Bez czarnych skrzynek nie wyjaśnimy tej katastrofy

Publikacja w serwisie: 25 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Odfałszowane zapisy czarnych skrzynek » Podpisano memorandum ws. przekazania Polsce zapisów z czarnych skrzynek » Odczytano kolejne fragmenty czarnych skrzynek Tu-154M » Możemy nigdy nie poznać danych z czarnych skrzynek Tu-154M ? » Trzeba skopiować nagrania z czarnych skrzynek » Nie ma śladu montażu na zapisach z czarnych skrzynek tupolewa » Ekspertyza oryginałów tzw. czarnych skrzynek jest konieczna » Odczytano prawie wszystkie słowa z czarnych skrzynek tupolewa » Powrót czarnych skrzynek do Polski jest “sprawą fundamentalną” » Polacy potwierdzają: Nie było ingerencji w zapis czarnych skrzynek Tu-154 » Rosjanie nie przekażą polskiej prokuraturze oryginałów czarnych skrzynek » Polacy znają kilkanaście słów więcej z czarnych skrzynek » Dlaczego szumi w czarnych skrzynkach tupolewa? » MAK zmanipulował zapis polskich skrzynek » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » OFICER CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK » Mapa katastrofy Tu-154 » Mogli uniknąć katastrofy Tu-154 » Raport MAK: bezpośrednie przyczyny katastrofy » MAK: W raporcie 72 wnioski o przyczynach katastrofy » “Skandaliczny koniec badania katastrofy smoleńskiej” » Sejm: Nie będzie uchwały ws. katastrofy w Smoleńsku » Przyczyny katastrofy Tu-154M nie w najbliższym czasie » Eksperyment wyjaśni zagadkę katastrofy 10 kwietnia » Kto przeszukal mieszkania ofiar katastrofy 10.04.2010? » MAK przekazał projekt raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej » Do katastrofy nie mogło dojść bez udziału osób trzecich. » Na początku przyszłego tygodnia raport MAK w sprawie katastrofy 10 kwietnia » Edmund Klich będzie dalej wyjaśniał sprawę katastrofy smoleńskiej » Tragedia w Smoleńsku. Zagraniczne gazety spekulują na temat przyczyn katastrofy » Radosław Sikorski – Raport o przyczynach katastrofy musi przekonać opinię publiczną » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Katastrofy nie powinien badać MAK ponieważ certyfikował remont samolotu, zakład remontowy, producenta, projektanta i sam samolot. » Śledztwo we mgle » Major Protasiuk: “Nie siadamy” » Tajemnice czarnej skrzynki » Przeraża mnie to, co zrobiono w Samarze z Tu-154M [DEZINFORMACJA] » Zdjęcia z katastrofy » Zdjęcia z miejsca katastrofy Tu-154 » Przyczyny katastrofy samolotu tu-154 » Kolejna rocznica katastrofy » PiS ma zespół ds. katastrofy smoleńskiej » Ił-76 i godzina katastrofy w Smoleńsku » Satelitarne zdjęcie katastrofy Tu-154 » Międzynarodowe śledztwo ws. katastrofy? » Prokuratura: 4 wersje przyczyn katastrofy » Do wyborów nie będzie raportu z katastrofy » BĘDZIE BIAŁA KSIĘGA WS. KATASTROFY » CZY KTOŚ PRZEŻYŁ MOMENT KATASTROFY? » UK: protest ws hołdu dla ofiar katastrofy » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

MAK – badający przyczyny katastrofy z 10 kwietnia – udzielił wcześniej akredytacji zakładom w Samarze, które remontowały polskiego Tu-154M. Uciekanie od hipotezy awarii i jej szybkie wykluczenie bez pokazania materiału z czarnych skrzynek może być odbierane jako odruch obronny ze strony rosyjskiego komitetu

Bez poznania oryginalnej zawartości czarnych skrzynek wyjaśnienie przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154M jest nierealne – oceniają doświadczeni piloci. Jak podkreślają, fragmentaryczne informacje przekazywane przez rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) nie są wzmocnione żadnymi dowodami. W tej sytuacji trudno ocenić, na ile podawane szczegóły mają odzwierciedlenie w faktach, zwłaszcza że komitet wyklucza pewne hipotezy bez tłumaczenia, na jakiej podstawie.

Z dotychczasowych prac MAK można wnioskować, że rosyjska komisja skłania się ku temu, by odpowiedzialnością za tragedię pod Katyniem obarczyć załogę prezydenckiego samolotu. Jednak okoliczności katastrofy wciąż rodzą wiele pytań. Choć komitet podał garść (mało znaczących) szczegółów, to nie przybliżył opinii publicznej do prawdy o 10 kwietnia br. Nie wiemy chociażby tego, dlaczego autopilot sprowadził samolot tuż nad ziemię na kilometr przed pasem startowym. Jeśli załoga działała właściwie, to urządzenie powinno mieć zadaną wysokość nad dalszą radiolatarnią, prędkość pionowego zniżania do bliższej radiolatarni i w zależności od tych parametrów wysokość nad bliższą radiolatarnią. Teoretycznie można założyć, że autopilot mógł mieć wprowadzoną tylko wartość pionowego schodzenia, nie można też wykluczyć, że mogła być to zła wartość… Właśnie te dane powinny być odczytane z czarnych skrzynek i doskonale znane MAK.
Komisja jednak nie podaje żadnych szczegółów, by umocnić swoją tezę sugerującą błąd i złe wyszkolenie załogi. Dlaczego? Wiemy tylko, że system TAWS ostrzegał pilotów przed zbliżeniem do ziemi, a piloci nie zareagowali od razu. Tu także MAK nie tłumaczy, z jakich powodów i co działo się wówczas na pokładzie. Podążając za retoryką komisji, można by sięgnąć do wypadku samolotu CASA-295M w Mirosławcu i założyć, że piloci mogli się zasugerować, że zeszli już poniżej wysokości decyzji (dlatego nie reagowali na sygnał ostrzeżeń TAWS) i obaj skupili swoją uwagę (co byłoby niedopuszczalne) na szukaniu ziemi. Będąc we mgle i nie obserwując wskazań urządzeń, trudno było im ocenić pozycję samolotu… Jednak dotychczasowe oceny MAK takiego zachowania w żaden sposób nie potwierdzają. Co więcej, w kontekście przyjęcia wiarygodności tej tezy pojawiają się kolejne wątpliwości. Wiemy przecież, że autopilot został wyłączony na 5,4 s przed uderzeniem w pierwszą przeszkodę. W ocenie doświadczonych pilotów, samolot musiał znajdować się w tym momencie jeszcze kilkanaście metrów nad ziemią, a zatem piloci mieli czas, by podciągnąć samolot i odlecieć wyżej. Tak się jednak nie stało. – 5 sekund to wystarczająco dużo, by odejść do góry. Na tym samolocie już po 1,5 s jest się wyżej, a przecież wystarczyłoby, gdyby piloci weszli w poziomy lot – ocenił doświadczony pilot Tu-154 (nazwisko do wiadomości redakcji). W tym miejscu ponownie powraca pytanie o awarię samolotu – czy maszyna nie wzniosła się, bo nie pozwoliły jej na to np. uszkodzone silniki, czy też samolotem nie dało się sterować? Wątpliwości wzmacnia fakt, że to MAK – badający przyczyny katastrofy – akredytował zakłady w Samarze, które remontowały polskiego
Tu-154M. W tej perspektywie uciekanie od hipotezy awarii i jej szybkie wykluczenie bez pokazania materiału z czarnych skrzynek może być odbierane jako odruch obronny ze strony rosyjskiego komitetu.

Czekamy na oryginalne i kompletne zapisy
Według doświadczonych pilotów, wprowadzenie błędnych danych do autopilota wydaje się wątpliwe. Jak ocenili w rozmowie z “Naszym Dziennikiem”, już samo zejście Tu-154M z poziomu od ok. 200 do 100 metrów nie było naturalne dla tego samolotu i zbyt szybkie. – Na 18 s przed tragedią piloci usłyszeli ostrzegawcze “pull up” (ciągnij w górę). Powinni natychmiast odłączyć autopilota. Dlaczego tego nie zrobili, skoro mieli sprawny samolot? A może tego nie zrobili, bo maszyna szwankowała? Dlaczego tak długo czekali? To dla mnie zagadka, bo nikt tak nie postępuje – stwierdził pilot. Jego zdaniem, samolot nie powinien się znaleźć w tym miejscu na tej wysokości, a to, dlaczego tak się stało, jest wciąż niejasne. Jak dodał, w obecnej sytuacji dla strony polskiej ważne jest, by poznać zawartość czarnych skrzynek i odczytać m.in. parametry lotu, stan pracy silników, temperaturę gazów wylotowych oraz posłuchać, co działo się w kabinie i dowiedzieć się, dlaczego załoga nie odpowiadała kontrolerowi.
Podobnie katastrofę ocenia dr inż. Ryszard Drozdowicz, pilot, specjalista ds. aerodynamiki lotnictwa. W jego przekonaniu, bez pełnej informacji o zawartości czarnych skrzynek ocena tego, co się wydarzyło 10 kwietnia br., jest niemożliwa. – Pierwsza sprawa, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to źródło informacji niepochodzące bezpośrednio z oryginalnych zapisów czarnych skrzynek. Z całą stanowczością należy podkreślić, że wyłącznie oryginalne i kompletne zapisy z tych skrzynek mają wartość poznawczą i tylko na nich można się opierać. Dotychczasowe informacje do mnie docierające pochodzą ze źródeł pośrednich i w żaden sposób nie można z nich złożyć jednej sensownej całości – powiedział. Odnosząc się do używania autopilota przez załogę rządowego samolotu, zaznaczył, że nie rozumie, po co doświadczonym pilotom wiozącym tak ważną delegację potrzebny był autopilot na ścieżce podejścia, kilka sekund przed lądowaniem. Jak zauważył, po to w samolocie jest dwóch dobrze wyszkolonych i doświadczonych pilotów, by “ręcznie” wykonali manewr lądowania – przyrządy przy lądowaniu służą im jedynie do kontroli.
- Pamiętajmy, że najtrudniejsze było i jest bezpieczne lądowanie. Nie można sobie wyobrazić powierzenia tej fazy lotu jakiemukolwiek, nawet najbardziej zaawansowanemu autopilotowi, i to z takimi pasażerami na pokładzie – dodał.

ILS czy RSL?
Wprawdzie podczas lądowania z wykorzystaniem systemu nawigacyjnego ILS, który wspomaga lądowanie samolotu w trudnych warunkach, przy ograniczonej widoczności, możliwe jest posadzenie samolotu przez autopilota (może on przejąć prowadzenie samolotu po ścieżce i kierunku schodzenia i sam wprowadzać poprawki). W ten sposób samolot może być automatycznie sprowadzany na pas, a zwykle tuż przed kontaktem z ziemią kontrolę nad maszyną przejmuje pilot. Chodzi o to, by samolot przy zetknięciu kół z ziemią nie zjechał poza pas – w tym momencie pilot jest w stanie szybko skorygować tor jazdy maszyny. Lądowanie z autopilotem jest też możliwe bez ILS. W takim przypadku piloci przy pomocy autopilota lecą po określonej trasie – ustawiają prędkość pionowego schodzenia na wariometrze i samolot według zadanej wartości zbliża się do ziemi (to zwykle jest ok. 2,5-3 m/s). Prędkość pionowego schodzenia jest utrzymywana przez autopilota. Tak właśnie mógł lecieć Tu-154M. W tym jednak przypadku powinny być włączone też inne przyrządy ostrzegające, jak TAWS (wraz z odpowiednio ustawioną wysokością decyzji). Ponadto od 1500 m działać powinien radiowysokościomierz. Jeżeli ustawiona była na nim wysokość decyzji, to urządzenie powinno głośno alarmować załogę o jej przekroczeniu. Ta wysokość zależy od parametrów lotniska. Standardowo – w przypadku lądowania na dwie NDB – nad dalszą radiostacją jest to 200 m i jeżeli nie przerwie się schodzenia na autopilocie, to samolot będzie się zniżał tak, by nad bliższą radiolatarnią osiągnąć poziom 70 metrów. – To wielkości standardowe, one mogą się różnić w zależności od charakterystyki danego lotniska i lokalizacji radiolatarni – tłumaczył Ignacy Goliński, były członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Jak zauważył, choć w mediach pojawiają się pewne informacje, to brakuje oficjalnego stwierdzenia, jaki system schodzenia był na smoleńskim lotnisku – czy na dwie NDB, czy też na jedną – bo i takie się spotyka, czy był to ILS, czy też RSL. – To istotne, bo w zależności od tego wspomniane wysokości mogą się różnić i samolot jest inaczej sprowadzany – dodał Goliński.
Marcin Austyn

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 4
tagi: , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Bea :

    Nie otrzymamy czarnych skrzynek,chociaz sa one nasza wlasnoscia.
    Przeciez wiadomo,ze my chcemy prawdy,a calosc sledztwa jest prowadzona w taki sposob,aby cos ukryc.
    Tak wiec,nie otrzymamy czarnych skrzynek i wielu innych dowodow.
    zauwazmy,ze od razu bylo podane do publicznej informacji,ze wszystko z powodu mgly.
    I mozliwy blad pilota.
    Czyli juz z gory sprawa byla w pewien sposob ukierunkowywana.
    Dla mnie jest to nienormalne.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Sikorski wazniaku, gdzie masz nasze czarne skrzynki z tupolewa :

    Sikorski wazniaku, gdzie masz nasze czarne skrzynki z tupolewa tu-154m ? Tak się mądrujesz takze odszczekaj to co zrobiłeś i wykradnij je w stanie nie nauruszonym, masz na to 3 miesiące masz na to 3-miesiące.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • maxik :

    List otwarty rosyjskich dysydentów po katastrofie smoleńskiej

    Kilkaset tysięcy osób zna już z Internetu orędzie do Rosjan, w którym kandydat na prezydenta Polski pan Jarosław Kaczyński potrafił wyrazić szczere i serdeczne podziękowania tym Rosjanom, którzy w najbardziej trudnym dla obu naszych narodów czasie okazywali Polakom współczucie i pomoc.

    Władze rosyjskie nie uznały za stosowne ani opublikować tekstu tego orędzia, ani na nie odpowiedzieć. Swoim milczeniem jeszcze raz udowodniły, że wszystkie ich oficjalne słowa i wyrazy współczucia z powodu tragicznej śmierci prezydenta Kaczyńskiego i towarzyszących mu osób były jedynie pustą formalnością i brały się nie ze szczerego serca (jak niektórzy z nas chcieli wierzyć), lecz ze względów czysto koniunkturalnych. Niestety, nie ma się tutaj czemu dziwić.

    link:

    http://www.rp.pl/artykul/460202,484507_Zaniepokojeni_przebiegiem_sledztwa_.html

    to juz nawet wedle GW mozna opisac jako:

    “Dla Polski zbliżenie z Rosją ważniejsze niż prawda”

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7931208,Rosyjscy_dysydenci__Dla_polskiego_rzadu_zblizenie.html

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Alicja :

    Do Polaka, gdzie można zobaczyć to zdjęcie?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Błażej :

    To ja jeszcze pytania dorzucę:
    1) Co by było, gdyby ten samolot rozbił się 3 dni wcześniej? Czy śledztwo byłoby w rękach Rosjan, czy też śp. L. Kaczyński by z gardła im to wyszarpał?
    2) Co by było, gdyby Air Force One rozbił się w innym kraju, ot np. w Polsce? Czy Polacy byliby dopuszczenie choćby na kilometr do miejsca katastrofy?

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • maxik :

    błażej:

    1 pytanie – trudno powiedziec – napewno powalczylby bardziej niz nasz rzad teraz !

    2 pytanie – amerykanie ubezpieczaja sie na takie wypadki i bez podpisania stosownych umow nie wybieraja sie do danego kraju

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • BESTIA News Russia: Jutro mają przysłać nagranie KOPIA :

    BESTIA News Russia: Jutro mają przysłać nagranie KOPIA wykonana przez specjalistów* rosyjskich z Samary, także uważajacie będzie to sfabrykowana kopia czarnej skrzynki, która był zamontowana w Tupolewie TY-154M.

    Thumb up 1 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters