Generał Anodina melduje

Publikacja w serwisie: 21 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » ANODINA POGROZIŁA PALCEM » Miller jak Anodina: winni piloci » Anodina wynajęła firmę PR, teraz płaci za milczenie » Generał KGB, BBN i Smoleńsk » [Kłamstwa MAK] Pijany generał » Kim jest Generał Cieniuch ? » Dla MAK generał to trup numer cztery » Generał Czaban odchodzi z wojska » Generał Majewski o hańbie linczu na pilotach » GENERAŁ APELUJE O NIEWYCIĄGANIE POCHOPNYCH WNIOSKÓW » Generał Błasik nigdy nie pchał się do kokpitu » Generał NATO zaniepokojony śledztwem smoleńskim » Generał Anatol Czaban odchodzi z wojska » Rosjanie nie mogą dyktować, co powinien robić generał Błasik » Były generał KGB w BBN. Stanisław Koziej: temat Smoleńska sam wypłynie » Generał Sławomir Petelicki, pierwszy dowódca GROM, nie żyje. » Generał Anatol Czaban odchodzi z wojska – pełny tekst oświadzczenia » Generał Sławomir Petelicki: Tusk kłamie. Oczekuję jego dymisji » “Dlaczego polski generał otrzymał medialny strzał w tył głowy?”, pytało dziś PiS » Akcja “Wprost” i rosyjskich portali: szalony generał zniszczył polski samolot rządowy » Generał amerykańskich Sił Powietrznych: pseudośledztwo to wyraz pogardy wobec suwerenności i niepodległości Polski » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Kolejna farsa – po kilku miesiącach generał jest już trzeźwy i jako jedyny prawidłowo odczytuje wysokość » Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu » Tupolew wypuszczał podwozie z oderwanym skrzydłem? » Zarzuty na ślepo » MAK: Załoga Tu-154 była źle przygotowana » MAK dostał od Samary 25 milionów dolarów » UJAWNIJCIE, JAK UMIERALI! » Major Protasiuk: “Nie siadamy” » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Ustalenie widoczności i kierunku wiatru na miejscu katastrofy polskiego Tu-154M na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj zajęło rosyjskiemu MAK ponad trzy miesiące. Ale to jeszcze nic. Prawdziwym hitem jest fakt, że dane o prędkości i kierunku wiatru podane wczoraj są inne niż te ujęte w stenogramie z nagrań VCR tupolewa, sporządzonym przez tę samą instytucję. “O godz. 10.41 warunki atmosferyczne były następujące: wiatr przy gruncie 110-130 stopni, prędkość wiatru 2 m/s” – brzmi ostatni komunikat. A w stenogramie datowanym 2 maja br. można przeczytać: “Kontrola lotów: ‘Lądowanie dodatkowo 120 – 3 metry’”, czyli kierunek wiatru 120 stopni, prędkość 3 m/s.

Tatiana Anodina, szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, to jedna z najpotężniejszych kobiet w Rosji. Fot. PAP

Warunki atmosferyczne na lotnisku w Smoleńsku nie spełniały 10 kwietnia wymogów lądowania – taką, nienową, rewelację odgrzał na swojej stronie internetowej moskiewski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. MAK obwieścił zakończenie “analizy warunków atmosferycznych i stopnia poinformowania” załogi Tu-154M o pogodzie. Szkopuł w tym, że zadanie przekazania danych meteorologicznych było obowiązkiem Rosjan. Rosja, nie przekazując stronie polskiej niezbędnych danych o lotnisku i danych meteorologicznych, złamała artykuł 8 umowy polsko-rosyjskiej z 14 grudnia 1993 roku. Ale tego w raporcie generał Tatiany Anodiny nie przeczytamy.
MAK po raz kolejny z lubością podkreśla, jakoby załoga polskiego samolotu rządowego była źle przygotowana do lotu, bo tupolew miał rzekomo wylecieć z Warszawy bez prognozy i dokładnej informacji o faktycznym stanie pogody na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj.
“Próba podejścia do lądowania odbywała się w bardzo trudnych warunkach meteorologicznych, o których załoga była cały czas terminowo informowana podczas schodzenia do lądowania” – czytamy w komunikacie MAK. Komitet twierdzi także, jakoby w tym czasie załoga polskiego samolotu rządowego była systematycznie informowana o “pogarszaniu się warunków meteorologicznych”, co też było możliwe dzięki rzekomej “organizacji obserwacji meteorologicznych na lotnisku w Smoleńsku”. O niekorzystnych warunkach miała informować pilotów także załoga Jaka-40, która wylądowała w Smoleńsku kilkadziesiąt minut wcześniej. “Warunki pogodowe na lotnisku w Smoleńsku nie spełniały wymogów lądowania, o czym załogę wielokrotnie ostrzegał organ kontroli ruchu powietrznego oraz polska załoga Jaka-40, która wcześniej wylądowała na lotnisku w Smoleńsku” – pisze MAK. Sugestia, jakoby załoga była o pogodzie “niejednokrotnie informowana”, jest nadużyciem. Dlaczego? Ze stenogramu, który sporządził MAK, wynika, że piloci Tu-154M przez kontrolę lotów byli informowani zaledwie dwa razy! – To ewidentna próba zrzucenia odpowiedzialności za wykonanie podejścia do lądowania na załogę, tymczasem na kontroli lotów spoczywał niezaprzeczalny obowiązek zamknięcia lotniska – twierdzą piloci, z którymi rozmawiał “Nasz Dziennik”.
Dlaczego wieża w Smoleńsku nie zdecydowała o zamknięciu lotniska, skoro – jak dowodzi – na bezpieczne przyjęcie samolotu nie pozwalała pogoda? To przecież rosyjski kontroler lotów płk Paweł Plusnin odpowiadał za bezpieczeństwo lądowania. Nie podejmując decyzji o zamknięciu lotniska, skazał tym samym załogę i pasażerów polskiego samolotu rządowego na zgubę. – Wieża powinna wydać komunikat o złych warunkach pogodowych, powiedzieć to wprost i zamknąć lotnisko – twierdzi nasz rozmówca. Sam Plusnin przyznał w jednym z wywiadów, iż chcąc odwieść kapitana Arkadiusza Protasiuka od decyzji o lądowaniu, podawał mu błędne dane pogodowe. Chodziło m.in. o zaniżanie widoczności z rzeczywistych 800 metrów do 400 metrów. – Paweł Plusnin miał prawo i obowiązek zamknięcia lotniska natychmiast po spadku widoczności do 800 m, następnie po nieudanych podejściach Iła-76, dalszym spadku widoczności najpierw do 400, a potem 200 metrów. Wieża, nie zamykając lotniska i nie kierując Tu-154 na lotnisko zapasowe, złamała prawo – mówią piloci. Zamknięcie lotniska w niesprzyjających warunkach pogodowych przewidują zarówno rosyjskie przepisy wojskowe, jak i międzynarodowe przepisy prawa lotniczego.
MAK stwierdza, że “wylot samolotu z Warszawy nastąpił bez znajomości prognozy i stanu faktycznego pogody na lotnisku docelowym”. “Załoga tych dokumentów nie otrzymała” – napisano. Tymczasem jak wynika z artykułu 8 umowy polsko-rosyjskiej z 14 grudnia 1993 roku dotyczącego lotów wojskowych, odpowiedzialność za niedostarczenie stronie polskiej dokładnych danych pogodowych ponosi nie kto inny jak strona rosyjska. W dokumencie tym czytamy bowiem: “Przy lądowaniu wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej na lotniskach wojskowych Federacji Rosyjskiej oraz wojskowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej na lotniskach wojskowych Rzeczypospolitej Polskiej Strony zobowiązują się świadczyć następujące usługi: a) bezpłatnie: przekazywanie niezbędnych danych o lotniskach wojskowych; przekazywanie planów lotów, przekazywanie danych meteorologicznych; wykorzystanie wojskowych systemów nawigacyjnych na trasie lotu, przy starcie i lądowaniu; postój statku powietrznego”.

MAK wyraźnie sobie kpi
Ponadto podane w poniedziałek – rzekomo nowe – informacje są niczym innym jak potwierdzeniem wcześniejszych doniesień. Chociażby raportu z 19 maja, w którym czytamy, iż: “W procesie przygotowania do lotu załoga otrzymała za pokwitowaniem dane meteorologiczne, które obejmowały faktyczną pogodę i prognozę na lotnisku odlotu, na lotniskach zapasowych, a także prognozę pogody na trasie lotu. Faktycznych informacji pogodowych i prognozy na lotnisku docelowym Smoleńsk Siewiernyj załoga nie miała”. – Wszystkie opublikowane przez MAK na stronie internetowej informacje są więc już świetnie znane i robienie z nich “nowości” jest po prostu kpiną. Tak samo jak fakt, że przez ponad trzy miesiące MAK ustalał widoczność i kierunek wiatru na miejscu katastrofy.
W komunikacie MAK czytamy: “O godz. 10.41 warunki atmosferyczne były następujące: wiatr przy gruncie 110-130 stopni, prędkość wiatru 2 m/s, widoczność 300-500 m, mgła, zachmurzenie 10 stopni warstwowe, dolna granica 40-50 m, temperatura: plus 1, plus 2 stopnie C”. Tymczasem w stenogramie z nagrań VCR polskiego tupolewa autorstwa tej samej instytucji mamy inne dane. Oto fragment stenogramu: “Kontrola lotów: ‘Lądowanie dodatkowo 120 – 3 metry’”. Czyli kierunek wiatru podano bardzo konkretnie: 120 stopni. Prędkość wiatru sprzeczna z rosyjskimi danymi, bo nie 2, lecz 3 m/s.
Remigiusz Muś: “Arek, teraz widać 200″. Oznacza to, że widoczność – wbrew najnowszym, lecz wciąż szczątkowym rosyjskim ustaleniom – wynosi nie 300-500 m, lecz zaledwie 200 metrów. Remigiusz Muś potwierdził później, że właśnie to miał na myśli. – Nasuwa się pytanie, co w takim razie przez te 3 miesiące zrobili Rosjanie, skoro do dzisiaj nie są w stanie podać dokładnie, jaka była pogoda – mówią nasi eksperci.

Co ma piernik do wiatraka?
W dodatku MAK zaznacza, że “pogoda na lotniskach w Mińsku i Moskwie pozwalała 10 kwietnia na bezpieczne lądowanie”. A przecież pogoda w Moskwie nie ma w tym względzie kompletnie żadnego znaczenia, ponieważ wyznaczonymi lotniskami zapasowymi były Mińsk i Witebsk, nie zaś żadna Moskwa. Tymczasem o tym, jaka pogoda była 10 kwietnia w Witebsku, MAK już nie wspomina. Stwierdza, że podobne “niedociągnięcia”, polegające na “braku danych meteorologicznych na lotnisku docelowym”, można było odnotować także 7 kwietnia br., czyli gdy do Smoleńska leciał premier Donald Tusk.
MAK poinformował także, że trwa obecnie analiza raportu końcowego materiałów otrzymanych od amerykańskiej firmy producenckiej na temat oceny informacji zapisanych przez pokładowy system ostrzegania przed zderzeniem TAWS oraz znajdujące się w Tu-154M pokładowe komputery FMS.
Marta Ziarnik

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100721&typ=sw&id=sw12.txt

21 lipca 2010

Oceń artykuł:
(4.44)
głosów: 9
tagi: , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Tymczasowy :

    Melduje uprzejmie, ze takie podstawowe dane z innych katastrof lotniczych mozna bylo znalezc natychmiast na internecie. Tyle szczegolow, ze glowa boli.Nawet nie zabieralem sie za robienie notatek. Za duzo tego. A tu, co my tu mamy? Za pozno i za malo. Ruskie sobie kombinuja jakby swiat byl urzadzony na ich stroj. A to dawno i nieporawda. Sowieciarze sa bardzo zacofani ze swoimi gierkami. Pol wieku temu, to bylo wystarczajace.Zalosne to niezwykle. A tu znowu plazy, gady, jakies, polskie sprzedawczyki i bladzie Anodiny!
    Czy moge postawic teze ogolnoswiatowa, ze SWIAT sie po prostu sam w sobie SKURWIA? Glupieje. A tymczasem wyjasniono w poprzednim tygodniu, ze kura byla pierwsza, a potem jajko bylo. A Sowieciarze i polskie chudzinki w krotkich majteczkach na boisku? Syf czy malaria? Moze to i to!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anna :

    Ciekawy tekst ukazał się w Bibule. Oto link :
    Dowody pokrywa mgła

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Magdalenka :

    Wychodzi na to że tego feralnego 10 kwietnia wszystko się zaprzysięło przeciw,jeszcze trochę to się dowiemy ze tam wogóle lotniska nie było….

    Thumb up 1 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters