W STENOGRAMACH ROI SIĘ OD BŁĘDÓW

Publikacja w serwisie: 17 June 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , ,

W transkrypcji rozmów z kokpitu Tu-154 brakuje kluczowych rozmów i komend, które powinny padać w kabinie – pisze “Nasz Dziennik”. Całość nagrania trwa aż 38 minut; przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11, umieszczonej w rejestratorze CVR.

Po każdej katastrofie samolotu Tu-154M z fabrycznym rejestratorem CVR typu MARS-BM odtwarzanie nagrania trwa 30 minut. Pojemność zasobnika OL4 praktycznie wyklucza możliwość przedłużenia taśmy – informuje gazeta, powołując się na wypowiedzi pilotów Tupolewa.
Ze stenogramu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) wynika także, że nawigator Artur Ziętek mówi dwie kwestie jednocześnie. Chodzi o końcową fazę lotu, gdy o godz. 10:40:53,1 nawigator kończy mówić “50″ (chodzi o wysokość, na której znajduje się obecnie maszyna), a już o 10:40:53,0 zaczyna mówić “40″. Wynika z tego, że kiedy zaczął podawać kolejną wartość, był jeszcze w trakcie kończenia poprzedniej.
Lotnicy rozmawiający z “Naszym Dziennikiem” zwracają uwagę na jeszcze jeden fakt: oznaczenie “niezrozumiałość tekstu” i “niezidentyfikowanie autora wypowiedzi” pojawia się niemal zawsze w momencie, gdy mówić powinien kapitan Arkadiusz Protasiuk. Co dziwne, czytelne są zaś wszystkie wypowiedzi nawigatora,
Zastanawiająca jest również podana w stenogramie, nierealna, prędkość schodzenia maszyny. Nie dość, że jej wartość jest ekstremalna, to jeszcze samolot po 7-sekundowym locie poziomym traci 20 metrów wysokości w 1 sekundę, podczas gdy nie powinien w tym czasie przekraczać 4-6 metrów.

autor/źródło: niezalezna.pl/ “Nasz Dziennik”, 17-06-2010

nadesłane przez: Mik

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • tez Piotr :

    Ten glos nawigatora to jest wlasnie punkt centralny z ktorego wynikla interpretacja nader szybkiego znizania;
    z kolei to gwaltowne znizanie zostalo w poprzednich tekstach zintepretowane jako nalatywanie na drugi brzeg jaru/kotliny i wynik podnoszenia sie ziemi w stosunku do samolotu;
    mozliwa jest jednak w/w interpetacja ze wypowiedzi nawigatora sa zafalszowane a w dodatku ze koncowe odliczanie gdy reszta kokpitu milczy sa po prostu skopiowane z jakiegos inneg jego lotu gdy ladowali normalnie, prawda?;
    Uwaga: autopilot trzyma poziom uzywajac zyra (gyro) a nie profilu terenu pod spodem (chyba ze mowa o jakichs wojennych zrzutkach komandosow itd);
    TAWS reaguje na zblizanie do ziemi nie tylko w pionie ale rowniez w poziomie;

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • jar_ek :

    Na tym filmiku http://www.youtube.com/watch?v=4XY5muKrEyQ jest pokazane jak przebiega analiza czarnych skrzynek naszego samolotu.
    Nie jestem pewien czy sam moment jak odsłuchują fragment zapisu pochodzi właśnie z tych skrzynek,jeżeli jednak tak to w ok 32 sekundzie słychać jak pada pytanie “gdzie ty jesteś” potem pada jakaś odpowiedz.Co odpowiada druga osoba nie wiem ale mniejsza o to.
    W stenogramach nigdzie nie ma zwrotu “gdzie ty jesteś”
    Filmik po ściągnięciu na dysk odsłuchiwałem programem Gold Wave,pozwala on na poprawę ścieżki dzwiękowej,wystarczy jednak byle jaki odtwarzacz audio aby to usłyszeć.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • mik :

    “WIEŻA NAPROWADZAŁA TU-154 DO ZDERZENIA Z ZIEMIĄ”

    Jestem pewien, że załoga nie podjęła decyzji o lądowaniu, lecz o odejściu na drugi krąg i że kontrolerzy z wieży w Smoleńsku złamali przepisy międzynarodowego prawa lotniczego. Także dotyczące uruchomienia akcji ratowniczej – mówi kontroler wieży na Okęciu, który prosi o zachowanie anonimowości.

    Od wielu lat pracuję na stanowisku kontrolera wieży na Okęciu. Nie mam wątpliwości – informacje kontrolera: 10.40.13–4 na kursie i ścieżce, 10.40.26–3 na kursie i ścieżce (przy założeniu, że stenogram mówi prawdę!) były ewidentnie niezgodne z rzeczywistym położeniem samolotu.

    Kontroler (jeśli to był kontroler, a nie osoba podstawiona), który był przekonany o właściwym działaniu radaru, powinien zacząć się niepokoić, kiedy na dwóch kilometrach od progu pasa nie widział samolotu. Nie mógł go widzieć z powodu mgły, ale powinien już dostrzegać przedzierające się przez nią światła. I tak zareagował. Poprosił załogę o włączenie reflektorów (10.40.32).

    Reflektory były już włączone (zostały najprawdopodobniej uruchomione wraz z wypuszczeniem podwozia). Kontroler nadal nie widzi samolotu, wie, że nieuchronnie i szybko zbliża się moment decyzji. Informuje: 10.40.38–2 na kursie i ścieżce.

    Absurdalna informacja wieży

    To oznacza, że jest przekonany o właściwym położeniu samolotu albo ktoś go zmusza do takiej wypowiedzi, albo ktoś odtworzył nagraną wcześniej sekwencję z taśmy. Charakterystyczne, że informacje o dystansie podawane są w odstępie 13 i 12 sekund, czyli prawidłowo i za około 11 sekund (10.40.49) samolot powinien być 1100 metrów od pasa, czyli nad bliższą radiolatarnią. Wówczas powinna paść co najmniej informacja, a właściwie komenda: 1 na kursie i ścieżce, wysokość decyzji!

    Kontroler powinien też podać w tym momencie warunki lądowania, to znaczy aktualną widzialność wzdłuż pasa, siłę i kierunek wiatru, ewentualne zmiany, jakie zaszły od ostatniej informacji pogodowej (podstawę chmur, stan nawierzchni, ciśnienie), i wydać zgodę na lądowanie. Taka zgoda, jakkolwiek do niczego niezobowiązująca załogi, ma o tyle istotne znaczenie, że mówi jej o dostępności drogi startowej i o tym, że jest wolna od innych statków powietrznych, pojazdów, pieszych itd. Między innymi na jej podstawie załoga podejmuje decyzję o dalszych działaniach. Jest to jedna z kilku składowych takiej decyzji. I załoga musi mieć te informacje, by właściwie i odpowiedzialnie ją podjąć. Taka informacja się nie pojawiła.

    Żadna już się nie pojawiła aż do absurdalnej informacji: Horyzont, 101.

    Zakładam, że w ich [rosyjskiej] nomenklaturze oznaczać to musi polecenie odejścia na drugi krąg, bo podczas takiego manewru załoga wyrównuje lot, dodaje mocy na silnikach, po czym się wznosi. Komenda padła więc co najmniej 5 sekund za późno, nawet w świetle przekonania kontrolera o właściwej pozycji
    maszyny na kursie i na ścieżce. Jak wiemy, samolot był dużo za nisko, by na kilometr przed pasem kontroler mógł powiedzieć, że są na ścieżce. Samolot leciał pod ścieżką już od około 4. kilometra przed progiem pasa. Tymczasem kontroler upewniał ich w przekonaniu, że lecą z właściwym gradientem schodzenia (co było po części prawdą), ale i po ścieżce. Opierając się na informacjach kontrolera, musieli uderzyć w ziemię, gdyby kontynuowali podejście i podjęli decyzję o lądowaniu. Wiemy jednak, że je przerwali i rozpoczęli odejście po nieudanym podejściu, ale bezskutecznie. Samolot nadal szedł w dół, wręcz jakby dokładnie odwrotnie do zamierzonego manewru, z jeszcze większą prędkością. Wygląda to na uszkodzenie, zablokowanie steru wysokości.

    c.d. na niezaleznej:
    http://niezalezna.pl/article/show/id/35709

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • Konrad_G.K. :

    Też jestem zdania, że to zamach ale moim zdaniem tylko rosyjski, bez udziału Polski.
    Ruskie mogły zastraszyć Polskę, że gdy śledztwo wykaże ich winę to wejdą z wojskiem, czołgami itp na nasze terytorium i się rozpęta wojna. Lub też sami Polacy czują podświadomie, podświadomie boją się oskarżyć o zamach tak potężnego przeciwnika. Wszystko więc w śledztwie jest robione tak by nie wykazać oczywistej winy Ruskich. Dlatego tez, moim zdaniem, oddano im całkowicie prowadzenie śledztwa.
    No i w/g mnie to jest właśnie dobrą drogą. Śledczy robią wszystko by uniknąć wojny. PO (Tusk i prez. B. Komorowski) mogą tez właśnie być postawieni pod ściana, zastraszeni i to co nam się wydaje złe w ich postępowaniu dotyczącym Smoleńska może być jednak dobre – może robią tak właśnie by unikać wojny, by uniknąć wkroczenia wojsk ruskich na terytorium Polski. W/g mnie wszystko zostało przemyślane i wyciągnięto logiczny wniosek, że nie można oskarżać Ruskich, że nie można ujawniać prawdy bo gra jest nie warta świeczki. Co da powiedzenie prawdy o przyczynach tragicznej śmierci 96 osób gdy się narazi życie i bezpieczeństwo 38 milionów ?? Sami pomyślcie czy jesteście w stanie zapłacić cenę wojny za ujawnienie prawdy o Smoleńsku??? Ja tam wolę by prawdy nie ujawniono nawet nigdy i żebym żył w pokoju a nie bał się nadlatujących samolotów, że mnie jakaś bomba trafi (i moja rodzinę), nie chcę się kryć po piwnicach itp i jestem gotowy zapłacić za pokój cenę właśnie niedowiedzenia się prawdy.
    A co do nieotwierania trumien w Polsce. Mam mieszane uczucia. Z 1 strony chciałbym by wtedy zostały (znaczy przed pogrzebem) otwarte by zobaczyć czy nie ma jakiś machlojek ale z drugiej – po słynnym wyparowaniu Airbusa linii Air France (lot nr 447 z Rio de Janeiro do Paryża) rok temu w Dzień Dziecka też nie pozwolono bliskim otworzyć trumien. Może wiec jest taka zasada, że po katastrofach lotniczych nie można otwierać trumien?? No chyba, że i AF by podejrzewać o kręcenie, manipulowanie, o chowanie (grzebanie) pustych trumien, o zamianę trumien (nie ta osoba nie w tej trumnie) itp.
    Jeszcze raz podkreślam moim zdaniem to zamach.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • Konrad_G.K. :

    Pojawiła się tu na tym forum hipoteza o zderzeniu IŁa z TU. To możliwe, nie przeczę. Ale czy śledczy zbierający szczątki sprawdzali czy maja omne numery seryjne Tupolewa ??? Przypominam, ze po wyparowaniu Airbusa (o którym wspomniałem w poprzednim poście) śledczy szukali na Atlantyku szczątków Z NUMEREM SERYJNYM AIRBUSA. Gdyby sprawdzić czy wszystkie zebrane szczątki mają numer seryjny Tupolewa to można by potwierdzić lub odrzucić możliwość zderzenia IŁ – TU.
    Poza tym świadkowie słyszeli 2 eksplozje. mam na to 2 wytłumaczenia:
    1. pierwsza eksplozja to był moment zderzenia IŁa z Tupolewem, a druga odgłos spadania obu samolotów razem na ziemię
    2. odgłosu samego zderzenia nie było słychać (zagłuszyły go np. wyjące silniki Tupolewa) a eksplozje to moment uderzenia w ziemię obu samolotów po kolej.

    Thumb up 1 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters