Czy tupolew był ślepy?

Publikacja w serwisie: 05 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Przed wylotem do Katynia Kancelaria Prezydenta nie została poinformowana o tym, że samolot Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem, dwa dni wcześniej po starcie z lotniska w Pradze miał kolizję w powietrzu na wysokości 1200 m w fazie lotu zwanej wznoszeniem. Jej efektem było uderzenie w osłonę radaru. Jak tłumaczy Ignacy Goliński, wieloletni pracownik Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, może to spowodować nawet jego wyłączenie. – Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot jest ślepy – twierdzi.

- Ani minister Jacek Sasin, ani ja nie mieliśmy żadnych informacji na temat tego incydentu w powietrzu na 2 dni przed katastrofą. Gdyby informacje takie dotarły do podległych Kancelarii Prezydenta służb, to na pewno by je ona otrzymała – powiedział wczoraj w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Według Ignacego Golińskiego, uderzenie w osłonę radaru może skutkować jego wyłączeniem. – Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot jest ślepy, jeśli chodzi o warunki meteorologiczne. Radary dają kolorowy obraz chmur, jąder burzy, zachmurzenia, natomiast nie pozwalają ustalić, czy przed nami jest jakiś obiekt, np. drzewo; tego radar nie wykrywa – wyjaśnia Goliński i dodaje, że radar współpracuje z przyrządami nawigacyjnymi i “jeżeli zada mu się jakąś trasę, to on ją na ekranie pokaże i autopilot za pomocą radaru prowadzi po tej trasie samolot”.
Czy piloci powinni po takim zderzeniu zawrócić do Pragi czy kontynuować lot? – W takim przypadku pilot podejmuje w powietrzu decyzję, czy ląduje na najbliższym czy docelowym lotnisku – wyjaśnia gen. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił Powietrznych RP. Dodaje, że radar spełnia ważną funkcję, ale nie jest urządzeniem kluczowym przy pilotowaniu. – Radar na samolotach pasażerskich służy głównie do oceny warunków pogodowych, pozwala ustalić, jakie są możliwości ominięcia burz, bo to na radarze bardzo dobrze widać, i samoloty pasażerskie mają radar nie po to, aby wykrywać inny samolot, ale do oceny warunków meteorologicznych – jak ominąć jakąś chmurę, gdzie jest region największej gęstości wody, wyładowania atmosferyczne – mówi generał. Tłumaczy, że zawsze taki incydent jest badany po przylocie samolotu przez zespół techniczny danego lotniska, który podejmuje decyzję, co dalej robić. – Jeśli uszkodzenia są poważniejsze, to sprawę kieruje się do komisji (badania wypadków lotniczych) – mówi – a jeśli jest to tylko jakieś wgniecenie czy inne, ale małe uszkodzenie, to wtedy zespół techniczny analizuje to samodzielnie i podejmuje decyzję o dalszej eksploatacji. Wyjaśnia, że w lotnictwie wojskowym i cywilnym procedura jest podobna.
Wprawdzie będąc w powietrzu, piloci nie mogą dokładnie stwierdzić, co się stało, to jednak, według pilota LOT Janusza Więckowskiego, sami po usłyszeniu odgłosu uderzenia oceniają sytuację i decydują, czy lecą dalej, czy wracają. – Jest czterech członków załogi i każdy słucha, potem wymieniają się poglądami i podejmują wspólną decyzję – mówi Więckowski. Wyjaśnia, że uszkodzenie osłony radaru nie zawsze musi mieć wpływ na jego pracę. – Radar służy do wykrywania jąder burz, które trzeba omijać, bo są tam silne prądy wstępujące i zstępujące i potrafią wystąpić silne opady gradu. Radar jest po to, by nie wejść w jądro burzy – dodaje.
Co uderzyło w kadłub tupolewa? Nie wiadomo. Nie precyzuje tego meldunek do dowódcy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego o treści: “Ślady uderzenia w dolną powierzchnię nosową części kadłuba samolotu (osłona radaru) – odpryski powłoki lakierowej w miejscu uderzenia”, opisany przez wczorajszą “Rzeczpospolitą”. Dowództwo pułku twierdzi, że maszynę po wylądowaniu w Warszawie sprawdzono i nie stwierdzono jej uszkodzeń.
Jeśli w kadłub samolotu uderzył np. ptak, skutki takiego zdarzenia mogą być groźne. – Ptak może wywołać zamieszanie w przypadku, gdy wpadnie w silnik, może go nawet wyłączyć – tłumaczy. Inne niebezpieczeństwa, które samolot może napotkać w powietrzu poza zderzeniem z innym samolotem, to grad. – Poza ptakami zdarzają sie opady gradu, które także mogą być niebezpieczne, bo mogą wpłynąć na zmianę profilu lotu, ale można sobie z tym poradzić, zwiększając prędkość – tłumaczy pilot. Uszkodzenie pokrycia samolotu po zderzeniu z ptakiem może doprowadzić do awarii układu sterowania.
- O incydencie nic nie wiem. Kwestie techniczne wciąż są wyjaśniane. Ta okoliczność na pewno wymaga wyjaśnienia – twierdzi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy. Na pytanie, czy rząd Donalda Tuska mógł nie chcieć być dysponentem dowodów w śledztwie, by trudniej było dowieść zaniedbań w przygotowaniu do tragicznego lotu tupolewa, mecenas Rogalski ucina: “Nie komentuję”. “Nasz Dziennik” próbował ustalić wczoraj, czy Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało Kancelarię Prezydenta RP o uderzeniu w kadłub samolotu podczas lotu z Pragi. Rzecznik resortu odesłał nas do Dowództwa Sił Powietrznych RP. Podpułkownik Robert Kupracz, rzecznik SP, poprosił o przekazanie pytania mailem i oświadczył, że udzieli odpowiedzi w przyszłym tygodniu. 10 kwietnia do Katynia miał lecieć z prezydentem szef MON Bogdan Klich, ale w ostatniej chwili zrezygnował.
Paweł Tunia

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100703&typ=po&id=po01.txt

(Sobota-Niedziela, 3-4 lipca 2010, Nr 153 (3779))

Oceń artykuł:
(4.75)
głosów: 4
tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Inka :

    Dziwne to wszystko. Do tej pory mówiono, że samolot był sprawny, a teraz po prawie trzech miesiącach przypomniało się komuś o takim incydencie? Jak dla mnie to kolejna ściema! Na pilotów się nie udało, na kontrolera wieży też nie bardzo, to teraz padnie wina na jednak niesprawny samolot.
    “Na kogo wypadnie na tego bęc”. Wyliczanka jak w przedszkolu!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anka :

    mi się wydaje, że to może mieć związek ze śledztwem po prostu i dlatego ani to nie przeciekło wcześniej (jak była taka sytuacja to nie jeden pewnie o tym wiedział)ani formalnie nikt nie podał do wiadomości. Teraz będą nam zgodnie z zapowiedziami jakby nie było dozować informacje, ciekawe co z tego będzie. A najbardziej mnie ciekawi co w końcu okaże się z tymi stenogramami, bo pachnie to ściemą na kilometry. Pzdr

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Inka :

    anka idąc Twoim tropem – myślę, że to jest wartościowa informacja, dlatego nie rozumiem dlaczego to ukrywali. W takim wypadku nie musieliby obwiniać niewinnych. Sprawa byłaby prosta. Nie potrzebne byłyby kłamstwa i matactwa, a czarne skrzynki, stenogramy i inne dokumenty przesyłaliby naszym prokuratorom bez problemu…i skąd stwierdzenie prowadzących śledztwo, że samolot był sprawny?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anka :

    zakladam ze głowni prowadzący sledztwo w Rosjii muszą szukać innej przyczyny, aby nie pozwolic za bardzo, czy usprawiedliwic zbytniego grzebania w tupolewie. Mi sie wydaje, ze mimo informacji o winie pilotow wszyscy sie z nimi raczej solidaryzowali i spoleczenstwo niechetnie chcialo to lyknac, a reszta dobro sledztwa. Moze czekali co powiedza ruscy, czy cos wykryja – jesli to byl duzy slad, a pewnie byl i oni w ogole sprawdzili Tu to powinni to znaleźć.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters