OFICER CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Publikacja w serwisie: 17 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Oficer BOR: Nie ma pewności, że lotnisko było bezpieczne » TO NIE BYŁ ZWYKŁY WYPADEK » Wypadek smoleński – pasmo dezinformacji » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » Gene Poteat, CIA: Tusk to rosyjska marionetka » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Jak oficer polityczny stał się ekspertem » Oficer BOR w dwóch miejscach naraz » Jak rosyjskie media komentują informację, że w wieży znajdował się oficer FSB, który mógł mieć wpływ na pracę kontrolerów lotu i który “rozpłynął się w powietrzu”, nie będzie przez nikogo przesłuchany? » To nie był typowy wypadek » “Tragedia w Smoleńsku to nie wypadek, a rezultat błędnych decyzji”. Wałęsa w TOK FM » Tomasz Turowski – w PRL jeden z najgroźniejszych komunistycznych szpiegów, w III RP oficer Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu » “Ciężkie Lądowanie” – czy to jest prawda? » Argumenty w pigułce » Przedwczesne fanfary finałowe » BILANS OTWARCIA . CENA TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ. » Smoleńsk – hipoteza zamachu – argumenty w pigułce V2 » Tusk z Komorowskim będą się tłumaczyć » Gruppenführer KAT » Śledztwo we mgle » “Putin interesuje się Polską, rozumie wasz kraj”-Dmitrij Babicz, rosyjski ekspert od polityki międzynarodowej Rosji » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » SMOLEŃSK 10 kwietnia 2010 – podsumowanie na dzień 9.07.2010 » To wygląda jak zacieranie śladów » Ich człowiek w Warszawie » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » “Po tragedii zawsze pojawiają się teorie spiskowe” » 68 przypadków smoleńskich » FSB TRZYMA ŁAPĘ NA ŚLEDZTWIE » W USA zbadają urządzenia z pokładu TU-154 » Stenogram z przesłuchania Edmunda Klicha » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » KONIEC z polsko-rosyjskim POjednaniem » Wnioski z eksperckiej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego Tu-154M » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » Śledczym zginął rejestrator » Wojciech Materski: Trudne sprawy między Polską a Rosją wciąż pozostają » Bez czarnych skrzynek nie wyjaśnimy tej katastrofy » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » ANATOMIA DEZINFORMACJI cz.1 » Ktoś powinien dać odpowiedź na pytania, które nie padły na konferencji MAK » Zamach w Smoleńsku – Nowe spojrzenie (Stabilizacja obrazu) » Brudziński: Donald Tusk zostawił ciało prezydenta w ruskiej trumnie na deszczu » Odfałszowane zapisy czarnych skrzynek » “Słyszeliśmy nieludzkie krzyki przerażenia i bólu” » Motives? At Least Two » Motywy? Co najmniej dwa » Smoleńsk. Przyczynek do tragedii. » Smoleńsk – to mógł być zamach – argumenty w pigułce » Niemcy o Smoleńsku: niech Rosja przyzna się do partactwa » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

W katastrofie samolotu zginęli najwyżsi urzędnicy, zmierzający do ujawnienia dokumentów tajnej policji oraz byłych i obecnych jej współpracowników, zarówno polskiej, jak i sowiecko-rosyjskiej bezpieki. Dziś brakuje w Polsce najwyższej politycznej osłony dla kontynuowania tego dzieła. To dokładnie po myśli Putina.

Czasy się zmieniają, sposoby, w jakie państwa ukrywają swoje niekwestionowane zbrodnie, pozostają niezmienione. Wszelkie próby wymuszenia przyznania się lub choćby upamiętnienia zbrodni wywołują desperackie, czasem niezrozumiałe akty odwetu lub wypierania.
Turcja, wykorzystując swoje bieżące strategiczne położenie, wymusza na USA ślepotę na zagładę Ormian z lat 1915–1923, podczas której Imperium Otomańskie, poprzednik dzisiejszej Turcji, wymordowało milion etnicznych Ormian. Japonia odmawia przyznania się do okrutnych zbrodni na setkach tysięcy chińskich kobiet, dzieci i mężczyzn w masakrze Nanking z 1937 r. Ruandyjskie ludobójstwa z 1994 r., które pochłonęły milion Tutsi stanowiących 20 proc. całej populacji, zostały zanegowane, następnie wyparte i ostatecznie formalnie skazane na zapomnienie w trosce o pospieszne i połowiczne pojednanie.
Trwające w latach 1992–1995 zbrodnie serbskich nacjonalistów na Bośniakach zamknęły się w liczbie 200 tys. zabitych, milionie wygnanych, a zakończyły się całkowitym, oficjalnym wyparciem się odpowiedzialności.
Somalijscy muzułmanie mordowali somalijskich rolników, aby odebrać im ziemię, zwierzęta i zbiory, podczas gdy ONZ bezczynnie ględziło o zapewnieniach muzułmańskiego rządu, że jedyne, co się dzieje, to nieistotne i niegroźne lokalne potyczki.
Negowanie prawdy nie ustaje. Rzeź trwa w Darfurze (Sudan). Nawet USA bagatelizuje swoje własne zbrodnie sprzed 200 lat, kiedy trwały rzezie tubylczych Indian potrzebne po to, by przejąć zajmowane przez nich ziemie. Dekady później nawet porozumienia zawarte z Indianami zostały złamane przez białych osadników.
Po tym ponurym wstępie dochodzimy do mordu 22 tys. polskich oficerów z 1940 r., którego historia zakończyła się nieudaną próbą uczczenia przez Polaków ofiar w 70. rocznicę zbrodni w lasach katyńskich (niedaleko Smoleńska w Rosji). Zbrodni na Polakach dokonała sowiecka bezpieka – fakt, któremu w Sowieckiej Rosji i w Rosji obecnej zaprzeczano długie lata, ostatnio za sprawą inspirowanych przez Putina “historyków”.
Rzezi dokonano z rozkazu Ławrientiego Berii, szefa NKWD, rozkazu zaaprobowanego przez Stalina i Politbiuro. Beria to poprzednik kagiebowca Władimira Putina.
Na listę ofiar z katyńskiego lasu złożyło się 8 tys. polskich oficerów, pozostali to lekarze, profesorowie, ustawodawcy, policjanci, urzędnicy, właściciele ziemscy, fabrykanci, prawnicy, księża i wszyscy ci, których można było uznać za polską inteligencję.
Prezydent Lech Kaczyński, jego żona i brat-bliźniak wraz z najwyższymi przedstawicielami państwa, najwyższymi dowódcami, szefem Banku Narodowego, zastępcą ministra SZ, przedstawicielami polskich kościołów oraz krewnymi ofiar katyńskiej zbrodni zebrali się na Warszawskim lotnisku przed odlotem rządowym samolotem do Smoleńska. W ostatniej chwili z wejścia na pokład samolotu zrezygnował Jarosław, który zdecydował się pozostać przy będącej w podeszłym wieku i złym stanie zdrowia matce [Jarosław Kaczyński zrezygnował z wylotu dzień wcześniej - przyp. Niezależna.pl].
Polacy zapomnieli o jednym, o rosyjskim motcie: Zaprzeczamy wszystkiemu”.
Wizyta w Smoleńsku miała podkreślać ostateczne przyznanie się Rosji jako sprawcy zbrodni, po latach obciążania odpowiedzialnością Niemców. Przyznanie się do zbrodni, którą tak bardzo starali się ukrywać przez 70 lat. Komitet powitalny miał jednak inny pomysł. Putin nie oczekiwał z niecierpliwością na taką uroczystość. Częścią jej przekazu był znany powszechnie krytycyzm prezydenta Kaczyńskiego, tak pod adresem Moskwy, jak i Putina – coś, co wielu ludzi w Rosji i poza jej granicami kosztowało życie.

Wcześniejsze, obliczone na zniechęcenie, wymagania Rosji, aby wizyta nie miała statusu oficjalnego, nie zniechęciła Polaków. Kaczyński pojechałby tak czy inaczej – w charakterze nieoficjalnym czy prywatnym. Dla Rosjan taka różnica to żadna różnica. Echo, jakim uroczystość odbiłaby się na świecie, nie musiałoby być słabsze bez względu na charakter wizyty.
Problem, na który nowoczesna Rosja ma właściwe rozwiązanie: “tragiczny wypadek”.
Tak. Samolot rozbił się o 10:41 czasu moskiewskiego 10 kwietnia na podejściu do lądowania na smoleńskim lotnisku, przy złej pogodzie. Zginęło 96 osób. Praktycznie wszyscy w Polsce i wielu na całym świecie podejrzewali, że Rosja, a w szczególności Putin, musieli przyłożyć do katastrofy rękę. Przekonanie niespecjalnie niezrozumiałe, skoro te same przypuszczenia towarzyszyły zatruciom czy tajemniczym “naturalnym” zgonom krytyków Putina: Annie Politkowskiej, Aleksandrowi Litwinience czy wielu innym.
Samolot
Dwudziestoletni rosyjski TU-154M był cztery miesiące wcześniej wyremontowany i doposażony (zapewne i w pluskwy) w Rosji. TU-154 to samolot trzysilnikowy, podobny do Boeinga 727. Samolot wyposażony był we wszelkie konieczne urządzenia nawigacyjne w tym takie, które pozwalają na bezpieczne lądowanie nawet przy złej pogodzie. Oprzyrządowanie było nowoczesne i najwyższej klasy, zamontowany był m.in. odbiornik systemu ILS, który doprowadziłby samolot do progu pasa – gdyby tylko odpowiedni odbiornik i nadajniki systemu ILS funkcjonowały bez problemów na lotnisku.
TU-154M był wyposażony w amerykański TAWS w najnowocześniejszej wersji nazywanej GPWS. Podczas remontu zainstalowano również system telefonii satelitarnej. Ponieważ telefony satelitarne mogą zakłócać funkcjonowanie innych pokładowych urządzeń, podczas instalacji wyeliminowano ten problem. Prezydent Kaczyński rozmawiał z bratem podczas lotu do Smoleńska. Samolot miał na pokładzie również dwie rosyjskie “czarne skrzynki” rejestrujące krytyczne parametry lotu, jedną polską “czarną skrzynkę” oraz rejestrator audio – urządzenia, które w razie katastrofy pozwalają na ustalenie jej przyczyn.
(…)
Smoleńskie lotnisko było zamglone, ale jego obsługa nie podała komunikatu o zamknięciu pasa. Gdy TU-154 zbliżał się do lotniska, wieża zasugerowała pilotowi lot do Moskwy. Pilot odpowiedział, że podejdzie na próbę i jeśli lądowanie się nie uda, odleci na lotnisko zapasowe. Na dalszym markerze samolot znajdował się na właściwym kursie podejścia. Na bliższym, kilometr od pasa, okazuje się, że samolot zszedł z osi 40 do 60 m na lewo, jego wysokość nad ziemią wynosi 2,5 m, tj. poniżej ścieżki zejścia, leci z prędkością ok. 280 km/h, z przepustnicami otworzonymi do odejścia i w tym właśnie momencie uderza w ziemię. Podana prędkość samolotu musi jednak być błędna. To jest dwukrotnie wyższa prędkość niż przewidziana do normalnego lądowania. Dodatkowo w tym momencie pilot zaaplikował zwiększenie ciągu silników jak do rezygnacji z lądowania – ale było za późno. Samolot uderzył w drzewa, przekręcił się podwoziem do góry i uderzył w ziemię daleko od progu pasa.
Następstwa, Zatajanie, Zaprzeczanie i Dezinformacja
Prezydent Rosji Miedwiediew zadeklarował, że Rosja wspólnie z Polską będzie dochodzić przyczyn katastrofy – piękne słowa, miłe uszom zachodnich obserwatorów. Natychmiast po katastrofie i jeszcze zanim rozpoczęło się jakiekolwiek śledztwo, rosyjski “minister ds. bezpieczeństwa” oznajmił, iż przyczyną katastrofy był błąd pilota (dobrze, że zaczekali do momentu po katastrofie), który nie znał rosyjskich komend w rozmowach z wieżą. Edmund Klich, szef polskiego KBWL, oznajmił niedługo potem, że kontroler prowadzący rozmowy z prezydenckim samolotem zniknął. Rosjanie stwierdzili, że przeszedł na emeryturę.
Jak się okazało, polski pilot znał płynnie język rosyjski, ale dla tego śledztwa był to mało istotny szczegół. Rosjanie błyskawicznie przejęli kontrolę nad terenem katastrofy, odnaleźli “czarne skrzynki” oraz – takich okazji wywiad nigdy nie przepuści – ogołocili zwłoki wszystkich 96 martwych pasażerów z rzeczy osobistych, takich jak bagaże, laptopy, nośniki pamięci flash, telefony, dokumenty, wszelkie dane z nazwiskami, numerami telefonów i korespondencją, tajne dyplomatyczne i wojskowe kody – łup dla rosyjskiego wywiadu. Z powodu wagi sprawy w wywiadowczym sensie oraz z potrzeby omamienia opinii publicznej kuglarskimi sztuczkami w nadchodzącej grze w zaprzeczenia, Putin osobiście mianował się szefem dochodzenia. Mistrz, który zna swe rzemiosło.

Rosjanie tygodniami odwlekali zwrot mniej istotnych dowodów, jednakże te o wywiadowczej wartości zatrzymali u siebie. Ciała odesłano do Moskwy na “autopsje”, w których nie mógł uczestniczyć żaden polski personel medyczny. Po raptem sześciu dniach zwrócono telefon Prezydenta Kaczyńskiego. Funkcjonariusze rosyjskich służb bezpieczeństwa przesłuchiwali członków rodzin ofiar, którzy po ciała musieli polecieć do Moskwy. Przesłuchania trwały nierzadko godzinami, a warunkiem odzyskania ciał było zakończenie przesłuchań. Nie ma najmniejszych dowodów na to, że ciała wróciły w komplecie. Odesłano je w zapieczętowanych trumnach, których nie pozwolono otworzyć rodzinom. Według polskiego prawa zgodę na ekshumację wydaje prokuratura, wszelkie prośby ze strony rodzin są odrzucane, zapewne w trosce o nieranienie uczuć Rosjan.
Jeśli chodzi o samo dochodzenie, Rosjanie zatrzymali “czarne skrzynki” i odmawiają ujawniania jakichkolwiek ustaleń poza stwierdzeniem, iż może upłynąć nawet rok, zanim cokolwiek będzie wiadomo. To w istocie może zająć dużo czasu. Putinowska “komisja” prowadząca śledztwo potrzebuje go dużo – aby zatarła się pamięć i aby wszystko poukładało się zgodnie z rosyjskimi potrzebami odnośnie przyczyny katastrofy. Może się zdarzyć, że dochodzenie będzie trwać tak długo, jak długo trwało przyjęcie odpowiedzialności za Katyń. Choć rosyjskie dochodzenie łamie kilka umów – Konwencję Chicagowską, która zarządza prowadzeniem dochodzeń międzynarodowych czy dwustronne porozumienie z 1993 r. – łamanie umów jest standardową rosyjską procedurą działania. Polski przedstawiciel mający kontakt z rosyjskim dochodzeniem powiedział: “Wiemy, co się stało, ale Rosjanie zabraniają o tym mówić”. Wszyscy, nawet średnio rozgarnięci to wiedzą.
To tylko teoria spiskowa ?
Spiskowych teorii jest pod dostatkiem. Patrząc na Katyń, zachowanie innych krajów mających na koncie podobne zbrodnie, KGB-owska historia zamachów, zabójstw, ludobójstw, których celem była eliminacja przeciwników, krytyków czy kogokolwiek, kto stał się niewygodny – to wszystko sprawia, że trudno się dziwić, iż Polacy (i nie tylko Polacy) widzą w tym wydarzeniu ciężką rosyjską rękę. W latach 30. XX wieku [Sowieci] zagłodzili prawie 20 milionów Ukraińców, dalsze miliony ich własnych obywateli przypłaciły życiem byt ZSRS. Czymże zatem jest zabicie pod Smoleńskiem niespełna setki niewygodnych Polaków, którzy tak zuchwale dążyli do ujawnienia prawdy o wojennej zbrodni Rosji?
To była również premia za alians Polski z NATO. Środowiska ludzi związanych z wywiadem dobrze pamiętają sowieckie sztuczki polegające na manipulowaniu sygnałami nawigacyjnymi, które umożliwiały ściąganie amerykańskich samolotów wojskowych w przestrzeń powietrzną ZSRS, po to, by je następnie zestrzelić za “naruszenie świętego Sowieckiego terytorium”. Nie było problemem zestrzelenie koreańskiego samolotu pasażerskiego Boeing 747 i zabicie kilkuset cywili. Rosyjskim działaniem w tej chwili będzie kierować chęć jak najszybszego zakończenia sprawy, aby równie szybko zapomniano o tej tragicznej uroczystości. W katastrofie samolotu zginęli najwyżsi urzędnicy, którzy stali za działaniami zmierzającymi do ujawnienia dokumentów tajnej policji oraz byłych i obecnych jej współpracowników, zarówno polskiej, jak i sowiecko-rosyjskiej bezpieki. Po śmierci tych ludzi brakuje w Polsce najwyższej politycznej osłony dla kontynuowania tego dzieła. To jest dokładnie po myśli Putina. Premier Tusk to słaby i podatny manipulacji człowiek, który nienawidził zmarłego Prezydenta. Teraz Rosja ma już swojego człowieka na miejscu, bez opozycji ze strony silnie antykomunistycznego prezydenta.
W sensie politycznym Rosjanie przewidzieli, że płaszczenie się przed nimi (sławny “reset”, rezygnacja z tarczy antyrakietowej obiecanej Polakom i Czechom, nasze przyzwolenie na napaść na Gruzję i aktywność na Ukrainie, błagania o “pomoc” w sprawie Iranu) będzie zielonym światłem do tego, co się dzieje wokół katastrofy. Doszli do wniosku, że nie piśniemy ani słowa – nie mylili się.
A co, jeżeli w ogóle, może zrobić Ameryka? Nic. Mamy w bród własnych problemów – wojny w Iraku i Afganistanie, katastrofa ekologiczna w Zatoce Meksykańskiej, Korea Północna szykująca się do nowej wojny, a w kraju – niepokoje spowodowane latynoską inwazją błędnie nazywaną “imigracją”, upadająca gospodarka i inne polityczne tsunami. Ponadto argument strategiczny nie jest zarezerwowany wyłącznie dla Turcji. Czyż Rosja nie pomaga w wojnie z terroryzmem? To oznacza, że amerykańska wściekłość z powodu polskiej katastrofy będzie równie pusta i bezzębna jak rosyjskie śledztwo.
Polacy jednak postrzegają to wszystko jako Jałtę II, to znaczy jako kolejny akt zdrady. Polska wrze; obamiści mogą myśleć, że to się poukłada, ale Polacy i reszta Europy Wschodniej wiedzą lepiej. Dla nich jest to akt monumentalnej zdrady.
Życie – tak jak i historia – jest niesprawiedliwe. Polacy są w tej samej sytuacji co Ormianie, Somalijczycy, Indianie, Inkowie, Eskimosi i inni. Bieżące strategiczne sojusze wypierają wcześniejsze tragedie. Ja ignoruję wasze zbrodnie, wy moje. Wina to przepustka.
Jak telewizyjnym sitcomowym slangu – “Nobody Talks, Everybody Walks” (“Nikt nic nie mówi, każdy idzie dalej”).
I jak w starym kagiebowskim powiedzonku – “to nie wypadek, towarzyszu”.
Gene Poteat
emerytowany oficer CIA
Tłumaczenie: WW, bibula.com
Oryginalny tekst TUTAJ

Gene Poteat, “Charleston Mercury”, tłum. WW, bibula.com, 17-06-2010 07:52

Oceń artykuł:
(4.72)
głosów: 47
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Inka :

    Dobry tekst! Naprawdę! A to jest tak, że oni wiedzą swoje, my wiemy swoje…i oni wiedzą, że to co myślimy to jest prawda, ale generalnie mają to gdzieś i śmieją nam się w nos, bo wiedzą, że nikt z tym nic nie zrobi, bo kto się odważy i narazi Rosji? Nawet jeśli się taki znajdzie to szybko zostanie zgładzony lub będzie miał “nieszczęśliwy” wypadek. Smutne to jest, ale jesteśmy pokonani.

    Czy tylko ja piszę tutaj komentarze?
    Dlaczego nikt nie odpowiedział na moje wcześniejsze pytania?
    Ludzie…piszcie!

    Mam prośbę do admina. Czy moglibyście dopisywać datę przy nowym tytule??
    Pozdrawiam :)

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 5 Thumb down 1

  • marie2010 :

    Nie tylko Ty piszesz.
    Czytajcie Bibule, wyzej, pod artykulem jest link do tego pisemka.
    Tam jest tez multum artykulow dotyczacych grupy Biderberg, wystarczy wpisac to haslo w miejsce do szukania.
    Coraz bardziej mi sie wydaje, ze to wszystko sie ze soba laczy.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 5 Thumb down 0

  • mik :

    Jak wynika z tego tekstu, nie warto juz pytac, czy to byl zamach – bo jest to tajemnica Poliszynela (wszyscy na swiecie wiedza, Rosja wie, ze wszyscy wiedza – i nic). Pytanie, jakie trzeba zadac: kto “wystawil” tak przemyslanie naszego Prezydenta i Elite Armii, Parlamentu i Kraju, kto konkretnie wpakowal ich do jednego – wlasnie tego – samolotu remontowanego niedawno w Rosji (jak wiemy, pierwotnie Prezydent mial jechac pociagiem, a generalowie mieli leciec z dziennikarzami i w ostatniej chwili ich przesadzono pod pretekstem spraw technicznych). Ci, ktorzy byli w zmowie z kremlem, sa tu najwiekszymi zdrajcami. Nie dziwi juz, ze Putin zrobil to, do czego jest szczegolnie zdolny, ale rzecza nie do zniesienia jest fakt, ze tu – we naszym kraju – znalezli sie usluzni zdrajcy, ktorzy mu Polske podali na tacy. I teraz amerykanski oficer pisze, ze jestesmy jak Ormianie, Indianie, Eskimosi. Ktos w Polsce za to odpowiada.

    Pytam – kto?
    Kto wpadl przed poludniem do Belwederu, gdy Sasina trzymano w Rosji do 17-tej, gdy interwencje konsulow zmusily Rosjan do jego wypuszczenia? Jakie byly kroki MSZ poprzedzajace ten lot?
    Reszta pytan – i pewne odpowiedzi – znajduja sie juz na tym portalu.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 12 Thumb down 1

  • piko :

    Z uwagi na poniższe stwierdzenie zawarte w tekście:
    “… leci z prędkością ok. 280 km/h, z przepustnicami otworzonymi do odejścia i w tym właśnie momencie uderza w ziemię. Podana prędkość samolotu musi jednak być błędna. To jest dwukrotnie wyższa prędkość niż przewidziana do normalnego lądowania”
    proszę o potraktowanie go z dużą ostrożnością. Prędkość minimalna Tu-154m wynosi 235 km/h (65,2 m/s). Poniżej tej prędkości samolot nie może lecieć. Polecam zajrzeć na http://ndb2010.wordpress.com

    Thumb up 3 Thumb down 2

  • piko :

    Sorry adres blogu to http://ndb2010.wordpress.com

    Thumb up 2 Thumb down 1

  • mik :

    KRÓTKA HISTORIA WYPRAWY POLSKICH ARCHEOLOGÓW

    Chciałbym się zająć pewną głośną „wyprawą naukową”, która okazała się wielkim skandalem, bezczelnym kłamstwem i zwykłą nikczemną zasłoną dymną polskiego rządu. Propagandowym show rozgrywanym z zimna krwią nad ciałami ofiar katastrofy.

    Jedna z największych tragedii narodowych, jaką była katastrofa smoleńska, nie cieszy się ostatnio dużym zainteresowaniem mediów.

    Tymczasem przybywa znaków zapytania. W przekazanych przez Rosjan w świetle jupiterów i przy obecności kamer
    „wiernych kopiach” z zapisu rozmów w kokpicie, jak twierdzą krakowscy specjaliści, brakuje 16 sekund.

    Minister Jerzy Miller nagle rusza w tajemniczą misję do Rosji, by „przyjaciele” dograli brakujący czas.

    Nie wiadomo, czy uzupełnią to Bułatem Okudżawą, czy Dymitrem Szostakowiczem? Wygląda to tak, jakby prokurator udał się do podejrzanego z dowodem rzeczowym i poprosił, aby ten usunął odciski palców.

    Ja jednak dzisiaj chciałbym się zająć pewną głośną „wyprawą naukową”, która okazała się wielkim skandalem, bezczelnym kłamstwem i zwykłą nikczemną zasłoną dymną polskiego rządu. Propagandowym show rozgrywanym z zimna krwią nad ciałami ofiar katastrofy. Oto jak wyglądała ta gra na czas obliczona na przeczekanie i ostudzenie nastrojów. W jednej z głównych ról wystąpił minister Michał Boni, zarejestrowany jako TW o pseudonimie „Znak”.

    PAP, 5 czerwca 2010 r.
    Tusk powiedział, że chce, aby na tym obszarze mogli pracować polscy archeolodzy. “Po to, aby rzeczywiście już w sposób tak skrajnie profesjonalny przeszukać każdy fragment terenu, gdzie mogłyby się znaleźć fragmenty samolotu lub przedmioty, które pozostały po ofiarach” – tłumaczył premier. Dodał, że nie wyobraża sobie, aby Rosjanie się na to nie zgodzili. Zapowiedział jednak, że jeśli zasygnalizowane zostaną mu jakiekolwiek problemy, będzie interweniował.

    IAR, 05 maja 2010 r.
    „Minister w Kancelarii Premiera Michał Boni poinformował, że do Smoleńska pojedzie grupa kilku archeologów z Polski, by przeprowadzić prace na miejscu katastrofy. Naukowcy mają za zadanie zabezpieczyć
    przedmioty pozostałe po rozbitym samolocie.
    Michał Boni tłumaczył, że z podmokłego terenu pod Smoleńskiem cały czas na wierzch wychodzą przedmioty, zatopione tam w chwili katastrofy. Minister dodał, że grupa archeologów będzie gotowa do wyjazdu w przyszłym tygodniu, a prośba o zgodę na ich prace została już przekazana Rosjanom. W pierwszym etapie archeolodzy spędzą około 10 dni pod Smoleńskiem, lecz najpewniej nie będzie to ich jedyny wyjazd.”
    - „Profesjonalnie, fachowo, z użyciem odpowiednich narzędzi cały ten teren można przebadać szukając wszystkich pozostałości – zaznaczył minister oceniając projekt archeologów z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.”

    Polska Kurier Lubelski, 6 maja 2010 rok
    „Szef kancelarii premiera Michał Boni informował, że do Smoleńska wybierają się archeolodzy z Lublina w celu zbadania szczątków w miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu. Jednak naukowcy nic o tym nie wiedzą.
    Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prasowy UMCS zaprzecza, aby do Smoleńska wybierała się ekspedycja archeologów z UMCS. – Archeolodzy nigdzie się nie wybierają. Nic o tym nie wiem – poinformowała rzeczniczka.
    O sprawie nic nie wie także prof. Andrzej Kokowski, dyrektor Instytutu Archeologii UMCS. Trudno w to uwierzyć, aby szef lubelskich archeologów nie wiedział nic o takiej ekspedycji.”

    PAP, 10 maja 2010 r.
    „W drugiej połowie tygodnia do Smoleńska wyjedzie grupa archeologów, która ma zbadać teren na miejscu katastrofy – poinformował minister w kancelarii premiera Michał Boni. Jest zapowiedź, że Rosjanie wyrażą na to zgodę. Boni powiedział w TVN24, że archeolodzy mają wyjechać “po uzyskaniu zgody strony rosyjskiej”. – Była nota dyplomatyczna w tej sprawie i rozmawiał minister (spraw wewnętrznych i administracji) Miller. Jest zapowiedź strony rosyjskiej, że zostanie to rozpatrzone pozytywnie – powiedział Boni.
    - Jest poniedziałek, mam nadzieję, że w ciągu dzisiejszego, jutrzejszego dnia będziemy wiedzieli i w drugiej połowie tygodnia ekipa będzie gotowa – dodał.”

    Wprost, 14 maja 2010 r.
    „Najpewniej jeszcze w piątek dojdzie do rozmowy telefonicznej Donalda Tuska z Władimirem Putinem – poinformował minister SZ Radosław Sikorski, który tego dnia rozmawiał przez telefon ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem.
    “To była rozmowa przygotowawcza do rozmowy premierów, do której być może dojdzie jeszcze w dniu dzisiejszym” – powiedział Sikorski.Minister mówił, że z szefem rosyjskiej dyplomacji rozmawiał m.in. o przekazaniu Polsce zapisów z czarnych skrzynek z katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, co określił jako najpilniejszą sprawę, oraz o wyjeździe polskich archeologów na miejsce tragedii.”

    Polskie Radio, piątek 28 maja 2010 r.
    „Opóźnia się wyjazd polskich archeologów na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. MSZ twierdzi, że powodem są kwestie prawne. Kancelaria premiera: naukowcy teraz mają sesję egzaminacyjną.”

    Radio Zet, 1 czerwca 2010 r.
    „Jest zgoda Rosjan na wyjazd polskich archeologów do Smoleńska – dowiaduje się Radio ZET. Polscy naukowcy mają przeszukać miejsce katastrofy prezydenckiego tupolewa. Wyjazd może dojść do skutku w drugiej połowie czerwca.
    O tym, że archeolodzy planują taki wyjazd Radio ZET mówiło jako pierwsze. Teraz już wiemy, że mogą oni wyjechać w drugiej połowie czerwca.
    Grupie archeologów będą towarzyszyć polski konsul i polski prokurator wojskowy. I to do nich będzie należała decyzja, co będzie należało zrobić z materiałami i szczątkami, które mogą być odnaleziona na miejscu katastrofy.”

    Super Express, 11 czerwca 2010r.
    „Jest szansa, że już 15 czerwca grupa polskich archeologów pojedzie badać miejsce katastrofy w Smoleńsku. Wyjazdu nie opóźni nawet niespodziewana tragedia – w minioną niedzielę w wypadku samochodowym zginął szef wyprawy prof. Marek Dulinicz (+43 l.).”

    Radio Zet, PAP, 15 czerwca 2010 r.
    Polscy archeolodzy jak na razie nie wyjadą do Smoleńska, aby zbadać teren po katastrofie prezydenckiego samolotu – poinformowało Radio ZET. Polski rząd jeszcze nie podpisał umowy z naukowcami w tej sprawie. Naukowcy byli gotowi do wyjazdu już dwa miesiące temu, ale blokuje ich brak umowy, która miała być podstawą ich działań. W tej chwili przeszukanie miejsca katastrofy jest już niemożliwe z powodu bujnej roślinności, która wyrosła na tym terenie i utrudnia poszukiwania. Badania będą możliwe dopiero jesienią.”

    Mirosław Kokoszkiewicz
    kokos.salon24.pl

    P.S. Słabi ci polscy archeolodzy. Dwumiesięczna roślinność uniemożliwia im badania. To jak oni sobie radzą cofając się całe wieki?

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 14 Thumb down 1

  • antykant :

    nie tak dawno dowiedzieliśmy się ,że Minister Miller dostał od Rosjan z MAK przeredagowane nagrania z kabiny TU-154 na płytach CD. kombinacja była tak źle zrobiona żeby na pewno przypadkiem nie została przeoczona. nasuwa się pytanie po co to uczyniono. mnie przychodzą dwa wyjaśnienia do głowy które nie wykluczają się nawzajem. po pierwsze to jest to typowa polityka Rosjan wobec krajów które uważają za strefy swoich wpływów tak jak wszystkie państwa WNP. wysyłają po prostu sygnał : i tak się nie dowiecie, wszystko mamy w rękach i możecie nas pocałować w (i tu tylna część ciała Putina do której Tusk się jeszcze nie przytulał) i co nam zrobicie ?
    drugi aspekt to ten który mówi ,że dużo małych rzeczy potrafi skutecznie zakryć jedną większą. typowa sztuczka marketingowa z hipermarketu albo innego miejsca ważne ,ze skutecznie działa nie na jednostki ale na większe zbiorowości. w śledztwie należy wytworzyć wiele fałszywych tropów które niezbicie będą prowokowały podejrzliwość wobec Rosjan które potem powoli będzie się wyjaśniać jako pomyłki i niedopatrzenia by obraz gospodarzy był coraz bardziej pozytywny. zaraz po katastrofie w sieci pojawił się filmik z którego wielu wyciągało wniosek jakoby ktoś dobijał rannych. dziś już wiemy ,że to zapewne byli szabrownicy ,ci sami od kart płatniczych jednego z pasażerów samolotu. i najlepsze ,że przez taki manewr z nagraniami człowiek ma prawo zacząć się zastanawiać nad wszystkim od początku.
    pozdrawiam.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 8 Thumb down 0

  • DMS :

    OTO SCENARIUSZ ZAMACHU POD SMOLEŃSKIEM.
    BYŁO TAK: Kurs na prawdziwe lotnisko przebiegał nad dwoma radiolatarniami (linia łącząca obie radiolatarnie jest linią kursu do lądowania): dalszą w odległości 6,1 km od progu pasa i bliższą w odległości 1,1 km od progu pasa. Zamachowcy wyłączyli owe dwie radiolatarnie, a w ich miejsce rozłożyli (są takie – rozkładane z wojskowej ciężarówki; używa się ich przy organizowaniu lotnisk polowych) dwie fałszywe radiolatarnie w odległości: dalsza 7,1 km i bliższa 2,1 km od progu pasa. Bliższą, tę decydującą ,ustawiono po drugiej stronie jaru. Dodatkowo przesunęli je o 40 m w lewo od prawdziwego kursu. Samolot leciał zgodnie z linią fałszywych radiolatarni. Kiedy minął bliższą fałszywą radiolatarnię piloci rozpoczęli manewr lądowania. Słowa ze stenogramu “odchodzimy” są sfałszowane tak jak wiele innych miejsc w tym stenogramie (można te nieścisłości wyłowić i ich fałszerstwo udowodnić ze 100% matematyczną pewnością). Prawdziwa komenda pilota brzmiała “Podchodzimy”. W tym momencie samolot obniżał się do przyziemienia, a nawigator spokojnym głosem (spokojnym! – to bardzo ważne, bo świadczy właśnie o lądowaniu!) odliczał kolejne wysokości: 80, 60, 40, 30, 20 m. Piloci spodziewali się, że zobaczą pas lotniska i posadzą maszynę. Niestety ku swojemu przerażeniu ujrzeli pole pokryte chaszczami i drzewami – nie ma pasa! W ułamku sekundy doznali olśnienia (WYPROWADZONO NAS NA WIRTUALNY, NIEISTNIEJĄCY PAS LOTNISKA) i rozpoczęli heroiczne zmagania, by uniknąć katastrofy. Są krzaki, jest brzoza, są zmagania pilotów z uszkodzoną maszyną (ułamane skrzydło), lot ze skrętem w lewo po okręgu dla zbilansowania brakującej z lewej strony siły nośnej, i upadek samolotu, po czym prawdopodobnie kapotaż (fikołek samolotu), który doprowadził do tak tragicznych skutków (bez kapotażu wiele osób by przeżyło). Być może w momencie uderzenia w ziemię doszło też (dla pewności zgładzenia wszystkich) do wybuchu bomby paliwowo-powietrznej o zapalniku bezwładnościowym. Na argument, że piloci nie minęli radiolatarni przed obniżaniem się do przyziemienia, odpowiedź jest następująca: GDYBY PILOCI NIE USŁYSZELI SYGNAŁU RADIOLATARNI (tej fałszywej, której sygnału nie ma w stenogramie) NIE MOGLIBY, NIE ROZPOCZĘLIBY, W ŻADNYM RAZIE, NIGDY PRZENIGDY, PRZYZIEMIENIA!!! – O TYM WIE I POWIE KAŻDY PILOT!!! Kapitan/major Protasiuk był pilotem o najwyższych kwalifikacjach. Fachowym, opanowanym, zdyscyplinowanym. MÓWIENIE O WINIE PILOTÓW BĄDŹ O NACISKACH NA NICH JEST NIKCZEMNE, NIEGODZIWE (to linia propagandy strony rosyjskiej i ich polskich rezonatorów), gdyż nie to jest przyczyną katastrofy. PRZYCZYNĄ KATASTROFY JEST ZAMACH, ZASADZKA POLEGAJĄCA NA USTAWIENIU DWÓCH FAŁSZYWYCH RADIOLATARNI. PILOCI PRZELATUJĄC NAD BLIŻSZĄ SĄDZĄ, ŻE SĄ W ODLEGŁOŚCI 1,1 KM OD PROGU PASA. W RZECZYWISTOŚCI ZNAJDUJĄ SIĘ W ODLEGŁOŚCI 2,1 KM I O 40 M NA LEWO OD PROGU PASA. I TRAGICZNIE LĄDUJĄ NA NIEISTNIEJĄCYM PASIE LOTNISKA. Co do kontroli lotu MOGŁO BYĆ TAK: Przebywający w budynku kontroli lotów oficer FSB (FSB = Federalna Służba Bezpieczeństwa, następczyni KGB) nadzorował przejęcie kanału komunikacji między wieżą a samolotem. Po przejęciu (prawdopodobnie przez Moskwę) kanału komunikacji FAŁSZYWY KONTROLER LOTU PODAWAŁ PILOTOM KOMUNIKATY „na kursie i na ścieżce” Z PRZESUNIĘCIEM O 1 KM. Gdy samolot był w odległości 11 km, piloci słyszeli od kontrolera „10 na kursie i ścieżce”, gdy był w odległości 9 km, piloci słyszeli od kontrolera „8 na kursie i ścieżce” itd. Gdy samolot znajdował się w odległości 3 km, piloci słyszeli od kontrolera „2 na kursie i ścieżce”. W tym momencie byli przekonani, że za 1 km usłyszą sygnał radiolatarni (i usłyszeli – tej fałszywej), a za 2 km rozpocznie się pas lotniska. Oczywiście samolot począwszy od 11-ego kilometra nie był na kursie, gdyż zachowując linię fałszywych radiolatarni LECIAŁ Z PRZESUNIĘCIEM 40 M OBOK PRAWDZIWEGO KURSU. NIE BYŁ TEŻ NA WŁAŚCIWEJ ŚCIEŻCE SCHODZENIA, co potwierdziła polska prokuratura. OBA TE FAKTY ŚWIADCZĄ O AKTYWNOŚCI FAŁSZYWEGO KONTROLERA. Radar nie mógł być zepsuty, gdyż kilkadziesiąt minut wcześniej wylądował polski JAK-40 z dziennikarzami. Z kolei prawdziwy kontroler lotu w relacjach świadków zaraz po katastrofie był wstrząśnięty i zdezorientowany. Relacjonowane przez rosyjskiego prokuratora okrzyki „drugi, drugi … w drugą” MOGŁY BYĆ KOMENDĄ PRAWDZIWEGO KONTROLERA W STRONĘ PILOTÓW: „wtoroj, wtoroj … dawaj wtoroj!!!”, KTÓRY WIDZĄC JAK SAMOLOT KIERUJE SIĘ KU KATASTROFIE PRÓBOWAŁ TEMU ZAPOBIEC. W sytuacji krytycznej (nie było na więcej czasu) kontroler nie używał całego zwrotu „wtoroj krug” (drugi krąg) lecz skrótu polecenia przerwania lądowania i odejścia na drugi krąg. NIESTETY KANAŁ KOMUNIKACJI BYŁ PRZEKIEROWANY, O CZYM ON NIE WIEDZIAŁ, A JEGO SŁOWA NIE BYŁY SŁYSZANE PRZEZ PILOTÓW (być może w kilku ostatnich sekundach lotu, kiedy katastrofa była już nie do uniknięcia przywrócono kanał komunikacji z prawdziwym kontrolerem). O PRZEKIEROWANIU KANAŁU KOMUNIKACJI Z PRAWDZIWYM KONTROLEREM ŚWIADCZY FAKT – JAK POTEM ZEZNAWAŁ KONTROLER – ŻE PILOCI ZAMILKLI, ŻE STRACIŁ Z NIMI KONTAKT, ŻE NIE WYKONYWALI JEGO POLECEŃ, ŻE NIE ZNALI ROSYJSKIEGO. Po złożeniu zeznań prawdziwy kontroler zaginął. Nie ma z nim kontaktu. Polska prokuratura mimo usilnych starań nie może go przesłuchać. Oczywiście grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo… Jaka była rola dwóch obcych samolotów, o których wiemy? W stenogramie pilot obcego samolotu o godz. 10:27:58,8 mówi: „zakoncził wybrosku” (zakończyłem zrzut). Prawdopodobnie chodziło o zrzut substancji wzmacniającej efekt mgły. Inny samolot, IŁ76, który na dwie minuty przed lądowaniem naszego Tu-154 zahaczył i zerwał linię energetyczną, a potem podchodząc do lądowania omalże doznał katastrofy (również ścinał gałęzie drzew, a potem z dużym przechyłem na prawe skrzydło odleciał) mógł być lub nie być związany z zamachowcami. W każdym razie w czarnej skrzynce tego samolotu musiał zapisać się zarówno sygnał od fałszywej radiolatarni w odl. 2,1 km jak i od prawdziwej w odl. 1,1 km – nie ma zbrodni doskonałej! To tyle. W tej chwili istnieje ogromna ilość śladów i poszlak potwierdzających powyższą analizę. Oto kilka przykładów: /1/ utrzymywanie przez Rosjan przez dwa pierwsze tygodnie, że katastrofa nastąpiła o godz. 8:56, podczas gdy nastąpiła o godz. 8:31 świadczy o matactwie (na co komu było owe 15 min? w tym czasie teren został otoczony – czy przybycie znacznych sił w ciągu kilkunastu minut nie jest dowodem na to, że musiały być w stanie gotowości? dlaczego nie przybył żaden ambulans? – na całym świecie w pierwszej kolejności pojawiają się służby ratownicze: straż pożarna i ambulanse), /2/ na terenie katastrofy wycięto drzewa, a spychacz zebrał warstwę ziemi o głębokości 1 m – świadczy to o próbie zacierania śladów (może pozostałości po ładunku wybuchowym lub środkach chemicznych stymulujących utrzymywanie się mgły? – na całym świecie dla celów dowodowych takich rzeczy się nie robi, chyba że ktoś ma coś na sumieniu, /3/ jak donosi prasa do dnia 7.06, czyli w ciągu prawie dwóch miesięcy od katastrofy nie przesłuchano(!) trzeciej osoby, która była w wieży kontroli lotów, owego oficera FSB – i znów świadczy to o matactwie w śledztwie. Miejmy ufność, że ci, którzy teraz mataczą w śledztwie, nie unikną odpowiedzialności, i że ostatecznie prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, a zamachowcy-zbrodniarze zostaną ukarani.
    Wszyscy wątpiący w możliwość zastosowania fałszywych radiolatarni powinni przeczytać opis zamachu w RPA w roku 1986 na sojuszniczego dla ZSRR prezydenta Mozambiku: http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_mozambickiego_Tu-134_w_RPA (w szczególności ustęp: Raport mniejszości (ZSRR))

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 27 Thumb down 1

  • DMS :

    DOWODY MATACTWA I POŚREDNIO ZAMACHU:
    Oczywiste jest, rosyjska wersja, wszelkie działania Rosjan, wypowiedzi, lipne dokumenty będą ferowały wyrok “winni są piloci”. Wiadomości w telewizji to przemyślana, odpowiednio kierowana, celowa akcja dezinformacji FSB i ich polskich rezonatorów. Wiecie kto stoi na czele MAK? – Generał KGB Tatiana Anodina! Znana jest w tej chwili ogromna ilość faktów świadczących o tym, że strona rosyjska zaciera ślady i mataczy w śledztwie. Kilka przykładów:
    /1/ przez dwa tygodnie od tragedii utrzymywano, że katastrofa nastąpiła o godz. 8:56, a potem przyznano, że o 8:41 (kontrola lotów wiedziała natychmiast, że to była 8:41) – prawdopodobnie wykorzystano ten czas dla zacierania śladów (np. przejęto telefon satelitarny prezydenta)
    /2/ o godz. 8:54 teren był otoczony przez wojsko (jeżeli pojawili się tak szybko, to chyba musieli być w gotowości bojowej), a teraz uwaga: według relacji świadków przybyła straż pożarna, a nie przybył ani jeden ambulans
    /3/ w internecie można obejrzeć film nakręcony zaraz po katastrofie przez przypadkowego świadka – uwaga: został on potem zamordowany
    /4/ wycięto wszystkie drzewa z obszaru katastrofy – zacieranie dowodów
    /5/ na obszarze katastrofy spychacz zebrał 1 m ziemi – zacieranie dowodów
    /6/ nie wykonano ofiarom sekcji zwłok (polscy patomorfolodzy, którzy przyjechali do Moskwy odjechali z kwitkiem), zabroniono otwierać trumny ze szczątkami, nakazano spalić odzież
    /7/ kokpit ocalał, a ciała pilotów wyparowały
    /8/ trzecia osoba w wieży kontroli lotów (prawdopodobnie oficer FSB) nie został do tej pory (wg rosyjskiej prokuratury) przesłuchany
    /9/ kontroler lotów zaginął bez śladu – polska prokuratura nie może go przesłuchać, podobnie jak nie może osoby z punktu 8
    /10/ wszystkie wnioski polskiej prokuratury o pomoc prawną (dokumenty, możliwości oględzin, przesłuchań itd.) – trzy z nich zostały złożone jeszcze w kwietniu – pozostają bez odpowiedzi
    /11/ wiadomo już (potwierdziła to prokuratura rosyjska), że kontroler kłamał: przekazywał informacje, że są “na kursie i ścieżce”, podczas gdy byli zdecydowanie poniżej ścieżki zniżania.
    /12/ odtworzono (na podstawie śladów uszkodzonych drzew) kurs samolotu przy lądowaniu – okazuje się, że nawet gdyby samolot był o 1 km bliżej pasa to i tak nie mógłby wylądować, gdyż kurs samolotu odbiegał o ok. 150 m od osi pasa, a to oznacza, że kontroler lotu podawał fałszywą informację co do kursu samolotu
    /13/ Rosjanie chcą przetopić pozostałości TU-154 – niszczenie dowodów, przestępstwo matactwa

    Thumb up 3 Thumb down 1

  • marie2010 :

    Do spisu zatajonych zdarzen dodam jeszcze francuska anty rewolucje w XVIII w. i ukryte dzialania lewicy w wojnie domowej w Hiszpanii.

    Tez prosze administratora o daty przy nowych artykulach.

    Ciekawa jest tez hipoteza (Bibula) ewentualnego udzialu USA w smolenskiej katastrofie. (?)

    Thumb up 0 Thumb down 2

  • mik :

    Kłótnie o pochówek Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu słychać także w Niemczech. Publicystka Bettina Roehl widzi w niej „walkę wiernych królowi komunistów” ze zmarłym prezydentem.

    - Jeszcze zanim zakończyła się żałoba narodowa po Lechu Kaczyńskim i innych członkach jego delegacji, powraca lewicowy obóz w Polsce, pod kierunkiem cara medialnego Adama Michnika, i jego „Gazety Wyborczej“ do swych starych okrzyków wojennych – pisze na swoim blogu na stronie gazety “Die Welt” autorka książki „Zabawa w komunizm”. W ten sposób, jej zdaniem, lewica ponownie podejmuje walkę z obozem Kaczyńskich.

    Zdaniem córki Ulrike Meinhof „wypróbowani profesorowie, intelektualiści, reżyserzy, bohema i dziennikarze” rozpoczęli kampanię, która ma „w ostatniej minucie uniemożliwić to, co i tak jest nie do uniknięcia”, mianowicie pochowanie Kaczyńskich na Wawelu. A przynajmniej je obrzydzić, „by wykopać dołki pod ewentualnym kandydatem na prezydenta, Jarosławem Kaczyńskim, bliźniakiem Lecha Kaczyńskiego i byłym premierem Polski”.
    “Kaczyńskiemu wolno było umrzeć. Ale nie zostać nieśmiertelnym”

    - Kaczyńskiemu wolno było umrzeć. Jednak nie pozwala mu się stać nieśmiertelnym – pisze Roehl. W ten sposób komuniści, którzy „wywołali krwawą rewolucję i wypędzili w ten sposób rosyjskiego cara i innych feudalnych złoczyńców”, sami wpadają w paradoks, gdyż bronią Wawelu przed byłym prezydentem za pomocą argumentu, iż demokratycznie wybrany prezydent nie może leżeć obok królów. Jednocześnie nie mają pretensji o to, że spoczywa tam August II Mocny, który uzyskał koronę „nie bez przekupstwa”.

    - Byłoby dobrze, gdyby premier Donald Tusk i pełniący obowiązki prezydenta marszałek sejmu Bronisław Komorowski wykazali się odwagą i wezwali front anty-Kaczyński do spokoju i przywołali na dywanik – konkluduje publicystka i dziennikarka. Apeluje także do niemieckich mediów, by nie uczestniczyły w „anty-Kaczyńskiej hucpie”.

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/kaczynskiemu_wolno_bylo_umrzec_ale_nie_zostac_niesmiertelnym
    sks/Die Welt

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • mik :

    Lech Kaczyński stworzył środkowoeuropejski blok energetyczny do którego przystąpiły Łotwa, Estonia, Gruzja, Ukraina, Kazachstan, Azerbejdżan, Czechy i Słowacja.
    Polska była rozdającym karty w regionie. Atutem jest nasze położenie na styku Unii i Wschodu i dzięki Kaczyńskiemu nasza pozycja międzynarodowa nigdy nie była tak silna jak wtedy. Pierwszą decyzją rządu Tuska było storpedowanie tego bloku poprzez wycofanie się Polski. 3 miesiące później Rosjanie bombardowali już spokojnie gruzińskie linie przesyłowe. Kiedy wywiad wojskowy informował, że Rosjanie spróbują zbombardować Tibilisi, Kaczyński po prostu tam poleciał fizycznie ratując tych ludzi. Za to został honorowym obywatelem Gruzji. Bernard Margheritte powiedział wtedy : Lech Kaczyński był jedynym który uratował honor Europy”

    Autor: amabeline/polecam:
    http://www.youtube.com/user/amabeline

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • Inka :

    mik dobrze piszesz i właśnie dlatego m.inn.Pan Lech Kaczyński i jego bliscy współpracownicy, którzy lecieli do Katynia zostali zgładzeni. Za bardzo wchodzili w drogę Rosji obracając ich zamiary w niwecz. Oni są przyzwyczajeni do tego, że mają władzę i są potęgą, a tak to my, i kraje, które zostały dzięki Panu Kaczyńskiemu zjednoczone rosły w siłę, a Rosja traciła grunt pod nogami, więc musieli temu zapobiec.

    Gieorgij Gordin, komentarz z Rosji, W zabójstwie Kaczyńskiego widać styl Putina

    Thumb up 1 Thumb down 1

  • mik :

    [Cytuje komentarz:] poko: Dziwna katastrofa…

    Putin i Tusk podzielili delegację polską , na tych którzy – zginęli ..i -nie. Samolot przechodził przegląd w Rosji w firmie
    zięcia Putina. Rosyjska komisja podlega pod Putina. MAK/ komisja Moskala- to też firma zięcia Putina. Komunikaty z lądowania były sprzeczne: cztery lądowania , godzina katastrofy, brak karetek…Istne CUDA….Myślący człowiek MUSI zastanowić się nad tym i innymi faktami. nie jestem specjalistą od lotnictwa, jednak -jak czytam takowych..WŁOS SIĘ JEŻY…A Tusk ? Co na to -Tusk, inni…jakiś powód, przecież, jest , że akceptują..tę farsę.
    Okazuje się , ze można ZABIĆ prezydenta i tyle zacnych osób..i NIC…
    Miał lecieć, jeszcze, J Kaczyński…
    Plan się nie powiódł ..teraz wybory…i ten który wygłosił orędzie o śmierci prezydenta o godz5:57 czyli przed katastrofą..startuje na prezydenta i NIKT mu pytania nie zada- skąd wiedział o mającej nastąpić katastrofie. Że nie wspomnę innego cytatu z” wieszcza”, tegoż samego ” prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni”…Jest jeszcze film ze strzałami..gdzie MORDUJĄ ludzi..i pełno opinii specjalistów którzy klarownie dowodzą , że to był ZAMACH z gazem łupkowym w tle!!!
    Koncesje na poszukiwania tego gazu otrzymali m/nymi Amerykanie…Tylko mało kto wie , że te firmy amerykańskie są WTYKAMI -Rosjan…
    Oto powód dla którego , owe koncesje otrzymali prawie ZA DARMO!!!!!

    Thumb up 4 Thumb down 1

  • MDR :

    Skoro niektórzy zaprzeczają, że na pierwszym filmie z miejsca tragedii nie ma żadnych strzałów, lecz jakieś wybuchy a my strzały jednoznacznie identyfikujemy i słyszymy – znaczy to tylko tyle, że ktoś chce zafałszować sam fakt użycia broni na miejscu katastrofy. Trudno jednak udawać, że strzałów na miejscu tragedii nie było i że strzały nie dotyczyły Polaków, gdy w 48 sekundzie pierwszego nagrania świadka słyszymy rozpaczliwe: NIE ZABIJAJCIE NAS!!!, w 50 sekundzie słyszymy wyraźnie: UBIWAJ SJUDA!- Zabijaj tu, w 54 sekundzie słyszymy: STRIELJAJ! W trzy sekundy potem pierwszy strzał. I to są czyste fakty a nie jakakolwiek interpretacja. Oddanie wszelkich dowodów i śledztwa głównym podejrzanym w sprawie, to choćby w powyższym kontekście, mówiąc najdelikatniej za słowami jednego z polskich prokuratorów: DZIAŁANIE NA SZKODĘ POLSKI. /// TŁUMACZENIE – DOKŁADNIEJSZA TRANSKRYPCJA FONETYCZNA POLSKICH I ROSYJSKICH ODGŁOSÓW Z MIEJSCA KATASTROFY TU 154M POD SMOLEŃSKIEM Z PIERWSZEGO NAGRANIA AUDIO-VIDEO: 0:13s – USPOKÓJ SIĘ!, 0:17s – PATRZ MU W OCZY!, 0:22s – USPOKÓJ SIĘ!!,0:27s – O BOŻE!, 0:28s -( DALSZE TŁO) – TEJ PANI PODZWIGNIESZ DRZWI!, 0:29s – TAM KTOŚ JEST?!, 0:30s – „RJEBJAT”(?), 0:35s – ( URUCHOMIENIE SYRENY ALARMOWEJ LOTNISKA; GODZ. 08:56 – 15 MINUT PO UPADKU SAMOLOTU..), 0:44s – „BUKWAL’NO NAM TUT UCHODJAT!!” – Dosłownie nam tu uciekają!! Lub tłumacząc mniej dosłownie: Nie do wiary, ale nam uciekają!!, 0:48s – NIE ZABIJAJCIE NAS!!!, 0:49s – „DAWAJ SJUDA PASKUDA!” – Dawaj go tu! , 0:50s – „UBIWAJ SJUDA!” – Zabijaj tutaj! , 0:52s – BOŻE, NIE MAMY /RATUNKU/…, 0:54s – „STRJELJAJ!” – Strzelaj!, 0:54s-55s – /JA / SIĘ WSTYDZĘ…-( GŁOS KOBIECY – BLIŻEJ ), 0:58s – STRZAŁ 1, GWAR , 01:01s – „NI CH… SJEBJE”- Przekleństwo wycofującego się w popłochu operatora kamery tel. komórkowego wypowiadane z niedowierzaniem wobec tego, czego jest świadkiem. , 01:07s – STRZAŁ 2, ( Dostrzegalne, że został oddany w poziomie ) 01:10s -GREMIALNY ŚMIECH ROSJAN , 01:12s – „WSJE NAZAT! – /Kuźwa/,!” – Wszyscy z powrotem!, 01:14 – STRZAŁ 3, 01:17 – STRZAŁ 4, 01:19 – „ATJEC UCHODIM!” – WSJO!, – Ojcze uciekamy!, Dosyć!(Koniec!) – głos trzeciego rosyjskiego świadka – syna widocznego starszego mężczyzny przybyłego wraz z nim i operatorem tel. komórkowego na miejsce akcji wojskowych, 01:20 – „UCHODJA!” – Uciekamy!, 01:21 – „NI CH… SJEBJE” – Przekleństwo podkreślające niedowierzanie operatora komórki. Zarejestrowane głosy – słowa Polaków są bez wątpienia do zidentyfikowania i ustalenia kto dokładnie je wypowiedział nawet bez przeprowadzania analizy widmowej dźwięku. Tłumaczący w przeciwieństwie do wielu śledczych ma uszy i zna język polski i język rosyjski.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 5 Thumb down 1

  • Krzysztof :

    No to nasza prokuratura ma problem – musi udowodnić, że to nie był zamach. Sądzę, że będzie bardzo trudno jej to zrobić.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 6 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters