TO MOGŁA BYĆ EKSPLOZJA

Czytane 5,584 razy Komentarze: 4 Publikacja w serwisie: 11 May 2010
tagi: , ,
Oceń artykuł:
(4.80)
głosów: 5
Polecam
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski, 11-05-2010 12:04

Według ekspertów od budowy płatowców, z którymi rozmawialiśmy, kadłub prezydenckiego Tu-154 rozerwała potężna eksplozja. Wiele wskazuje, że mogła to być bomba paliwowo-powietrzna. – Na tym pułapie, przy ziemi, takie rozczłonkowanie kadłuba mogła spowodować tylko świadoma ingerencja człowieka – twierdzą.

Po pierwsze: w Lockerbie – jeszcze zanim przystąpiono do wyjęcia z wraku ciał – pojawili się amerykańscy śledczy, którzy dostali się do kokpitu. Poczyniono w nim wiele istotnych ustaleń, do których później nie udałoby się dojść. Amerykanie już pierwszego dnia wiedzieli więc na przykład, że katastrofa mogła być wynikiem zamachu, bo załoga w chwili śmierci nie miała na sobie masek tlenowych; nie znaleziono też żadnych śladów wskazujących, że piloci mieli świadomość utraty kontroli nad samolotem. Pod Smoleńskiem to Rosjanie zabezpieczyli teren, wrak i szczątki ofiar, a zamiast informacji pojawiła się dezinformacja (osoba przedstawiana jako kontroler lotów w Smoleńsku bezpodstawnie obwiniła załogę tupolewa o nieznajomość języka rosyjskiego). Zwolennikom oficjalnej, kremlowskiej wersji tej katastrofy warto na marginesie przypomnieć, że choć w znajdującym się na wysokości 9 km boeingu z Lockerbie nastąpił wybuch bomby, a rozerwana na trzy części maszyna spadała ponad dwie minuty na ziemię, zwłoki załogi były dobrze zachowane. W Smoleńsku – jak wiadomo – przez długi czas nie było pewności, czy ciała pilotów po upadku samolotu z kilku metrów w ogóle da się zidentyfikować, choć zdążono już publicznie zakomunikować, że żadnego „wybuchu” w Tu-154 nie było.
Po drugie: w ciągu kilku godzin od tragedii w Lockerbie brytyjscy prokuratorzy otrzymali z Francji i z satelitów szpiegowskich należących do USA wysokiej jakości zdjęcia satelitarne z miejsca zdarzenia. Pod naciskiem prasy rząd Donalda Tuska wystąpił do Amerykanów o fotografie z satelity dopiero kilkanaście dni po śmierci Lecha Kaczyńskiego. Nadal jednak nie wiadomo, czy trafiły one w ogóle do prokuratury.
Po trzecie: w śledztwo dotyczące amerykańskiego Boeinga 747 zaangażowano środki adekwatne do skali katastrofy. Przez parę miesięcy ponad tysiąc policjantów i żołnierzy brytyjskich przeszukiwało tereny, na których mogły znajdować się szczątki samolotu (był to obszar znacznie większy od tego w pobliżu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj). Towarzyszyły im helikoptery, wyposażone w specjalistyczne termowizory. Każdy drobny odłamek (znaleziono ich kilkanaście tysięcy!) został oznaczony, osobno zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddawano prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej (w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach wybuchowych). Tylko dzięki tak drobiazgowym badaniom odnaleziono nadpalony skrawek materiału, który po wnikliwym śledztwie naprowadził prokuratorów na trop terrorystów z komunistycznej Libii. Tymczasem w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem jeszcze miesiąc po wypadku ważne części samolotu, rzeczy osobiste ofiar, a nawet fragmenty ludzkich zwłok walały się obok wraku. Nikt nie jest dziś w stanie powiedzieć, jakie szczątki maszyny (być może niezwykle istotne dla śledztwa) wciąż leżą w ziemi obok smoleńskiego lotniska, a jakie bezpowrotnie zniknęły w piwnicach mieszkańców Smoleńska lub w magazynach GRU bądź FSB.
Po czwarte: po katastrofie w Lockerbie przeprowadzono dokładne sekcje zwłok ofiar. Ustalono m.in., że znaczna większość pasażerów przeżyła wybuch w samolocie (na ich ciałach nie znaleziono nawet śladów uszkodzeń od bomby) i zginęła dopiero po upadku maszyny na ziemię. Pozwoliło to określić rozmiar, miejsce i charakter eksplozji, co odegrało niebagatelną rolę w śledztwie i późniejszym procesie przeciw terrorystom. Jak wiemy – miesiąc po katastrofie pod Smoleńskiem polska prokuratura ani rodziny ofiar nie otrzymały od Federacji Rosyjskiej wyników sekcji zwłok. Według naszych informacji – Rosjanie dokonali oględzin i otwarcia ciał tragicznie zmarłych Polaków wybiórczo i pobieżnie, a polskie władze nawet nie zaproponowały, by w Warszawie przeprowadzono ponowne obdukcje.
Leszek Misiak
Grzegorz Wierzchołowski

Całość tekstu w środowym wydaniu tygodnika “Gazeta Polska

Zobacz także:

  1. Rosjanie przeprowadzili sekcje zwłok wszystkich ofiar katastrofy
  2. Śledztwo nie odpowiada zachodnim standardom
  3. W samolocie nie było wybuchu ani pożaru
  4. Co Rosjanie znaleźliby w Lockerbie?
  5. Masowy grób ofiar stalinizmu znaleziono w Rosji
  6. “KATYŃ 2010″: PRZEKAZAĆ WRAK SAMOLOTU POLSCE
  7. Polscy archeolodzy nie mają zgody na wjazd do Smoleńska
  8. WNIOSEK O EKSHUMACJĘ CIAŁA GOSIEWSKIEGO
  9. RMF: Terenu katastrofy pod Smoleńskiem nie ogrodzono bo nie chciała tego Polska. Komorowski: wszystko w porządku
  10. ABW zaraz po katastrofie weszła do biur ofiar
  11. Gotowy wniosek o ekshumację ofiar
  12. W USA zbadają urządzenia z pokładu TU-154
tagi: , ,

4 Komentarzy »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • prawda :

    Jak samolot byl na remoncie wystarczylo w zbiorniku paliwa zamontowac detonator

    przeciez nikt nie bedzie w polsce otwieral zbiornika paliwa i patrzyl czy cos w nim jest

    i taka bomba sie tworzy sama z paliwa co jest w zbiorniku

    i sladow nie ma bo jest tylko paliwo z tego danwego samolotu, zadnego nowego

    a w dodatku – samolot spadl a nie bylo pozaru – czyli paliwa nie bylo w zbiornikach inaczej ZAWSZE jest ogien przy katastrofwach lotniczych

    a do tego zweglone ciala jak nie bylo pozaru – to przez wybuch!!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Katastrofę samolotu w Trypolisie przeżyło jedynie dziecko :

    Dnia 12-05-2010 W środę w katastrofie samolotu libijskich linii lotniczych zginęły 103 osoby. Katastrofę przeżyło tylko małe dziecko. Maszyna leciała z Johanesburga w RPA. Po postoju w Trypolisie miała ruszyć w drogę do Londynu.

    Libijski minister transportu Muhammad Ali Zidan wykluczył, że do katastrofy doszło w wyniku zamachu terrorystycznego.

    Do wypadku Airbusa A330 doszło o godzinie 6 rano – poinformowały służby bezpieczeństwa na lotnisku. Według nich, wśród ofiar jest 22 Libijczyków – wszyscy członkowie załogi i kilku pasażerów oraz reszta podróżnych z wielu państw.

    Na pokładzie znajdowały się 104 osoby: 93 pasażerów i 11 członków załogi. Jeżeli chodzi o ocalałe dziecko to napływają sprzeczne informacje.

    Powołując się na źródła na lotnisku, AFP podała, że chodzi o 8-letniego chłopca z Holandii, który został odwieziony do szpitala w Trypolisie. Źródła jednak nie sprecyzowały, w jakim stanie jest chłopiec. Według dpa, która cytuje rzecznika portu w Trypolisie, katastrofę przeżyła 9-letnia Holenderka.

    Komentarz:

    W takiej katastrofie z samolotem dużo wiekszym, czyli Airbas A330
    przeżyła jedna osoba nikt nie wieżył, że tylko ma połamane dolne kończyny.

    Także porównajcie katastrofę w Smoleńsku z dnia 10 kwiecień 2010
    także przy tej prędkości i masie samolotu Ty-154m powinno przeżyć kilkanascie osób.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • karola :

    Wywad z Bogdan Święczkowski – były szef ABW (2010-05-08)O bezpieczenstwie po katastrofie i jak sledztwo powinno byc przeprowadzone…..

    ZGROZA!!
    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21396

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Ewa :

    “Ci którzy wykazują opór muszą być wyeliminowani. Nie można im okazywać litości” powiedział Miedwiediew w rozmowie z Bortnikowem.

    zrodlo:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7878185,Organizatorzy_zamachow_w_moskiewskim_metrze_zabici.html

    JEst to odpowiedz dla wszystkich pytan Polakow o katastrofe smolenska.

    Thumb up 1 Thumb down 0

Dodaj swój komentarz!

Musisz się ZALOGOWAĆ by komentować.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. proca.pl: Apel w sprawie śmierci Doktora Dariusza Ratajczaka.
free counters