Kto był z kontrolerami w wieży?

Publikacja w serwisie: 06 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , ,

10 kwietnia w wieży kontrolnej ruchu lotniczego w Smoleńsku oprócz dwóch kontrolerów, którzy prowadzili prezydenckiego tupolewa, był ktoś jeszcze. Jak ustalił Fakt, to prawdopodobnie wysoki rangą oficer rosyjskich służb specjalnych

– Badamy ten wątek – potwierdza nam wojskowa prokuratura okręgowa w Warszawie. Nasi śledczy nie wykluczają, że oficer ten był w stałym telefonicznym kontakcie ze zwierzchnikami w Moskwie i decydował o poczynaniach kontrolerów. Ale nie mogą doprosić się o zgodę na jego przesłuchanie. Rosja nie odpowiada na nasze oficjalne wnioski o pomoc prawną.

Kim był człowiek, który towarzyszył lotniczym kontrolerom na wieży w Smoleńsku?

Tego dokładnie nie wiadomo. Śledczy przypuszczają, że to był wojskowy zwierzchnik kontrolerów albo – co jest bardziej prawdopodobne – oficer rosyjskich służb specjalnych FSB. Kontrolerzy być może za pośrednictwem tej tajemniczej osoby łączyli się z centralą koordynacji lotów w samej Moskwie. O tym, że na wieży był „ten trzeci”, zeznali rosyjskim śledczym przesłuchiwani tuż po katastrofie sami kontrolerzy.

Według naszych informacji, kontrolerzy nawet podali nazwisko tej osoby.

Jednak do dziś tym człowiekiem nie zainteresowała się rosyjska prokuratura. Treść zeznań kontrolerów mają już nasi śledczy. – Mogę tylko powiedzieć, że badamy ten wątek – mówi nam pułkownik Zbigniew Rzepa z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Nasi prokuratorzy wojskowi już kilka tygodni temu zwrócili się do Rosjan o ponowne przesłuchanie kontrolerów ze smoleńskiej wieży. Po ujawnieniu stenogramów nagrań z czarnej skrzynki rejestrującej rozmowy w kabinie pilotów, prokuratorzy dostali bowiem nowe informacje. Jak się nieoficjalnie dowiedział Fakt, komendy podawane w stenogramie różnią się od tego, co opowiadali śledczym sami kontrolerzy. Ponadto stenogram zawiera wiele niezrozumiałych komend i nasi śledczy chcieliby to wyjaśnić z obsługą smoleńskiego lotniska. Niestety, cały czas strona polska czeka na odpowiedź Moskwy. A Rosjanie nawet nie podali naszej prokuraturze choćby przybliżonych terminów takich przesłuchań. – Wciąż czekamy na odpowiedź – przyznaje pułkownik Rzepa.
Śledczy już nawet wystąpili z ponagleniem, ale rosyjska prokuratura nie reaguje. Zniecierpliwiony brakiem postępów w śledztwie w tak elementarnych sprawach, jak przesłuchania świadków, jest też mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin polskich ofiar. – Też słyszałem, że poza kontrolerami na wieży mógł być ktoś trzeci. Sugerowała to rosyjska prasa.

Niestety, nasza prokuratura nie otrzymuje od Rosjan żadnych materiałów z przesłuchań, ani nie realizuje wniosków o pomoc prawną, czyli o ponowne przesłuchanie kontrolerów oraz wszystkich, którzy byli na wieży i tych, z którymi kontrolerzy konsultowali decyzje – mówi mecenas Rogalski.

Bez odpowiedzi pozostają pytania, czy a jeśli tak, to w jakim stopniu „ten trzeci” w wieży wpływał na decyzję kontrolerów. Wiadomo już, że kontrolerzy obawiali się lądowania tupolewa. Wiedzieli, że warunki pogodowe na smoleńskim lotnisku pogarszają się dosłownie z minuty na minutę. I że samolot może mieć kłopoty. Czy byli pod presją oficera specsłużb? Czy bali się, że gdy zamkną lotnisko i odeślą ważną polską delegację, wybuchnie międzynarodowy skandal, a oni będą mieć na głowie rozgniewanych zwierzchników? Odpowiedzi nie poznamy, dopóki nasi śledczy nie przesłuchają kontrolerów raz jeszcze i nie będą mogli porozmawiać z człowiekiem, który był w wieży.

fakt.pl

[Magdalena Rubaj]

Oceń artykuł:
(4.33)
głosów: 3
tagi: , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters