To był zamach – mówią eksperci polski i niemiecki

Publikacja w serwisie: 26 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » EKSPERCI OD NAWIGACJI SATELITARNEJ: TO BYŁ ZAMACH » Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował » Nie chcieli dać, teraz mówią, że jej nie ma – Rosjanom „wcięło” taśmę z Siewiernego? » Rosja: przekazujemy dokumenty katastrofy “z dobrej woli”. Przepisy międzynarodowe mówią: to jest obowiązek » USA: eksperci od lotnictwa zszokowani » Czy rządowi eksperci są zastraszeni? » ROSYJSCY “EKSPERCI” USTALILI » Eksperci z USA wesprą zespół Macierewicza » Polscy eksperci wrócili ze Smoleńska » Rosyjscy eksperci bronią kontrolerów ze Smoleńska » Ukraińscy eksperci uważają, że raport MAK jest tendencyjny » Polscy eksperci wracają. Wrak wciąż niszczeje » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Rosyjscy eksperci: Załoga samolotu Tu-154 nie zrobiła tego, co należało » Nagrania z lotniskowego monitoringu zbadają eksperci od czytania z ruchu warg » Jeśli to nie był zamach, to co? » Zamach w Smoleńsku – lot PLF101 » Zamach w wykonaniu autopilota ? » Śledztwo, zamach a dezinformacja » Wszystko wskazuje na to że był to zamach. » Katastrofa smoleńska 10 dowodów na zamach » Zamach – ale Putina czy przeciw Putinowi? » GDYBY ŚLEDZTWO WYKAZAŁO ZAMACH… » Andrzej Seremet: To mógł być zamach » Smoleńsk – to mógł być zamach – argumenty w pigułce » EKSPERCI BARDZO OSTRO O SŁOWACH PREZESA PIS WS. KATASTROFY: “Jarosław Kaczyński tego nie pojmie. Choćby chciał” » “Wykluczamy zamach przy użyciu broni konwencjonalnej” » To mógł być zamach. Największe wątpliwości. Zaktualizowana wersja. » Zamach w Smoleńsku – Nowe spojrzenie (Stabilizacja obrazu) » Krakowscy eksperci kończą pracę nad opinią fonoskopijną na temat rejestratora głosu z kabiny pilotów samolotu Tu-154M » Jeśli w Smoleńsku miał miejsce zamach, to aktualną władzę w Polsce sprawują ludzie rosyjskich służb albo osoby przez te służby szantażowane » Zginęła elita Polski » Raport MAK nie wiąże Polski » Czy wrak w końcu wróci do Polski? » Jak ściągnąć czarne skrzynki do Polski » Polski punkt konsularny w Smoleńsku » Szczątki tupolewa wrócą do Polski » Albo zamach, albo awaria » JAROSŁAW KACZYŃSKI: RAPORT MAK TO KPINA Z POLSKI » Polski raport inny, czyli jaki? » Błędne porozumienie rządu Polski z Rosją » Kiedy czarne skrzynki trafią do Polski? » “Kommiersant”: Polski raport surowszy niż rosyjski » CNN: “Stoimy u boku Polski w czasie smutku” » Zmiana raportu MAK celem strategicznym dla Polski » Nie tylko polski samolot miał problemy? » Bogdan Klich: CHODZIŁO O SKOMPROMITOWANIE POLSKI » “Polski dyplomata namawiał do zniszczenia nagrań ze Smoleńska” » Rosja wyśle do Polski kolejne akta ws. katastrofy Tu-154 » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

wp.pl/Gazeta Polska | Wtorek, 25 maja 2010

Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, potwierdza niemal ze stuprocentową pewnością tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu. Oznaczałoby to, że Lech Kaczyński z małżonką i pozostałe 94 osoby na pokładzie zostały zamordowane.

Raport rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), zaprezentowany w Moskwie przed kamerami telewizyjnymi, za katastrofę pod Smoleńskiem obarcza winą polskich pilotów, pozostawiając przy tym miejsce dla domysłów, że załoga uległa naciskom któregoś z pasażerów.

Komisja Techniczna jednoznacznie stwierdziła – w czasie lotu nie doszło do aktu terrorystycznego, wybuchu, pożaru na pokładzie, niesprawności urządzeń technicznych samolotu. Silniki pracowały do samego zderzenia z ziemią. (…) Ustalono, ze w kabinie znajdowały się osoby niebędące członkami załogi. Głos jednej z nich dokładnie zidentyfikowano, głos innej (lub innych) poddawany jest dodatkowej identyfikacji przez stronę polską. Jest to ważne dla śledztwa” – czytamy w dokumencie. Ale mimo ogólnikowego charakteru i rażącej jednostronności w raporcie znalazły się istotne informacje, które podważają wersję Rosjan, wskazując przy tym, że tragiczna śmierć 96 Polaków – w tym prezydenta RP – wcale nie była konsekwencją nieszczęśliwego wypadku.

Kto zmylił autopilota?

Z raportu rosyjskiego MAK wynika przede wszystkim, że samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie, który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i kursem rządowej maszyny. Co ciekawe, informacji tej nie podano podczas konferencji prasowej; znajdowała się ona tylko w pisemnej wersji dokumentu.

„Wyłączenie pilota automatycznego w płaszczyźnie wzdłużnej i automatycznego regulatora ciągu nastąpiło przy próbie odejścia na drugi krąg odpowiednio na 5 i 4 sekundy przed zderzeniem z przeszkodą (drzewem), które zapoczątkowało niszczenie konstrukcji samolotu” – informują autorzy raportu. To bardzo ważna informacja. Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS i innych wskazań przyrządów pokładowych (na GPS opiera się zresztą cały nowoczesny „flight management system”, w którym zintegrowane są urządzenia nawigacyjne, podłączone do komputera pokładowego).

Ostatni etap przed lądowaniem na autopilocie to przelot przez kolejne, leżące obok siebie tzw. waypoints: 10 km przed pasem – wysokość 500 m, 8 km – 400 m, 6 km – 300 m, 4 km – 200 m, 2 km – 100 m – ten ostatni punkt to tzw. punkt decyzji i wysokość decyzyjna: jeśli pilot nie widzi tutaj pasa startowego, to musi zrezygnować z lądowania i polecieć na inne lotnisko. Tymczasem załoga polskiego samolotu (w tak trudnych warunkach pogodowych) wyłączyła pilota dopiero 5 sekund przed katastrofą, mimo że można to zrobić w sekundę, jednym ruchem ręki. Należy zaznaczyć, że waypoints przy lądowaniu są określone inaczej dla każdego typu maszyny i nie mają nic wspólnego z tym, gdzie lądujemy.

Dziennik „Fakt”, powołując się na rosyjskiego prokuratora, który słyszał rozmowy w kokpicie, napisał kilka dni temu, że parę sekund przed tragedią piloci – dotąd spokojni – zaczęli wołać: „Daj drugi… W drugą!”. Musiał być to po prostu pierwszy moment, w którym załoga zorientowała się, że jest w złym miejscu i na złej wysokości – prawdopodobnie minęli wtedy znajdującą się tam antenę NDB lub – jak czytamy w raporcie – uderzyli w drzewo. Dlaczego piloci schodzili spokojnie do lądowania na autopilocie i dopiero kilka metrów nad ziemią zorientowali się, że samolot jest tak nisko? Czy byli samobójcami? Dlaczego nie reagowali na wskazania urządzeń pokładowych, które – jeśli działały bez zarzutu, jak twierdzą Rosjanie – musiały informować ich, że są na wysokości 100, a potem 70 czy 20 m? Wytłumaczenie jest tylko jedno: autopilot opierał się na błędnych danych z komputera pokładowego, a piloci myśleli, że są znacznie wyżej.

Oceń artykuł:
(4.29)
głosów: 17

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Wojtek :

    Mam kilka wątpliwości. Wszędzie na niezależnych portalach doszukujemy się (bo ja też) winy Rosjan, zamachu itp. A ja się tak zastanawiam (kolejna teoria spiskowa z braku prawdziwych informacji?) czy to nie był zamach, ale nie ze strony Rosjan tylko np. USA, żeby nas skłócić z Rosjanami, wywołać konflikt nawet zbrojny, a wtedy USA miałaby pretekst do ingerencji i zmierzenia się z Rosją. Moim zdaniem, bądźmy b.ostrożni.

    Thumb up 1 Thumb down 2

  • Ano :

    Hi hi!
    jedno w takim razie dziwi: dlaczego nie chca oddac nam czarnych skrzynek? Dlaczego twierdza, ze nie bylo zadnego wybuchu? No zreszta, prawda, co za wstyd dla Rosji, zeby Amerykanie tak sobie w Smolensku hasali na lotnisku… polowo-wojskowym;)
    (Toz to juz Czeczenow lepiej oskarzyc!)

    Thumb up 0 Thumb down 2

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters