarosławem Kaczyńskim był wstrzymywany w drodze do Smoleńska, gdzie miał zidentyfikować zwłoki Lecha.

    Jest niemal pewne, że samolot 101 nigdzie nie rozbił się. Świadczyć musi o tym stan zwłok Lecha Kaczyńskiego. Zwłoki te szybko „znaleziono”, zidentyfikowano i dostarczono do Smoleńska. Świadczy to o tym, że nie był to losowy przypadek zmiażdżenia ciała w trakcie uderzenia samolotu o ziemię. Miejsce prezydenta było przy kabinach pilotów. Stan zwłok byłby podobny do innych z tego samego miejsca w kadłubie Tupolewa. Pilotów nie znaleziono, ciało żony prezydenta było trudne i do odnalezienia i do identyfikacji.
    Bez wątpienia 96 zostało zamordowanych. Nie wiadomo jaka była to śmierć, może wszyscy byli martwi już w Warszawie. Może kapitan nie dotknął nawet steru samolotu. Czy ginęli od kuli w głowę, czy od trucizny? Można przypuszczać, że ciała ofiar celowo masakrowano do granicy nierozpoznawalności, a to ze względu na obawę związana z ew. sekcja zwłok. Oględziny ciała mogą ujawnić to czy ciało zostało zmasakrowane u osoby żyjącej, czy też po zgonie. Ustalenie tego momentu mogło poważnie obnażyć kulisy zamachu.
    Istotne jest to, że w Smoleńsku rozbił się bliźniak, nie było tam ciał, samolot ten nie spalił się tak jak zaplanowano, skutkiem czego pozostały dowody poszarpanych blach pokrycia co świadczy wyraźnie o podłożonym ładunku detonacyjnym.
    Czarne skrzynki nie świadczą zaś o czymkolwiek. Towarzysze napiszą cały zapis na nowo. Jeżeli zapisy skrzynek mogłyby coś okazać to nic innego jak tylko kolejna fuszerkę fałszerzy i zbrodniarzy. Tak jak po partacku rozbili samolot bliźniak – nie potrafili go spalić na miejscu, tak mogą też coś pomylić w nowo tworzonym zapisie. Towarzysze nad Wisła pomogą towarzyszom w Moskwie zatuszować ew. uchybienia. A są także towarzysze w szerokim świecie, ci też pomogą.

    Należy mieć świadomość co do tego , że zamach nie był robotą ani jednej osoby ani jednego państwa. Zamach ten jest rezultatem zmowy międzynarodowej – przypuszczalnie nowej Jałty. O ile inicjatywa , inspiracja lub doraźne korzyści mogły przeważać w jedną lub drugą stronę to jednak nikt nie robił tego na własna rękę.

    Dla Porównania :
    Katastrofa samolotu, są ocaleni
    pmaj 22-05-2010,

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • lonestar :

    niezla analiza, niestety co najmniej dwie rzeczy nie trzymaja sie tutaj kupy:
    1. w kraju, ktorego byly prezydent a obecny premier to wychowanek sluzb specjalnych (w domysle – ich prawdziwy obecny szef), raczej niemozliwym jest, aby nie wiedzial on o tak powaznym przedsiewzieciu jakim jest planowanie zamachu na prezydencki samolotu kraju NATO; tym nie mniej nie mam zadnych watpliwosci, ze Rosyjskie wladze bylyby do tego zdolne;
    2. “oczyszczanie” miejsca katastrofy – nie slyszalem nic o informacjach nt. ekspertyz toksykologicznych, natomiast jakimi lamusami musieliby byc zolnierze/funkcjonariusze “upewniajacy” sie iz wszyscy zgineli, aby nie uzywac broni wytlumionej, wiedzac, iz na lotnisku czekaja Polscy funkcjonariusze, piloci, dziennikarze, a w dowolnym momencie moze pojawic sie osoba postronna?

    glownym i niepodwazalnym argumentem jak dla mnie, wskazujacym na to iz cos tu nie gra, jest wlasnie fakt 100% smiertelnosci podczas katastrofy. Wklejalem juz link do Tu-204, ktory rozbil sie w bardzo podobnych okolicznosciach pod Moskwa (podchodzenie do ladowania we mgle, przyziemienie w lesie). Tamten samolot nie dosc ze nie stracil skrzydel w kontakcie z drzewami, pozostal praktycznie w calosci (przelamal sie na pol), zaloga przezyla w komplecie (samolot lecial na pusto).
    http://aircrewbuzz.com/2010/03/aviastar-tu-tupolev-tu-204-crashes-on.html

    100% smiertelnosc zrozumiala jest w takich katastrofach, jak Pulkovo 612 – Tu-154 spadajacy pionowo w korkociagu plaskim z wysokosci 11km (na yuotube jst wystarczajaco duzo materialow, wlacznie z nagraniem z komorki momentu katastrofy).

    Stan wraku polskiego Tu-154 wskazuje na eksplozje (swiadkowie zeznali, ze slyszeli 2). W podobnym stanie znajdowal sie wrak lotu TWA800, ktory w roku 1996 (jesli dobrze pamietam) spadl do morza, po tym jak eksplodowal w powietrzu. Sledztwo wykazalo detonacje mieszanki paliwowo-powietrznej, ktora utworzyla sie w glownym zbiorniku paliwa.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters