Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności

Publikacja w serwisie: 09 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » “Tusk nie ma odwagi wziąć odpowiedzialności za katastrofę” » Kongresmen chce międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska » Moskwa nie chce już Klicha » Widziałem ludzi we wraku, których nikt nie wydobywał » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » Nikt nie widział zagrożenia » Demontaż odpowiedzialności » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Śledztwo we mgle » OFICER CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Nikt nie ukryje przyczyn katastrofy smoleńskiej » Katastrofa samolotu prezydenta. Nikt nie przeżył » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Teorie spiskowe to bzdura. Na filmie nikt nie dobija rannych, a postacie to w rzeczywistości gałęzie drzew. (wideo) » Komisja Europejska umyła ręce w sprawie śledztwa smoleńskiego – nie chce zadzierać z Moskwą » Były szef kontrwywiadu wojskowego chce „przeprowadzenia dowodu z kompletnych billingów z 10 i 11 kwietnia 2010 r.” » Gruppenführer KAT » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 2) » Argumenty w pigułce » Polskie medale dla Rosjan za pracę w Smoleńsku » 10 KWIETNIA I NADAKTYWNOŚĆ ROSYJSKICH SŁUŻB » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » Śledczym zginął rejestrator » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 1) » Nikt ich nie ratował » NIKT NIE PRZEŻYŁ » Nie podpisali? Nikt się nie zorientuje » Nikt nie zapytał o certyfikaty » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Prokuratura: nikt nie obrażał „Bronka” i „Donalda” » Pawlak chce być prezydentem » Nikt nie zgłosił się do przetargu na Jaki-40 i części do Tu-154M » Gazprom chce inwestować w gaz łupkowy » Prezydentowa chce jechać do Smoleńska » Polska od dawna chce przesłuchać kontrolerów » Kto chce blokować ekshumację Anny Walentynowicz? » Przemysław Marzec: Nikt nas o niczym nie poinformował, “czekamy na lepsze czasy” » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Nikt nie wie CZY i KIEDY “Prawie 200 osób pojedzie do Smoleńska po wrak tupolewa” » Rząd chce ponownie przeszukać miejsce katastrofy » Kwiatkowski chce “mapy drogowej” ws. przekazania wraku Tu-154 » Smoleńsk: Katastrofa samolotu Tu 154. Prezydent Lech Kaczyński był na pokładzie. Nikt nie przeżył » W Siłach Powietrznych do CASY jest nadal wyłącznie angielska instrukcja. I nikt z tego nie robi problemu » Małgorzata Wassermann chce, by prokuratura wyjaśniła, kto i kiedy włączył telefon jej ojca na terenie Rosji. » Rosja nie chce oddać nam broni oficerów Biura Ochrony Rządu, którzy zginęli w Smoleńsku » Major Protasiuk: “Nie siadamy” » Deklaracja Miedwiediewa w świetle prawa międzynarodowego jest wiążąca » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Z Witoldem Waszczykowskim, byłym zastępcą Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Paulina Jarosińska

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest proszone o pomoc ekspercką w śledztwie dotyczącym katastrofy Tu-154M pod Katyniem?

- Jako Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jesteśmy kompletnie odcięci od śledztwa, nie mamy żadnych nowych informacji oprócz tych, które otrzymujemy za pośrednictwem mediów. Moje zdanie jest krytyczne. Z przekazów medialnych na temat śledztwa wynika, że mamy do czynienia tylko z chaosem i niejasnościami. BBN dostało polecenie, aby przeprowadzić rozliczenie i przygotować plan na przyszłość, jak należy organizować tego typu wyjazdy, aby do podobnej tragedii już nigdy nie doszło. Nie zostało to zrealizowane z prostego powodu. Otóż przedstawienie, w jaki sposób powinny być przygotowane takie wyjazdy, ujawniłoby wszystkie nieprawidłowości lotu Tu-154M i obnażyłoby wszelkie braki w przygotowywaniu lotów. Wyszłyby na jaw wszystkie zaniedbania, m.in. kancelarii premiera, która jest dysponentem tych samolotów i powinna włączyć się w organizację wizyty i być odpowiedzialna np. za mądre rozdzielanie samolotów. Mamy też do czynienia z zaniedbaniami ze strony Biura Ochrony Rządu, które powinno zabezpieczyć ten lot. Sam szef BOR powiedział swego czasu, że on traktował tę wizytę nieoficjalnie. To jest skandaliczna wypowiedź! Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno we współpracy z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i Biurem Ochrony Rządu zorganizować kolumnę samochodów na innym, zapasowym lotnisku. Nie uczyniono tego. Nikt nie chce przyznać się do serii zaniedbań i wziąć odpowiedzialności, dlatego to wszystko tak się przedłuża. Teraz okazuje się jeszcze, że załoga mogła być źle kierowana przez wieżę kontrolną, co brzmi po prostu strasznie. Zamiast skupić się na tym, tygodniami trwały spekulacje, kto wszedł do kabiny, co powiedział itp. Skandaliczne było również przypominanie przez “Gazetę Wyborczą” sytuacji sprzed kilku lat, kiedy prezydent Lech Kaczyński rozważał jedynie, czy można by zmienić trasę. Miało to wskazać opinii publicznej, że była to próba wymuszenia na załodze zmiany trasy, co przecież nie miało miejsca. Dalej – sugerowanie, że śp. Lech Kaczyński domagał się drugiej wizyty w Katyniu, co również jest nieprawdą, ponieważ ten pobyt był planowany od dawna i znalazł się w planach budżetowych jeszcze w zeszłym roku. Formalne przygotowania rozpoczęły się w styczniu, co potwierdzone było w dokumentach prezentowanych przez ministra Władysława Stasiaka. Następnie pojawiła się informacja o zaproszeniu Donalda Tuska przez premiera Władimira Putina; rozpoczęła się gra tymi zaproszeniami i wizytami. Wszystko, co jest związane z tragedią smoleńską, budzi we mnie tylko obawy i prowokuje pytania, jak to będzie dalej wyglądało.

Czy informacja o kolizji tupolewa, do której doszło na dwa dni przed odlotem tego samolotu do Smoleńska, dotarła do Biura Bezpieczeństwa Narodowego albo do Kancelarii Prezydenta?
– Absolutnie nie. To są dane techniczne i należą do dysponentów samolotów, ale do nas taka informacja nie dotarła.

Czy na Zachodzie byłyby możliwe dezinformacja na taką skalę i niedopuszczanie dziennikarzy do jakichkolwiek nowych faktów ustalonych w toku śledztwa?
– To zależy od kraju, ale na pewno w sytuacji, gdy zginąłby przywódca państwa i tyle osób z ważnych instytucji, w tym generałowie, to śledztwo byłoby bardzo skrupulatnie przedstawiane w mediach i kontrolowano by każdy krok w wyjaśnianiu sprawy tej rangi. Można mówić nawet o brutalności mediów na Zachodzie, ale w takim przypadku byłoby to zupełnie zrozumiałe. Jestem przekonany, że nikt nie uciekałby od odpowiedzi na pytania mediów.

Amerykański kongresman Peter T. King zgłosił projekt rezolucji, w której domaga się powołania międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn i przebiegu katastrofy. W Polsce już wiele tysięcy osób podpisało się pod podobnym postulatem. Czy jeszcze możliwe jest utworzenie takiego organu? Jaka byłaby droga jego powołania?
– W pierwszych godzinach po tragedii były sygnały ze strony Rosjan, że są oni otwarci i oczekują na współpracę ze stroną polską, jednak nie uzyskali na to odpowiedzi. Strona polska tego nie uczyniła. Edmund Klich został pozostawiony sam sobie. Podstawą do powołania takiej komisji byłoby kilka dokumentów. W pierwszej kolejności konwencja chicagowska, ale również umowy dwustronne. Rząd tłumaczy się, że umowy dwustronne nie zawierają pewnych wykonawczych artykułów. Jednak można by było osiągnąć to w taki sposób, aby korzystając z umowy dwustronnej, powołać komisję wspólną i wyposażyć ją w aneks, bodajże 13. z konwencji chicagowskiej, aby kwestie techniczne badała komisja. Na podstawie bilateralnej umowy powstałoby pewne ciało wykonawcze. Czyli tuż po katastrofie był margines, pewna przestrzeń na sporządzenie podstawy prawnej do powołania komisji. Strona rosyjska nie przyjęłaby tego wtedy źle i nie wywoływałoby to zdziwienia. Polacy powinni wówczas wystąpić o taką współpracę, powinna być taka wola. Z wypowiedzi polityków z następnych dni wynikało, że oni nie chcą brać tej odpowiedzialności, że tak jest dla nich wygodniej, jeśli cała sprawa spada na stronę rosyjską. Zaczynała się kampania wyborcza i wejście do tego śledztwa oznaczałoby, że należy się rozliczyć ze wszystkich zaniedbań, a to byłoby nie na rękę niektórym politykom. Mogłoby negatywnie wpłynąć na odbiór kampanii wyborczej. To bardzo przykre, że takie motywy determinują zupełny brak woli, by cokolwiek wyjaśnić. Zręcznie zagrano tą kwestią w kampanii wyborczej.

Co strona polska mogłaby zrobić, aby maksymalnie zabezpieczyć wszystkie dowody i mieć do nich pełny dostęp? Są przecież poważne pytania o broń oficerów BOR, telefony satelitarne
– Jestem oburzony faktem, że przez tygodnie utrzymuje się nas w przekonaniu, że państwo zadziałało, że państwo się sprawdziło – bo gołym okiem widać, że tak się nie stało. Państwo doprowadziło do tego, że prezydent zginął w katastrofie, która nie powinna się wydarzyć. Przez trzy miesiące nie było ono w stanie otrzymać ani dowodów, ani wraku samolotu, ani informacji z przesłuchań, ani nawet rzeczy osobistych, jak pamiątki rodzinne. Do tej pory nie udało się wysłać tam nawet polskich archeologów, którzy mieliby poprowadzić prace badawcze w celu uzyskania nowych dowodów. Z trybuny sejmowej przekonywano nas, że prowadzone były wykopy na metr głębokości, ale potem media doniosły, że znajdowano ciągle mnóstwo rzeczy, nawet takich, jak części maszynerii samolotu, części kontrolne. Zostaje mi tylko dołączyć się do tych zdziwień, oburzeń i obaw w związku z wyjaśnieniem sprawy.

Co mogło zwiększyć wpływ Polski na badanie katastrofy i uzyskiwanie na bieżąco informacji na jej temat?
– Nie tylko o organizację chodzi, ale też o determinację. Strona polska nie wykazuje w ogóle woli, by doprowadzić do wyjaśnienia sprawy. Cały czas przekaz był taki, że uspokajano Polaków, mówiąc, że mamy niezależną prokuraturę, a potem nagle okazało się, że trzeba powołać komisję rządową pod nadzorem ministra spraw wewnętrznych – czyli państwo musiało się włączyć, nie mogło polegać tylko na niezależnej prokuraturze. Zawiodły organizacja i determinacja. Po trzech miesiącach wciąż nie widzę woli, a wręcz przeciwnie: widzę skandaliczne próby zrzucania winy na śp. prezydenta. Padają bulwersujące oskarżenia, że właściwie sam na siebie zrobił zamach. Takie słowa wypowiedzieli ostatnio Janusz Palikot i Kazimierz Kutz.

Czy rząd i nowo wybrany prezydent mogą, według Pana, podjąć skuteczne działania w celu wyjaśnienia tragedii z 10 kwietnia?
– Nie jestem optymistą w tej sprawie. Jeśli nie będzie nacisku opinii publicznej, nacisku ze strony rodzin, przyjaciół zmarłych czy ludzi przejętych tą sprawą, to nie widzę możliwości jakiegokolwiek rozliczenia wszystkich zaniedbań, a co za tym idzie – także pełnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Tak było od początku. Powtórzę – zawiodły pewne mechanizmy w państwie i ekipa rządząca nie jest chętna, by się do tego przyznać. To wskazałoby odpowiedzialnego i pokazałoby sposób realizacji takich wyjazdów, co obciąża kancelarię premiera oraz Biuro Ochrony Rządu. Na koniec – sposób podejścia do śledztwa był błędny. Sprawa będzie odsuwana, rozmywana, by znużyć społeczeństwo kompletnym brakiem perspektywy jej rozwiązania i chaosem wokół niej. Obóz obecnie rządzący nigdy nie wykaże determinacji w wyjaśnianiu katastrofy.

Dziękuję za rozmowę.

nadesłane przez: anna

http://www.bibula.com/?p=23986 (8 lipca 2010)

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters