Smoleńskie kłamstwo WSI

Publikacja w serwisie: 26 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Kłamstwo smoleńskie » Gigantyczne kłamstwo smoleńskie » Koalicja brnie w kłamstwo smoleńskie » MAK przekaże Polsce dokumenty smoleńskie – 251 dokumentów, w sumie 10 tys. stron » O jedno kłamstwo za daleko » 4 KŁAMSTWA SMOLEŃSKIE TUSKA » Jak spacyfikować rodziny smoleńskie » Śledztwo smoleńskie – umorzenie do sądu » Śledztwo smoleńskie w Izbie Reprezentantów » Śledztwo smoleńskie: Rosja prosi o akta » Buzek odsyła rodziny smoleńskie do psychiatry » Śledztwo smoleńskie, czyli międzynarodowy szok » Smoleńskie sekcje zwłok: dlaczego Ewa Kopacz kłamała » Drugie kłamstwo katyńskie? » Szokujące kłamstwo Sikorskiego » Sowieckie kłamstwo premiera » Ryszard Rytel: Kłamstwo Wajdy » Konferencja prasowa w Rosji – ordynarne kłamstwo » Polskie medale dla Rosjan za pracę w Smoleńsku » MANIFESTACJA: „11.09.2001 – 10.04.2010 DWIE TRAGEDIE – JEDNO KŁAMSTWO!” » Bielan: to Klich kazał lądować w Tbilisi; Klich: to kłamstwo » Prawda należy do Rosjan » To był wyrok śmierci dla Tu-154 » Polscy archeolodzy nie mają zgody na wjazd do Smoleńska » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » Odfałszowane zapisy czarnych skrzynek » “Samolot nie mógł rozpaść się na kawałki” » Niemcy o Smoleńsku: niech Rosja przyzna się do partactwa » “Po tragedii zawsze pojawiają się teorie spiskowe” » Branka smoleńskich rodzin na zeznania » Niespotykana prośba rosyjskich śledczych » w ręce prywatnych osób trafiło wiele kawałków prezydenckiej maszyny » Trzecia czarna skrzynka w nocy dotrze do Polski » Wniosek rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej odrzucony » Mam wrażenie, że mataczą ws. katastrofy smoleńskiej » Strzały na miejscu katastrofy? – nowe zeznania rosyjskich milicjantów » Jest wstępna analiza urządzeń nawigacyjnych Tu-154 » Świadek katastrofy: w kabinie była jeszcze jedna osoba » “Słyszeliśmy nieludzkie krzyki przerażenia i bólu” » Major Protasiuk: “Nie siadamy” » Wnioski z eksperckiej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego Tu-154M » Gdyby przyrządy w samolocie pracowały prawidłowo, pilot wiedziałby, że schodzi poniżej poziomu lotniska » ROSJANIE PRZEKAZALI NAM “WSZYSTKIE” MATERIAŁY » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Gazeta Polska | Wtorek, 25 maja 2010

Raport rosyjskiej komisji, która winą za katastrofę w Smoleńsku obarcza polskich pilotów, poprzedziła akcja medialna w Polsce, podobna do tej sprzed prowokacji wobec Komisji Weryfikacyjnej WSI. Uaktywnili się dziennikarze, byli współpracownicy wojskowych służb, wymienieni w raporcie o WSI, i eksperci wojskowi. Przekonywali, że hipoteza o zamachu jest absurdalna i obciążyli winą pilotów, wpisując się w teorie wygłoszone potem przez rosyjską komisję.

Cały wysiłek rosyjskiego śledztwa skierowano na udowodnienie, że za katastrofę odpowiada załoga, a nie jest ona wynikiem błędnego naprowadzenia samolotu i być może eksplozji, które rosyjska komisja i prokuratura chcą ukryć. Nawet tego nie badano. Przerażające jest to, że polskie media, poza wyjątkami, przeszły do porządku dziennego nad tymi kłamstwami smoleńskimi. A od narodowej tragedii, niebywałej w historii Polski, mija zaledwie półtora miesiąca.

Gdzie są asy śledcze?

Tak zwane media opiniotwórcze nie zajmują się tropieniem prawdy o katastrofie, lecz tym, by rosyjska wersja katastrofy stała się obowiązującą. Gdzie są te dziennikarskie asy śledcze, laureaci nagrody Grand Press i innych prestiżowych wyróżnień, którzy dotarliby do świadków katastrofy, pracowników lotniska w Smoleńsku? Którzy szukaliby śladów na miejscu tragedii, dociskali Rosjan i rząd Tuska w sprawie powołania międzynarodowej komisji śledczej z udziałem przedstawicieli NATO, zadawali pytania w sprawie podejrzanego palenia ubrań ofiar z nakazu rosyjskiej prokuratury, nieprzeprowadzenia sekcji zwłok, niezbadania szczątków Tu-154, którzy rozwialiby wątpliwości – czy doszło na pokładzie do eksplozji? Którzy nieustępliwie, tak jak potrafili nieraz, wytykaliby Rosjanom zawłaszczenie śledztwa, w tym czarnych skrzynek polskiego samolotu rządowego, a także wytknęli ewidentne kłamstwa? Którzy na konferencji MAK w Moskwie zapytaliby szefową komisji Tatianę Anodinę o prowadzącego to śledztwo w Rosji prokuratora Jurija Czajkę, który zajmował się śledztwami m.in. w sprawie Chodorkowskiego, Politkowskiej czy Litwinienki? Skoro nie dostrzegł związku miedzy tymi zgonami, czy mógł dostrzec, że polski Tu-154 rozbił się nie z winy polskiego pilota?

Polskich redakcji, które potrafiły wydawać krocie na wielomiesięczne niebezpieczne misje dziennikarzy w Iraku, Afganistanie, wysłały korespondentów po tragedii Word Trade Center, nie stać było na wielokrotnie skromniejsze wydatki dla śledczych, których wysłałyby do Smoleńska, by przeprowadzili własne śledztwo, choćby po to, by wykluczyć tzw. teorie spiskowe.

Tak działają służby

Przed ogłoszeniem przez rosyjską komisję lotniczą wstępnego raportu pojawiły się w polskich mediach przecieki (kontrolowane) od rosyjskiego prokuratora ośmieszające polskich pilotów. „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł „Rosyjscy eksperci: pilot szukał ziemi wzrokiem”. „Polska. The Times” – wypowiedź płk. Piotra Łukaszewicza, według którego pilota Tu-154 zmyliło nietypowe ukształtowanie terenu – dolina przed pasem startowym. A „Rzeczpospolita” – artykuł Pawła Reszki, też wpisujący się w rosyjskie tezy („doświadczenie pilotów nie rzuca na kolana”). Tak powstawał medialny obraz pilotów Tu-154 jako niedouczonych, niedoświadczonych „kamikadze”. Zastanawiające, że niedouczeni są akurat ci, którzy pilotują samoloty z bardzo ważnymi osobami w państwie na pokładzie (casę pod Mirosławcem, Tu-154M do Smoleńska). Wraz z atakami naszych mediów na polskich pilotów pojawiła się też informacja, że analizą poziomu stresu załogi Tu-154 zajmie się psycholog z Polski, który specjalnie w tym celu poleciał do Moskwy odsłuchać rozmowy z kokpitu. Jego opinia rozstrzygnie, czy były „naciski” na pilotów, choć wcześniej oficjalnie podano, że ich nie było.

Można podejrzewać, że opublikowanie artykułów obciążających pilotów i wypowiedzi tzw. ekspertów nie obyło się bez czyjejś inspiracji. To typowe działanie służb z układu postsowieckiego. Podobna akcja medialna miała miejsce przed wszczęciem śledztwa w sprawie rzekomego handlu Aneksem WSI przez członków Komisji Weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza, oskarżenia o łapówkarstwo Romualda Szeremietiewa, gdy był wiceministrem MON za czasów, kiedy kierował resortem Bronisław Komorowski, czy prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego, gdy układ potrzebował pretekstu, by zdjąć go ze stanowiska. Doniesienia medialne miały przygotować „odpowiedni” grunt i wyrobić w społeczeństwie opinię – wygodną dla służb i kierowanych przez nie marionetek.

Eksperci z kręgu WSI

27 kwietnia w dzienniku „Fakt” ukazał się artykuł „Winni jednak piloci? Musimy poznać prawdę o tej tragedii!”, w którym wypowiadają się m.in. Andrzej Kiński z „Nowej Techniki Wojskowej” i Tomasz Hypki ze „Skrzydlatej Polski”.

Według Kińskiego atak lub zamach to „hipotezy z kosmosu!”. – Mnie hipotezy dotyczące zamachu, ataku elektromagnetycznego, nie interesują – stwierdził Kiński, który jest wymieniony w aneksie nr 16 Raportu o WSI wśród osób „współpracujących niejawnie z żołnierzami WSI w zakresie działań wykraczających poza sprawy obronności państwa i bezpieczeństwa Sił Zbrojnych RP” jako współpracownik o pseudonimie „Skryba”. Podczas prac Komisji Weryfikacyjnej ujawniono wiele przypadków wywierania przez żołnierzy WSI wpływu na środowisko dziennikarzy. Oficerowie WSI podejmowali wobec dziennikarzy działania inspirujące, których zasadniczym celem było kreowanie określonego obrazu danego zdarzenia bądź zjawiska.

Według Raportu, Andrzej Kiński monitorował środowisko dziennikarskie. Na łamach miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa” zamieszczał materiały prasowe, mające charakter lobbingu związanego z kontraktem na kołowe transportery opancerzone (KTO) „Rosomak”, podkreślał tylko pozytywne wyniki testów na KTO, nie uwzględniał wad technicznych sprzętu. Dziś podkreśla tezy w sprawie katastrofy smoleńskiej uwalniające Rosjan ad hoc od podejrzeń o dokonanie zamachu.

Także inny wymieniony w raporcie WSI dziennikarz – Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny miesięcznika branżowego „Raport”, zajmującego się problemami wojskowości i obronności, wymieniony w aneksie nr 16 – stwierdził: „błędne podanie parametrów ciśnienia mogłoby zakłócić działanie systemu TAWS” („Nasz Dziennik”, 26 kwietnia 2010 r.). Hołdanowicz jest kojarzony z pseudonimem „Dromader”. Według Raportu o WSI „Dromader”, podobnie jak Skryba, w tekstach publikowanych w prasie wojskowej angażował się w promowanie oferty firmy Patria Vehicles na KTO.

Naciskali „niemądrzy” politycy

Kolejny ekspert – Tomasz Hypki – w ww. artykule w „Fakcie” stwierdził: – Przyczyną katastrofy była wina załogi i jej przeszkolenie. W takich warunkach atmosferycznych nie powinni w ogóle podchodzić do lądowania.

W piśmie „Raport” Tomasz Hypki opublikował artykuł „Na zachodzie bez zmian. W Polsce wraca stare?”, w którym napisał m.in.: „Niewiele brakowało, by rząd PiS zniszczył Bumar, delegując do jego władz niekompetentne osoby z klucza partyjnego i niszcząc jego otoczenie, w tym struktury MON i służby specjalne (…). Co gorsza, wyciekały z niego ważne dane i dokumenty. Członkowie zarządu otwarcie przekazywali informacje zatrudnionym w mediach kolegom”. Według Hypkiego winnym złej sytuacji Bumaru było PiS. „Teraz zaś to Bumar jest celem. Atakują go wynajęci dziennikarze pod najbardziej absurdalnymi pretekstami” – pisał we wspomnianym artykule. Hypki zapomniał, że Tomasz Szatkowski, który był z nadania PiS w Bumarze, jako jedyny miał odwagę złożyć zawiadomienie do prokuratury o nieprawidłowościach mających miejsce w tym koncernie. Hypki nie chciał też pamiętać o bananowych interesach ludzi z WSI w Bumarze na nielegalnym handlu bronią, sprzedawaniu jej terrorystom, skandalicznym braku zabezpieczenia i kradzieży elementów Tafiosa (unikalnej polskiej technologii wojskowej do wykrywania skażeń, którą próbowali wywieźć za granicę, bez wiedzy autorów konstruktorów i MON, ludzie związani z WSI i Bumarem).

Dziś Hypki, pełniący funkcję sekretarza Krajowej Rady Lotnictwa, wpisuje się w chór Tatiany Anodiny, przewodniczącej MAK [Międzynarodowego Komitetu Lotniczego]. W wypowiedzi dla Wirtualnej Polski Hypki mówi: „Dopóki nie zmądrzeją politycy odpowiedzialni za swoje zachowania na pokładzie tych samolotów, trzeba pilotów po prostu przed nimi chronić”. Hypki już wie, że pilotów zmusił do lądowania „niemądry” prezydent lub ktoś z jego „niemądrego” otoczenia. Uwierzył sugestiom członków rosyjskiej komisji z polskimi atrapami w tle.

Cel: utrudnić poznanie prawdy

Konferencja MAK rozpoczęła się od stwierdzenia, że polska załoga nie trenowała na symulatorze i miała niewiele wylatanych godzin na Tu-154. Przekaz był oczywisty. Przewodnicząca Anodina przyczyniła się do wzmocnienia teorii ekspertów z kręgu WSI, promowanych przez niektórych dziennikarzy w różnych mediach. Stwierdziła, że według zapisów czarnych skrzynek, w kabinie pilotów słychać było dwa dodatkowe głosy. Natychmiast ten „news” podano na samej górze portalu Gazeta.pl.

Skłonności niektórych mediów do wpisywania się w teorie bliskie rosyjskiej komisji zauważył bloger z salonu24.pl, Free Your Mind. Warto zacytować jego kilka spostrzeżeń. „Nie sądziłem, że »Rzeczpospolita« dołączy się do lansowania rosyjskiej wersji tego, co się wydarzyło 10 kwietnia. P. Reszka (ten od sprawy rzekomego handlowania aneksem do raportu o likwidacji WSI, demistyfikowania »pisowskiego« SKW, tropienia »przestępstw« Macierewicza etc.) na temat domniemanych przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale i wczytuje się w nią z uwagą posowiecka komisja zajmująca się katastrofami lotniczymi (MAK), która swoją wersję wydarzeń najwyraźniej na tym artykule oparła. (…) W przyjazny dialog wchodzą ze sobą sojusznicze służby, no bo nie podejrzewam, by Reszka z czapki wziął te dane, którymi sypie w swoim śledczym artykule, tylko raczej jakiś poczciwiec w mundurze najpewniej jeszcze »ludowego wojska polskiego«, podzielił się bezcenną wiedzą. Ta wiedza bywa bezcenna zwłaszcza wtedy, gdy pochodzi ze sprawdzonych, sowieckich źródeł, wtedy bowiem, gdy zostanie upubliczniona, inne sowieckie instytucje mogą się na nią powoływać na zasadzie klasycznego, sowieckiego błędnego koła, które nigdy, ale to nigdy nie prowadzi do prawdy. (…) Zastanawia mnie, jak wielką determinację w uwiarygodnienie rosyjskich kłamstw wkładają ludzie piszący po polsku do polskich mediów”.

Cechą charakterystyczną tej kampanii medialnej jest pojawianie się opinii „ekspertów”, „przecieków” ze śledztwa i innych informacji, które mają utrudnić zbudowanie logicznej i spójnej prawdy o katastrofie. Wpisały się one jak ulał w ustalenia MAK. Jak widać niektórzy dziennikarze i agenci wpływu w niektórych mediach byli dobrze poinformowani.

Tylko patrzeć, jak – przypadkiem w ostatnim tygodniu kampanii prezydenckiej – w niektórych polskich mediach pojawią się „newsy”, że komisja rosyjska opublikuje lada chwila komunikat, że już nie ma przeszkód „etycznych” (które według MAK istnieją obecnie), by podać do wiadomości publicznej, kto wdarł się do kabiny i rozkazał niedouczonym i niedoświadczonym pilotom lądować. Okaże się ani chybi, że to Lech Kaczyński albo ktoś z najbliższych mu osób.

Co komisja przemilczała

Komisja skupiła się na nagonce na polskich pilotów, lecz ani słowa nie powiedziała na konferencji o wynikach przesłuchań kontrolerów z wieży w Smoleńsku, braku oświetlenia pasa startowego i drogi przed pasem, ani o zagadkowym rozkawałkowaniu samolotu lecącego kilka metrów nad ziemią z minimalną prędkością. Wykluczyła zamach terrorystyczny oraz awarię silnika. Niestety, na konferencji nie padło pytanie, na jakiej podstawie komisja to wykluczyła. Gdyby konferencja, szczególnie ważna dla polskich mediów, odbyła się – jak należało oczekiwać – w Polsce i gdyby o niej poinformowano redakcje polskie (nie tylko wybrane), ważne pytania na pewno by padły. Ale być może chodziło właśnie o to, bo nie padły, dlatego zorganizowano to właśnie tak… Żaden z dziennikarzy nie zapytał, czy były robione analizy chromatografem i spektrometrem na obecność substancji śladowych materiałów wybuchowych, przewodnicząca Anodina też nie zająknęła się na ten temat ani słowem. Podobnie przemilczała, że samolot do piątej sekundy przed tragedią leciał według wskazań autopilota (wspomniano o tym mimochodem w materiałach dla dziennikarzy, uznając za wątek mało istotny, by o nim mówić, zwłaszcza że mogłoby paść jakieś niewygodne pytanie). Można domyśleć się, dlaczego przemilczano tę kwestię – bo wskazuje na atak satelitarny meconingiem (piszemy o tym w artykule głównym).

Jak przekonywano na konferencji, lotnisko w Smoleńsku było dobrze przygotowane na przyjęcie prezydenckiego tupolewa, a jego załoga dostała wszystkie niezbędne wytyczne. Z ustaleń członków komisji wynika też, że piloci mieli informację na temat sytuacji meteorologicznej na lotnisku, czyli gęstej mgły. Ale nie powiedziano, dlaczego nie zamknięto lotniska i dlaczego wieża nie zabroniła lądowania polskiemu samolotowi, skoro chwilę wcześniej zabroniła lądować samolotowi Ił-76.

Ciekawe, że rosyjska strona sama przyznała wcześniej, że podczas wizyty Putina i Tuska w Katyniu 7 kwietnia ściągnięto na smoleńskie lotnisko system nawigacji ILS ułatwiający lądowania w nawet bardzo trudnych warunkach, a potem go usunięto. Tymczasem na konferencji, gdy zapytał o to dziennikarz BBC, Anodina przerwała Edmundowi Klichowi, który chciał odpowiadać, słowami „Ja odpowiem, pan Klich może mówić później” i stwierdziła, że sprzęt jest taki sam, nic nie zostało zabrane.

Kłamstwo szyte grubymi nićmi

Skoro wszystko jest jasne – zawinił pilot Protasiuk i prezydent Kaczyński, który go zmusił do lądowania – dlaczego rodziny ofiar nakłaniano do podpisania zgody na zniszczenie ubrań, teren katastrofy zrównano spychaczami, złożono wniosek do sądu wojskowego w Warszawie o zniszczenie rzeczy osobistych ofiar w trosce o rzekomą „epidemię” (czyżby zamierzano rozrzucić te rzeczy w przedszkolach, na dworcach, supermarketach itp.?), polskich lekarzy i obserwatorów wyłączono z uczestnictwa w sekcjach zwłok, zadbano, by przysłanych z Moskwy trumien nie otwierać, wycięto drzewa na miejscu katastrofy? Teraz do kompletu – jak można sądzić – w rosyjskiej hucie zostanie przetopiony wrak prezydenckiego Tu-154. Na naszych oczach niszczy się dowody, zaciera ślady i na to przyzwala polski rząd z Donaldem Tuskiem na czele, a śledczy opowiadają bajki o złym szkoleniu pilotów, rzekomo niebezpiecznych telefonach komórkowych itp. historyjki.

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski

Oceń artykuł:
(4.57)
głosów: 28
tagi: , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Arti :

    Jeśli ludzie sie w końcu nie opamiętają, to nigdy nie poznamy prawdy tej tragedii…

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • Alicja :

    Widać czarno na białym o co tu chodzi. Żal, złość , bezradność i pogarda dla “twórców tego scenariusza”. Może przynajmniej historia rozliczy to moralne dno.

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • gerard :

    Pisałem ,że sobie możemy poskiałczeń na forach polacy to biedny naród.Przyjrzyjcie się historii zawsze bici w dupe z głupoty.A teraz słońce peru i gajowy z wąsem otrzymają pełnie władzy a polaczek będzie tyrał za 500 euro(bo niechybnie dla dobra narodu je wprowadzą).Taki los tego narodu.
    Korwin jak zaczął gadać ,że kld niemczuchy sponsorują PO to program 5 minut wcześniej skończyli.O pracach przy “katastrofie” zostało napisane wszystko.Garstka ludzi ,która kuma nie musi czytać bóg wie czego o tej katastrofie wystarczy prześledzzić sytuacje polityczną regionu i wszystko jasne.Wielki brat za wschodniej granicy czuwa.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Alicja :

    “Polski” rząd robi wszystko abyśmy niedługo polowali na białe niedzwiedzie.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Mshape :

    Mnie się wydaje że Donald Tusk, całe PO oraz reszta rządu dobrze wiedzą ze to był zamach poprostu nic nie mogą z tym zrobic tak samo jak Gen.Jaruzelski musiał wybrać mniejsze zło wprowadzając stan wojenny w polsce co w zwiazku z tym anulowało groźbe moskwy: użyciu broni jądrowej przeciw polsce. Putin zagroził Tuskowi że jak bedzie robił szum wokół katastrofy to go też pochowamy albo jeszcze gorzej i tyle w temacie.

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • irYss :

    Czołem, Zastanawiam się jak długo trzeba przeprowadzać analizę, żeby dojść do co najmniej dwóch zaskakujących i nota bene bardzo odkrywczych wniosków.
    1)rzecz to niebywała- żołnierze mają dowódcę, który (jak to?) może im wydać rozkaz
    2) dowódca wpływa na żołnierzy stresująco. No jasne, pewnie właśnie dla tego swego czasu przodujące armie świata zniosły stopnie, dystynkcje i hierarchię w wojsku…
    Płynie stąd prosty wniosek. Wszystko przez przestarzałe metody i stosunki nie pasujące do nowoczesnych standardów, panujące w naszym wojsku.

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • ZAL :

    Ja nie jestem ani za PiS ani za PO

    ale chciał bym znać dlaczego Polacy pozwalają naprawde na niszczenie dowodów kazdy kto w polsce niszczy dowody orzestepstwa dostaje areszt tymczasowy kurde ludzie wiem ze nie ufacie zadnej parti i rzadowi i wiem ze sie boicie tych rzadów ale nie wolno dzienikarza, poslom i prokuratorom zle prowadzic dochodzenia

    juz czas zlorzyc skargi i wnioski o wylaczenie ludzi kturzy dopuszczaja sie wyrazania zgody na zacieranie dowoduw mogacych byc bardzo waznych w sledctwie wkoncu to sledztwo karne a trumny czemu nie wolno otwozyc wszysko bylo nasaczone paliwem lotniczym i nie uszkodzone wynika z zeznan swiadkuw

    jest mi przykro bo w normalnym miesice dzieja sie takie zeczy po znajomosci ale zeby na najwyszym szczeblu tez tak bylo czyli i biedni i bogaci sa bezradni taki los

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • irYss :

    Chciałbym tylko jeszcze pomóc MAK i Po-po-polskiemu ekspertowi akcentując dotąd nie naświetloną następującą tezę. Do wojska tabunami walą wyłącznie bardzo wrażliwi chłopcy co to nigdy żadnej muszki nie pozbawili skrzydełek, mama nigdy na nich nie krzyknęła, ojca nigdy nie znali i dzięki temu nie mogli nabrać spaczonych samczych odruchów, czyjeś kichnięcie (o ile kichający stoi zbyt blisko) może wywołać u nich zawał a gdyby zapalić latarkę w nocy w koszarowej sypialni to pozabijali by się o ściany (tak jak bażanty) no i nie można jeszcze sugestywnym tonem artykułować dźwięku “…uuuuuuuuu…”
    No, a gdy jeszcze jesteśmy świadomi jaki wydźwięk ma słowo “generał” gdy takie to wrażliwe chłopię/ pacholę jest sam na sam z dziewczyną, no to czynnik stresujący jest dla wszystkich oczywisty…

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • czytnik :

    czytalem ze juz do akt maja wglad strony poszkodowane czyli prawnicy rodzin

    moze cos wiecej bedzie wiadomo bo ten Pan od sledztwa nic nie wiem mysle ze jest nie poczebny robi se tylko medialna reklame

    co z wielkom orkiestra taka Polacy maja sile czeba tylko jednej osoby zeby ih postawic na nogi i sie zbuntuja

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • irYss :

    chciałem powiedzieć- zapalić latarkę na “kompanii”. Rzecz jasna.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • irYss :

    Trawi mnie. Trawi mnie to i nie mogę sobie darować. Takiego głosiciela tez o pośrednikach między załogą a przywódcami, należałoby potraktować ze szczególnym względem.
    1, Wezwać na komisję lekarska, zweryfikować grupę i kategorię, bo pewno cwaniak ma odpowiednią ze względu na płaskostopie i gumowatość szyi- idealną dla dekowników.
    2, wcielić do wojska.
    3, nauczyć, że żołnierz wykonuje rozkaz bezwzględnie i natychmiast.
    4, i nie czyni tego z położonymi uszami, mamrocząc pod nosem tylko tak jakby mu właśnie super laskę z sąsiedztwa właśnie podstawili.
    5, wykonywanie rozkazów nie jest dramatem dla wykonującego.
    6, nikt nie wydaje rozkazu np. “strzelaj” w chili gdy żołnierz właśnie pruje z karabinu aż miło.
    7, przenieść do rezerwy i bacznie obserwować czy aby nie następuje nawrót choróbsk z których został uleczony

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Anonymous :

    a ja nadal nie rozumiem, jak to mozliwe ze pilot
    uderza we mgle w drzewo na wykosci 3 metrow,
    kilometr od pasa lotniska, ludzie??

    Jak ten pilot byl taki dobry to dlaczego ladowal
    w lesie ?? Skoro nie widzial lotniska to nie trzeba
    bylo ladowac!!!

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • ubik :

    Bardzo zeczowo analiza to wszystko sie zgadza co autor zawarl w tym artykule tylko co autor mysli o Tusku.

    Donald Tusk premier R.P. polityk w obliczy zamachu na prezydenta R.P. (zakladajac ze sam nie jest agentem choc i to niewiele zmnienia)nie ma za wielu opcji: wiedzac o potedze rosyjskiej o ktorej zdaje sie zapomnielismy , o poterznej agenturze latami budowanej na teretorium naszego kraju , o przebieglosci i bezwglednosci KGB w dorzeniu do celu i eliminowaniu swych oponentow krytykow rzeczowych obserwatorow itp.. co on moze zrobic gra idzie o bardzo wysoka stawke wlaczajac w to wojne. Obraz rosji widziany przez polakow przezd 10.04.2010 i po tej dacie to dwa rozne swiaty.Oto bowiem narod patrzacy z przymrozeniem oka za niedzwiedzia z przytepionymi pazurami budzi z z tego zludzenia w bardzo derastuczny sposob.Tusk gra w gre w ktorej jest z gory na przegranej pozycji na nic tu NATO , UE na nic wielkie trybunaly Rosja byla i jest potega i pokazala polaczka zeby nieskali zabardzo bo stac sie moze wszystko. Obawiam sie ze jest to tylko jeden ruch w planie ktory budzi moje przerazenie i spedza sen z oczu naszemu premierowi.Prasa zachodnia jakze niezalezna nie wiele o tym pisze choc niedotyczy to ich bezposrednio a i oni rozumieja ze lepiej tutaj oliwy do ognia nie dolewac a co robic ? sam nie wiem sytuacja jest bardzo cieszka kto wrog a kto przyjaciel ? prosze o komentarz.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • mik :

    @Adminie, jeszcze jedna wazna rzecz do zamieszczenia:
    “POLITYCZNE TŁO KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ” – DO POBRANIA
    http://niezalezna.pl/article/show/id/38854

    Memorial ten (do ktorego odnosi sie Lazarz w swym ZAWIADOMIENIU,
    byl upubliczniony z okazji wspomnianego Zgromadzenia, o ktorym mowa tu:
    http://niezalezna.pl/article/show/id/38773

    PS> nowe info:
    We wtorkowej “Misji specjalnej” zaprezentowane zostaną nowe, nieznane dotąd filmy ze Smoleńska.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • admin :

    @mik
    melduję wykonanie zadania ;)

  • mik :

    Z ostatniej chwili:
    RZĄD TUSKA KŁAMIE W SPRAWIE SMOLEŃSKA
    (10 pytan Zespolu parlamentarnego do Tuska – i to przeinaczonych przez PAP)
    http://niezalezna.pl/article/show/id/38911

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Dominika :

    “Zajrzyjcie do książki Alefa Sterna “Pola Laska – czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy”.
    Książka rok temu ukazała się w wydawnictwie didiamoss – (didimos – oznacza bliźniaka)
    Zaczyna się od slow PIS-dło, gwizdło, sykło, para buch no i dopiero się zaczęło ruch.
    Następnie następuje opis katastrofy samolotu prezydenta – wyobrażonej jako kość ktora uderza w dwie bliźniacze wierzby (sic!)- sugerując wydarzenia w roku chopinowskim czyli 2010, co więcej padają słowa ze na to pole tupole spadają topole – czy chodzi o tu 154? str 9
    Na stronie 17 książki można znaleźć informacje ze za upadek samolotu odpowiadają staruszkowie z KGB,
    Na stronie 19 jest opis identyfikacji szczątek i pobierania próbek DNA.
    Na stronie 24 i 25 jest napisane co dzieje się dalej – wszyscy szykują się do nowych wyborów ukazując prawdę o naszej politycznej elicie,
    Na stronie 25 jest opis pogrzebu, a potem mitologizacji osób, które zginęły w katastrofie,
    Str. 28 następuje opis historii co doprowadziło do tej tragicznej sytuacji.
    Bohaterami książki jest dwóch braci zakochanych w Polsce – jeden jest wodzem a drugi jest autorem.
    Na stronie 54 są wizje autora w których odwołuje się do ksiąg pielgrzymstwa polskiego, mówi o Winkelridzie narodów,
    pełno tam jest odwołań do Słowackiego i Mont Blanc – narratorem powieści jest papuga a na okładce jest kobieta paw ubrana w kir
    na stronie internetowej polalaska.pl były zdjęcia tej Polski złożonej do trumny – ale po katastrofie zostały usunięte.
    Na stronie 58 znów jest o upadku kości – samolotu i manipulacjach związanych z ukrywaniem katastrofy i jej wyjaśnianiem.
    Na stronie 63 w książce jest wizja 4 kół samolotu – znany widok z doniesień mediów jest wymieniony rok 2010 i liczba ofiar 88. Ta katastrofa jest wymieniona w rzędzie najważniejszych dla polskiej historii dat.
    Na stronie 76 jest sprawozdanie że spotkanie ściśle tajnego w którym grupa trzymająca władzę organizuje spisek jak pozbyć się starego prezydenta. Chcą go zniszczyć w katastrofie lotniczej w Gruzji.
    Na stronie 77 jest wzmianka o Katyniu.
    Na stronie 86 mamy wszystkie wydarzenia przedstawiane przez media – nie zapomnę Moniki Olejnik , która wyglądała jak po kokainie w Tvn 24 komentując wydarzenia ze Smoleńska – mało kto wie a to jest tej w tej książce, że Monika Olejnik robiła reportaż z katastrofy samolotu Kościuszko w 1987 w lesie kabackim – i tu następuje połączenie lasów: lasu kabackiego i katyńskiego i smoleńskiego, co więcej Monika Olejnik występuje w książce jeszcze kilka razy chociażby w momencie, w którym zwraca się do niej wódz jej pseudonimem – stokrotka. To jest na stronie 239, kiedy wspomina swoje życie w rozdziale zatytułowanym “złowieszczo kirra walkiria”.
    Na stronie 88 mamy informacje, że film o katastrofie nakręcił reżyser co kraj wyrwał z kajdan – nie trudno się domyślić, że to Wajda – twórca Katynia.
    Na stronie 90 znów mamy informacje o tym co się dzieje – czytając nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko to właśnie dzieje się w naszej polskiej rzeczywistości.
    Na stronie 96 mamy informacje, że nie tylko zginie prezydent ale tez szefowie wojska.
    Na stronie 98 informacje, że po katastrofie został tylko “kaczy puch”.
    Na stronie 104 opisana jest przyszłość Gruzji – mając na uwadze wczorajszy wywiad z Micheilem Sakaszwilim prezydentem Gruzji – jest to wizja realna.
    Na stronie 108 mamy ewidentną wskazówke, że chodzi o Wajdę i jego Katyń jako twórcę filmu o upadku samolotu – paradoksalna zbieżność losu.
    Na stronie 109 i 110 opisane jest co polski naród wycierpiał od wrogów, rozbiory i Katyń, które doprowadziły do polskiego rozdwojenia jaźni i braku jedności.
    Na stronie 111 jest opis budowy pomnika
    a następnie parady równości, która ma się odbyć w Warszawie w czerwcu tego roku – tęczowej parady.
    Na stronie 120 mamy pogrzeb wśród armatnich salw.
    Na stronie 190 mamy opis zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego, który przewodzi polskiej jedności.
    Od strony 204 są zapiski stylizowane na dokumenty z IPN i zeznania z teczki, w których jak się dokładnie wczyta wiele oznacza dowiedzieć się o tym, co się dzieje i dziać będzie.
    Od strony 260 do stron 267 jest opis tego co działo się na pokładzie samolotu w momencie katastrofy.
    Na stronie 271 jest wskazówka kto za to odpowiada.
    Od strony 285 jest opis tego wszystkiego czego świadkami byliśmy przez ostatnie dwa tygodnie – całego spektaklu medialnego ze śmiercią prezydenta w tle.
    Na stronie 288 – chyba nie przypadkowy numer strony jest list osób, które zginęły – zginęli wszyscy podobno prezydent i świta, posłowie, senatorowie – kto teraz będzie rządził?
    Jeśli zakończenie się sprawdzi to blisko nam do końca świata.

    ksiązka była pisana przez wiele lat, a wydana rok temu – miała debiut 4 czerwca 2009 – a z dniem 10 kwietnia 2010 roku upadla idea IV RP.
    Autor pisze wiele zdań dziwnym językiem malajalam – to tak jakby szyfrem – w tej sytuacji nie dziwi znikniecie rok temu wojskowego szyfranta z WSI.
    Siedem miesięcy wcześniej ukazała się książka “Pola Laska”

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Alicja :

    @ Dominika
    !!!!!!!!!!
    ??????????

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Dominika :

    Zaglądnij do książki, jeśli jeszcze uda Ci się ją zdobyć :)

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters