Katyń 2.0

Publikacja w serwisie: 03 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Współpraca polsko-rosyjska; prawda o Katyniu 2.0

Analizując wszystkie relacje jakie pojawiają się w prasie, radio, TV i internecie, dochodzę do jednego wniosku: Prezydent Kaczyński i osoby towarzyszące w TU-154 zginęli na zamówienie. Patrząc na te wszystkie dezinformacje, wyraźnie ujawnia się prawdziwy obraz działań polskich desydentów. Odważam się twierdzić, że zamachu dokonał NKW-udzista Putin, na zlecenie najwyższych polskich urzędników z ramienia PO.

O planach zlikwidowania Prezydenta słyszeliśmy już przed zamachem:

1)      Tusk – „wyginiecie jak dinozaury”

2)      Komorowski – „Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał, i to się wszystko zmieni”

3)      Komorowski – „jaki prezydent taki zamach”

4)      Sikorski – „dorzynanie watach”

5)      Sikorski – „był prezydent”

6)      Palikot – „wybory odbędą się wcześniej” (na kilka tygodni przed katastrofą)

7)      Putin – Polska się doigra za dociekanie prawdy

Oni już od dawna knuli i wiedzieli, do tego stopnia, że nawet nie mogli powstrzymać swojego chichotu hien.

Ten zamach wykorzystano i powielono w Smoleńsku.

W 1986 r. w RPA rozbił się Tu-134 z prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie wraz z 43 osobami, w tym kilkunastu ministrów i innych ważnych urzędników tego państwa. Rosjanie, którzy w katastrofie stracili swego sojusznika, oprotestowali raport komisji południowo-afrykańskiej. Oskarżyli władze RPA o zamach polegający na zakłóceniu sygnału nawigacyjnego samolotu. Wskazywały na to okoliczności wypadku, bardzo przypominające zresztą to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem. Podobnie jak w przypadku katastrofy samolotu naszego Prezydenta, maszyna roztrzaskała się, odchyliwszy się wcześniej o 37 stopni od właściwego toru loru, a piloci obniżali samolot, zachowując się tak, jakby nie mieli świadomości, na jakiej wysokości się znajdują. Zignorowali też  (tak jak polska załoga) sygnał ostrzegawczy GWPS, który włączył się 32 sekundy przed upadkiem. Po katastrofie południowo-afrykańska policja zabrała wszystkie czarne skrzynki, odmawiając poddania ich niezależnemu badaniu. Oficjalny raport przygotowany przez śledczych RPA do złudzenia przypominał ustalenia Rosjan ws. katastrofy pod Smoleńskiem. Jego tezy były następujące:

1)      samolot prezydenta Mozambiku był w pełni sprawny

2)      wykluczono akt terroru lub sabotażu

3)      załoga nie przestrzegała procedur obowiązujących przy lądowaniu

4)      załoga zignorowała ostrzeżenia GWPS.

Po kilkunastu latach okazało się, że w tym akurat przypadku rację mieli sowieci. W styczniu 2003 r. Hans Louw, były agent służb specjalnych rasistowskiego reżimu RPA, przyznał, że samolot został strącony wskutek celowego zakłócenia sygnału nawigacyjnego przez południowoafrykańskich agentów. Dodał, że w wypadku niepowodzenia ataku maszyna miała zostać zestrzelona przez jedną z dwóch specjalnych ekip.

W Smoleńsku na dodatek są zakłady produkujące broń magnetyczną, której impuls zakłóca działanie wszystkich urządzeń elektronicznych. Mogło to być również użycie tego aparatu, by zablokować urządzenia sterujące TU-154.

Mnie intrygują jednak jeszcze te dwa małe wybuchy, które widzieli świadkowie, gdy samolot był jeszcze w powietrzu. Przypuszczam, że w momencie, gdy piloci spostrzegli, że są tak blisko ziemi i włączyli pełen ciąg silników (mogli się uratować) dostali z dołu dwie rakiety (to te małe wybuchy). Jedna odstrzeliła skrzydło a druga rozerwała środek kadłuba (według relacji, nie można go było znaleźć). Samolot spadł z małej wysokości i na bagnisty miękki grund. Wielu uczestników lotu przeżyło, dlatego nie ma rozrzuconych ciał (filmik z miejsca katastrofy) i wypowiedź ambasadora Bahra tuż po katastrofie: „nigdzie nie było ciał”.

Lecz na dole czekali już putinowscy czekiści i nastąpiło „dożynanie watach”.  Pozostawiono przy życiu pilotów i generałów, aby ich przesłuchać (zmaltretować), dlatego aż tak długo byli nie do rozpoznania. Piloci byli potrzebni jeszcze by nagrać jeszcze ostatnie sekundy lotu, według potrzeb sowieckich służb. Na spreparowanych taśmach, nie ma w ostatnich sekundach glosu kpt. Protasiuka – albo nie chciał współpracować, albo nie wytrzymał znęcania i już nie żył.

Dano nam zmanipulowane  stenogramy . Papier jest cierpliwy, można na nim pisać co ślina na język przyniesie! Hańba dla Polski, że rzucono nam jak ochłap zmanipulowane  stenogramy  z rozszyfrowywania czarnych skrzynek. Hańba dla dziennikarzy i reporterów, że tą makulaturą tak się zajmują – ale jak media, to i manipulacje (dziś w Polsce wyjątkowo który dziennikarz jest uczciwy i nezależny). Hańba dla ludzi którzy tych relacji wysłuchują i w nie wierzą. Nawet w tych wyreżyserowanych  skrawkach papieru można odczytać, że piloci zachowywali się normalnie, byli więc pewni parametrów lotu. Te wszystkie kłamstwa i dezinformacje mają jeden cel – ukryć prawdę, kto dokonał zamachu. Sprawcy wszelkimi sposobami próbują odwrócić naszą uwagę od prawdziwej przyczyny katastrofy. Reakcja oraz działania polskiego rządu i spo premiera Tuska, wypowiedzi przedstawicieli Platformy dają wiele do myślenia – celem jest, jak najdłużej odwracać uwagę społeczeństwa aby zatrzeć ślady przestępstwa. A te ślady są zacierane – nie zabezpieczono miejsca katastrofy, części wraka rzucono na otwartej przestrzeni lotniska, nie przeprowadzono sekcji zwłok, zakazano otwierania trumien, nie dopuszczono polskich archeologów na teren, preparowane są „czarne skrzynki”, wycinane są drzewa i spychaczami niwelowana ziemia na miejscu zamachu.

A zapłatą za tą „mokrą robotę” jest między innymi, żenująco niekorzystna umowa z Rosją na dostawę gazu, którą Tusk  z Putinem był zajęty na miejscu katastrofy (a mamy przecież ogromne złoża gazu łupkowego).

Z kolei prosowietyzm Komorowskiego ujawnił się w pełni przy okazji śledztwa po katastrofie smoleńskiej, kiedy to podobnie jak Tusk uznał postulaty społeczeństwa przejęcia przez Polskę śledztwa oraz powołania komisji międzynarodowej do wyjaśnienia katastrofy za przejaw rusofobii, mogącej zaszkodzić „pojednaniu” polsko-rosyjskiemu. Dla kandydata PO na prezydenta „pojednanie” polega bowiem na byciu wasalem wylewającego „krokodyle łzy” Putina i Miedwiediewa oraz na bezkrytycznym przyjęciu pełnego sprzeczności i kłamstw rosyjskiego raportu na temat przyczyn tragedii pod Smoleńskiem.

Atak na przyrządy nawigacyjne można stwierdzić po analizie czarnych skrzynek. Niestety, rejestratory lotu to nośniki magnetyczne i usunięcie śladów meaconingu – zwłaszcza dla służb znających od podszewki budowę Tu-154 i jego przyrządów – nie jest trudnym zadaniem. Wystarczy, żeby nikt im w tym nie przeszkadzał. A nasi „wysocy” kolaboranci nie przeszkadzają. Oddali dochodzenie w sowieckie ręce, nie powołali miedzynarodowej komisji, nie ponaglają – ważne dla nich, żeby wszelkie dowody zamachu zostały zlikwidowane.                                                     PUTIN TO WYKONAWCA, ALE TEŻ ICH ALIBI.

Możemy teraz domyślać się, dlaczego 10 kwietnia nagle miała awarię CASA, którą mieli do Smoleńska lecieć wojskowi i dziennikarze. Dziennikarze przesiedli do Jaka, a oficerom dano miejsca w TU-154. Co za zbieg okoliczności!!!!!! Prostym zagraniem zgromadzono wszystkich niewygodnych na pokładzie jednego samolotu i całą elitę prawdziwych Polaków zlikwidowano.

Stała się tragedia, zagrożona jest niezależność Polski, a my otrzymujemy tylko manipulowane wiadomości. Wyraźnie widać jak rzucane są nam sprzeczne informacje, jak ogromna jest już lista matactw i kłamstw.

Zdrajców polskiego interesu narodowego mamy w naszej historii wielu. W polskiej przeszłości nie było jednak takiego okresu, żeby działające na szkodę Polaków osoby były przez nich świadomie gloryfikowane i nie budziły wątpliwości. Zdrada interesu narodowego kończyła się zazwyczaj karą, łącznie z tą najwyższą. Jednak gdy nie było możliwości jej wymierzenia, nikt nie miał wątpliwości dlaczego (reżim). Rzeczywistość ostatnich lat zmieniła jednak oblicze takiego podejścia do sprawy. Kraj upada, Polacy zaczynają emigrować jak gdyby terytorium naszego państwa było zagarnięte przez obce mocarstwo, duża część społeczeństwa przymiera głodem i w tym wszystkim brak winnych tego stanu rzeczy. Czy jest to normalne? Balcerowicz stwierdza, że jest to naturalnym mechanizmem rynkowym – bzdura. Żeby gospodarka właściwie funkcjonowała potrzebni są dobrzy gospodarze. To oni na nią wpływają. Są też czynniki poza naturalnymi mechanizmami, które mają znaczący wpływ na działanie rynku – jest to kapitał zasobów finansowych, wiedzy i  informacji, no i oczywiście władza (rząd, media). Umiejętne ich wykorzystanie w gospodarce może dać nam wiele dobrych rezultatów. Im szerszy do nich dostęp, tym większe korzyści. Jeśli są one jednak używane przeciwko państwu, którego jest się obywatelem, to nazywam to  - Zdradą.

Analizujcie, szukajcie, rozpowiadajcie – musimy odkryć prawdę!!!!!

Napisał: Piosem

Oceń artykuł:
(4.33)
głosów: 6
tagi: , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Joanna :

    Całkowicie podzielam stanowisko. Wyciągnęłam ze swoich spostrzeżeń identyczne wnioski. Zdumiewa ich buta i bezczelność. Ci ludzie albo nie mają wyobrażni, albo są przekonani, że nic im za morderstwo nie grozi. Być może ich przekonanie wywodzi się z faktu, że tylko durnie mogli wybrać podobnych sobie, a więc można im wmówić, co się chce. Z drugiej strony Kaczyński miał swoje 5 minut i możliwość rzetelnego rozliczenia zdrajców, a tego nie zrobił. Nikt nie przeprowadził lustracji, nie odsunął definitywnie od życia publicznego umaczanych, którzy w tych okolicznościach nie próżnowali.Interesy “strategicznych” sojuszników były ważniejsze niż interesy Polski. Lawirować można, ale do czasu a prawda ma to do siebie, że zawsze wypływa na jaw i jest tylko kwestią czasu. Miejsce wszystkich zdrajców i ich potomnych jest na śmietniku.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Tomek :

    Prosze uwazac na cytat:
    “Komorowski – „Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał, i to się wszystko zmieni””.
    Zdanie to (wbrew pozorom) nie wskazuje na wiedze p.o. o mozliwosci zmiany na fotelu prezydenta w wyniku lotu samolotem rownouprawninej z wyborami.
    Wczesniej panowie omawiaja przypadki “nieprawidlowych” nominacji uzalenionych od (lotniczych) podrozy prezydenta.
    Zdanie to, wyjete z kontekstu, faktycznie mrozi krew w zylach.
    Dla ludzi “na pewnym poziomie” (ktorzy, jak wiadomo, brzydza sie wszelkimi teoriami spiskowymi) cytowanie tego zdania moze byc agumentem na “oszolomstwo”. Uwazajmy.
    Tomek

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Wiech :

    Niektorych wpisow normalnie nie da sie czytac, n.p. chyba ze celowo maja sluzyc zametowi, cytat wypowiedzi komora ma igentyczne brzmienie
    cytowane samodzielnie jak i w calym wywiadzie a ty Tomek posluchaj tego wywiadu z 10 razy i wtedy moze ci cos zaswita w szarych komorach.
    Wedlug mnie on w tym momencie jeszcze nie wiedzial jaki scenariusz bedzie przyjety, lot samolotem czy z innego powodu.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters