Dezinformacja

Publikacja w serwisie: 19 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , ,

Już od pierwszych godzin po katastrofie rozpoczęły się działania,
które muszą wzbudzić zastanowienie. Szeregi “życzliwych” informatorów,
anonimowych lub nie, rzuciły się w wir walki o uświadomienie
społeczeństwa o odpowiedzialności przezydenta i pilotów za zaistniałą
katastrofę. Czynili to telefonicznie, osobiście, czy nawet w internecie,
powołując się na “dobrze poinformowane źródła”.

Równocześnie rozwijał się medialny spektakl. Pierwsze informacje są
niezywkle chaotyczne. Padają liczby ofiar sięgające ponad 130 osób,
pojawia się informacja o trzech ocalałych pasażerach, nawet podstawowe
dane o przebiegu katastrofy są nieznane – mówi się np. o kilku
podejściach. Następnego dnia po katastrofie pojawiają się pierwsze
weryfikowalne informacje, wiadomo już, jakkolwiek z nie do końca
potwierdzonych źródeł, że warunki były niesprzyjające, panowała
gęsta mgła i zachmurzenie. Okoliczności dalej są jednak niejasne. Nie
przeszkadza to jednak redaktorowi Grzegorzowi Hołdanowiczowi w zrzuceniu
odpowiedzialności za katastrofę na osoby obecne na pokładzie samolotu,
które według niego miały wywierać naciski. Pojawia się po raz pierwszy
hasło “Gruzja”. Hołdanowicz jest potem cytowany w licznych mediach
zagranicznych, co niewątpliwie szkodzi wizerunkowi Polski, ale też jest
świadectwem arogancji i skrajnej nieodpowiedzialności ze strony
doświadczonego przecież dziennikarza. Być może logicznym wyjaśnieniem
jest fakt umieszczenia Hołdanowicza w Raporcie z likwidacji WSI jako
tajnego współpracownika o pseudonimie Dromader.

Kolejnym szeroko cytowanym ekspertem, obecnym zresztą w momencie
głoszenia kontrowersyjnych tez przez Hołdanowicza był mjr rez. pil.
Michał Fiszer, obecnie dziennikarz. Zachował on duzo większą
wstrzemięźliwość, ale też nie wspomniał on zupełnie o niezywkle
precyzyjnym systemie nawigacji zainstalowanym na samolocie prezydenckim,
ani o potencjalnych możliwościach zakłócenia go. Wydaje się wręcz
niemożliwe, żeby nie wiedział on o tych zagadnieniach, szczególnie że
publikował w specjalistycznym czasopiśmie “Journal of Electronic
Defense”, a nawet niedługo przed katastrofą, 16 marca 2010 odwiedził
Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu i w opinii personelu
był świetnie zorientowany w zagadnieniach wyposażenia elektronicznego.
Fiszer z reguły przedstawia się jako były pilot, nic nie wspominając o
służbie w WSI, choć wiadomo, że nie czyni też z tego jakiejś
szczególnej tajemnicy.

Teza o naciskach prezydenta na załogę utrzymywała się niezagrożona
przez kolejne dni. W tym czasie poza granicami Polski pojawiła się ważna
informacja – 13 kwietnia dziennik USA Today poinformował o olbrzymiej
konsternacji i śledztwie prowadzonym przez producenta systemu TAWS w
związku z pierwszą katastrofą samolotu wyposażonego w ten system. W
przeciągu kilku dni artykuł ten zaczął krążyć po polskim internecie,
także przetłumaczony na polski, by wreszcie dotrzeć do mediów. Kilka dni
później, 22 kwietnia płk Tomasz Pietrzak, były dowódca 36 Pułku, więc
choćby z racji pełnionej funkcji mający związki z WSI, informował, że
na lotnisku w Smoleńsku TAWS nie wolno używać i że prawdopodobnie był on
wyłączony. Jednak 24 kwietnia Tatiana Anodina, przewodnicząca komisji
badającej katastrofę poinformowała, że TAWS był włączony.

W międzyczasie pojawiały się coraz to kolejne informacje dotyczące
katastrofy, poczynając od ujawnionego w pierwszych dniach po katastrofie
filmu, na którym słychać odgłosy przypominające strzały, poprzez
informacje o wymianie części oświetlenia na lotnisku w Smoleńsku i
kompromitujący spektakl w sprawie odnalezionych zwłok do ujawnionej 26
kwietnia informacji wskazującej na zupełnie inną godzinę katastrofy.
Analiza tych informacji budziła coraz większe wątpliwości, co z kolei
skutkowało przeróżnymi teoriami usiłującymi wyjaśnić ten stan rzeczy.
Te z kolei były wyśmiewane jako teorie spiskowe, jeszcze 27 kwietnia
Andrzej Kiński z czasopisma Nowa Technika Wojskowa stwierdził: “Atak,
lub zamach, to hipotezy z kosmosu!” Prawdopodobnie zupełnym przypadkiem
Kiński figurował w Raporcie z likwidacji WSI jako tajny współpracownik
pseudonim Skryba.

Jeszcze 5 maja pojawiła się ostatnia jak dotąd próba zrzucenia
odpowiedzialności na prezydenta w postaci informacji o piątym głosie w
kabinie. Szybko jednak okazało się, że ten głos najprawdopodobniej nie
miał żadnego związku z katastrofą i na pewno nie należał ani do
prezydenta, ani do dowódcy lotnictwa, gen. Błasika.
Obecnie można odnieść wrażenie, że media skoncentrowały się na tezie
o złym przygotowaniu personelu i nieprawidłowych procedurach
obowiązujących w wojsku. Celem ataków stał się szef do spraw szkolenia,

generał Anatol Czaban. Wydaje się, że to on ma być kozłem ofiarnym,
choć jak na razie nic nie wskazuje by ponosił jakąkolwiek odpowiedzialność w

tej sprawie.

Oceń artykuł:
(3.50)
głosów: 4
tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters