Zbawcy i amatorzy Część I – Zbawcy

Publikacja w serwisie: 28 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Ożywczy wpływ katastrofy smoleńskiej jest wciąż odczuwalny.

Budzik jaki nakręciła nam opatrzność na 10 kwietnia rano już nie terkocze, ale awantury w mediach uświadomiły nam, do jakiej rzeczywistości zjechaliśmy   i jak bliską naszą pozycję względem dna pokazuje wysokościomierz. Nie wiem czy zauważyli Państwo, ale np. TVN właściwie nie prowadzi już w swoich Faktach o godz. 19.00 serwisu INFORMACYJNEGO, ale ujmuje tematy w formie składanek-agitek z tezą. Intencja spikera co do przekonania odbiorcy do jakiejś racji jest czytelna od pierwszych sekund podjętego tematu. Słuszna teza , a nie fakt jest teraz głównym produktem Faktów. Bywa, że składanka taka zaczyna się od ostrego ataku, bywa, że rozwija swoje przesłanie powoli, by spuentować strzałem zręcznym. Reżyseria perfekcja!

Słowo fakty zaczyna nabierać innego znaczenia niż dotychczas nam się zdawało. Oczywiście większość tematów dnia jest redaktorom ideologicznie obojętna i podają je nam już na szczęście jako fakty po prostu. Wyrafinowane finezje pozorowanej obiektywności przestają już być potrzebne. Polacy stopniowo przyzwyczajają się, że TVN nie tyle informuje co agituje.  Półprawdy, przemilczanie, przeinaczanie, natrętne wartościowanie czy delikatne obraźliwe aluzje, dobór słówek, frazy wytrychy, zastępują zwykłą informację. W wywiadach telewizyjnych TVP Info dziennikarz lubi forsować SWOJE zdanie, zadaje pytania z tezą, podsumowuje wypowiedzi PO SWOJEMU, słowem angażuje się jako uczestnik sprawy, jako strona i sprawia wrażenie propagandysty na etacie.

Są też bardziej wyrafinowane metody. Przoduje chyba redaktor Ordyński w Rozmowie dnia. Finezja, w doborze pytań i sformułowań, zawsze konsekwentnie coś delikatnie zasugeruje finalnie, szalona elegancja w oduraczania słuchaczy. Europa, polecam…  Ucywilizujmy się więc semantycznie.

SŁOWNICZEK WYTRYCHÓW

Pytania o prawdę smoleńską to:

teoria spiskowa,

język nienawiści, który

dzieli naród,

dzieli rodziny,

(syna z matką, stryja z wujenką).

twarda retoryka,

gra polityczna,

gra krzyżem,

gra uczuciami,

gra tragedią,

gra trumnami,

gra trupami,

agresja,

obłuda,

fałszywa przemiana,

niezdrowe emocje,

złe emocje,

słoneczny udar,

płytki nacjonalizm,

rusofobia,

eskalowanie konfliktów,

pisowska propaganda,

zimna wojna,

wojna bratobójcza,

wojna polsko polska

Na Wawel po trupach.

Zabawne, bo czuję ten sam codzienny smrodek, który się sączył z tele-okienka, w czasach kiedy funkcjonowała szczera i oficjalna cenzura.

Kołakowski pisał w latach siedemdziesiątych w swojej Sprawie polskiej o celowej neutralizacji języka polskiego. Takie słowa jak prawda, ojczyzna, Polska, naród, patriotyzm, wolność, niepodległość, demokracja były przez lata kompromitowane, gdyż w praktyce sowieckiej były farsą swoich znaczeń.

Po zamordowaniu studenta Pyjasa przez Służbę Bezpieczeństwa w roku 1977, w obliczu studenckich protestów władze urządzały szkolenia aktywu SZSP i podawały ten właśnie tekst Kołakowskiego, jako szczególnie niebezpieczny. Nie muszę chyba nikogo nudzić, jakie są skutki utraty narzędzia komunikacji pomiędzy ludźmi. Zneutralizowanie tych środków komunikacji, to niekwestionowany sukces propagandy komunistycznej, gdyż paraliż w werbalnej komunikacji obywatelskiej trwa do dzisiaj. Paradoksalnie utrwalają go ci którzy z nim bohatersko walczyli przed laty. Na przykład wszystko, co narodowe, patriotyczne, lub niepodległe jest brane przez tresowane w PRL pokolenie … z przymrużeniem oczka. Ich dzieciom natomiast słowa te przetłomaczyły wolne polskie media na: wstecznictwo, ksenofobię, nacjonalizm i religianctwo. Ostatnie pokolenie, które te pojęcia traktowało serio już wymarło. I pomyśleć co by się stało z narodem, (przepraszam, z kupą ludzi nad Wisłą), gdyby nasi ojcowie tak właśnie te słówka pojmowali, w roku 1918, albo w czasie okupacji hitlerowskiej? Tu ciekawostka odwrócenia znaczeń: przed pałacem prezydenckim w okupowanej stolicy zamiast Poniatowskiego stało wtedy na innym cokole wielkie V,   czyli Victoria – brytyjski przecież znak zwycięstwa, a w gadzinówkach czyli gazetach po polsku dla Polaków, klęski niemieckie nazywały się skracaniem frontu na z góry upatrzone pozycje.

Żyjemy w gąszczu takich wciąż samopowstających wytrychów w sferach: polityki, obyczajowości, religii, sztuki i właściwie wszystkiego. To normalne, tak ewoluuje każdy język, że robi wynalazki. Jednak część z tych wynalazków jest promowana i stosowana instrumentalnie jako broń paraliżująco-obezwładniająca naszą zdolność oceny sytuacji i działania. Rozpoznawanie i odporność na nie, zależy od tego jak nas ukształtowano  oraz od poziomu oleju w naszych głowach. Odporność pokolenia PRL jest niska, odporność ich dzieci prawie żadna. Bujają się przecież w świecie pozornie niezagrożonym,  nie wykształcają mechanizmów samoobronnych i są przez media spacyfikowani i rozbrojeni. Zresztą jak mieli by się obronić, kiedy nie zdają sobie sprawy, że cwaniaki ich rolują­­. Niedawno w sądzie, na sprawie o przyznania odszkodowania za represje, średniomłoda pani prokurator zapytała mojego kolegę, który w swoim mieszkniu prowadził kiedyś kolportaż-sprzedaż bibuły, czy odprowadzał on z tego tytułu … podatki.

Wróćmy jeszcze do srebrnego ekranu TVN. Ja odbieram ich standardy zawodowe jako zupełne przeciwieństwo wszystkiego,  co latami oglądałem w telewizorni anglosaskiej, gdzie reporter wprost stawał na uszach, żeby wyglądać na 100% bezstronnego. (spiker a nie komentator). Gdyby poważny news anchor w CBS, NBC, lub BBC stanął by po czyjejś stronie, byłby skandal od Florydy przez Alaskę po Londyn, a prezenter stracił by robotę za 200-600 tys. rocznie. Ale właściwie dlaczego? Ano dlatego, że okazał się prymitywny i nieprofesjonalny. Media w USA nie są apolityczne, i owszem, starają się wpływać na odbiorców, ale robią to omal że niewidocznie, o niebo inteligentniej niż nasi Nikiforowie manipulacji, jak Ordyński, Olejnik, Durczok czy Michnik.

Pomimo wielkich apetytów, polska propaganda polityczna przez media, to prymitywna młockarnia, nieco tylko technicznie lepsza od poprzednika, komunistycznego cepa. Dlaczego więc Polish anchor, za to co w USA jest shameful, u nas jest nagradzany? Cholera wie, proszę państwa. Dostają talony na balony ? Czy u licha co? A może, może, może dlatego, że polski dziennikarz to SUMIENIE NARODU. W czasach niewoli ludzie pióra byli OBROŃCAMI i nadzieją i nieśli kaganek. W komunizmie odważny dziennikarz był BOHATEREM walki z biurokratą i nieuprzejmą bufetową, Ku niepodległości niosło nas wolne słowo kreowane przez wolnych dziennikarzy PODZIEMIA. W III Rzplitej, gdzie nominalnie prawo jest prawem, ale w realu, obywatele nie ufają urzędnikom, policjantom, sędziom, politykom i lekarzom, dziennikarz interwencyjny jest ostatnią deską ratunku. Polski dziennikarz jest ZBAWCĄ. Dziennikarz niemiecki albo belgijski jest tylko dziennikarzem. Polski dziennikarz niesie MISJĘ. Ja w oczach prezentera niusów TVN Kamila Durczoka dostrzegam właśnie misję. Prześliczna panienko-reporterka TV po maturze i 3-letniej szkole dziennikarskiej obowiązkowo skomentuje OD SIEBIE i pijanego kierowcę. i biskupa, krzywicę u dzieci i F-16,  kwartet skrzypcowy i psie ekskrementa na chodnikach, a także problem kurdyjski. Reporter ZAWSZE MUSI na koniec swojej relacji ze zdarzenia sformułować SWÓJ FINALNY MORAŁ, abyśmy wiedzieli CO MYŚLEĆ o faktach, albo żeby było “rozrywkowo”. Młodzi dziennikarze nawet nie podejrzewają na czym ten fach polega w krajach, do których jeżdżą na saksy. Urzędu cenzury nie ma, ale każdy dziennikarz dobrze czuje, o którą prawdę walczyć, a którą pominąć albo zgnoić, żeby naczelny był zadowolony. W momentach zawirowań przyczajamy się, a kiedy kierunek wiatru się ustali, do ataku.

Cenzura jest zbędna. To się przenosi wyżej i wyżej, i stąd niektóre redakcje gazet i stacji TV działają jak …   organy  … partyjne  … w egzotycznych republikach. W Gazecie Wyborczej forma informacji i komentarzy politycznych ufryzowana jest fachowo, kulturalnie, precyzyjnie i planowo na korzyść lub niekorzyść wybranej wiadomości. Jak wiadomo, jeśli wiadomość jest niesłuszna, tym gorzej dla niej. Najzabawniejsze są w tym wysiłki redaktorów, by udrapować formę wieści na … obiektywną. Wszak to EUROPEJCZYCY, z rewolucyjnym rodowodem walki o tolerancję,

Na szczęście większą część powierzchni papieru tej opasłej gazety pokrywają tematy dla filozofii politycznej jej redaktorstwa obojętne, więc w sumie można poznać zarówno partyjne wytyczne, jak i przyziemne zwykłe sprawy wszechświata. Polecam. Są w Gazecie ludzie cudowni jak np. Adam Wajrak. Gdy za rządu Kaczyńskiego postanowiono zniszczyć krajobraz doliny Rospudy  i polski minister od ochrony polskiej przyrody latał do Brukseli by namawiać do tego osłupiałych Europejczyków, a Tusk popierał to draństwo umizgując się haniebnie do wyborców w Augustowie, Gazeta twardo i niezmiennie była rzecznikiem obrony rzeki .    Dziś nie do uwierzenia, ale wtedy, Gazeta wyborcza i Andrzej Gwiazda stali po tej samej stronie barykady. Czy za obecnych rządów Tuska, Gazeta zachowała by się identycznie? Ja wierzę, że tak.

Najbliższa standardom wolnych demokracji jest ‘Rzeczpospolita’  i na niej teraz spoczywa główny ciężar zachowania równowagi politgramoty nad Wisłą.  Natomiast gazety, tzw. “prawicowe” zamieszczają prawie wyłącznie informacje użyteczne im w atakach na rządzących.  Zresztą trudno ich winić, bo przy tych nakładach, mają obecnie charakter bardziej chyba biuletynów niż dzienników i zbyt mało miejsca, by je marnować na wrogów chwalenie.  Strach jednak pomyśleć, co by się wyprawiało w treściach GW, gdyby tych oponentów brakło.

Wiele z tego wszystkiego przypomina mi słynne Radio Jedynkę z lat siedemdziesiątych, podające wyłącznie złe wiadomości z kapitalistycznego Zachodu. Czerpali je z wolnej prasy zachodniej, a okraszali najlepszymi przebojami z tegoż Zachodu. Wycinaliśmy wtedy tytuły z gazet. Gdy się takie katastroficzne wygryzki pouklejało na kartkach, tworzyły piorunującą składankę bombastyczno-makabrycznych wieści z piekła kapitalizmu. Najlepsze kabarety tego nie przeskoczyły. Łódzkie podziemne pismo literackie PULS w latach siedemdziesiątych drukowało nawet takie pyszne collage jako POL-tytuły POL-prasy. Wycinanki w GW dotyczących Pisa to rozrywka dla starych i młodych, polecam zażywać raz dziennie, przed posiłkiem. Dobór jak najgorszych ujęć twarzy, figury i tła dla nielubianego przez redakcję polityka to też robota dla tęgiego artychy.

W TV można z tym uczynić cuda. Nixon tak przerżnął, debatę z Kennedym. Z transmisji telewizji z 400-tysięcznej warszawskiej mszy św. w roku 1979 wynieść było można, że papieża słuchało wyłącznie kilkaset starych dewotek. Zresztą komenda wozu transmisyjnego, do skierowania kamery na Jana Pawła II brzmiała dosłownie: NA KLECHĘ !!!  Czasy i komendy pozmieniały się, ale wciąż  mamy ekspertów klasy światowej.  Objawiło się to, gdy po katastrofie smoleńskiej powyciągano z szaf  poukrywane głęboko, obsrane przez muchy prześliczne do łez ujęcia Kaczyńskich.

Wniosek z tego, że MISJA INFORMACYJNA telewizora jest społecznie pożyteczna.

Kandydat w telewizorni szpetny, na pewno będzie wójtem złym. Jakież ułatwienie dla mózgów wyborców w procesie decyzyjnym.

To wszystko stało się normalnością Polski niepodległej. Pytanie jak do tego doszło tak szparko od niedawnego wybicia się na niepodległość? Czy zaraza przeniosła się od starych inżynierów dusz poprzez zakażenie dotykowe, a może kropelkowe, przez komary lub szklanki w SPATiFie, osmozę, geny, albo może wg. akademika Łysenki, poprzez oddziaływanie warunków bytowania - od paprotek i dywanów w redakcjach.?

To również dotyczy uświadamianych latami ideologicznie i klasowo mas szerokich. Nieważne, że coś tu nie całkiem pachnie. Grunt, że chwalą naszych, a gnoją wroga. Wszechobecne pozwoleństwo na prostacką propagandę jest zwycięstwem z za grobu uprzednich wielkich mistrzów propagandy. A zaatakowało to całkiem młode i niewinne umysły, wlazło do komputerów, komórek, laptopow i i cuchnie.

Teoria mojego wuja, który przeżył Powstanie, że aby zrobiło się lepiej, musi wymrzeć pokolenie PRL-u, okazuje się chybiona.  Młodość znów przewodzi w awangardzie postępu. Jacek Kleyff śpiewał, gdy UBecy zakazli mu występów:

Cieszy się dziś twym zaufaniem młoda brać z higienicznym uśmiechem

Co przemawia jak samo mówienie, a gdy żre to jest jedynym bebechem.

Czy zatoczyliśmy koło i stopniowo wracamy do tego samego Dziennika TV stanu wojennego z Jerzym Urbanem superstar? Być może, tyle, że tamten perwersyjnie afiszował się swoimi przymiotami, i stało za nim imperium zła. Dzisiejsi Urbanowie noszą higieniczne uśmiechy, białe klawiatury i generują gigabajty uroku, aparycji i dowcipu. A co za nimi stoi ? Tylko Bóg jeden wiedzieć raczy. Polskie dziennikarstwo informacyjne testuje dno. A na dnie tym wyrosła nam dżungla smoleńskai będziemy się w tym taplać do końca dni naszych. Czemuż czasokres tak długi?

O tym w drugiej części mojej połajanki. pt. Amatorzy.

Z magla na ulicy Nawrot

Wojciech Hempel

Ps. Wracając do błędów Nixona.

Podobne popełniono z Jarkiem. Jasne tło faworyzowało Bronka. Siwizna Jarka jest jego główną ozdobą, ale na jasnym tle przestaje być siwizną. Tło głowy powinno być ciemno niebieskie. To samo z plakatem wyborczym. W pierwszej debacie głowy były malutkie, a pół ekranu zajmował telebim. Faworyzowało to Bronka, który ma bardziej wyrazistą fizjonomię. Jarkowa, charyzmatyczna działa finezją szczególików, więc potrzebuje zbliżenia. Resztę dobiła odwracająca uwagę animacja z biało czerwonymi glistami na telebimie. Pewny spisek, bo sknociła to przychylna Jarkowi stacja TVP w porozumieniu z jego sztabem.

RETY,  CO TEN PUTIN JESZCZE NIE WYMYŚLI ?!!

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters