Coście tak kombinowali Putin?

Publikacja w serwisie: 05 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Jest wiele osób, które przyjmują z niedowierzaniem możliwość zamachu Rosjan na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenie, w dniu 10 kwietnia 2010.

Po prostu nie mieści im się to w głowie i chcieliby wierzyć, że Polska nie ma w Kremlu aż takiego wroga.
Czy jednak, ktoś się zastanawiał, jaki mógł być inny powód – niż chęć odizolowania uciążliwego dla interesów Rosji Prezydenta Kaczyńskiego od uległego i użytecznego Premiera Tuska – kombinacji operacyjnej Putnia polegającej na zorganizowaniu niezależnych obchodów uroczystości katyńskich w terminie innym, niż zwyczajowy, wcześniejszym i zaproszeniu na niego samego Premiera RP (bez Prezydenta)?
Wiemy, bowiem, że oficjalnie inicjatywa imprezy odrębnej wyszła od Putina. I to kilka/kilkanaście dni po „zaklepaniu” przez Andrzeja Przewoźnika uroczystości międzypaństwowych na dzień 10 kwietnia oraz zaproszeniu na nie najwyższych władz państwowych, na czele z Prezydentem Kaczyńskim. Wiemy że zabiegano juz wtedy o udział Najwyższyf Władz Federacji Rosyjskiej.
Wiemy, że nigdy nie było żadnych wcześniejszych, ani późniejszych, uroczystości katyńskich organizowanych przez Rosję. Ten pomysł został wyciągnięty nagle, jak królik z kapelusza i to po wielu miesiącach rosyjskiej kampanii informacyjnej (dezinformacyjnej) mającej na celu podważenie udziału Rosjan w tym mordzie, lub chociaż sprowadzenia polskich oficerów do roli kryminalistów i szpiegów.
Wiemy, że Putin nie tylko zaprosił Tuska na odrębne, wcześniejsze obchody (7 kwietnia) ale też, że działaniami dyplomatycznymi i administracyjnymi swych służb uniemożliwił udział Prezydenta RP we wcześniejszych obchodach.
Wiemy, że za zaproszeniem Tuska poszło dyplomatyczne i medialne forsowanie jego faktycznego udziału, zachęcane przez Rosjan wizją „pojednania” i bilateralnym spotkaniem na szczycie.
Zaznaczam, że wiemy tyle ile wiadomo oficjalnie.
A oficjalnie wiadomo głownie, że 7 kwietnia na spotkaniu Tuska z Putinem dokładnie NIC się nie wydarzyło. Nie było żadnego przełomu, żadnego wielkiego wydarzenia czy szczególnego powodu do spotkania Putin-Tusk. Media pociły się by wycisnąć z tej uroczystości jakiś sens – ale czy jakiś medialny, dyplomatyczny czy gospodarczy sens ona miała? Czy było w niej coś takiego, co by nie mogło się wydarzyć na jednej wielkiej imprezie z udziałem Prezydentów Kaczyńskiego i Miedwiediewa oraz Premierów Tuska i Putina w dniu 10 kwietnia?
Wręcz przeciwnie, jeżeli założymy za Gazetą Wyborczą dobrą wolę Rosjan, to właśnie taka wielka wspólna uroczystość w dniu 10.04.2010 byłaby wspaniałym wydarzeniem o znaczeniu międzynarodowym. Zwłaszcza, że nastąpiłaby świeżo po podpisaniu Rosyjsko-Amerykańskiego porozumienia rozbrojeniowego START, a nie przed.
Dlaczego więc Putin zorganizował w dniu 7 kwietnia swoją, osobną wersję „Katynia” i nalegał na uczestnictwo w nim Donalda Tuska bez Lecha Kaczyńskiego?
Być może po prostu Uroczystości Katyńskie w dniu 10 kwietnia kolidowały mu z jakimś innym zaproszeniem, innym wyjazdem lub międzynarodowymi obowiązkami? Być może Prezydent Miedwiediew też nie mógł spotkać się z Prezydentem Kaczyńskim w Katyniu, bo miał inną międzypaństwową wizytę na szczycie?
Kłopot z tym jednak, że wydarzenia, które zaistniały po katastrofie żadnej z tych okoliczności nie potwierdziły.
Okazało się, że 10 i 11 kwietnia, zarówno Putin jak i Miedwiediew siedzieli na dupach w Moskwie i nie mieli żadnych szczególnych zajęć, uzasadniających zmianę terminu z 10-tego na 7-ego.
Jeżeli Putin mogliście być 10 kwietnia w Katyniu i macie taką chęć pojednania, to coście tak kombinowali od 3 lutego z tym 7 kwietnia i Tuskiem bez Kaczyńskiego?
Zadajcie drodzy sceptycy to pytanie Władimirowi Władimirowiczowi, za pośrednictwem czytanych w Rosji mediów.
Bo jakiś powód przecież musiał być.
antydziad.salon24.pl
Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters