„PERYSKOP” KOMOROWSKIEGO

Publikacja w serwisie: 17 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Przed kilkoma laty prof. Andrzej Zybertowicz w audycji „Cienie PRL-u” trafnie zauważył, że Wojskowe Służby Informacyjne były „peryskopem, za którego pomocą Rosjanie pozyskiwali wiedzę o mechanizmach funkcjonowania naszego państwa”. Taka teza znalazła potwierdzenie podczas prac komisji likwidacyjnej WSI.

Mechanizm ten jednoznacznie wskazywał, że wyszkolone w Moskwie kierownictwo WSI nadal traktowało służby wojskowe III RP jako integralną część megasłużb sowieckich i funkcjonowało według wzorców z lat PRL, gdy tzw. wywiad i kontrwywiad wojskowy stanowiły ekspozyturę służb sowieckich na Polskę.
Strukturalna likwidacja tego „peryskopu” i powołanie nowych służb wojskowych tylko na krótko przywróciły normalną sytuację. Od chwili objęcia władzy przez obecną grupę rządzącą za priorytet uznano zablokowanie procesu likwidacji WSI, przywrócenie wpływów ludzi z tego środowiska oraz pełną rehabilitację „ofiar” kaczystowskiego terroru.

Musi być komisja
Niewykluczone, że prace przyszłej komisji śledczej i organów wolnego państwa, badających okoliczności, w jakich doszło do zastawienia „pułapki smoleńskiej”, będą musiały obejmować wyjaśnienie zadziwiającej koincydencji zachodzącej między odzyskaniem wpływów przez środowisko „wojskówki” a działaniami, które doprowadziły do narodowej tragedii. Rozgrywanie nienawiści do Lecha Kaczyńskiego i wzmacnianie konfliktu premier–prezydent leżało z całą pewnością w interesie putinowskiej Rosji. Z tej samej perspektywy można patrzeć na nagłą woltę polityczną Donalda Tuska i wystawienie prezydenckiej kandydatury Bronisława Komorowskiego – zdecydowanego faworyta Rosjan i ludzi WSI.
Powołanie w roku 2009 stowarzyszenia SOWA i jego rejestracja na początku 2010 r. wpisywały się w scenariusz reaktywacji wpływów i były efektem sprzyjającej atmosfery politycznej wytworzonej przez grupę rządzącą. Struktura organizacyjna SOWY, zbudowana według dwóch reguł: podległości służbowej obowiązującej w byłych WSI oraz kryterium użyteczności (szczególnie w obszarze finansowym i operacyjnym), pozwalały przypuszczać, że chodzi o jawną reprezentację interesów, a poprzez aktywność medialną i gospodarczą – o oddziaływanie środowiska na życie publiczne.
Stało się to możliwe, gdy przez okres ostatnich lat przy współudziale dyspozycyjnych mediów sukcesywnie zakłamywano prawdę o działalności WSI i karmiono Polaków opowieściami na temat procesu likwidacji tych służb oraz rzekomych skutków sporządzenia Raportu z weryfikacji. Wiedzę na ten temat odbiorcy mieli czerpać od gen. Marka Dukaczewskiego, brylującego w przekazach medialnych. Dość przypomnieć o rewelacjach na tematy: zatrzymania za granicą „kilku znajomych jednej z osób wymienionych w raporcie”, „nielegalnego kopiowania ściśle tajnych dokumentów ewidencji operacyjnej”, „wygaszaniu” Służby Kontrwywiadu Wojskowego, „bo straciła kontrolę nad listą współpracowników”, „zagrożeniu życia dwóch agentów zdekonspirowanych w Raporcie” czy najnowszych – o „hakach skrywanych w lochach Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego” i straszeniu publikacją Aneksu jako bronią wyborczą.
Choć żadne z dywagacji szefa stowarzyszenia SOWA nie znalazły potwierdzenia w faktach, nie przeszkadza to mediom nadal traktować generała jako wiarygodne źródło wiedzy.

Na wieść o rejestracji stowarzyszenia w lutym 2010 r. poseł Platformy Obywatelskiej Marek Biernacki słusznie stwierdził, że „w interesie gen. Dukaczewskiego powinno być zachowanie milczenia”. Szczęśliwie, tę zasadę gen. Dukaczewski praktykował przez blisko dwa miesiące po tragedii smoleńskiej, trafnie przypuszczając, że po śmierci Lecha Kaczyńskiego i towarzyszących mu osób akceptacja społeczna dla generałów po kursach GRU, jak i dla „nauczania” ze strony WSI mogą być bliskie wyczerpania.

Zechciał jednak zabrać głos w szczególnym momencie, gdy nawet oficjalne sondaże wyborcze, generujące marzenia ludzi Platformy, zaczęły wskazywać na spadek poparcia dla kandydata Komorowskiego, a wrzucone do mediów rosyjskie materiały dezinformacyjne, zwane „stenogramami z zapisów czarnych skrzynek”, nie znalazły należytego zrozumienia wśród Polaków.

Wywiad zatytułowany Otworzę szampana, gdy Komorowski wygra – jakiego Marek Dukaczewski udzielił dziennikowi „Polska” – nie byłby zapewne wart rozważań, skoro oficer WSI powiela w nim wszystkie „niesamowite opowieści” o „odpalaniu Aneksu”, hakach, workach pełnych tajnych dokumentów w garażu BBN, korumpowanych przez polityków oficerach WSI itp. historie z książeczki dla wyborców PO pt. „jak wyobrażam sobie krajobraz III RP”. Nie byłby, gdyby nie dwie istotne okoliczności.
Po raz pierwszy od katastrofy smoleńskiej przedstawiciel zlikwidowanych służb wojskowych podzielił się uwagami na temat śledztwa rosyjskiego. Rewelacji nie ma. Od człowieka, który jeszcze niedawno zapowiadał proces przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu, dowiedzieliśmy się, że „nie ma podstaw, aby wątpić w wiarygodność działań Rosjan. W tej chwili nie ma potrzeby używania służb, dlatego że poziom zaufania w tej konkretnej sprawie jest na tyle wysoki, że można pytać o wszystko”. To twierdzenie jest niezgodne ze stanem faktycznym, skoro wiemy, że Rosjanie nie przekazują materiałów ze śledztwa i że do tej pory żaden polski wniosek o pomoc prawną nie został zrealizowany. W Polsce nie ma np. protokołów oględzin miejsca katastrofy, protokołów przesłuchań świadków, sekcji zwłok, zapisów rozmów na stanowisku kontroli, dokumentacji ostatniego remontu tupolewa w Samarze czy zapisów rozmów, jakie były prowadzone z Iłem-76. Pytań dotyczących katastrofy są tysiące i każdy dzień przynosi kolejne. Pytać zatem można, a czasem i pisać. Na Berdyczów.
Brudne gry
Jednak to nie te pytania zaprzątają uwagę generała WSI. Za najważniejsze uznaje dokładne sprawdzenie „działania niektórych osób na pokładzie”. Dukaczewskiego szczególnie interesuje: „czy prezydent poinformowany o tym, że jest problem, i zapytany, gdzie ma samolot lądować, konsultował z kimś swoją decyzję”, a odpowiedź na to pytanie ma wynikać z rozmowy telefonicznej między prezydentem a jego bratem przez telefon satelitarny. „Chciałbym wiedzieć – martwi się Dukaczewski – kiedy ta rozmowa była – czy przed informacją, że jest problem z lądowaniem, czy po?”.
Nietrudno dostrzec, że troska Dukaczewskiego znajduje podłoże w prowadzonej od wielu tygodni kampanii dezinformacji, w której bez najmniejszych dowodów obarcza się załogę polskiego samolotu odpowiedzialnością za tragedię i wskazuje na rzekome naciski ze strony prezydenta Kaczyńskiego. Na tej podstawie od momentu przekazania rosyjskich materiałów planuje się również prowokację wobec Jarosława Kaczyńskiego i włączenie go w obszar medialnych spekulacji. Jeśli na dzień przed wywiadem Dukaczewskiego „mędrzec Europy” Lech Wałęsa apeluje „o ujawnienie treści rozmowy telefonicznej między prezydentem Lechem Kaczyńskim a jego bratem Jarosławem, którą prowadzili podczas lotu do Smoleńska” – można jedynie pytać, kto kogo zainspirował do tych fałszywych, choć zgodnych z rosyjskim przekazem „poszukiwań”, bo w przypadkowość takich działań nie sposób uwierzyć. Jeśli dodamy do tego opowieści Dukaczewskiego o ściąganiu z IPN przez Macierewicza „dokumentów dotyczących osoby o tym samym imieniu i nazwisku, co prezes jego partii” – cel ataku wydaje się oczywisty.
Druga okoliczność pozwalająca traktować serio wywiad Dukaczewskiego to jego słowa na temat kandydata Komorowskiego. Jeszcze 12 marca w wywiadzie dla tego samego pisma, pytany, czy stawiałby na Komorowskiego, szef SOWY stwierdził „dyplomatycznie”: „stawiam na człowieka, który zaprezentuje nową wizję również tego, co się będzie działo w sferach obronności i bezpieczeństwa państwa. Ale WSI nie będą wybierały prezydenta”.

Po tragedii smoleńskiej Dukaczewski już jasno deklaruje poparcie swoje i środowiska WSI dla kandydata Platformy, a pytany o przyczyny tej sympatii, odpowiada: „bo konsekwentnie i odważnie, mimo ataków z różnych środowisk, również swojego, kategorycznie mówił, że był przeciwny likwidacji WSI i uzasadniał dlaczego. Pokazał, że ma kręgosłup”.
Trzeba przyznać, że Dukaczewskiego stać nawet na odpowiedzi dowcipne, jak wówczas, gdy pytany czy Komorowski był manipulowany przez ludzi WSI, odpowiada: „Jest na to zbyt inteligentny. Nie dałby sobą manipulować”.
Przekaz płynący z wywiadu jest czytelny: kandydat Komorowski ma pełne poparcie środowiska WSI. Można się zastanawiać: dlaczego Dukaczewski pełnym tekstem informuje o tym opinię publiczną, jaki jest cel tak spektakularnie wyrażonego poparcia?

Czy może chodzić o wzbudzenie przeświadczenia wśród przeciwników kandydatury Komorowskiego, że wysunięcie „peryskopu” w kierunku Rosji jest sprawą na tyle rozstrzygniętą, że nic już nie przeszkodzi w osiągnięciu celu; czy może jest to czytelny sygnał dla wyborców PO, z kim powinni identyfikować swoje sympatie?
A może mamy do czynienia z przesłaniem skierowanym do polityków Platformy i przypomnieniem, że wsparcie kandydata nakłada na niego i jego partię określone powinności? Takiej interpretacji można się doszukać w odpowiedzi Dukaczewskiego na pytanie: „Prezydentem zostaje Bronisław Komorowski i prosi Pana o pomoc. Pomożecie?”: „Gdyby ktokolwiek chciał skorzystać z naszej rady, z naszych opinii czy ekspertyz, absolutnie jesteśmy otwarci, żeby taką wiedzą służyć. Ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wyraził zainteresowanie pracą czy powrotem do służb. To jest zamknięty etap” – odpowiada szef SOWY.
Pomijając skargi Dukaczewskiego na akty rzekomego prześladowania oficerów WSI (warto byłoby poznać konkrety), deklaracja ze strony środowiska wydaje się klarowna. Ponieważ nie sądzę, by szef SOWY musiał tego rodzaju zapewnienia składać samemu kandydatowi, który „od zawsze” gustował w towarzystwie generalicji LWP, a na najbliższych współpracowników wybierał również oficerów ludowego wojska – jako odbiorca pozostaje partia, z której kandydat się wywodzi.
Tuż po powstaniu SOWY Dukaczewski zapowiadał przecież, że powstaną „zespoły analityków składające się ze specjalistów z różnych dziedzin, którzy będą wykonywali komercyjne ekspertyzy i raporty”. W gremiach kierowniczych tej organizacji znajdziemy m.in.: wybitnych historyków, do niedawna piszących o Niemcach mordujących Polaków w Katyniu i sytuujących katastrofę w Gibraltarze na czerwiec 1943 r., specjalistów od finansów przechowujących w sejfach WSI „kolekcje południowoafrykańskich złotych krugerrandów, wenezuelskich boliwarów, amerykańskich dolarów i znaczne ilości indyjskich rupii w banknotach” pochodzące z zaginionej części FON lub z afery „Żelazo” czy wybitnych reżyserów filmowych, doskonale prowadzących aktorów znanego serialu Dramat w trzech aktach.
Jako prezydent, Bronisław Komorowski miałby do wyboru wielu znakomitych ekspertów od tajemnic państwowych, skupionych w Krajowym Stowarzyszeniu Ochrony Informacji Niejawnych, z kontradm. Kazimierzem Głowackim czy płk. Krzysztofem Polkowskim – współzałożycielami SOWY – na czele. Nad kontaktami prezydenta z partiami politycznymi mógłby czuwać członek komisji rewizyjnej SOWY płk Zenon Klamecki, zaangażowany na początku lat 90. w rozpracowywanie Porozumienia Centrum i prowadzenie działań operacyjnych przeciwko Jarosławowi i Lechowi Kaczyńskim. Wówczas celem tych działań było rozbicie PC, kompromitacja jego przywódców i dezintegracja partii. Dziś – po śmierci Lecha Kaczyńskiego i wielu polityków PiS – „rozpracowanie” tej partii nie powinno nastręczać trudności.

Nieocenioną pomoc mógłby świadczyć wiceszef stowarzyszenia płk Jan Oczkowski, dwukrotnie usuwany i przywracany do służby. Zdaniem tygodnika „Wprost”, atutem pułkownika miała być lista oficerów WSI na niejawnych etatach, czyli spis kilkudziesięciu osób pracujących w biznesie, nauce czy ministerstwach, których służby odziedziczyły po swoich komunistycznych poprzednikach. Analizy na temat polityki USA i Wielkiej Brytanii mógłby sporządzić np. sam Marek Dukaczewski, o którym oficerowie brytyjskiego wywiadu (MI-6), po przejrzeniu archiwów Stasi, napisali, że był „bezpośrednio zaangażowany w działalność wywiadowczą przeciwko Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym już po upadku komunizmu w Polsce”.

Eksperci z WSI współpracowali już z politykami PO przy sporządzeniu w roku 2007 tzw. antyraportu, nazwanego przez śp. Zbigniewa Wassermanna „knotem prawniczym”, którego autorzy chcieli m.in. oceny odpowiedzialności prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wprowadzenie zmian do Raportu z weryfikacji wojskowych specsłużb. Ile z decyzji politycznych PO, projektów ustaw (w tym dotyczących bezpieczeństwa państwa) mogło być inspirowanych przez ludzi WSI – można się jedynie domyślać, bo partia Tuska nadal niechętnie ujawnia swoje eksperckie zaplecze.
Deklaracja Dukaczewskiego, wypowiedziana w kontekście poparcia dla kandydatury Bronisława Komorowskiego, może ten stan zmienić. Jest też sygnałem, że wystawiony w stronę rosyjskich przyjaciół „peryskop” powinien zostać wykorzystany w bieżącej walce politycznej. O tym może świadczyć mocne zainteresowanie Dukaczewskiego rozmową telefoniczną braci Kaczyńskich oraz liczne insynuacje na temat „haków” na polityków PO, znajdujących się rzekomo w „lochach” Kancelarii Prezydenta.

Niewykluczone, że dla partii powołanej przy współudziale oficerów Departamentu I MSW będzie to oznaczało przejście pod bezpośrednią „kuratelę” ludzi wojskowych służb.
Sądzę, że nie tylko dla ludzi świadomych zagrożeń płynących z prezydentury Komorowskiego, ale też dla wielu polityków Platformy najlepszą wiadomością wieczoru wyborczego byłaby ta, że gen. Dukaczewski już nie otworzy szampana.
Aleksander Ścios

autor/źródło: Aleksander Ścios, “Gazeta Polska”, 17-06-2010 15:05

nadesłane przez: Mik

Oceń artykuł:
(4.69)
głosów: 26
tagi: , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • czesio :

    Jak widać ruskie jeszcze nie odpuścili, czyżby “prezydent Komorowski” to następny rozbiór polski tylko po cichu??? a może będziemy mieli od razu paszporty i zamiast orła wstawią sierp i młot będziemy żyli w ZSRR a język polski w szkołach zastąpią rosyjskim. Piękna perspektywa czyż nie??????? PRECZ Z KOMUNĄ I CARSKIMI PACHOLĘTAMI!!!!!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 6 Thumb down 0

  • czesio :

    Ciekawe czyj to pomysł ??? Nie zdziwiłbym się że Polskiego rządu a przynajmniej panów (tuska i komora) choćby po to żeby pokazać ruskim naszą bezgraniczną wiarę w rzetelność prowadzonego przez nich śledztwa. Ale gdzie deklaracja?? np taka: Towarzysze przetopcie te kupę złomu i tak wszyscy wiemy że to był błąd pilotów, naciski św.pamięci Prezydenta RP, i pogoda oczywiście. Mam nadzieję że ten artykuł to mało śmieszny żart.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • mik :

    Sledztwo juz od dawna nie interesuje “naszego” rzadu – nawet wspominanie o Smolensku wzbudza oburzenie POmagierow. Dzis wrzask sie podniosl, ze film o s.p.Prezydencie LECHU Kaczynskim wyemitowala TVP1 (o 18.25) pt. “Gorycz i chwala” – w dniu urodzin Braci Kaczynskich.
    Przy okazji, czy ktos z Was go nagral?

    Komorow tymczasem w Gdansku probowal przekonywac, ze jest “czlowiekiem Solidarnosci” – kandydat podpierajacy sie w kampanii Jaruzelskim, z ktorym pognal do Moskwy oraz Cimoszewiczem z PZPR.

    Pojutrze bedziemy wybierac pomiedzy POLSKA a moskiewska agentura.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • samiec :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 2 Thumb down 5

  • Majka :

    Kołysanka Platformiarska

    Znów stara zgraja szczęśliwym trafem,
    bez głów, bez planów
    , za to z rozmachem
    do żłobu toczy swe tłuste cielska
    Idzie Platforma Obywatelska !

    Do sądu złodziej śmiało ucieka
    Bo wszak korupcja prawem człowieka !
    Czar PRL-u wraca do formy
    Wdzięczni jesteśmy ludziom z Platformy ?!

    Zwrot w dyplomacji to rozdział drugi
    Od dziś będziemy świadczyć usługi
    Dla Władimira i dla Angeli.
    Czas na kolanach iść do Brukseli !

    Szef MSZ-u już ma kaganiec
    Śląsk i Pomorze weźmie Giermaniec
    Trzeba wywłaszczyć polskiego chłopa
    Vivat Platforma, Vivat Europa !

    Angela z Ritą ręce zaciera,
    By na Wschód ruszyć tropem Hitlera,
    A za nią ziomków procesja tłumna
    Vivat Platforma, piąta kolumna.

    „Za tawariszcza Tuska zdarowie”
    Piją Gazpromu oligarchowie
    Władimir Putin z radości śpiewa:
    „Nu tiepier budiet kak za Breżniewa”

    Odwrót z Iraku, z Afganistanu
    Osama śmieje się spod turbanu,
    Taki sojusznik jak Tusk się przyda…
    Vivat platforma i Al-Kaida !

    Koniec z lustracją ! Koniec rozliczeń !
    Dla konfidentów to koncert życzeń
    „Od dzisiaj wszyscy jesteśmy święci”
    Vivat platforma i konfidenci !

    Niech żyje wolność! Ćpun na wagarach
    Łbem durnym kręci w dymu oparach
    Całkiem legalnie ćmiąc porcję zielska
    Vivat Platforma Obywatelska !

    Elektoracie ! Wyborco durny !
    Gdy będziesz wrzucać głos swój do urny,
    A chcesz być sługą Niemca i Ruska,
    Dalej popieraj Donalda Tuska !

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 8 Thumb down 1

  • mik :

    “Jak zmanipulowano wybory 2007 roku”

    Fundacja Konrada Adenauera należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.

    Fundacja Konrada Adenauera nie lubi jawności – najchętniej działa zakulisowo i w cieniu. Na stronie internetowej FKA http://www.kas.de/proj/home/home/48/8/index.html daremnie szukać wymaganych przez prawo informacji o jej władzach, personelu i Polakach współpracujących z tą instytucją. Nie ma też informacji, ile pieniędzy wydaje rocznie FKA , co właściwie finansuje i jakie są jej związki z prominentami polskiego życia publicznego. Jedyną informacją jest wykaz kilkunastu instytucji, które FKA nazywa swymi partnerami. Na ostatnim miejscu wymieniono Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau [ http://www.for.org.pl ] Kliknąłem z ciekawości – i tu zaczyna się naprawdę interesujący trop. Spróbuję zabawić się w dziennikarza śledczego.

    Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau pod polskim adresem internetowym nosi nazwę Forum Obywatelskiego Rozwoju. Strona http://www.for.org.pl podaje, że FOR rozpoczęło swoją działalność we wrześniu 2007 r. (a więc na miesiąc przed wyborami do Sejmu) i jest rzekomo instytucją niezależną (do tej sprawy wrócimy za chwilę). Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu – poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. L. Balcerowicz”. L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięciosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów. W Komitecie Programowym FOR znajdujemy nazwiska Wł. Bartoszewskiego, Andrzeja Olechowskiego, Marka Safjana, Andrzeja Zolla, Jacka Fedorowicza i wielu innych postaci o powszechnie znanej orientacji politycznej. Po przeczytaniu listy kilkudziesięciu nazwisk członków komitetu w deklarację niezależności i apolityczności Forum uwierzyć może tylko polityczny analfabeta.

    Na swojej stronie głównej Forum chwali się, że „FOR przystąpiło do szerokiej koalicji organizacji pozarządowych, które wsparły kampanię społeczną: Zmień kraj. Idź na wybory. Na stronie FOR zostały umieszczone filmy wykorzystywane w kampanii. FOR prowadziło również sekretariat kampanii.” Okazuje się więc, że krótko przed wyborami 2007 r. Balcerowicz wyjął z kieszeni swoje własne pieniądze (nie korzystał oczywiście z niczyjego wsparcia) i rozpoczął niezależną, bezpartyjną i apolityczną kampanię „Zmień kraj. Idź na wybory”.

    Informacje ogłoszone na stronie FOR są, o ile mi wiadomo, pierwszą tak obszerną informacją o gigantycznej wyborczej manipulacji, która przyniosła zwycięstwo Platformie Obywatelskiej. Znajduje się tam sensacyjny Raport o przebiegu kampanii i rekomendacje na przyszłość. (www.for.org.pl/pl/zmien-kraj). Raport informuje, że dla obalenia rządu Kaczyńskiego powołano – cytuję: „koalicję «21października.pl». Organizatorami koalicji byli: Forum Obywatelskiego Rozwoju – FOR, Fundacja im. Stefana Batorego, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Stowarzyszenie Agencji Reklamowych, Związek Firm Public Relations, Instytut Spraw Publicznych, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Fundacja dla Wolności, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Stowarzyszenie Szkoła Liderów, Forum Inicjatyw pozarządowych, Fundacja Projekt: Polska oraz Parlament Studentów RP. W skład koalicji weszło również około 150 innych organizacji pozarządowych z całej Polski.

    W ramach kampanii – pisze dalej omawiany Raport – przygotowano reklamy telewizyjne, radiowe i prasowe, które bezpłatnie emitowały największe stacje telewizyjne (Telewizja Polska, TVN, TVN 24, Polsat) i telewizje adresowane do młodzieży (MTV, Viva), rozgłośnie radiowe (Polskie Radio, Radio Zet, Radiostacja, RMF, TOK FM), dzienniki (m.in. Dziennik, Fakt, Gazeta Wyborcza, Przegląd Sportowy),tygodniki (Newsweek, Gala, Angora), dzienniki regionalne (Dziennik Wschodni, Echo Dnia,Gazeta Współczesna, Gazeta Lubuska, Gazeta Pomorska, Głos Szczeciński, Głos Koszaliński,Kurier Poranny, Nowa Trybuna Opolska, Nowiny) oraz portale internetowe (Wirtualna Polska,Gazeta.pl, Onet.pl, O2, ngo.pl). Kampanię wspierały również media lokalne. Całkowity koszt cennikowy reklam, które ukazały się w mediach wyniósł ponad trzy miliony zł. W pozyskiwaniu bezpłatnych emisji i publikacji bardzo pomogły firmy zrzeszone w PKPP Lewiatan, domy mediowe – Universal McCann i CR Media oraz członkowie Związku Pracodawców Prywatnych Mediów. W przygotowaniu strategii uczestniczyły firmy DDB, Satchi&Satchi oraz MillwardBrown SMG/KRC. Hasła kampanii oraz wszystkie kreacje bezpłatnie zaprojektowała agencja reklamowa PZL.”

    Strategicznym celem koordynowanej przez FOR kampanii było maksymalne zwiększenie frekwencji w grupie młodych wyborców, ustalono bowiem, że „dwudziestolatkowie wykazują się największą akceptacją liberalizmu” i są grupą najsilniej popierającą Platformę. Na pozornie neutralne politycznie mobilizowanie młodych wyborców wydatkowano olbrzymie sumy. Manipulowano też zachowaniami członków organizacji społecznych, którzy często nie zdawali sobie sprawy, że uczestniczą w kampanii wyborczej PO. Raport o kampanii podaje:„poparcie dla działań koalicji zgłosiło prawie 300 instytucji non-profit, mediów lokalnych, portali internetowych, szkół, oraz innych instytucji i nieformalnych grup. Wiele z nich czynnie zachęcało do udziału w wyborach z wykorzystaniem materiałów kampanii (…) Dla potrzeb kampanii wydrukowane zostały plakaty oraz naklejki, które wraz instrukcją jak głosować poza miejscem zamieszkania zostały rozesłane do ponad 700 szkół w całej Polsce. Plakaty i naklejki kampanii były rozpowszechniane lokalnie przez uczniów szkół (…)

    Strategię rzekomo apolitycznej kampanii profrekwencyjnej opracowano na podstawie badań prowadzonych przy Instytucie Nauk Politycznych PAN, które gwałtownie przyspieszono w 2007 roku dzięki środkom różnych instytucji – m.in. Fundacji Batorego, Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, ale także dzięki pomocy z Niemiec (Wissenschaftszentrum Berlin für Sozialforschung).

    Ogłoszony na stronie FOR raport zdradza, że elementem kampanii były także działania mające doprowadzić do wyłączenia lub zniechęcenia wyborców starszych wiekiem, wierzących i in. To właśnie w koalicji 21 października.pl, zrodził się haniebny pomysł ukrycia dowodu osobistego babci – raport stwierdza to wprost na s. 13: „Kampania koalicji 21października miała kilka odsłon: od 30 sekundowych filmów (Zmień kraj; Idź na wybory; parlament. Zrób to sam, Babcia) puszczanych zarówno w telewizji, jak i w internecie, poprzez reklamy prasowe i radiowe, aż po stronę internetową…

    Wynik wyborów potwierdził założenia kampanii zaprojektowanej przez koalicję 21 października. W raporcie czytamy: „3 mln wyborców, którzy zagłosowali pod wpływem kampanii, pokrywają się prawie całkowicie z wielkością grupy docelowej kampanii.”

    Strona Forum Obywatelskiego Rozwoju (a może raczej Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau?) ujawnia jeszcze jeden wstydliwy szczegół. Link do strony http://www.21pazdziernika.org.pl świadczy o tym, że brutalne „antykaczystowskie” hasła były produkowane centralnie w biurach koalicji i rozpowszechniane na cały kraj. Jeśli ktoś nie wierzy, może sprawdzić: Skończyliśmy kwakać ze wstydu przed całym światem, Wybory w Polsce, kraju kaczorów [ http://www.21pazdziernika.org.pl/galeria_bannero... ]
    [ http://www.21pazdziernika.org.pl/galeria_bannero... ]
    Propagandziści ze sztabu Balcerowicza i Smolara, którym z pychy przewróciło się we łbie, mimowolnie zdradzili, czym były naprawdę wybory 21 października. Były medialnym zamachem stanu! Nie do wiary, ale sami tak to zdefiniowali (zob. http://www.21października.org.pl/galeria_bannerow.php?strona=3)

    Rewelacje zawarte w „Raporcie o kampanii Zmień kraj. Idź na wybory” zmuszają do postawienia paru pytań. Myślę, że powinni się nimi zająć posłowie opozycji i przedstawiciele europejskich grup nadzorujących prawidłowy przebieg wyborów w krajach OSCE.

    Po pierwsze – jakie konsekwencje prawne zostaną wyciągnięte w stosunku do organizatorów i wykonawców manipulatorskiej kampanii wyborczej koalicji 21 października?

    Po drugie – kto i w jakim trybie dokona finansowego rozliczenia ukrytych wydatków na kampanię wyborczą 2007 roku?

    Po trzecie – kto rozliczy organizacje pozarządowe – np. Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy – z wydatków i działań niezgodnych z ich statutem?

    Po czwarte – jaka jest odpowiedzialność szkół za tolerowanie wykorzystywania niepełnoletnich w kampanii politycznej?

    I wreszcie po piąte – czy Sejm zajmie się podejrzeniem zagranicznej ingerencji w przebieg procesu wyborczego w Polsce?

    Nie chciałbym, aby ten artykuł był głosem wołającego na puszczy. Apeluję do wszystkich ludzi, którym zależy na przestrzeganiu w Polsce standardów demokracji, aby pomogli nagłośnić opisane w nim fakty.

    Raport można ściągnąć ze stron:

    http://www.fileshost.com/en/file/74696/Raport-o-...

    http://www.sendspace.pl/file/3suPhHXy/

    autor: Rewizor, 13 grudzień, 2008 – 20:50″
    zrodlo:
    http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    Ale w drugiej odpadnie!!!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • czesio :

    Złoty pierścionek pie……. BRONEK z wystawy
    za ten pierścionek posiedzi BRONEK do sprawy
    zwykły pierścionek taki miedziany dziecinny
    pie……. BRONEK bo myślał że to jest inny.

    Ciekawe o kim to Cygan śpiewał tyle lat temu???

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    Artykuł z dnia 20.02.2010
    ——————————————————————————–
    Dziś ujawniono informację o zdarzeniu z roku 2009, kiedy to polskie wojsko było szpiegowane przez rosyjski samolot w Wicku Morskim koło Ustki. Jak tylko radary go wyłapały, to rosyjski pilot czym prędzej się zmył. A może po prostu zmył się, bo był w szoku?. Może się nie spodziewał, że wojsko polskie używa jeszcze tego sprzętu, który zakupił od nich Jaruzelski a który Rosja już z 15 lat temu wycofała z użycia.

    Ale to nie jedyny wątek szpiegowski. Dziś bowiem także czytamy o innym wymiarze szpiegostwa, tym bardziej wyrafinowanym. Nie zmienia się tylko szpiegujący i szpiegowany. Rosja szpiegująca Polskę. Opowiada o tym były oficer rosyjskiego wywiadu, Siergiej Trietiakow. Nie podaje nam żadnych rewelacji. Wręcz przeciwne, mówi to, co sami wiemy doskonale od dawna, a co niestety, niektórzy boją się mówić głośno. Bo to przecież żadna nowość, że Polska jest atrakcyjnym krajem dla Rosji i dlatego musi być infiltrowana, szpiegowana i kontrolowana

    Ale mówi też coś, co może nie jest wielkim zaskoczeniem, ale brzmi jednak bardzo niepokojąco. Mianowicie wprost twierdzi, że rosyjskie specsłużby mają odpowiednie narzędzia, by wpływać na polskie władze, wedle własnej woli. Jak mówi: “To są kontakty, także te z przeszłości, przez które nasz wywiad stara się na przykład rozprzestrzeniać pewne informacje”. To doskonale współbrzmi ze słowami Aleksandra Litwinienki, zamordowanego w 2006 roku rosyjskiego szpiega, który zdążył wyznać, iż rosyjskie służby specjalne mają swoich ludzi w każdym ważniejszym polskim urzędzie.

    Oczywiście najwięcej ich mieli w WSI, ale ta służba dzięki Bogu już rozwiązana. Ale służący tam ludzie przecież pozostali, nie wyparowali. Po prostu się przegrupowali, zmienili mundury, pozaczepiali się w innych miejscach i tam także służą wiernie swojemu rosyjskiemu mocodawcy. Innego wniosku nie można wysnuć, gdy patrzy się na pewne prorosyjskie posunięcia rządzących. Prorosyjskie, bo antypolskie.

    Zachodzi zatem pytanie. Skoro rosyjski wywiad ma swoich ludzi w prawie każdym polskim urzędzie, to czy ma swoich ludzi tak w Urzędzie Rady Ministrów? I to jest pytanie, na które nie chcę wcale poznawać odpowiedzi. Bo chcę się nadal łudzić, że nie ma.

    Piotr Cybulski
    ——————–

    Fragment Raportu o WSI:

    Bronisław Komorowski twierdził, że współpraca wojskowych służb PRL i ZSRR nie była oparta o związki agenturalne. B. Komorowski w wywiadzie powiedział:„Między służbami specjalnymi Wojska Polskiego i armii radzieckiej istniała ścisła współpraca. Była to jednak raczej współpraca instytucji a nie kontakty agenturalne oparte na zasadzie indywidualnego werbunku. Po co radzieckie służby specjalne miałyby lokować agentów w instytucji w pełni sobie podporządkowanej? To jest wątpliwe… Uważam, że odwołanie radzieckich oficerów łącznikowych – rezydentów, powinno przerwać współpracę. A oni odwołani zostali już dawno. „Nie ma niechęci”, rozmowa z Bronisławem Komorowskim, „Gazeta Wyborcza” z 15 lipca 1992 r.

    Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński—

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    Niebezpiecznego KomoRUSKIEGO ciag dalszy, czyli jak rozwalic Polske do reszty:

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/35848

    Niestety, to jest tylko poczatek. Jesli temu nie zapobiegniemy, to uwiklaja ta nasza Polske w takie uklady, ze nie odkrecimy tego przez kolejne dzisiaclecia. ZWRòT NA WSCHòD na calego.. A przeciez NIE TAK MIALO BYC!

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    Tak, tekst ten jest przytoczony w calosci w jednym z komentow – czy ADMIN zechcialby ten artykul opublikowac? To jest UKRYWANE przed Polakami i reszta swiata.
    A komentarze na niezaleznej czytalas, Agnieszko? (pytanie retoryczne:) Tez mowia wiele.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    WŁADZA ABSOLUTNA

    Tak, stoimy wobec gry o wszystko! I nawet ci, którzy nie są fanami prezesa PiS, muszą przyznać, że zwycięstwo wąsatego gajowego oznacza, iż możemy znaleźć się w rzeczywistości “Platformy bez granic”, partii dysponującej pełnią władzy wykonawczej, ustawodawczej, sądowniczej i medialnej.

    Ostatnie niezależne instytucje już przestały istnieć. Dorżnięcie “Rzeczpospolitej” czy “Gazety Polskiej” zależeć będzie bardziej od chęci niż możliwości hegemona.

    I nie ma tu żadnej analogii z epoką potęgi Kwaśniewskiego-Millera (SLD nigdy nie udało się w pełni zapanować nad mediami, a w dodatku miało kompleks “nieprawego pochodzenia”) ani króciutkim okresem, nazywanymi na wyrost IV RP.

    Po pierwsze PiS, wbrew temu, co głoszą chórem jego wrogowie, nigdy władzy absolutnej nie miał. Nawet się do niej nie zbliżył. Będąc de facto mniejszością w Sejmie, ratował się koalicjami tyle egzotycznymi, ile paskudnymi, nie mogąc liczyć na żadne konstruktywne propaństwowe wsparcie ze strony PO. Władza sądownicza, a zwłaszcza Trybunał Konstytucyjny, była mu niechętna i blokowała, jak mogła (weźmy choćby lustrację), a czwarta władza – środki masowego przekazu – była w swej większości wroga i nawet w rzekomo przychylnych mediach publicznych istniały jedynie bardziej obiektywne wysepki w morzu niechęci.

    Po drugie, żaden z przypadków podnoszonych jako zbrod-nie PiS nie został udowodniony, a przeciwne – Ziobro co i rusz wygrywa w sądach, a wymachiwanie trumną pani Blidy (że posłużę się ulubioną frazą w stylu bartoszo-wajdo-palikotyzmu) przypomina nekrofilię połączoną z aberracją.

    Poza tym załóżmy nawet, że PiS miałby we wspomnianym okresie władze absolutną. Co by z tego wynikło poza zakończeniem lustracji, powstrzymaniem korupcji, wyrównaniem dysproporcji medialnych, dokonaniem niezbędnych reform w interesie Polski bezpiecznej, zasobnej, dobrze osadzonej w tradycji? Nawet najwięksi wrogowie nie zarzucą, że ich efektem byłoby wspieranie imperiów szemranych biznesmenów, rozmaitych Rychów i Zbychów czy dopłacanie do prywatnych geszeftów stadionowych, nie byłyby nimi też “reformy” ograniczające się wyłącznie do populistycznych gestów, wedle wskazań sondaży, zresztą robionych przez zaprzyjaźnione firmy, głównie ku satysfakcji rządzących.

    Szczególnie żałośnie brzmią w tym kontekście słowa pocieszenia, że pełnia władzy PO oznaczałaby jej pełną odpowiedzialność. To prawda, tylko kto miałby zająć się tym rozliczaniem, przy wspomnianym monopolu z mediami i sądami włącznie? Za PRL-u były jeszcze dwie instancje niezależne – Kościół z polskim papieżem i Radio Wolna Europa.

    A jutro?

    Marcin Wolski

    http://niezalezna.pl/article/show/id/36096

    Marcin Wolski, “Gazeta Polska”, 02-07-2010 07:26

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Agnieszka :

    Niezaleznie od wyniku wyborow – i tak WYGRA KACZYNSKI – moze juz wygral…Bo Polska wygra.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    Wspomniany wyzej film “GORYCZ i CHWALA” o Lechu Kaczynskim:
    http://vimeo.com/12762461
    Jego emisja w TVP w dniu urodzin Prezydenta i jego brata JK wzbudzila dzikie oburzenie POmagierow i jej tuby GW. Polecam:

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    Wspomniany wyzej film “GORYCZ i CHWALA” o Lechu Kaczynskim mozna zobaczyc tutaj:
    http://vimeo.com/12762461

    Jego emisja w TVP w dniu urodzin Prezydenta Kaczynskiego i jego brata uznana zostala za”skandal” przez POmagierow i jej tuby GW.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    “CO Z TYM KOMOROWSKIM ?!

    Prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że… gdy mówił słowa „jaki prezydent taki zamach” – to było o prezydencie… Gruzji. Wcześniej prezydent wielokrotnie podkreślał, że dwa lata temu padły słowa: „jaka wizyta, taki zamach”. Dlaczego teraz przeczy samemu sobie?!

    - Słowa, którymi szermuje pan Jarosław Kaczyński, odnoszące się do słynnego, na szczęście nieudanego, zamachu na polskiego prezydenta w Gruzji, były podyktowane troską o pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i były adresowane jako zarzut – ale do prezydenta Gruzji – mówił Bronisław Komorowski dziennikarzom na pokładzie samolotu wracającego z uroczystości w Charkowie.

    Dwa lata temu ówczesny marszałek Sejmu stwierdził:

    Bronisław Komorowski powiedział, że nie żałuje słów jakich użył, komentując incydent w Gruzji z udziałem prezydenta. – Jaka wizyta, taki zamach – mówił w poniedziałek Marszałek Sejmu.

    - Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera. Więc raczej wygląda to na coś bardzo niepoważnego, a przykrego – te poniedziałkowe słowa Komorowskiego nt. incydentu w Gruzji zbulwersowały część polityków – przypomina serwis w polityce.pl. Były marszałek Sejmu Ludwik Dorn ocenił, że Komorowski utracił legitymację sprawowania swej funkcji.

    Komorowski tłumaczył, że używał ironicznego języka, który rozumieją ludzie inteligentni. – Miałem nadzieję, że zostanie to jednoznacznie zrozumiane, że ta ironia dotyczyła w moim przekonaniu błędów popełnionych przez gospodarzy, przez Gruzinów – podkreślił.
    Zdaniem Komorowskiego, gołym okiem widać, że w Gruzji zostały popełnione bardzo poważne błędy. – Była to zła, źle przeprowadzona wizyta, z poważnymi konsekwencjami politycznymi, więc wydaje mi się, że tutaj pewien sarkazm jest najłagodniejszą formą dezaprobaty – podkreślił.
    Teraz kategorycznie stwierdził, że chodziło o…prezydenta Gruzji. Czy to przemyślana wypowiedź czy gafa i wręcz kompromitacja?”

    dk, Niezalezna.pl, wpolityce.pl

    http://niezalezna.pl/article/show/id/39380

    PS. Komentarze i zdjecie na w/w stronie polecam:)

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • DZIECKO POLSKIE :

    KOMOROWSKI „“ JAKA WIZYTA TAKI ZAMACH „“
    http://www.youtube.com/watch?v=sFrWxO0_pCQ&translated=1

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • DZIECKO POLSKIE :

    Komorowski: Wiemy, że PiS zbiera na nas haki
    http://www.youtube.com/watch?v=86GcCrR4R_s&feature=related

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    10 KWIETNIA I NADAKTYWNOŚĆ ROSYJSKICH SŁUŻB

    Przed wizytą polskiej delegacji z 10 kwietnia kontrwywiad odnotował nadaktywność służb rosyjskich.

    Jak wynika z ustaleń „Naszego Dziennika”, wizyta polskiej delegacji została oznaczona przez kontrwywiad średnim stopniem zagrożenia bezpieczeństwa (czyli stopień podwyższonego ryzyka) ze względu na wzmożoną nadaktywność rosyjskich służb.

    Potwierdzenie tej decyzji polskiego kontrwywiadu i informacji na temat wzmożonej aktywności rosyjskich służb aktualnie znajduje się w kancelarii tajnej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

    „Nasz Dziennik” dotarł do informacji, z których wynika, że wizyta, której przewodniczył Lech Kaczyński miała „średni” status zagrożenia bezpieczeństwa, a wizyta Donalda Tuska opatrzona została „niskim” statusem zagrożenia bezpieczeństwa.

    Jest to istotna informacja, ponieważ jak wynika z zapewnień BOR, a także oświadczenia Radosława Sikorskiego, obie wizyty (prezydenta i premiera) pomimo różnych statusów protokolarnych były organizowane w identyczny sposób jeśli chodzi o względy bezpieczeństwa.

    Z informacji „Naszego Dzinnika” wynika, że kluczowe dokumenty zawierają informacje związane z zagrożeniem bezpieczeństwa wizyt z 7 i 10 kwietnia. Na dokumencie dotyczącym wizyty Donalda Tuska znajduje się informacja o „potencjalnym zagrożeniu ze strony terrorystów kaukaskich”, natomiast na dokumencie dotyczącym wizyty Lecha Kaczyńskiego jest informacja o „rozpoznaniu zagrożenia inwigilacją rosyjskich służb specjalnych”.

    Źródło: Nasz Dziennik,pł / http://niezalezna.pl/article/show/id/39420

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters