KTO TAK NAPRAWDĘ PRZE DO WOJNY

Publikacja w serwisie: 18 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , ,

Zupełnie na miejscu jest protest Zbigniewa Romaszewskiego, który wczoraj w TVN24 wołał o zaprzestanie zaszczuwania Jarosława Kaczyńskiego. W prawidłowo funkcjonującej demokracji media przede wszystkim patrzą na ręce rządzącym i to ich rozliczają z realizacji obietnic wyborczych i sprawnego rządzenia.

Po wywiadzie udzielonym „Gazecie Polskiej”, który ukazał się w tym tygodniu, i wczorajszej konferencji prasowej większość mediów autorytatywnie oceniła, że Kaczyński wrócił do wojny, podczas gdy jeszcze niedawno w kampanii wyborczej mówił o zakończeniu wojny polsko-polskiej.
A więc w kampanii udawał, że się zmienił, oszukiwał wyborców – grzmią główne media prywatne i związani z nimi komentatorzy. Trzeba naprawdę dużo złej woli, żeby tak oceniać obecne wystąpienia Kaczyńskiego. Zachowywał się bowiem w tej kampanii jak mąż stanu, mimo dramatycznego doświadczenia, które dotknęło go osobiście.
Wyłączył z niej tragedię tragedię smoleńską i mimo że był namawiany przez własne środowisko, żeby o tym mówić, do końca kampanii wyborczej tego tematu w swoich publicznych wystąpieniach nie poruszał. Nie chciał być bowiem oskarżany o jego wykorzystywanie w kampanii.
Trudno sobie wręcz wyobrazić, żeby przywódca największej partii opozycyjnej, który patrząc na sposób prowadzenia śledztwa w sprawie największej katastrofy, jaka dotknęła Polskę po 1945 r. (określenie z przyjętej jednogłośnie uchwały sejmowej), po zakończeniu kampanii wyborczej w dalszym ciągu w tej sprawie milczał.
Mimo upływu już ponad 3 miesięcy od momentu katastrofy tak naprawdę do wyjaśnienia jej przyczyn wciąż jest bardzo daleko, a wątpliwości, zamiast ubywać, przybywa.
Dlaczego Polska, członek NATO i Unii Europejskiej, nawet nie upomniała się u Rosjan o prowadzenie tego śledztwa, albo choćby współprowadzenie, co obiecywał pierwszego dnia prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i co przez 3 pierwsze dni po katastrofie było realizowane w praktyce (polscy prokuratorzy pracowali razem z rosyjskimi)?
Dlaczego do tej pory nie ma w Polsce protokołów sekcji zwłok ofiar, dlaczego na 5 wniosków polskiej prokuratury o pomoc prawną zrealizowana została przez stronę rosyjską tylko połowa pierwszego?
Dlaczego nie ma żadnej reakcji rządu na wystąpienie rosyjskiego wicepremiera, który, w tej sytuacji mówi,że wszystkie materiały związane ze śledztwem zostały już Polsce przekazane? Dlaczego do tej pory strona rosyjska nie przesłuchała trzeciej osoby, która była obecna w wieży na lotnisku w Smoleńsku i co to była za osoba?
Dlaczego teren katastrofy nie został zabezpieczony przez kilkanaście dni po katastrofie, skoro znajdowano tam rzeczy osobiste pasażerów, szczątki samolotu, a nawet, jak donosiły polskie media, szczątki ludzkie?
Dlaczego dochodziło do takich sytuacji, choć w polskim Sejmie minister zdrowia zapewniała opinię publiczną, że teren katastrofy został przekopany na głębokość 1 metra, a ziemia przesiana, żeby znaleźć wszystko co było z tą katastrofą związane?
Dlaczego wreszcie do polskiej prokuratury nie zostały przekazane dokumenty z Kancelarii Premiera .MSZ, MON i MSWiA związane z przygotowaniami wizyty premiera w Katyniu w dniu 7 kwietnia i wizyty prezydenta w dniu 10 kwietnia?
Czy te pytania można potraktować jak wywoływanie wojny, czy do tej pory opinii publicznej nie należą się odpowiedzi przynajmniej na niektóre z nich i czy milczenie w tych sprawach choćby przez tych, którym ta katastrofa zabrała najbliższych byłoby w ogóle zrozumiałe?
Wmawianie opinii publicznej przez prywatne media i związanych z nimi komentatorów, że na te odpowiedzi trzeba czekać jeszcze wiele miesięcy, bo taką specyfikę mają katastrofy lotnicze, jest kpieniem sobie ze zdrowego rozsądku Polaków.
Podobnie jest ze sprawą krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Jeżeli prezydent-elekt w swoim pierwszym wywiadzie prasowym zapowiada jego usunięcie, w sytuacji kiedy podczas żałoby zapewniano harcerzy, którzy go tam ustawili, że miejsce to zostanie upamiętnione tak, żeby przechodzący Krakowskim Przedmieściem mogli oddawać hołd ofiarom katastrofy, to obciążanie Kaczyńskiego, że prze do konfliktu, upominając się o realizację tych obietnic, jest przejawem ogromnych pokładów złej woli partii rządzącej.

Już dawno nowy szef Kancelarii Prezydenta powinien omówić to z architektem stolicy i do tej pory powinien już być gotowy projekt takiego upamiętnienia. Przedstawiono by go opinii publicznej i poinformowano, że zastąpi krzyż, i konfliktu by nie było. Rządzący jednak zrobili wszystko, żeby był, i teraz za jego wywołanie obciążają Kaczyńskiego.
Kto więc tak naprawdę prze do wojny? Zupełnie na miejscu jest protest wicemarszałka Senatu Zbigniewa Romaszewskiego, który wczoraj w TVN24 wołał o zaprzestanie zaszczuwania Jarosława Kaczyńskiego. W prawidłowo funkcjonującej demokracji media przede wszystkim patrzą na ręce rządzącym i to ich rozliczają z realizacji obietnic wyborczych i sprawnego rządzenia.
Jeżeli jednak media celują głównie w rozliczanie opozycji i rozkładaniu na czynniki pierwsze każdego wystąpienia jej członków, to taka demokracja coraz bardziej przypomina „demokrację białoruską”.
Po wybuchu afery hazardowej i związanej z tym rekonstrukcji rządu, mówiąc o trudnościach w rządzeniu, Donald Tusk stwierdził, że głównym problemem jest, że „ich jest dwóch, a ja jestem sam”. Czy teraz kiedy został jeden, on też musi zniknąć z polityki, żeby się rządziło bez żadnych problemów?
Zbigniew Kuźmiuk

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/36688 (17 lipca 2010)

Oceń artykuł:

tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Balbi :

    przeciez to nie nowosc. traktowanie w mediach Kaczynskich od kad pamietam było takie samo… smutne to… ale prawdziwe! najgorsze jest to, że ludzie (delikatnie mowiac płytcy ludzie) czerpia jedyną swoja “wiedze” odnosnie polityki z np polsatu czy tvn-u i nic poza tym ich nie interesuje, nie chca zasiegnąc wiecej informacji, poczytac ksiazki, zainteresowac sie glębiej tematem,wola przyjmowac informacje w latwy juz ptrzetworzony sposób,ready to eat i nic poza tym. i to dotyczy sporej wiekszosci ludzi! i wlasnie z powodu płytkosci rozumowania, po łebkach tworza sie dziwne opinie na temat pszcegolnych ludzi , tu J. Kaczynskiego…. a swiadczy to jedynie o wąskim horyzoncie myslowym powyzej wspomnianych.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • greg65 :

    Moze i to dobrze ze Jaroslaw Kaczynski nie zostal wybrany na prezydenta.
    Prawdopodobnie te “szczury”z POkemani zjadlyby go zywcem, tak jak jego brata Lecha.
    Niemniej jednak pamietajcie ze Jaroslaw jest najlepiej politycznie doswiadczonym “fighter” (fajterem) w Polsce, nie widze lepszego od niego. Najlepszm dowodem na to jest to jak wyrzucil na smietnik histori tego Giertycha i Endriego Liepperra
    Czeka nas wkrotce duzo interesujacych i bulwersujacych potyczek na lini PIS vs POkemony.
    Ludzie (raczej POjeby) z parti TUSKEMONA tacy jak POlikot Nieszeloski i inne ZLO wrodzone nie dorastaja mu do piet jesli chodzi o wizje polityczna Polski> Jaroslaw moze ich smiechem zdmuchnac ze sceny POlitycznej—->zycze mu szczescia i niech go BOG ma w swej opiece!

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters