Czy Putin jest idiotą?

Publikacja w serwisie: 14 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Nałęcz – idiota czy dziwka? » To Putin rozdzielił uroczystości? » Putin dostał Nobla » Coście tak kombinowali Putin? » Rafał Rogalski: Jest nagranie rozmowy Błasik-Protasiuk, to nie jest nacisk na załogę » Philip Crowley – “Przykro jest to mówić, ale w tej chwili jest to sprawa między Rosją a Polską” » [English] In the murder of Kaczynski’s handwriting is seen Putin » Im der Kaczyńskis Ermordung sieht man den Stil von Putin » Putin: Polscy bracia prowadzili z nami wojnę » Kulisy planowanego spotkania Tusk-Putin w Katyniu » Nie pomogą tłumaczenia, że chodzi ci o to, iż Putin zamordował na Kaukazie ćwierć miliona ludzi. » “Putin interesuje się Polską, rozumie wasz kraj”-Dmitrij Babicz, rosyjski ekspert od polityki międzynarodowej Rosji » Co było a nie jest… » Kto to jest oszołom? » Co to jest stenogram? Nie daj się oszukać. » Kim jest Generał Cieniuch ? » Jeszcze nie jest za późno » Tu jest kokpit, a tu salonka » Kim pan jest, panie Komorowski?! » Jest ekspertyza filmu ze Smoleńska » Zachowanie prokuratury jest upokarzające » Opowieść Kopacz jest nieprawdziwa » Wykładnia prokuratury jest z sufitu » Jest wniosek o przesłuchanie Tuska » Co znaczy zaprzaństwo i czy jest karalne? » Gdzie jest Wiktor Bater » Gdzie jest telefon satelitarny z Tu-154? » Gdzie jest broń BOR-owców? » 1/3 POLAKÓW – TUSK JEST ZDRAJCĄ! » “Ciężkie Lądowanie” – czy to jest prawda? » Czy bycie dzieckiem komunistów jest winą? » Oficerowie monitorujący lot Tu-154: „Witebsk jest na Białorusi?” » Wiktor Suworow: To jest drugi Katyń » Jest paragraf na “Smoleńsk. Zapis śmierci” » Ekspertyza jest, choć badań brak » Konfliktowanie ludzi jest komuś na rękę » Jest świadek awantury przed Smoleńskiem » Premier: Graś jest delikatny ws. Smoleńska » Jest wstępna analiza urządzeń nawigacyjnych Tu-154 » Komorowski o szczątkach: to nie jest wielki problem » Jest projekt pomnika ofiar katastrofy Tu-154 » Jest postępowanie dyscyplinarne ws. załogi Jaka-40 » “TEREN JEST NIEZABEZPIECZONY I OGÓLNIE DOSTĘPNY” » BOR niedopełnił obowiązków – dla Millera jest bez winy » Polko krytykuje Klicha. “Tupolew jest jak syrenka” » Ekspertyza oryginałów tzw. czarnych skrzynek jest konieczna » Jest zielone światło dla likwidacji Prokuratury Wojskowej » Ukraińscy eksperci uważają, że raport MAK jest tendencyjny » “Raport MAK-u nie jest dla nas wiążący, nie musimy się od niego odwoływać” » Polsko-rosyjskie nowe otwarcie jest pozorne » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

wolnemedia.net

Na tak postawione pytanie, większość osób analizujących przyczyny tragedii z 10 kwietnia zdaje się odpowiadać twierdząco. Tak bowiem należy interpretować mocną wiarę tych wszystkich, którzy są przekonani, iż odkrycie prawdy o katastrofie smoleńskiej jest rzeczą dostępną dla internetowych śledczych i wystarczy spożytkować zdolności analityczne, by z kilku informacji, domysłów i przecieków zbudować spójną hipotezę.

Za tą wiarą podąża przeświadczenie, że płk Putin i podległe mu służby mogły popełnić szereg błędów, niedostatecznie ukryć istotne dla sprawy okoliczności, pozwolić na niekontrolowany przepływ informacji i działania niezależne od woli decydentów. Zakłada się przy tym, że dostęp do niektórych wiadomości, filmów czy artykułów jest efektem aktywności wolnych mediów, w tym szczególnie – nie poddanej cenzurze strefy Internetu.

Sądzę, że ta wiara ma niewiele wspólnego ze stanem faktycznym.

Bez wątpienia – tajne służby Federacji Rosyjskiej, funkcjonujące według niezmienionych zasad od czasów Związku Sowieckiego, były w stanie sprawić, by katastrofa prezydenckiego samolotu wyglądała na nieszczęśliwy wypadek. Miały ku temu motyw i dysponowały dostatecznymi środkami, by skutecznie przeprowadzić operację. W kręgu ludzi, którzy mają prawo twierdzić, iż „każdy głupiec potrafi popełnić morderstwo, ale trzeba być artystą by popełnić naturalną śmierć”, znanych z niekonwencjonalnych metod kreowania zdarzeń historycznych – „popełnienie” katastrofy lotniczej jest możliwe.

Jeśli zatem przyjąć, że mamy do czynienia z operacją tajnych służb płk Putina, trzeba sobie powiedzieć, że byłaby to największa i najpoważniejsza tego typu operacja w historii służb specjalnych. Jej zakresu, a przede wszystkim konsekwencji nie da się porównać z żadną znaną, lub domniemaną ingerencją tajnych służb. Katastrofa w Gibraltarze, zabójstwo Kennedy’ego, zamach na Jana Pawła II czy „zamachy terrorystyczne” w Rosji nie mogą być porównywalne z operacją, w której ginie urzędujący prezydent państwa, grupa najwyższych rangą dowódców wojskowych i elita oficjeli. Ich śmierć, może znacząco zmienić obraz współczesnej Europy i mieć wpływ na wiele procesów politycznych.

Następstwem zdemaskowania kulisów tej operacji, byłaby niewyobrażalna w skutkach kompromitacja państwa rosyjskiego na arenie międzynarodowej, fiasko dotychczasowej polityki Kremla, powstanie trwałych podziałów i trudne do przewidzenia reakcje społeczne. Po upublicznieniu takiej wiedzy – świat, Europa, Polska musiałby się zmienić.

Czy o tym wszystkim może nie wiedzieć płk Putin, czy takiej świadomości nie mają szefowie służb Federacji Rosyjskiej? Niepodobna tak uważać.

Jeśli podjęto by decyzję o „ostatecznym rozstrzygnięciu” kwestii polskiej i fizycznej eliminacji „przeszkód” – operacji takiej towarzyszyłyby nadzwyczajne środki zabezpieczające i osłonowe. Sama jej koncepcja, musiałaby powstać z tak dużym wyprzedzeniem, by następujące przed i po katastrofie wydarzenia nie mogły prowadzić do kojarzenia z bezpośrednimi sprawcami, a realizację finału 10 kwietnia poprzedziłby szereg skomplikowanych kombinacji operacyjnych, przy użyciu wielu służb i rozmaitej agentury.

Nade wszystko – trudno przypuszczać, by przy planowaniu zaniedbano kwestię zabezpieczenia – w sferze politycznej, propagandowej i operacyjnej.

Warto, w tym miejscu zdobyć się na pierwszą refleksję i zapytać – o której, z tajnych operacji służb sowieckich/rosyjskich wiemy dostatecznie dużo, by solidnie i bez cienia wątpliwości przedstawić jej przebieg ? Dla osób zorientowanych w temacie jest oczywiste, że nawet „operacja Trust”, rozgrywana w latach 20. i 30 ubiegłego wieku, czy nieco późniejszy „projekt Manhattan” nadal, w wielu obszarach okryte są tajemnicą.

Nie wolno zatem wątpić, że działaniom tajnych służb płk Putina musiałyby towarzyszyć środki zabezpieczające, adekwatne do wagi operacji, jaką chciano przeprowadzić.

Jakie miałyby być to środki; w czasach rozbudowanych technologii szpiegowskich, pełnej informatyzacji, wolnego przepływu wiadomości i istnienia „zmory” wszelkich służb – nieocenzurowanego i nieprzewidywalnego Internetu?

By odpowiedzieć na to pytanie, ponownie użyję cytatu z roku 1938, autorstwa doskonałego znawcy Rosji Włodzimierza Bączkowskiego, który w szkicu „Uwagi o istocie siły rosyjskiej” pisał: „Głównym rodzajem broni rosyjskiej, decydującym o dotychczasowej trwałości Rosji, jej sile i ewentualnych przyszłych zwycięstwach, nie jest normalny w warunkach europejskich czynnik siły militarnej, lecz głęboka akcja polityczna, nacechowana treścią dywersyjną, rozkładową i propagandową.”

Niewiele w tej dziedzinie zmieniło się od roku 1938, a rozkwit rozmaitych technologii nie zdołał wytrącić kremlowskim strategom ich najważniejszej i najpotężniejszej broni.

Prawdziwą siłą sowieckiej doktryny i gwarancją powodzenia operacji tajnych służb, była zawsze doskonale prowadzona i funkcjonalna dezinformacja. Pisał o niej obszernie Golicyn, a wnioski z jego analiz znajdowały potwierdzenie w zdarzeniach faktycznych.

To strategia nadzwyczaj przydatna w czasach, gdy blokada informacji – nawet przy użyciu najdoskonalszych narzędzi cenzorskich – musi być skazana na porażkę. W rosyjskiej koncepcji sprawowania władzy ,dezinformacja zajmuje miejsce wyższe, niż siła militarna, a w przypadku operacji tajnych służb okazuje się wręcz niezastąpiona.

Trzeba zakładać, że działaniom służb płk Putina przed, a szczególnie po 10 kwietnia muszą towarzyszyć akcje dezinformacyjne. Prowadzone na skalę dotąd niespotykaną, skoro sama operacja byłaby zdarzeniem wyjątkowym w świecie służb specjalnych.

Bez trudu można dostrzec, że od kilku tygodni jesteśmy świadkami stosowania wszystkich rodzajów dezinformacji: pełnej, częściowej i apagogicznej (sprowadzonej do cech niedorzeczności, absurdu). Dobrze przeprowadzona dezinformacja powinna być zatem przekonująca – czyli uprawdopodobniona. Oznacza to, że nawet jeśli serwuje się wiadomość złożoną z samych kłamstw – (czyli poddawani jesteśmy dezinformacji pełnej) muszą one być tak dobrane i tak sformułowane, aby wydawało się nam, ze słyszymy tezy prawdziwe. Inną metodą jest stosowanie dezinformacji częściowej – czyli przekazywania treści, które w części są prawda, a w części kłamstwem. W tym wypadku przygotowana informacja musi być prawdziwa w tej części, którą jesteśmy w stanie sami sprawdzić. Jednocześnie zawarte w niej kłamstwo jest dla nas niemożliwe do weryfikacji. Kolejną z taktyk dezinformacji jest wprowadzanie tzw. medialnego szumu. Uporczywie powtarzana teza, pojawiająca się w prasie, telewizji i radiu, nawet jeśli w sposób ewidentny kłóci się z faktami, dla części odbiorców staje się wiarygodna poprzez jej częste powtarzanie. W tym wypadku niezwykle istotne staje się zaangażowanie jak największej liczby medialnych “autorytetów” i tzw. rezonatorów, czyli osób, które bezmyślnie powtarzają fałszywą tezę lub czynią z niej przedmiot dyskusji.

Ze wszystkimi tego typu metodami mamy do czynienia po 10 kwietnia; począwszy od tezy o odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego za katastrofę, poprzez dozowanie przecieków z rosyjskiego śledztwa i tzw. relacje dziennikarskie, po różnego rodzaju „tropy” w formie filmów, opinii „niezależnych analityków”, tajemniczych publikacji prasowych.

Wspólną cechą tych przekazów jest zwykle fakt, że u ich źródeł znajdziemy stronę rosyjską lub środowisko inspirowane przez Rosjan. Klasycznym przykładem dezinformacji może być kwestia ustalenia godziny, w której doszło do katastrofy. Pierwotną wersję (8.56.) zmieniono po dwóch tygodniach, a “Dziennik Gazeta Prawna”, który pierwszy poruszył temat, powoływał się na „źródła zbliżone do polsko-rosyjskiej komisji badającej przyczyny katastrofy”. Po upływie kolejnych kilku dni, bo już 5 maja pojawiły się nowe informacje dotyczące godziny. Katastrofa miała się wydarzyć prawie 20 minut wcześniej niż pierwotnie podawano, a źródłem tej informacji był tym razem gubernator obwodu smoleńskiego Siergiej Antufiew, opowiadający sugestywną historyjkę, jak po “usłyszeniu nienaturalnego dźwięku silników nagle zapadła cisza. Popatrzyłem na zegarek – stwierdził Antufiew – była 10.38″.

Podobnych simulacrum – informacji symulowanych, pozorujących lub tworzących nową rzeczywistość – można wymienić wiele. Wystarczy podać je raz, w ogólnodostępnym medium, by natychmiast zaczęły żyć własnym życiem, obrastać analizami i być traktowane jako ważne i prawdziwe. Nie trzeba dodawać, że takie reakcje znakomicie ułatwiają zadanie specjalistom od dezinformacji.

Sądzę, że ponad 90% wszystkich analiz, spekulacji, hipotez i tzw. pewnych przekazów można zaliczyć na poczet udanych kampanii dezinformacji, za którymi stoją tajne służby. Każda kolejna i powielanie już istniejących hipotez, stanowi rodzaj dezinformacyjnego „perpetuum mobile” – napędzając proces, u którego kresu będzie zawsze ślepy zaułek.

Jeśli zatem ktoś uważa, że płk Putin i podległe mu służby dokonały zamachu na prezydencki samolot, lub w jakikolwiek inny sposób ingerowały w katastrofę z 10 kwietnia i pozostawiły przy tym widoczne ślady, które bystry umysł analityka przekuje na niepodważalne dowody – trzeba mu powiedzieć, że uważając Putina za idiotę, wykonuje dla niego doskonałą i pożądaną robotę.

Do wielu, poruszonych tu wątków jeszcze powrócę. Zacytuję na koniec historyjkę, której sens warto przemyśleć, nim podejmie się próbę wydarcia płk Putinowi największej tajemnicy.

Oto w 1945 r., polsko-sowiecki patrol prowadził niemieckiego jeńca. Nagle czerwonoarmista polecił Niemcowi, aby ten go kopnął. Niemiec się wzbraniał. Rosjanin polecenie podparł więc wymownym gestem pepeszy. Zdesperowany jeniec kopnął rozkazodawcę. Ten serią z automatu natychmiast zabił nieszczęśnika. Zdumiony Polak zapytał więc, dlaczego sojusznik nie zabił od razu, a kazał się kopnąć. “Nu! Ty durak! – usłyszał w odpowiedzi – Nie znajesz czto my nie agresory”.

Autor: Aleksander Ścios
Źródło: Niezależny Serwis Informacyjny

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 4

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Cyprian :

    Kawał kupuję, reszty na razie nie , choć niczego nie mozna wykluczyć. Biorąc pod uwagę “zaniedbania” w śledztwie które rzucają podejrzenia na stronę rosyjską należaoby w takim razie zapytać dlaczego Putinowi zależy na rzucaniu podejrzeń na siebie i Rosję?

    Są terrorystyczne ugrupowania które przypisują sobie zamachy których nie zrobiły czy też o katastrofach informują że to zamach. Dotychczas nie był owiadomo aby Rosja tak działała. Jeśli teraz tak zaczyna działać to warto aby analitycy napisali dlaczego, aby to zostało zbadane wyjanione

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • moni :

    Putin jest o wiele grozniejszy od Stalina.On nie zostawi zadnych sladow i nigdy nie dojdziemy prawdy

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Alicja :

    Cóż, jeśli prześledzi się tok rozumowania autora, włos się na głowie jeży od wysnutych wniosków.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • A.P.123 :

    Pyta Pan cyt. “o której, z tajnych operacji służb sowieckich/rosyjskich wiemy dostatecznie dużo, by solidnie i bez cienia wątpliwości przedstawić jej przebieg?” Należy powiedzieć, że jednak wiemy dość dużo o ludobójstwie dokonanym w Katyniu i innych miejscach kaźni w 1940roku. Jeśli chodzi o dezinformację, to w tej chwili jest niesamowita. Pięć minut po katastrofie Rosjanie powiedzieli o błędzie pilota i tak “młócą” to w kółko do dnia dzisiejszego. Nie wiem czy na pewno “kto uważa Putina za idiotę robi dla niego świetną robotę”. Są społeczeństwa bardziej podatne na propagandę i mniej podatne. Putin jest idiotą, gdyż sądzi, że Polacy należą do tych pierwszych. To jeszcze mało: on sądzi, że Polacy mają krótką pamięć. Uważa też, że istnieją zbrodnie doskonałe. Wiem, że na podstawie informacji, które funkcjonują nie udowodni się zamachu na polski samolot. Można go jednak uprawdopodobnić. Jest to forma nacisku na na nasze służby śledcze i również na nasze władze,aby dokładnie przyjrzały się tej hipotezie. Motywy, okoliczności, metody działania przemawiają za tą właśnie hipotezą.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Krótki wywiad z premierem Putinem :

    Red: Premierze Władimirze Putin!?, ma pan krew na dłoniach!
    Premier: “Bez obaw to nie moja krew”
    ___________
    vide/image:
    http://img.cellebrite.pl/1pt.jpg

    Thumb up 1 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters