Prawda należy do Rosjan

Publikacja w serwisie: 20 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Polskie medale dla Rosjan za pracę w Smoleńsku » Rzecznik ofiar: nie potwierdzam dobrej woli Rosjan » “Ciężkie Lądowanie” – czy to jest prawda? » Polscy archeolodzy nie mają zgody na wjazd do Smoleńska » JAK KOMOROWSKI OBWIESZAŁ ORDERAMI ROSJAN » Błędy w raporcie MAK należy zgłosić w ICAO » Zamazana prawda » PRAWDA O “DRUGIM KATYNIU” WYWOŁAŁABY TRZECIĄ WOJNĘ ŚWIATOWĄ » Prawda jako dowód antyrosyjskości? (Blog Romualda Szeremietiewa) » Dostaliśmy od Rosjan zmontowane nagranie? » Katastrofa pod Smoleńskiem. Wina Rosjan czy Polaków? » PROKURATURA ZAJMIE SIĘ NISZCZENIEM TU-154 PRZEZ ROSJAN » Polska prokuratura bezradna wobec dyktatu Rosjan » Polska prokuratura pyta Rosjan, kto pracował przy oświetleniu lotniska » “Wolność i Prawda” – przemówienie Prezydenta RP z 10 kwietnia » Rosjanie: prawda o katastrofie może być gorzka dla Polski » Tusk – W Rosji są zainteresowani tym, by cała prawda nie wyszła na jaw » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » “Komsomolskaja Prawda”: Tajna instrukcja przyczyną katastrofy Tu-154M? » “Komsomolskaja Prawda”: Polska z przyzwyczajenia zwala winę na Rosję » Tu-154m. Rosjanie ujawnili prawdę. Prawda jest bardzo gorzka. » Czekają na zgodę Rosjan » Zaskoczyła mnie służalczość Rosjan » Dokumenty, których nie dostaliśmy od Rosjan » Wiedzieli o wrogiej grze Rosjan » List do Rosjan z zastrzeżeniami co do śledztwa » Rosjanie piszą do Polaków, Polacy – do Rosjan » Eurodeputowany Geoffrey Van Orden – Winię Rosjan » Usłużni dla Rosjan, asertywni wobec rodzin ofiar » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Polacy pytają Rosjan, dlaczego cięto wrak Tu-154 i wybijano w nim szyby » Miedwiediew: gotów jestem powiedzieć Polakom… » Bezczelność rosyjskich “śledczych” nie reagujących na polskie wnioski: Przekażcie nam swoje dokumenty procesowe » “Słyszeliśmy nieludzkie krzyki przerażenia i bólu” » To był wyrok śmierci dla Tu-154 » Trzecia czarna skrzynka w nocy dotrze do Polski » Smoleńskie kłamstwo WSI » Niespotykana prośba rosyjskich śledczych » Śledczym zginął rejestrator » “Samolot nie mógł rozpaść się na kawałki” » Odfałszowane zapisy czarnych skrzynek » “Po tragedii zawsze pojawiają się teorie spiskowe” » Dedykacja dla niedowiarków i rodzimych Fokstrotów » Wniosek rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej odrzucony » Czy polscy lekarze uczestniczyli w sekcjach zwłok… » Gdyby przyrządy w samolocie pracowały prawidłowo, pilot wiedziałby, że schodzi poniżej poziomu lotniska » w ręce prywatnych osób trafiło wiele kawałków prezydenckiej maszyny » Strategia “nieruszania niedźwiedzia w jego jamie” » Niemcy o Smoleńsku: niech Rosja przyzna się do partactwa » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Rosja i Polska różnią się w ocenie przyczyn katastrofy samolotu Lecha Kaczyńskiego pod Smoleńskiem – informuje dziennik “Kommiersant”, powołując się na nieoficjalne opinie ekspertów z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego MAK w Moskwie.

Gazeta uzupełnia nimi relację ze środowej konferencji prasowej w stolicy Rosji, na której przewodnicząca MAK Tatiana Anodina, szef Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow oraz akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym przewodniczący polskiej Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich przedstawili wstępne wyniki badania przyczyn i okoliczności smoleńskiej tragedii.

Według “Kommiersanta”, rosyjscy eksperci są przekonani, że do katastrofy Tu-154M doszło z powodu niedoświadczenia prezydenckiego pilota, który chcąc spełnić życzenie urzędników, zgodził się na śmiertelnie niebezpieczne lądowanie, a potem, posłuchawszy się nawigatora, popełnił fatalne błędy w pilotażu. Polscy uczestnicy badań są zdania, że komisja “nie doceniła” roli smoleńskiego kontrolera, którego polecenia były nieco spóźnione.

“Kommiersant” podaje, że Anodina dała do zrozumienia, iż fatalne działania polskich pilotów mogły mieć związek z obecnością osób postronnych w kokpicie.

Rosyjscy eksperci oświadczyli już, że wpływ osób postronnych na załogę ma wielkie znaczenie i powinien zostać zbadany. W ten sposób dali do zrozumienia, że polscy urzędnicy po prostu mogli zmusić pilotów do pójścia na fatalne lądowanie. Wszak w wypadku lądowania na każdym innym lotnisku prezydent Kaczyński prawdopodobnie spóźniłby się na politycznie ważne uroczystości żałobne w Katyniu” – pisze gazeta.

“Kommiersant” cytuje opinię Klicha, który zwrócił uwagę, że Tu-154M był samolotem wojskowym, a nie cywilnym oraz że obecność pasażerów w kabinie pilotów nie była sprzeczna z przepisami Sił Powietrznych Polski. Załoga – jego zdaniem – rozumiała, jak ważny jest udział prezydenta w uroczystościach katyńskich, oceniła wszystkie ryzyka i podjęła decyzję o lądowaniu, jak wymagają tego instrukcje.

“Kommiertant” odnotowuje, że zdaniem Klicha, z danych odczytanych z rejestratora głosowego nie wynika, że osoby postronne, o których mowa, znajdowały się bezpośrednio w kabinie pilotów, a nie w jej pobliżu. Gazeta pisze, że nieoficjalnie rosyjscy eksperci przyznają, że rozszyfrować udało się tylko około 10% zapisu głosowego.

“Chodzi o to, że zdania wypowiedziane przez osoby postronne brzmią bardzo cicho i nawet sami Polacy ich nie rozumieją” – przytacza “Kommiersant” słowa jednego z ekspertów. “Jednoznaczne ustalenie, gdzie znajdowały się osoby mówiące, kim były i co mówiły, raczej będzie niemożliwe. Przynajmniej mogę powiedzieć, że w tych rozmowach, które słyszeliśmy, nie było cienia gróźb czy kłótni. Poszczególne zdania wypowiadane są równym i spokojnym tonem” – cytuje dziennik eksperta.

“Kommiersant” informuje, że w opinii rosyjskich ekspertów główną przyczyną katastrofy były jednak błędy polskich lotników, popełnione w czasie podejścia do lądowania.

Pierwszy polegał na tym, że dowódca, wykonując nieprecyzyjne podejście do lądowania, włączył reżim autopilota, czego kategorycznie nie powinien był robić. Ustawiwszy samolot na początku glisady, po której – według jego obliczeń – powinna była zniżać się maszyna, dowódca wprowadził do autopilota prędkość zniżania 4 metry na sekundę i rozpoczął lądowanie, sądząc, iż przy tych parametrach podwozie dotknie ziemi na początku pasa startowego.

Tymczasem nawigator kontrolował wysokość lotu za pomocą radiowysokościomierza – przyrządu określającego odległość od ziemi na podstawie odbicia od jej powierzchni sygnału radiowego. Fatalną rolę w katastrofie – według ekspertów – odegrał łagodnie pochyły, długi parów o głębokości około 40 metrów znajdujący się przed lotniskiem i niedoświadczenie nawigatora.

Gdy samolot leciał nad dnem parowu i ziemia zaczęła uciekać w dół, nawigator wpadł w panikę i zaczął informować dowódcę, iż idą powyżej kursu oraz że w ten sposób nie trafią na pas. Dowódca uwierzył podwładnemu i zwiększył prędkość zniżania dwukrotnie – do 8 m/sek. Tymczasem parów na trasie się skończył i zaczęło długie zbocze wzgórza. A o zwiększonej prędkości zniżania lotnicy zapomnieli.

“Kommiersant” podaje, że kontroler (z lotniska) próbował wyprowadzić samolot z lotu nurkowego, krzycząc do pilotów: “Sto pierwszy, horyzont!”. Gazeta wyjaśnia, że 101 – to numer polskiej maszyny, a komenda “horyzont” oznacza wyrównanie samolotu do położenia horyzontalnego. Ponadto system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią TAWS automatycznie uruchomił w kabinie sygnał “PULL UP” (do góry).

Wszelako załoga była zajęta wizualnym poszukiwaniem ziemi i nikogo już nie słyszała. Lotnicy opamiętali się dopiero, gdy zobaczyli przed sobą brzozę. Było już jednak za późno.

Dziennik zaznacza, że strona polska nie zgadza się z tym stanowiskiem. Zdaniem polskich ekspertów, komenda kontrolera: “Sto pierwszy, horyzont!” padła zbyt późno, gdy samolot zszedł już poniżej wysokości podjęcia decyzji, tj. 100 metrów. Rosyjscy eksperci się z tym zgadzają. Tłumaczą jednak, że kontroler nie nadążał z odczytywaniem znaczeń z powodu zbyt dużej prędkości zniżania maszyny.

Gazeta informuje, że dowódca samolotu w tym charakterze na Tu-154M miał wylatane tylko 530 godzin, drugi pilot – 160 godzin, inżynier pokładowy – 235 godzin, a nawigator – zaledwie 30 godzin.

Tatiana Anodina podała, że drzwi do kabiny pilotów prezydenckiej maszyny w trakcie podejścia do lądowania były otwarte. Według niej, eksperci MAK na podstawie zapisów z czarnych skrzynek samolotu ustalili, że w kokpicie przebywały dwie postronne osoby. Anodina ujawniła, że głos jednej z nich został już zidentyfikowany. Nie zdradziła jednak, do kogo należał zidentyfikowany głos.

Według Klicha, głos osób spoza załogi w kabinie Tu-154 czarne skrzynki zarejestrowały na 16-20 minut przed katastrofą. Z kolei Morozow podał, że po raz ostatni taki głos został zarejestrowany po minięciu dalszej radiolatarni. Na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj dalsza radiolatarnia znajduje się w odległości 6 km od początku pasa startowego.

Źródło w Moskwie, znające kulisy badania okoliczności katastrofy, powiedziało, że jedną z dwóch osób, których głos zarejestrowała czarna skrzynka, był generał Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych.

(syl)

wp.pl

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1
tagi: , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Cyprian :

    2010-05-20 22:11
    Stenogram konferencji prasowej MAK z 19.05.2010
    Tagi:
    moskwa
    morozow
    ustalenia komisji
    zamach
    tu-154
    katastrofa
    konferencja mak
    anodina
    klich

    Kilka uwag wstępnych:

    Nie jest to typowy stenogram, choćby dlatego że mimo wszystko nie przypuszczałem że materiał video z konferencji nie będzie tego samego dnia dostępny w internecie. Robiłem więc notatki z oglądanej konferencji dla siebie. Dlatego też nie wynotowałem wszystkiego, choć większość i wszystko to co uważałem za najistotniejsze.

    Ani wczoraj, ani dzisiaj nie znalazłem materiału video z konferencji w internecie, ani na stronie tvp Info gdzie była na żywo emitowana, ani nigdzie indziej. Nie natrafiłem też na stenogram z konferencji. Być może te rzeczy są w każdym razie nie znalazłem ich.

    Oglądanie zacząłem już po zaprezentowaniu ustaleń Komisji dlatego nie ma tego w stenogramie (te rzeczy jednak są dostępne w relacjach prasowych) i tuż przed pytaniami dla dziennikarzy.

    Pozwoliłem sobie tutaj też na charakterystykę Anodiny i Morozowa. Czego w typowych stenogramach się nie stosuje. Starałem się też tym oddać klimat konferencji, tak jak go odebrałem.

    Wszystkie pytania i odpowiedzi są w porządku chronologicznym.

    Jeśli zapisałem wypowiedź dosłownie przytaczam ją w cudzysłowiu.

    KONFERENCJA

    Pytania zaczynają się (chyba) od pytania dziennikarza TVP. Nie odnotowałem.

    Sylwetka Tatiany Anodinej przewodniczącej (określana też jako dyrektor tegoż MAK) Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (czyli między krajami dawnego WNP). Ktoś słusznie określił jej fizjonomię (bodajże na salonie24) jako fizjonomię w rodzaju Nadieżdy Krupskiej. Przyklejony do twarzy uśmiech. Chytre oczy. Typ zamordystycznej pani dyrektor z domu poprawczego pozującej na wyrozumiałą i dobroduszną. Po odpowiedziach Klicha pasujących stronie rosyjskiej kiwa potakująco głową jakby wobec uczniów przyznających się do przewiny: „No, tak było, tak było”.

    1. Polska Agencja Prasowa. Pytający: Tłusty, z ogoloną głową, o kwadratowej twarzy, przed czterdziestką – Pytanie o dodatkowe osoby w kabinie.

    2. Nieznany mi dziennikarz TVP – pyta o chęć uporczywego lądowania.
    3. „Komsomolska Prawda” – Pytanie o to czy na rozbicie się mogły wpłynąć telefony używane na pokładzie, satelitarny i komórkowe.

    Po każdej odpowiedzi której udziela pan Klich włącza się Anodina i dodaje swoje trzy grosze, choć odpowiedź jest wystarczająca.

    4. BBC – Pytanie o dodatkowy głos w kabinie, czy jest zidentyfikowany i do kogo należy. Drugie pytanie – O zabrany z lotniska w Smoleńsku system ILS.
    - Chce odpowiadać p. Klich. T. Anodina wchodzi w słowo: „ (Może) ja odpowiem. Pan Klich może mówić później.”
    Dalej Anodina mówi że sprzęt jest ten sam, nic nie było zabrane. Wobec, (o ile pamiętam) dodatkowego pytania że przecież było wiadomo że jest zabrany – pada odpowiedź – mają to potwierdzone na piśmie, że nie był zabrany.
    Pierwsze pytanie, jeśli chodzi o głos, nie mogą teraz powiedzieć. Później powiedzą (ewentualnie). (Odpowiedzi były w tej kolejności najpierw na drugie, potem na pierwsze)
    E. Klich sam z siebie potwierdza że sprzęt ILS był cały czas.
    Od tej pory pierwszą odpowiadającą jest przede wszystkim Anodina.
    5. Anodina nie zrozumiała kolejnego pytania, czy nie dosłyszała jego części, dopytuje o to.
    6. Pytanie dziennikarki rosyjskiej: Czy były problemy z porozumiewaniem się polskich pilotów z rosyjską obsługą.
    Odpowiedź – Były dwie rozmowy. Jedna rozmowa po angielsku, druga po rosyjsku (ewentualnie w odwrotnej kolejności, najpierw po rosyjsku, potem po angielsku nie jestem pewien).
    7.Pytanie o zejście poniżej poziomu lądowania.
    8.Arleta Bojke: Dlaczego w ciągu pierwszych 2 dni nie zabezpieczono terenu wypadku, bo wiadomo że ten czas, pierwsze 48 godzin ma podstawowe znaczenie. Drugie pytanie – Dlaczego zebrane złożone w „cały” samolot szczątki są na otwartym powietrzu, nie w hangarze.
    - Pytanie o pierwsze 48 godzin zostaje zignorowane. Odpowiedź na drugie – Szczątki są w specjalnie chronionym miejscu. Strona polska zaakceptowała je.
    Klich: „Chciałbym dodać jeśli można”. To co zostało zabrane było wystarczające do zobaczenia że samolot był sprawny.

    Obywatel rosyjski z komisji – Morozow mężczyzna po trzydziestce, z uśmiechem prawie cały czas, bardziej dyskretnym niż Anodina, ze sprytem w oczach, o regularnych rysach twarzy,na pozór nie wzbudzający braku zaufania, z takich jak wielu oligarchów lub prezenterów dzienników w Rosji, wiernie wykonujących zadania Kremla, potrafiących się nagiąć do wszystkiego i dlatego przydatnych. Nie mających wątpliwości jak Rosjanie z opozycji. Włosy brązowe, lub ciemny blondyn, ewentualnie ciemnorude. Prawdopodobnie wobec kolejnego pytania mówi że załoga wielokrotnie (takiego właśnie słowa użył przynajmniej w tłumaczeniu na polski) była informowana o złym stanie pogody.
    10. Wobec kolejnego pytania o to czy lotnisko mogło (powinno) być zamknięte Morozow uchylił się od odpowiedzi.
    11. Polski dziennikarz – „Czy państwa zdaniem załoga była dobrze przygotowana do lotu?” Klich ciągnie do innych wypadków Polsce i sugeruje nie przygotowanie. Będziemy długo badać ten wypadek przez to co się stało w Polsce, badać systemowo.
    12. Pytanie o wysokościomierz. – Zdaniem Klicha nie miało to istotnego znaczenia.
    13. Na kolejne pytanie nie ma odpowiedzi.
    14. Rosyjska dziennikarka pyta o treningi polskich pilotów na symulatorach TU -154 i na jakiej wysokości było pierwsze uderzenie. – Odpowiedzi: Wymienione są tutaj skwapliwie (o ile pamiętam) godziny przelatania polskich pilotów z podkreśleniem lub sugestią (o ile pamiętam) że to niewiele. Odpowiedź na pytanie drugie – Morozow: Pierwsza przeszkoda w jaką samolot uderzył to była brzoza na wysokości 15 metrów.

    Anodina nawiązuje do swoich polskich korzeni do tego że pochodzi z Krakowa. W domyśle, wicie rozumicie, ja swój człowiek z Polski pochodzę i do tego z Krakowa, przodkowie, więc wiadomo że ja jak najbardziej chcę wyjaśnić sprawę bo i korzenie mi każą.

    15. Pytanie polskiej dziennikarki:
    Czy strona polska ma jakieś pretensje do strony rosyjskiej (chodzi o naszych przedstawicieli badających katastrofę itd.)
    Anodina: Pan Klich już o tym powiedział. Współpraca jest ok.
    16. Pytanie polskiej dziennikarki o czwarty rejestrator – Odpowiedź: Jego wskazania są zgodne ze wskazaniami innych rejestratorów.
    17. Dziennikarz Gazety Wyborczej. Zadaje swoje pytania najdłużej, otacza je wstępem, tłumaczy że nie ma takich czy innych intencji zadając je: – Czy lotnisko w Smoleńsku powinno przyjmować VIPów. Odpowiedź: Było sprawdzane trzykrotnie : (tu podane są daty z czasu bliskiego 10 kwietnia m.in. z marca.) Lotnisko jest wystarczające dobrze przygotowane do odbierania lotów przy wystarczającej widoczności.
    Drugie pytanie dziennikarza GW i poruszona kwestia tego że MAK daje certyfikaty zakładom lotniczy i lotniskom. M.in. dał certyfikat zakładowi w Samarze który remontował Tupolewa 154.
    Odpowiedź: (Anodina) MAK jest członkiem międzynarodowych organizacji lotniczych (tu zostają wymieniane), mają one zaufanie do MAK, nikt do MAK i sposobu certyfikowania wcześniej nie miał zastrzeżeń. Lotniska w Smoleńsku nie certyfikował MAK. (prawdopodobnie dlatego że wojskowe, i ile informacja jest prawdziwa – autor).
    18. „Rzeczpospolita”. Znowu pytanie o doświadczenie załogi. I drugie pytanie o to czy dowódca załogi powinien prowadzić rozmowy z wieżą.- Odpowiedź na drugie. Według Morozowa to nienormalne.
    19. Pytanie dziennikarza BBC o tajne materiały NATO.
    Anodina: „W komisji technicznej nie ma tajnych materiałów. Dziękuję”.
    19. France Press: Co zawiniło, czy czynnik ludzki?.
    Klich: To nieprofesjonalne podejście. To jest wiele czynników. Jest to złożone.
    20. Pytanie. Rudy polski dziennikarz który już wcześniej zadał pytanie, (nie pamiętam jakie i nie jestem pewny czy nie był z „Rzeczpospolitej” . Pytanie o system TAWS. Jeśli był sprawny dlaczego doszło do zderzenia z ziemią?
    Odpowiedź: Nie wiedzą dlaczego.
    Drugie pytanie tego samego dziennikarza:
    O telefony satelitarne, bo my ich nie mamy.
    Morozow: „Nie będę komentował”.

    Podsumowanie:
    ANODINA: strona rosyjska przekazała wszystkie informacje.

    Następnie Anodina z uśmiechem mówi o zrozumieniu wzajemnym, chęci rozwikłania, znalezienia przyczyny, przyczyn tragedii. Słowa brzmią w tym sensie że wszyscy są w tym zjednoczeni, panuje jeden duch, aby odkryć.
    Zaprasza Anodina (lub ktoś inny z komitetu, ale raczej Anodina) dziennikarzy do odwiedzenia pomieszczeń komisji technicznej. Prosi się o zgłaszanie dziennikarzy chcących tam pójść do wyznaczonej osoby celem uzyskania akredytacji.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Cyprian :

    Stenogram został zamieszczony (pierwodruk) w CyprianPolak.salon24.pl

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • freedom :

    http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,803836,00.html
    Tygodnik TIME z lipca 1946 roku, tekst pt. “Obiad z ubecją”, z ówczesnym Morozovem w tle:

    “John Scott, head of TIME’S Berlin Bureau, was arrested in Poland on his way to cover the recent referendum. Last week he cabled this account of some interesting hours spent with the Bezpieczenstwo, the secret police which is supposed to be Polish but appears to contain some citizens of another country.
    (…)
    The Major came back and with him was a stubby little man in dusty trousers and a tieless blue shirt, whom the others called “The Chief.” His name, as I later found out, was Morozov—a common Russian name.
    (…)
    “Why is it,” said Morozov over his fourth vodka, and forgetting his assimilated Polish nationality entirely for the moment, “that we can’t seem to get along better with America? We have no geographical conflicts. We don’t want any of your colonies, nor you any of ours. We are working for the best interests of our people. Even more, here we are working for the best interests of the Polish people, and everywhere, all through the Balkans, the Middle East and the Far East you object and create nasty situations.”

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters