ANATOMIA DEZINFORMACJI cz.1

Publikacja w serwisie: 27 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Aleksander Ścios

Kto śledzi doniesienia medialne z ostatnich tygodni, nie musi czekać na zapowiadane przez premiera ujawnienie zapisów czarnych skrzynek z prezydenckiego Tupolewa, by dowiedzieć się, kto ponosi winę za smoleńską katastrofę i jakie były jej przyczyny.

Obowiązująca wersja zdarzenia pojawiła się już w godzinę po tragedii, gdy Władimir Żyrinowski objaśnił dziennikarzom radia “Kommersant-FM”, iż „pewną rolę w katastrofie mógł odegrać upór prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Niezależnie, choć w tym samym czasie, Wacław Radziwinowicz – dziennikarz „Gazety Wyborczej” w wywiadzie dla „Nowej Gaziety” poinformował Rosjan, że „gdy polski pilot odmówił lądowania na lotnisku w Tibilisi, powołując się na ekstremalnie trudne warunki, Kaczyński krzyczał na niego i straszył, a potem był wielki skandal, że pilot nie zastosował się do nakazu prezydenta. Pilot został wyrzucony ze służby i powrócił dopiero za czasów premiera Tuska. Nad Smoleńskiem mogło się zdarzyć właśnie coś takiego”.

Synchronizacja tego wspólnego przekazu, jego całkowita irracjonalność i bezpodstawność świadczą, że mamy do czynienia tezą profesjonalnej dezinformacji. Wszystko zatem, co pojawiło się w przekazie strony rosyjskiej po 10 kwietnia miało za zadanie uprawdopodobnić przyjęte a priori założenie i wpisywało się w klasyczne metody operacji dezinformacyjnej.

Jej ślady, znajdziemy nawet w świadectwie dobrze poinformowanego prezydenta Białorusi, który trzy dni po katastrofie nie miał żadnych wątpliwości, co do przebiegu zdarzeń i stwierdził: “Wiadomo, kto za to odpowiada. Winny czy niewinny, ty jesteś prezydentem i ty za to odpowiadasz. I dlatego więc mówić, że winę ponoszą piloci, że oni zadecydowali o lądowaniu, jest niewłaściwe. Prezydent pyta, czy możliwe jest lądowanie, i ostatnie słowo i tak należy do niego, a pilot musi się podporządkować”.

Już 10 kwietnia z ust wysokich rangą przedstawicieli państwa rosyjskiego usłyszeliśmy ostateczny werdykt w sprawie przyczyn smoleńskiej tragedii. „Załoga prezydenckiego samolotu kilkakrotnie nie wypełniła poleceń kontrolera lotu” – informował zastępca szefa sztabu rosyjskich sił powietrznych gen. Aleksandr Aloszyn, dodając: „Szef lotów polecił załodze ustawienie samolotu w położenie horyzontalne. Gdy załoga nie wykonała dyspozycji, kilkakrotnie wydał komendę, by samolot udał się na lotnisko zapasowe. Załoga – niestety – nie przerwała zniżania i wszystko skończyło się tragicznie”.

Natomiast szef Centralnego Okręgu Federalnego orzekł, iż „ Prawdopodobną przyczyną był błąd załogi”. Raport policji regionu smoleńskiego z dnia 10 kwietnia informował, że port lotniczy “Siewiernyj”, na którym miał lądować prezydencki samolot został zamknięty z powodu gęstej mgły, a „pilot samolotu został poproszony o lądowanie w Mińsku lub Moskwie. Niestety, odmówił i zdecydował się na lądowanie w Smoleńsku, rozbijając maszynę podczas czwartej próby podejścia.”

11 kwietnia rosyjski portal newsru.com, relacjonując spotkanie płk. Putina ze sztabem operacyjnym, przytaczał słowa z-cy prokuratora generalnego Rosji Aleksandra Bastrykina, który orzekł, iż  „zapis rozmów pilotów Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem wskazuje, że nie bacząc na zalecenia rosyjskiej strony, załoga polska postanowiła lądować” . Zaś według rosyjskiego ministra transportu Igora Lewitina, „pilot polskiego samolotu sam podjął decyzję o lądowaniu, pomimo że widoczność wynosiła zaledwie 400 metrów, choć niezbędne jest 1000 metrów” – informowała agencja Interfax .

Powielająca natychmiast te rewelacje „Gazeta Wyborcza” nie dostrzegła żadnych sprzeczności, w zapewnieniach prokuratora Bastrykina o wnioskach płynących z zapisu rozmów pilotów, z informacją przekazaną przez ministra  Lewitina, który najwyraźniej „przedobrzył” i poinformował: „Znaleźliśmy dwie czarne skrzynki, ale niczego nie dotykamy do czasu przyjazdu naszych kolegów z Polski”.

Nie ma chyba potrzeby przypominania wszystkich fałszywych informacji, rozpowszechnianych przez rosyjskie media i rosyjskich decydentów natychmiast po katastrofie. Jak wiemy, każda z nich utwierdzała polski rząd w przekonaniu, że tylko komisja pod kierunkiem płk. Putina daje gwarancję rzetelnego wyjaśnienia przyczyn śmierci polskiego prezydenta i towarzyszących mu 95 osób.

Warto jednak poświęcić uwagę wypowiedziom przedstawicieli władz polskich i rosyjskich, dotyczących zapisów z czarnych skrzynek prezydenckiego Tupolewa. Na ich przykładzie, można bowiem prześledzić, w jaki sposób rosyjska wersja przyczyn katastrofy staje się wspólnym stanowiskiem Rosji i Polski, pieczętując proces „pojednania” nad grobami ofiar smoleńskiej tragedii.

Pierwsze wypowiedzi strony rosyjskiej, sugerujące winę pilotów i naciski ze strony prezydenta jednoznacznie wskazywały, że podstawowym materiałem dowodowym na uwiarygodnienie tej tezy mogą być tylko zapisy głosów z kabiny pilotów.

Z tej przyczyny, czarne skrzynki – jako rejestratory głosu – musiały znaleźć się w posiadaniu Rosjan. Przekazanie Rosjanom trzeciej skrzynki, zamontowanej w Tupolewie przez Kontrwywiad Wojskowy było konsekwencją przyjętej strategii, nawet jeśli ta skrzynka nie służyła do zapisu rozmów. Wymagał tego jednak proces synchronizacji danych – czyli spreparowania wypowiedzi z kabiny pilotów z poszczególnymi sekwencjami lotu, tak, by wykazać korelację zachowań członków załogi z głosami świadczącymi o rzekomych naciskach.

W myśl oczywistej prawdy, że tylko zmarli nie mogą się bronić, przyjęto najprostszą koncepcję obarczenia odpowiedzialnością za katastrofę osób, które znajdowały się na pokładzie samolotu. Co niemniej ważne – ta koncepcja jest korzystna dla interesów grupy rządzącej i wpisuje się w wieloletni proces fałszowania przekazu na temat osoby prezydenta Kaczyńskiego. Z oczywistych, propagandowych względów jest również korzystna w kampanii wyborczej PO, pozwalając wzmacniać nastroje „antykaczystowskie”.

Jak w przypadku każdej kampanii dezinformacji, pierwszym jej elementem były cytowane powyżej spekulacje, mające na celu wstępne ukierunkowanie przekazu. Fakt, że 10 kwietnia i w dniach następnych każda, tego rodzaju wypowiedź była oczywistym nadużyciem, nie miał większego znaczenia. Istota dezinformacji polega przecież na wytworzeniu „nowej rzeczywistości”, czyli przedstawieniu rzeczy, jakie w ogóle nie zaistniały. Jeśli zatem Żyrinowski i Radziwinowicz wskazują natychmiast na winę prezydenta i pilotów, a media polskie i rosyjskie podejmują działania rezonansowe – każda kolejna informacja w tym obszarze ma uzasadniać aprioryczną tezę. Spójrzmy jak ten proces postępował.

Pierwsze przekazy ze strony rosyjskiej świadczą, że przesłuchania czarnych skrzynek dokonano już w dniu 11 kwietnia. Tego dnia szef Komitetu Śledczego przy prokuraturze Rosji Aleksandr Bastrykin poinformował, że „po wstępnym przeanalizowaniu nagrań rozmów pomiędzy pilotami a kontrolą lotów nie znaleziono żadnych wskazówek dotyczących problemów technicznych”. Z tego samego dnia pochodzi informacja, iż „Rosyjscy śledczy i polscy eksperci rozpoczęli badania “czarnych skrzynek” prezydenckiego samolotu. Eksperci ustalili, że taśma z zapisem parametrów lotów przemieściła się wewnątrz “czarnej skrzynki”.

By odbiorca nie miał wątpliwości, co do intencji Rosjan, rzecznik rządu Paweł Graś natychmiast podkreślił, że „to polscy eksperci rozpoczęli badanie czarnych skrzynek”, a „Rosjanie czekali na polskich ekspertów z ich otwarciem”.

Już 12 kwietnia, podczas konferencji prasowej Prokurator Generalny Andrzej Seremet ujawnił: „Eksperci będą próbować wychwycić tło rozmów z kabiny i przedziału pasażerskiego, tak by ustalić czy padały jakieś sugestie wobec pilotów”. Jednocześnie zastrzegł: – „Na obecnym etapie śledztwa nie ma danych, z których wynikałoby, że na pilotów wywierano presję, by lądowali mimo trudnych warunków”.

Na tej samej konferencji padają ważne słowa ze strony Naczelnego Prokuratora Wojskowego płk. Krzysztofa Parulskiego. Informuje on, że „udało się odnaleźć trzecią czarną skrzynkę samolotu” i dodaje – „przekazaliśmy ją do Moskwy, tej samej polsko-rosyjskiej grupie, która analizuje dwa poprzednie rejestratory”.Przypomnę, że chodziło o skrzynkę która rejestruje tzw. podwyższone parametry lotu i była własnością Kontrwywiadu Wojskowego.

Parulski potwierdza również, że wstępnie odczytano zapisy z dwóch wcześniej odnalezionych czarnych skrzynek, a pytany, czy można już wyciągnąć wnioski z ich zapisów powiedział, że “potwierdzenie w treści zapisów skrzynek znajduje wersja najbardziej prawdopodobna – odnośnie lądowania w trudnych warunkach atmosferycznych“.

Można zatem dostrzec, jak w dwa dni po katastrofie polscy śledczy zaczynają uczestniczyć w grze dezinformacyjnej Rosjan, formułując przekaz z którego wyłania się pożądana wersja zdarzeń.

Następnego dnia 13 kwietnia wiemy już, że „nagrania sa już oczyszczane i zgrane na dyski. Będzie więc wiadomo, o czym rozmawiali piloci samolotu prezydenta, który w sobotę rozbił się pod Smoleńskiem. Materiał audio – zapisy wszystkich rozmów – udało się odzyskać z czarnych skrzynek . Technicy odczytali zapisy rozmów po angielsku (obowiązkowym języku w lotnictwie), rosyjsku i polsku. Będziemy więc wiedzieć, o czym rozmawiali piloci tuż przed katastrofą oraz to, czy ktoś coś do nich mówił w kokpicie maszyny. Za kilka dni będzie ogłoszony raport, kiedy będą przygotowane odczyty jak był pilotowany samolot i jak się w czasie lotu zachowywał”.Taką informację z „anonimowego źródła” w polskiej prokuraturze przekazał Wprost.

Już wówczas byli jednak dziennikarze lepiej poinformowani, bo tego samego dnia telewizja TVN24 ogłosiła, że dotarła do ostatniej rozmowy załogi prezydenckiego Tu-154 z kontrolą lotów w Polsce i zaprezentowała fragment treści nagrań. Skąd TVN miał zapis z czarnej skrzynki lub z nasłuchu SKW – pozostaje tajemnicą.

13 kwietnia szefowa Międzyrządowego Komitetu ds. Lotnictwa Tatiana Anodina oświadczyła, że odnaleziona dzień wcześniej trzecia czarna skrzynka zostanie odczytana w Polsce. Potwierdził to prokurator Krzysztof Parulski, dodając, że “jest to patent polski i odczytane może być tylko w Polsce”. W TVP Info Parulski oświadczył : „prace nad rejestratorem odbędą się jednak przy udziale strony rosyjskiej. – Stan techniczny tej skrzynki wskazuje, że jest ona sprawna technicznie i umożliwi nam odczyt” oraz „odczyt pozostałych dwóch skrzynek potrwa co najmniej tydzień”.

Ostatnia informacja jest bardzo ważna, bo dotyczy realnego terminu, w jakim powinny zostać odczytane zapisy. Wówczas jednak, publikacja treści nagrań nastąpiłaby jeszcze w kwietniu. Dlaczego tak się nie stało? Odpowiedzi wolno poszukiwać w dwóch obszarach. Po pierwsze: Rosjanie nie mogli w tak krótkim terminie zsynchronizować wszystkich zapisów z czarnych skrzynek. Po wtóre: efekt propagandowy informacji o winie pilotów i naciskach ze strony otoczenia prezydenta byłby trudny do utrzymania w świadomości odbiorcy, aż do czasu wyborów prezydenckich.

15 kwietnia pojawiła się natomiast publikacja w rosyjskim dzienniku “Kommiersant”, w której przedstawiono relację „anonimowego eksperta”. Szczegóły tej wypowiedzi wskazują, że był to człowiek doskonale poinformowany o przebiegu śledztwa i przedstawił pełną wersję zdarzenia, zgodnie z przyjętą koncepcją dezinformacji. Mogliśmy zatem przeczytać, iż „Prawdopodobieństwo katastrofy przy takim lądowaniu było bardzo wysokie. Pilot prezydenckiej maszyny dobrze o tym wiedział. Niemniej poszedł na nieuzasadnione z punktu widzenia wszystkich instrukcji latania i elementarnego zdrowego rozsądku. W czasie podejścia do Smoleńska tamtejsi kontrolerzy poinformowali załogę, że lądowanie jest niemożliwe i zaproponowali odejście na lotnisko zapasowe w Mińsku lub Moskwie, jednak dowódca nalegał na zejściu do punktu podejmowania decyzji, które w wypadku Tu-154M wynosi 100 metrów nad lotniskiem”.

Można założyć, że od tej chwili mamy do czynienia z prowadzeniem dwóch, podstawowych gier, w ramach tej samej operacji dezinformacji.

Pierwsza – to gra na czas, czyli odwlekanie momentu ujawnienia zapisów rozmów z czarnych skrzynek do chwili, gdy stanie się to przydatne dla interesów grupy rządzącej. Niewykluczone, że jest to część ceny, jaką obecny rząd płaci za powierzenie śledztwa Rosjanom. Jednocześnie – należało w sposób odpowiedni przygotować odbiorców na ten przekaz i zadbać, by został on przyjęty bezkrytycznie. Niemałą rolę w odwlekaniu decyzji o ujawnieniu nagrań miały zapewne nastroje społeczne, obserwowane wówczas w Polsce. Czas był zatem potrzebny, by ukierunkować uwagę odbiorcy i uwolnić go od „niekorzystnych emocji”.

Na podstawie kontrolowanych przecieków z rosyjskiego śledztwa, można zakładać, że dokładna treść rozmów w kabinie pilotów była znana już około 15-20 kwietnia, zatem od tego czasu obserwujemy grę, obliczoną na cele wyznaczone wspólnym interesem władz Rosji i III RP. Jak wyglądała ta gra?

19 kwietnia rosyjski portal newsru.com poinformował, że „rosyjscy eksperci próbują wyeliminować z nagrań szumy, które zagłuszają rozmowy pilotów. W najbliższym czasie do Moskwy mają przyjechać Polscy eksperci, którzy zajmą się rozszyfrowywaniem do kogo należą nagrane głosy”.

Dzień później, 20 kwietnia Prokurator Generalny Andrzej Seremet relacjonując dotychczasowy przebieg śledztwa ws. katastrofy poinformował: „Jeszcze dzisiaj skierujemy wniosek do strony rosyjskiej o udostępnienie wstępnej analizy zapisanych przez rejestratory lotu rozmów”.

Warto zauważyć, że dopiero miesiąc później – 20 maja – dowiedzieliśmy się od mec. Rafała Rogalskiego, pełnomocnika rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy, że takich wniosków polska prokuratura sporządziła trzy: 10, 16 i 20 kwietnia, wnioskując m.in. o protokoły z oględzin miejsca katastrofy, protokoły otwarcia zwłok, zabezpieczenia dowodów i przesłuchań świadków i odczytów czarnych skrzynek. Również dopiero 20 maja płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego ujawnił, że na żaden z polskich wniosków Rosjanie nie odpowiedzieli.

Ukrywanie tej informacji służyło zapewne budowaniu oficjalnej tezy o doskonałej współpracy polskich i rosyjskich śledczych.

Wówczas, 20 kwietnia 2010 roku prokurator Seremet nie wspomniał o wcześniejszych wnioskach, dodał natomiast, że polscy śledczy „nie wnioskują o przekazania samych czarnych skrzynek”. Na tej samej konferencji zastępca szefa WPO płk Ryszard Filipowicz poinformował, że „obecnie w Polsce badany jest zapis z tzw. trzeciej czarnej skrzynki. – W ciągu kilku dni to badanie ma zostać zakończone. Bierze w nim udział przedstawiciel rosyjskiej prokuratury, a samo badanie wykonywane jest na potrzeby rosyjskiej komisji. Wyniki i prawdopodobnie samo urządzenie, będzie musiało trafić do Rosji, a stamtąd prawdopodobnie znowu do Polski”.

Nikt nie zapytał: dlaczego Polska nie wnioskuje o zwrot dwóch czarnych skrzynek, zadowalając się stenogramem z ich odczytu, a jednocześnie przekazuje do Rosji trzecią? Dlaczego, skoro badanie w Polsce odbywało się przy udziale rosyjskiego prokuratora nie wystarczy przekazanie Rosji tylko wyników badań, a konieczne jest oddanie samego urządzenia?

Warto przypomnieć, że 22 kwietnia do Moskwy udali się minister obrony Klich i minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Jak informowały media: „ich wyjazd ma wzmocnić wniosek polskiej prokuratury, która prosi Rosjan o przekazanie nam rejestratorów lotu oraz ich zapisu”. Rządowy plan maksimum – twierdziło RMF FM - to przywieźć do Polski czarne skrzynki Tupolewa lub ich zapisy.

Wiemy, że nie przywieziono niczego i nie tylko plan maksimum, ale nawet minimum nie został zrealizowany.

Trzeba było czekać do 6 maja na wystąpienie Prokuratora Generalnego Rosji Jurija Czajki, który kategorycznie zaprzeczył, by strona rosyjska ukrywała cokolwiek przed stroną polską przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. To wówczas Czajka poinformował, że „Międzypaństwowy Komitet Lotniczy przygotowuje do przekazania stronie polskiej materiały z prac komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy, a wśród materiałów znajdą się kopie zapisów z czarnych skrzynek rozbitego samolotu.”

Dlaczego trzeba było czekać tyle czasu? Odpowiedź znajdziemy w informacji , jaką w dniu 7 maja podała “Rzeczpospolita”, powołując się na depeszę PAP. Wynikało z niej, że badany w Polsce rejestrator (trzecia czarna skrzynka) został już przekazany wraz z analizą do Rosji, o czym poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet.

Można zatem zaryzykować tezę, że z chwilą, gdy Rosjanie uzyskali analizę trzeciej skrzynki i przejęli polskie urządzenie, byli w stanie dokonać pełnej synchronizacji zapisów wszystkich rejestratorów lotu. Tym samym, możliwe stało się spreparowanie  materiałów śledztwa, w tym głównego „dowodu winy” – nagrań głosu z kabiny pilotów.

Dalsza analiza, następujących po tej dacie wypowiedzi oraz włączenie do gry Edmunda Klicha – szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i tzw. ekspertów ds. lotnictwa  - pozwala precyzyjnie przedstawić kulisy operacji dezinformacyjnej, której kulminacja nastąpi na kilka dni, tuż przed wyborami prezydenckimi.

CDN…

Źródła:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7757486,Piloci_ladowali_wbrew_zaleceniom__Potwierdza_to_zapis.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80625,7758345,Ustalenia_sledczych__katastrofa_nie_mogla_byc_spowodowana.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80625,7757743,Sledczy_badaja__czarne_skrzynki__samolotu__Moga_byc.html

http://www.rp.pl/artykul/459542,460498.html

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/32954

http://www.tvn24.pl/12690,1652067,0,1,do-milego-tak-zegnali-sie-piloci-tu_154,wiadomosc.html

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Trzecia-czarna-skrzynka-bedzie-odczytana-w-Polsce,wid,12168997,wiadomosc.html?ticaid=1a3aa

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Kommiersant-warunki-ladowania-nie-zle-ale-ekstremalne,wid,12173854,wiadomosc.html

http://www.tvn24.pl/0,1652905,0,1,polacy-prosza-o-zapis-z-czarnych-skrzynek,wiadomosc.html

http://kresy24.pl/showNews/news_id/11395/

http://wiadomosci.onet.pl/2159290,11,1,1,,item.html

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,7848212,Rosyjski_prokurator_o_sledztwie__Niczego_nie_ukrywamy.html

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33905

Ponieważ jestem przekonany, że ten tekst zostanie szybko ukryty i pominięty na Salonie24, proszę o jego rozpowszechnienie.

http://cogito.salon24.pl/186732,anatomia-dezinformacji-1

Oceń artykuł:
(4.68)
głosów: 25
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • 3toto :

    Narod chyba nie jest tak glupi, by tego nie widziec. Piekna wspolpraca polsko-rosyjska polega jedynie na zacieraniu sladow i lansowaniu wersji ustalonej jeszcze przed 10 kwietnia. Wiemy, ze zapisy z czarnych skrzynek sa dzis nic nie warte, ale jest jeszcze kilka innych kwestii do wyjasnienia (chocby film) i bedziemy je drazyc. Klich niech szuka glupszych od siebie i im wciska, ze zaloga byla banda samobojcow.

    Thumb up 4 Thumb down 2

  • Mikel :

    Powoli poznajemy całą prawdę. Samolot został zmanipulowany fałszywym sygnałem z przenośnego nadajnika NDB, kiedy piloci zauważyli ziemię, chcieli poderwać maszynę, ale wtedy nastąpiła albo eksplozja wewnątrz samolotu, albo jakiś strzał z ziemi. W każdym razie samolot “zaczął się rozpadać w wyniku kolizji z drzewami”. Na zdjęciach widać wyraźnie poszarpane kawałki tyłu samolotu. Kokpit ocalał i przeżyło 3-5 może więcej osób (także piloci), których rozstrzelali rosyjscy agenci.

    A teraz mamy medialny show z odczytami skrzynek. Farsa!
    Kto mądry niech bada dalej. Kto głupi niech wierzy ruskim agentom. Prawda zwycięży!
    Ask questions, demand answers.

    Thumb up 1 Thumb down 2

  • gerda203 :

    Przecież to było wiadome, że nie dowiemy się prawdy co do zapisu czarnych skrzynek. Przecież do tego nie ma dostępu żaden szary człowiek. Jak dla mnie przeżyło nawet więcej niż 5 osób. Pytanie co się z nimi stało? Uważam, że w USA wiedzą że to był zamach. Z tego co słyszałam nikt oficjalnie tego nie mówi, ale gazety podają takie info. Zupełnie inaczej niż u nas…Prawda, kiedyś wyjdzie na jaw tylko pytanie czy my tego dożyjemy.

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • anna :

    Opublikowano niedawno tutaj Smoleńska droga podejścia tekst, bedący opracowaniem z portalu Polska Zbrojna. Znajdujemy tam następujący fragment :
    “Wcześniej, o godzinie 7.25 w tej samej przestrzeni powietrznej znajdował się rosyjski samolot Ił-76, który próbował lądować na lotnisku Siewiernyj. Po swym nieudanym podejściu został przez miejscowych kontrolerów odesłany na inne lotnisko. W żaden sposób Ił-76 nie mógł spotkać się z Tu-154M Lux, bo ostatnią próbę podejścia przeprowadził o 7.25. Dopiero 2 minuty później Tupolew wystartował z lotniska Okęcie.”
    Mamy więc niemożliwe do wykonania lądowanie Iła 76 o godz. 7:25, trudne, lecz zakończone sukcesem lądowanie Jaka-40 o godz.7:15 i pas wolny, zniżanie na kursie i ścieżce, zakończone katastrofą o godz. 8:40. Informacja o godzinie podejścia do lądowania Iła-76 pojawia się tu po raz pierwszy. Ciekawe, czy nie jest to spowodowane zawartością stenogramów. Bowiem wcześniej, według wszelkich informajci Ił i Tu znajdowały się nad lotniskiem niemalże w tym samym czasie. Tymczasem fakty te dzieliła godzina i 15 minut. Uważam, że to również jest element dezinformacji.

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • mik :

    Cytuję fragment komentarza Piotra z blogu na rp.pl

    “1. Dzisiaj rozdawali za darmo Gazetę W. Wziąłem. Zacząłem czytać i muszę

    przyznać, iż skala przekłamań była tak porażająca, iż odpuściłem sobie.
    2 Jestem byłym dziennikarzem. W tej chwili naukowo zajmuję się badaniem

    manipulacji medialnych. Muszę przyznać, iż Gazeta W. posuwa się do

    metod, które jako żywo przypominają PRL-owską propagandę, a nawet styl gadzinówek z okresu okupacji.

    3. Drobny przykład nieprawdy: “Jak zauważył europoseł PO Sławomir
    Nitras, gdy pierwsze pytanie zadała dziennikarka TVP, Kaczyński
    odpowiadał, czytając z kartki”. Oczywiście – Gazeta to sprawdziła i wie, że jest to prawda. Bo Gazeta nie kłamie. Nie ona tylko uważa, iż prawdy nie ma. Jest tylko punkt widzenia. Zacytuję “Ilustrowany Kuryer Polski” z 26.10.1939, gadzinówkę wydawaną po polsku. Pod tytułem “Powtarzające się błędy byłego rządu polskiego” czytamy:

    ” Z tego punktu widzenia, tak oświadcza Giornale d’Italia, trzeba ocenić umowę zawartą przez Adolfa Hitlera i marszałka Piłsudskiego w roku 1934. Z tego samego punktu widzenia trzeba ocenić politykę, prowadzoną przez Hitlera w ciągu bieżącego roku aź do wybuchu konfliktu. Zamiarem Fuhrera było dojście do pokojowego porozumienia i współpracy. Dlatego wysunął on propozycje bardzo umiarkowane. Rząd warszawski jednak nie dążył do linii wytkniętej przez Piłsudskiego i nie zgodził się na otwarte propozycje Niemiec. (…) Rząd polski wziął na siebie przez ciągle powtarzające się błędy, decydującą odpowiedzialność”.

    4. Jaka Poetyka. Polacy są odpowiedzialni za wojnę. Sami siebie mordowali. Kaczyński to ten, co czytał z kartki choć nie czytał, ale prawda jest dla idiotów.

    A inny cytat. “Komorowski usiłował punktować rywala, przypominał, że
    jest ojcem pięciorga dzieci i umie gospodarować w domu. – Może w domu
    jest pan sprawiedliwy, ale jest pan liberałem – rzucił Kaczyński. – A
    liberalizm właśnie się skompromitował” . Panie Wroński Pawle (autorze tej manipulacji, naprawdę słyszał Pan to samo, co miliony Polaków? A może spotkamy się w sądzie? Nie uważa Pan, że obywatel ma prawo do
    prawdziwej informacji? ). Toż to horror. Gdybym nie wiedział w jakim kraju żyję i co dzieje się z Gazetą, sądziłbym, że mam do czynienia z jakimś koszmarem z PRL-u.

    5. W tym tekście aż roi się od przekłamań lub kłamstw oczywistych.
    Kłamstw. Naprawdę nie przypomina to prania mózgów przez Gazetę?
    Myślę, że ktoś napisze w końcu Czarną Księgę Kłamstw Gazety, a wtedy
    zobaczy pan skalę tego precederu jaki uprawia ta gazeta. To jest niszczenie nie tylko dziennikarstwa, ale też demokracji.

    6. Niech Pan się wysili i posłucha fragmentów debaty a potem porówna z tym, co Gazeta napisała. Tylko to niech pan zrobi, a wtedy będzie Pan wiedział dlaczego nazwać Gazetę “Trybuną Ludu” to dyshonor dla
    “Trybuny Ludu”.
    Z wyrazami szacunku
    Piotr

    http://blog.rp.pl/blog/2010/06/30/piotr-gursztyn-kaczynski-dobrze-wykorzystal-druga-szanse/

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • anna :

    Nie wiedziałam, że Piotr Kraśko z TVP ! wydał książeczkę o zamachu, Piotr Kraśko, „Smoleńsk. 10 kwietnia 2010”, Warszawa 2010.
    Przeszukując internet natrafiłam na blog i taki oto wpis na tym blogu:
    http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2010/07/smolensk-w-wersji-dla-idiotow.html
    Ciekawe rzeczy.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anna :

    Wszyscy, absolutnie wszyscy zajmujący się amatorsko tą katastrofą, a także tak zwani dziennikarze śledczy, których akurat w tym śledztwie jest zdumiewająco mało, daliśmy się zmanipulować i wmontować w wielką, choć misterną konstrukcję dezinformacyjną. Jestem o tym głęboko przekonana. Sytuacja przypomina trochę pościg prowadzony przez psy gończe, którym uciekająca ofiara podrzuca co chwilę skrawki mięsa na przynętę, zyskując/kupując czas potrzebny na uratowanie się z opresji. Skrawkami mięsa są rozmaite pseudo informacje, przecieki, wiadomości pochodzące od osób zbliżonych do dobrze poinformowanych.
    Jednym z istotnych elementów tej piramidy dezinformacji jest kwestia czarnych skrzynek. Zajmujemy się stenogramami, analizujemy, czy i jak zostały zmanipulowane, co w nich ukryto, co dodano, czy zostaną nam przekazane oryginały czarnych skrzynek. Po co? Przecież tak zwana polska czarna skrzynka została przekazana Polsce, bo rzekomo Rosjanie nie mogli jej odczytać ze względu na brak odpowiedniego soft lub hardware’u. Jeśli nie byli w stanie jej odczytać, czyli zmanipulować lub zafałszować, to zapisy tej skrzynki są oryginalne. Strona polska dysponuje zatem kompletem informacji w zapisie cyfrowym, obejmującym zarówno nagranie rozmów w kabinie pilotów oraz zapis parametrów lotu. Po co zatem potrzebne były nam stenogramy ze skrzynek rosyjskich? Żeby gawiedź rzuciła się na ten skrawek mięsa i na chwilę przestała zadawać pytania, naciskać, snuć teorie. Niekoniecznie na temat katastrofy lotniczej, bo cała Polska to jest teren jednej wielkiej katastrofy 20-lecia post solidarnościowych rządów kolesiów i agentów oraz kolesiów agentów. Po co więc minister Miller pojechał po raz drugi do Moskwy, żeby uzyskać kolejną, tym razem staranniejsza kopię stenogramów z rosyjskiego VCR, w sytuacji gdy strona polska dysponuje oryginałem tego samego zapisu, lecz na innym urządzeniu. Przecież to się nie trzyma żadnej logiki.
    Kolejną bzdurą, jaką się nam sprzedaje jest informacja o złej jakości nagrań z VCR. Możemy w to wierzyć, ale ja nie byłabym skłonna dawać wiarę takim informacjom. Przeszukałam Internet i znalazłam zapisy wielu VCR. Żyjemy w XXI wieku. Każdy z nas chyba choć raz korzystał ze Skype’a i chińskiego mikrofoniku z Tesco za całe 10 złotych polskich. I możemy mieć wyobrażenie o możliwej do osiągnięcia jakości nagrania. Wielu z nas oglądało z pewnością także serie filmów o katastrofach w przestworzach i miało okazję słyszeć jak takie nagranie z czarnej skrzynki może wyglądać. Tym, którzy nie słyszeli proponuję odsłuchać fragment nagrania VCR z katastrofy samolotu Aeroperu, lot nr 603.
    http://www.youtube.com/watch?v=G5QSBlYTJ1Y&NR=1
    Jestem głęboko przekonana, że nic, co usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy na temat tej smoleńskiej katastrofy nie jest prawdziwe, a wszystko służy zaciemnieniu obrazu i kupieniu czasu, którego rząd PO naprawdę bardzo potrzebuje. Nie dla Polski, a dla siebie, bo trzeba wygrać kolejne wybory parlamentarne. Czas płynie, politycy się starzeją i trudno będzie utrzymać rodzinę ze wspinania się na kominy. Polska oczywiście jest najważniejsza, ale znacznie ważniejszy jest interes osobisty.
    A my możemy sobie dalej analizować.

    Thumb up 1 Thumb down 2

  • greg65 :

    Oto ciekawy komentarz ktory znalazlem na onet.pl -PROSZE PRZEKAZYWAC INNYM__>
    To polskie MSZ z Sikorskim na czele, zapraszało prezydenta Kaczyńskiego na OFICJALNE uroczystości katyńskie, które zostały uzgodnione, jak co roku, na 10 kwietnia? I że wszystko uzgodniono zanim Putin w ogóle puścił parę z gęby i zaprosił Tuska na… 7-go kwietnia?
    Zatem michnikowszczyzna i TVN jak zwykle łgali, jakoby to Lech Kaczyński “wpychał się na siłę” i obniżał rangę spotkania Tuska z Putinem.

    Dalej… Czy użytkownicy portalu Onet.pl w ogóle wiedzą, że prezydent Kaczyński zanim Putin wyszedł z propozycją do Tuska, wyraził zgodę, że będzie przewodniczył OFICJALNEJ WIZYCIE I OFICJALNEJ DELEGACJI, w której widział także Tuska?

    A teraz coś, co mną telepie, ilekroć się nad tym na nowo zastanowię: Dlaczego Tusk przyjął zaproszenie Putina na osobne uroczystości, a jego kancelaria wspólnie z kancelarią Putina uzgodniła ich datę na o trzy dni wcześniejszą niż oficjalne polskie obchody?
    Centrum Informacyjne Rządu: “Datę spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smoleńsku na 7 kwietnia ustaliły w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rządów”.
    Dlaczego wdał się w gierkę z Putinem kosztem Polski, zamiast zaprosić Putina do wzięcia udziału w oficjalnych, zaplanowanych już polskich uroczystościach odbywających się jak co roku 10 kwietnia?

    W skrócie: Putin znając termin wizyty oficjalnej delegacji Polski z prezydentem na czele, zaprasza Tuska na 7 IV na tzw oficjalne – wg Putina – obchody, a Tusk przyjmuje zaproszenie. W efekcie tych przepychanek ranga wizyty Prezydenta została zredukowana do wycieczki, a spadkobierca oprawców został gospodarzem oficjalnych uroczystości w Katyniu.

    A TERAZ “OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ” DLA KAŻDEGO W MIARĘ ROZGARNIĘTEGO DOROSŁEGO CZŁOWIEKA: Putin rozegrał Tuska jak dziecko. Było to dziecinnie proste, ponieważ dwa lata temu pozbyto się z dyplomacji “dyplomatołków”… i teraz stery dzierżą tam same tuzy PO-lityki zagranicznej z Radkiem Sikorskim na czele i Bartoszewskim jako specem od wszystkiego (szczególnie od nekrofilii PO-litycznej). Nikt z owych tytanów intelektu oczywistej gry Putina Polską nie zauważył. Albo, co gorsza, zauważył ale mu to było na rękę, bo im gorzej dla Kaczyńskiego, tym lepiej dla Tuska… Nawet jeśli tak naprawdę gorzej dla Polski, a lepiej tylko dla Putina.

    Putin i jego otoczenie z KGB to, niestety, wytrawni szachiści, natomiast Tusk do spółki z Sikorskim i Komorowskim to zwykli podwórkowi warcabiści, więc kto kogo ma rozgrywać?

    Każdy kto ma chociaż odrobinę oleju w głowie, niezależnie jaka opcję polityczną popiera i każdy, kto wiedzę czerpie nie tylko z TVN i Gazety Wybiórczej, musiał widzieć, że jest to ewidentna gra Putina. “DIVIDE ET IMPERA” – dziel i rządź, stara rzymska zasada i Tusk od razu “nie wie, co się dzieje”, albo wie, ale polską rację stanu ma w… głębokim poważaniu. A wraz z nim klakierzy z Komorowskim, Sikorskim i krypto-nekro-coś tam Bartoszewskim.

    To jest główna przyczyna katastrofy i choćby Tusk resztę życia sterczał przed mapą z “zieloną wyspą” i lansował się na współczesnego Chrystusa Europy Środkowej, to pozostanie tylko cudakiem, który obściskuje się z Putinem nad trumną prezydenta Kaczyńskiego. Nie będę zniżał się do PO-ziomu Palikota i nie napiszę, że “ma krew na rękach”, ale zwracam uwagę, że Tusk palcem nie kiwnął, żeby Polacy przejęli, czy choćby współuczestniczyli w śledztwie i pracach komisji badających okoliczności katastrofy, tylko ochoczo wraz z Komorowskim uwiesza się u kremlowskiej klamki, błagając o jakieś ochłapy.

    To polscy śledczy i prokuratorzy powinni badać okoliczności tragedii i przeprowadzać własne postępowanie prokuratorskie. To Polacy powinni przesłuchiwać okoliczną ludność i samodzielnie zbierać materiały dowodowe, wychodzić z inicjatywą w postępowaniu, a nie tylko wisieć u klamki putinowskich popleczników.

    Zgodnie z nieszczęsną “konwencją chicagowską” – na którą powołuje się strona rosyjska – była taka możliwość, ale TUSK MUSIAŁ WYARTYKUŁOWAĆ CHĘĆ PRZEJĘCIA ŚLEDZTWA, ALBO CHOCIAŻ WSPÓŁUCZESTNICTWA STRONY POLSKIEJ. Ale on tylko był w stanie paść w ramiona Putina i pozować do obiektywów.

    Przekazanie śledztwa stronie polskiej nie byłoby żadnym ewenementem w skali świata, ani nawet naszego podwórka. W zeszłym roku Polska oddała śledztwo prokuratorom białoruskim, gdy na pokazach rozbił się JEDEN SAMOLOT MYŚLIWSKI Z DWOMA PILOTAMI (!), a nie 96-cio osobowa delegacja z prezydentem na czele. W zeszłym roku Rosja domagała się przekazania śledztwa od Białorusi, gdy na jej terenie rozbiła się CYWILNA AWIONETKA (!) i UZYSKAŁA TAKĄ ZGODĘ. Kilkanaście dni temu rozbił się izraelski śmigłowiec w Rumunii. Na wiadomość o katastrofie śmigłowca premier Benjamin Netanjahu wysłał do Rumunii elitarną jednostkę ratunkową (około setka komandosów) z zadaniem odnalezienia ciał, sprowadzenia ich do Izraela i zabezpieczenia elektroniki i systemów nawigacyjnych z rozbitej maszyny tak, by nie wpadły w niepowołane ręce, a rząd uzgodnił z władzami Rumunii WSPÓLNE (!) śledztwo.

    Można? – Można… o ile ma się do siebie i swojego kraju szacunek!

    A co zrobił Tusk…? Pozował do kamer w uścisku z Putinem nad trumną prezydenta Kaczyńskiego.

    Tusk i Komorowski sprowadzili Polskę do roli szmaty, pozbawili nas honoru i odarli Naród z godności!!!

    Czy Trybunał Stanu nie powinien zbadać skandalicznych zaniechań Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego i Klicha? Czy jest w naszym kraju jeszcze jakaś instytucja, która nie została opanowana przez PO-słusznych wykonawców PO-leceń Tuska i spółki? Szczerze wątpię, ale chcę mieć nadzieję, że Polacy w końcu oprzytomnieją, że Polacy otrząsną się z marazmu i wezmą odpowiedzialność za SWOJE państwo. Bo Polska nie jest własnością ani Mira, ani Rycha, ani kolesi z PO, ani żadnej innej “grupy trzymającej władzę”. Dziś PO zawłaszczyła sobie Polskę i kpi z Polaków. Palikot to tylko jaskrawa ikona tej sytuacji.

    Thumb up 2 Thumb down 2

  • anna :

    Dalszy odcinek serialu pod tytułem trzeba ponownie skopiować czarne skrzynki. To tylko potwierdza, że mamy tu do czynienia z jakimś matactwem w sprawie tych dowodów. Myślę, że nie chodzi o kolejne, jeszcze lepsze skopiowanie zapisów, to absurd. Chodzi raczej o synchronizację tego, co znajduje się w rejestratorach “polskim” i “rosyjskim. Według mnie jest to pośredni dowód na to, iż dochodzi do fałszowania danych o przyczynach katastrofy.
    Poniżej link do informacji z wp.pl na ten temat. Świeżo mianowany generał Parulski tym razem w charakterze listonosza leci do Moskwy.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Trzeba-kolejny-raz-skopiowac-nagrania-z-czarnych-skrzynek-Tu-154,wid,12579484,wiadomosc.html
    A swoją drogą, rozemocjonowani sprawą krzyża i tablic nie zauważyliśmy tej informacji o wycieczce Naczelnego Prokuratora Wojskowego do Moswy po zestaw dokumentów.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prokurator-Parulski-leci-do-Moskwy-po-11-tomow-akt,wid,12576145,wiadomosc.html
    I co, wyszło na moje, gadanie o krzyżach usuwa z pola widzenia sprawy istotniejsze !
    Adminie, pokornie proszę o oddzielne artykuły, bo czas wrócić do meritum.

    Thumb up 1 Thumb down 3

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters