Co załatwią Miller z Parulskim?

Publikacja w serwisie: 29 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Miller zapomniał o Tbilisi » Miller jak Anodina: winni piloci » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Jak Miller „wydłużył” katastrofę w Smoleńsku » Miller z Klichem jadą do Moskwy » Jerzy Miller walczy z popiersiami prezydentów » Miller: Mówimy z Klichem jednym głosem » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Miller: Nie ma potrzeby rozmawiać o raportach na szczeblu rządowym » Jerzy Miller stanął na czele komisji ekspertów » MILLER: “Jakość raportu jest ważniejsza niż data publikacji” » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Jerzy Miller jest gotowy poinformować stronę rosyjską o wynikach prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » MILLER: “Ja z reguły nie komentuję wiadomości, które są wyssane z palca; z niesmakiem przeczytałem, że ktoś będzie przetrzymywał raport na okres powyborczy, i to jest cały mój komentarz” » La lista delle persone lese nell’inchiesta che riguarda la catastrofe di Smoleńsk conta circa 160 persone e istituzioni. I famigliari delle vittime chiedono incontro con la commissione di Miller. » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Przekazanie kopii czarnych skrzynek czy innych materiałów nie satysfakcjonuje rodzin ofiar tragedii smoleńskiej. Tym bardziej że trudno ignorować wyraźne sygnały świadczące o zaniedbaniach ze strony rosyjskich kontrolerów na lotnisku Siewiernyj. Również prokuratura wojskowa chciałaby otrzymać nie zgrane zapisy lub stenogramy, ale oryginalne rekordery. Do końca nie wiadomo, jakie materiały “wytargują” od strony rosyjskiej minister Jerzy Miller i prokurator wojskowy Krzysztof Parulski.

Według zapowiedzi, w niedzielę do Moskwy pojadą szef MSWiA Jerzy Miller i naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski. Miller ma w Rosji podpisać porozumienie o przekazaniu stronie polskiej nagrań z rejestratorów pokładowych prezydenckiego tupolewa. Ma ono dotyczyć także innych dokumentów zgromadzonych przez MAK, rosyjską komisję badająca katastrofę. – Część dokumentów jest w Polsce, ale ich część mają eksperci, którzy uczestniczyli w pracach na miejscu zdarzenia. Zatem dokumentacja jest w zasobach komisji rosyjskiej. Stąd to porozumienie, na mocy którego w poniedziałek mam odebrać od strony rosyjskiej stosowne dokumenty – wyjaśnia Miller. – To jest zestaw licznych dokumentów, o różnej formie zapisu, które miały miejsce, które wystąpiły w trakcie badań przez komisję rosyjską – dodał.
Należy jednak podkreślić, że szef MSWiA będzie chciał wynegocjować dokumenty będące w posiadaniu MAK, które trafią do polskiej komisji badającej wypadki lotnicze, a nie do prokuratury. Przyznaje to w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa.
Dlatego do Moskwy jedzie też szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Wylatuję na polecenie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i zaproszenie strony rosyjskiej – powiedział Krzysztof Parulski. Wyjaśnia, że jego zadaniem jest wyjaśnienie, “dlaczego tak długo trwa realizacja wniosków o pomoc prawną” złożonych przez stronę polską. Czy Parulskiemu uda się “wytargować” jakieś materiały dla prokuratury, skoro sam wczoraj przyznawał, że zgodnie z ustaleniami dokumenty, które mają być przekazane, trafią do komisji kierowanej przez Millera.
O wynikach rozmów ze stroną rosyjską poinformuje we wtorek prokuratura w specjalnym komunikacie. Rzepa powiedział, że będzie dotyczył on sprawy przekazania stronie polskiej przez rosyjską prokuraturę zapisów z czarnych skrzynek. Dodał, że możliwe jest odniesienie się do ewentualnego ujawnienia zapisu stenogramów, ale zaznaczył, że ujawnienie ich leży w gestii komisji, którą kieruje Miller. A wynika to z tego, że kopie trafią do komisji szefa MSWiA, a nie do prokuratury, która tym samym nie będzie miała podstaw do prowadzenia śledztwa. Jak podkreśla córka zmarłego tragicznie posła Zbigniewa Wassermanna, udostępniono jej w prokuraturze “kilkanaście stron” akt. – Prokuratura pisze wnioski, które pozostają bez odpowiedzi, jeżeli nie będzie pomocy rządu, to prokuratura nic nie zrobi – ocenia. Podkreśla także, iż przekazanie kopii zapisów rejestratorów jej nie satysfakcjonuje. – Kopie są dla nas bez wartości, my chcemy materiału źródłowego – podkreśla Małgorzata Wassermann. – Bez możliwości własnej analizy, trudno mówić o jakimkolwiek postępie w śledztwie – dodaje. Jak oświadczył Rzepa, również prokuratura chciałby otrzymać oryginalne rejestratory, które znajdują się obecnie w sejfach rosyjskiego MAK. Wassermann podkreśla, że nie może wyjść z “negatywnego podziwu” nad tym, jak długo Rosja przetrzymuje nasze czarne skrzynki i inne materiały. Dlatego zamierza zaapelować do czynników decyzyjnych o załatwienie tej sprawy i wpłynięcie na stronę rosyjską.
Tym bardziej że pojawiają się sygnały, że wbrew oświadczeniom polskiego eksperta działającego przy MAK Edmunda Klicha, który mówi o winie pilotów, odpowiedzialność leży też po stronie rosyjskich kontrolerów lotów.
Zenon Baranowski

naszdziennik.pl

Oceń artykuł:

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • jola :

    Państwowa telewizja Rossija w odpowiedzi na opublikowanie w Polsce stenogramu rozmów w kabinie pilotów Tu-154M, zauważyła, że Rosja oficjalnie nie potwierdziła jego autentyczności

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters