Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa? [wywiad z Siergiejem Amielinem]

Publikacja w serwisie: 29 July 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Wywiad z Prezydentem Kaczyńskim z 18.08.2008r. » Dlaczego szumi w czarnych skrzynkach tupolewa? » Nieopublikowany wywiad z prezydentem Lechem Kaczyńskim » Wywiad z Marią Kaczyńską – kwiecień 2009 » Ostatni wywiad z Marią Kaczyńską – TVN Warszawa » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Polscy śledczy liczą na przełom we współpracy z Rosjanami » Dowody matactwa – Najwyższy czas – Leszek Szymowski – dziennikarz śledczy » Polscy śledczy w poniedziałek mają rozpocząć przesłuchania kontrolerów ze Smoleńska. O co pytać? » Wrak tupolewa przykryty brezentem » Szczątki tupolewa wrócą do Polski » Co Krasnokutski przekazał na pokład tupolewa? » Brytyjski wywiad bardziej zainteresowany niż prokuratura » Piloci prezydenckiego Tupolewa mogli zostać wprowadzeni w błąd ? » Analiza katastrofy Smoleńskiej – Wywiad: prof. Wiesław Binienda » Kto inny dopuścił się zdrady narodowej – wywiad z Zuzanną Kurtyką » Państwo nas opuściło – wywiad z żoną i córką ś.p. Janusza Kochanowskiego » Samobójstwo generała – wywiad Antoniego Zambrowskiego z Wiktorem Suworowem » Rosyjscy kontrolerzy ani razu nie poinformowali załogi polskiego tupolewa, że schodzi ze ścieżki i kursu » Zarzuty na ślepo » Rewelacyjny wywiad z Śp. prof. Pawłem Wieczorkiewiczem – Dlaczego Rzeczpospolita czekała 2 lata z publikacją? » Śledczy pytają o sztucznę mgłę w Smoleńsku » Śledczy rozwiewają wątpliwości rodzin ofiar » Po katastrofie śledczy nie skorzystali z rosyjskiej oferty » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Komitet Śledczy: Nie znaleźliśmy dowodów, które podważałyby wnioski MAK » Śledczy zawieszają śledztwo ws. kradzieży kart bankowych A. Przewoźnika » Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej FR kontynuuje szopkę pojednania » Polscy śledczy nie mają pełnej dokumentacji ws. ofiar katastrofy smoleńskiej » Polscy śledczy mają komplet tłumaczeń akt smoleńskich otrzymanych w kwietniu » 10.4.10 – Pierwszy polski film śledczy o Tragedii Smoleńskiej reż. Anita Gargas » Polska prokuratura nie starała się nawet zweryfikować, co naprawdę robili rosyjscy śledczy » Polscy śledczy uznali wreszcie fakt obecności oficerów Biura Ochrony Rządu na Siewiernym » Rosyjscy śledczy: Istniała możliwość przeprowadzenia ekspertyz medycznych w Polsce. Prokuratorzy polscy nie skorzystali » Kto uziemi tupolewa » Hangar czeka na wrak tupolewa » Warszawa nie wiedziała o katastrofie tupolewa » Czy USA mają rozmowy z telefonu tupolewa? » Piloci tupolewa wiedzieli o mgle » ROSJANIE NIE ODDADZĄ WRAKU TUPOLEWA? » Rosjanie chcą przetopić tupolewa! » Co zawierają “czarne skrzynki” tupolewa? » Wniosek o zbadanie przetargu na remont tupolewa » Los drugiego tupolewa pozostaje bliżej nieokreślony » Dymiący nagan a papiery pokładowe Tupolewa » Rosjanie robili wszystko, by “posadzić” tupolewa » Nowe fotele nie zrobią z tupolewa boeinga » Mikrofony z kokpitu Tupolewa mogły nagrać rozmowy VIP-ów » Nie ma śladu montażu na zapisach z czarnych skrzynek tupolewa » Rosja ogrodzi miejsce katastrofy polskiego tupolewa » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Polski samolot przeleciał bardzo nisko. Strumień gorącego powietrza dosłownie zwalił mnie z nóg i odrzucił na bok. Usłyszałem uderzenie o brzozę, widziałem, jak drzewo się łamie. Pobiegłem na miejsce upadku, ale teren był już obstawiony. Działka, na której rosła brzoza, była zalana jakimś płynem, być może z układu hydraulicznego samolotu

Z Siergiejem Amielinem, docentem z Katedry Elektroniki i Technik Mikroprocesowych smoleńskiego oddziału Moskiewskiego Instytutu Energetyki, dziennikarzem i fotoreporterem, autorem zdjęć i trajektorii lotu Tu-154M, rozmawia Marta Ziarnik

Był Pan w momencie katastrofy polskiego tupolewa w Smoleńsku?
- Mieszkam i pracuję w Smoleńsku. W momencie tragedii przebywałem w mieście. Na miejsce katastrofy 10 kwietnia nie pojechałem. Byłem pewien, że nie uda mi się nic zobaczyć – miejsce katastrofy było szczelnie otoczone przez żołnierzy i milicję. Nikogo nie dopuszczano w pobliże.

Kiedy już jednak Pan dotarł na miejsce, co można tam było zobaczyć?
- Na miejsce katastrofy lotniczej przyjechałem 13 kwietnia. Właśnie wtedy wykonałem fotografie, które zamieściłem w internecie. W tym czasie żołnierze nie dopuszczali tylko do tego miejsca, gdzie leżały szczątki. Sam zaś odcinek, nad którym przelatywał samolot, był dostępny. Można było swobodnie obserwować drzewa ze ściętymi gałęziami, a nawet je fotografować. Wcześniej nie pozwalali tego robić.

Jak wyglądało to miejsce?
- Na trajektorii lotu samolotu można jeszcze było dostrzec drobne części jego poszycia – małe kawałeczki. Później wszystkie je zebrali. W miejscu, gdzie leżały szczątki samolotu, pracowali jeszcze oficerowie śledczy i ratownicy; nikogo tam nie wpuszczali.

Widział Pan wrak polskiego Tu-154M?
- Szczątki samolotu widziałem tylko z daleka, przez gałęzie krzaków. Po dwóch dniach wszystkie zostały jednak wywiezione na plac strzeżony przez żołnierzy, na który nikogo nie wpuszczają. Tam pracują jedynie oficerowie śledczy.

Słyszał Pan od naocznych świadków, jak wyglądała katastrofa?
- Rozmawiałem z właścicielem działki rolnej, na której znajduje się brzoza. Właśnie o nią samolot złamał skrzydło. Ten człowiek odmówił podania imienia i nazwiska. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest emerytem i 10 kwietnia był na swojej działce letniskowej. Opowiadał mi, że tego dnia była tak silna mgła, iż źle widział nawet wierzchołek brzozy. Nie dostrzegł też zbliżającego się samolotu, słyszał jedynie jego dźwięk. Powiedział, że samolot przeleciał bardzo nisko i że to działo się tak szybko, iż nie zdążył nawet zorientować się, o co chodzi. Strumień powietrza zwalił go z nóg i odrzucił na bok. Mężczyzna usłyszał tylko uderzenie o drzewo i widział, jak brzoza się połamała. Kiedy już zdołał się podnieść, pobiegł w stronę miejsca, gdzie roztrzaskał się samolot. Myślał, że może pasażerowie będą potrzebować pomocy. Ale od jego działki do miejsca upadku samolotu jest dość daleko, bo ponad 500 m po prostej, a drogą jeszcze dalej. Dlatego znalazł się na miejscu jednocześnie ze strażakami, którzy go tam nie wpuścili.
Ten człowiek powiedział mi też, że na jego działce znajdowały się niewielkie szczątki skrzydła, a ziemia była zalana jakimś płynem. Myślę, że pochodził on z układu hydraulicznego. Przy uderzeniu w brzozę nie tylko odłamała się część skrzydła, być może został uszkodzony układ hydrauliczny. Dodatkowo sterowanie częściowo lub całkowicie odmówiło posłuszeństwa i maszyna w sposób niekontrolowany zaczęła się obracać wokół własnej osi, ostatecznie upadając podwoziem do góry.

Minister Siergiej Szojgu mówił, że samolot był przełamany na dwie części.
- Jak już mówiłem, szczątki samolotu widziałem z daleka. Ale uważnie przestudiowałem wszystkie fotografie i materiały wideo, jakie udało mi się zrobić osobiście bądź dostać od innych osób, a na których wyraźnie widać, że samolot rozpadł się nie na dwie, ale na kilka części! Duże szczątki to ogon samolotu, dwa kawałki skrzydeł z podwoziem i fragment kadłuba. Cała reszta rozpadła się na drobne kawałeczki. Nie widziałem kokpitu. Te kawałeczki są dobrze widoczne na fotografiach wykonanych na placu, gdzie leżą szczątki.

Jak zabezpieczano miejsce katastrofy?
- Przez pierwsze dni po katastrofie całe miejsce wypadku było otoczone, nikogo tam nie wpuszczano. Ochronę na miejscu katastrofy zaczęto ustawiać po 15 minutach od tragedii. Ściągnięto milicjantów, kursantów szkoły milicyjnej, Akademii Wojskowej Obrony Przeciwlotniczej znajdującej się w Smoleńsku, jak również żołnierzy z jednostek wojskowych ze Smoleńska.

Od osób, które były w Smoleńsku, wiadomo jednak, że zabezpieczenie tego miejsca w późniejszych dniach pozostawiało wiele do życzenia.
- Rzeczywiście, nie obeszło się bez ekscesów. Media ujawniły fakt przywłaszczenia rzeczy osobistych osób, które zginęły w katastrofie lotniczej. Kilku żołnierzy, którzy stali w okrążeniu, zrabowało z miejsca zdarzenia kartę płatniczą i dzięki niej wypłacili z konta pewne sumy. Jak poinformowała prokuratura Rosji, żołnierze ci zostali zatrzymani i obecnie prowadzone jest śledztwo w sprawie kradzieży. Oni już przed rozpoczęciem służby wojskowej byli karani.
Złodziei interesowały głównie kosztowności należące do ofiar katastrofy. Ale na miejscu były też podzespoły techniczne samolotu mogące wpływać na wyniki śledztwa.

A Pan znalazł coś szczególnego w tym miejscu?
- Kiedy sam byłem (zresztą kilkukrotnie) na miejscu katastrofy, żadnych kawałków samolotu czy osobistych rzeczy ofiar nie widziałem. Znalazłem tam za to pozostałości pudeł z taśmy filmowej i same kawałki taśm. Z tego, co wiem, w samolocie przewożono filmy, które miały być później pokazane na festiwalu filmów w Moskwie. Jeden z kadrów z tej taśmy filmowej sfotografowałem. Jednak nie wykluczam, że inni na miejscu katastrofy mogli znaleźć więcej rzeczy.

Mieszkańcy Smoleńska przeszukiwali teren, który już nie był w żaden sposób chroniony?
- Tak, to prawda. Przez pewien czas – mniej więcej od 20 kwietnia do 1 maja – miejsca upadku samolotu faktycznie nikt nie ochraniał. I tam rzeczywiście można było chodzić i szukać rzeczy.
Dopiero na początku maja na miejscu katastrofy postawiono posterunek milicji. Od tej pory milicjanci przebywają tam całą dobę i nie pozwalają niczego wykopywać; zabraniają również podchodzić do lotniska. Miejsce upadku samolotu znajduje się właśnie na granicy lotniska.

A Pańscy koledzy, rosyjscy dziennikarze, którzy byli na miejscu, widzieli coś więcej?
- Wszyscy przybyli na miejsce katastrofy już wtedy, kiedy do szczątków nikogo nie dopuszczano. Jeden z moich znajomych pracował bezpośrednio na miejscu katastrofy, robił zdjęcia i nagrywał dla Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji. Ale on nie może udzielać żadnych komentarzy do czasu zakończenia śledztwa, ponieważ jest pracownikiem ministerstwa.

Co o katastrofie mówili sami mieszkańcy Smoleńska?
- Świadków tej katastrofy jest bardzo mało. Do tragedii doszło rano, była zła pogoda, większość mieszkańców miasta przebywała jeszcze w domach. Także ci, którzy mieszkają obok lotniska, nic nie wiedzieli o żadnej katastrofie lotniczej i dowiedzieli się o niej dopiero z wiadomości. Samolot widzieli w zasadzie tylko jadący w tym czasie szosą, którą przeciął. Ale oni widzieli go zaledwie kilka sekund. Z ich relacji wynika, że leciał bardzo mocno przechylony na jedno skrzydło i że spadł praktycznie od razu po tym, jak przeleciał nad szosą. Wszystko to rozegrało się niesamowicie szybko.

Zna Pan kontrolerów Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenkę?
- Osobiście Plusnina nie znam. Rozmawiałem jedynie z człowiekiem, który zna go od kilku lat, ponieważ również pracował na lotnisku w Smoleńsku. Według jego słów, Plusnin to doświadczony dyspozytor. Wiem, że snuto domysły, że dyspozytor nie pracował na smoleńskim lotnisku i nie znał jego. To jednak nieprawda. Plusnin służył na lotnisku Siewiernyj w czasie, gdy znajdował się tam pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, i dobrze je znał.

Jakim sprzętem nawigacyjnym dysponuje lotnisko Smoleńsk Siewiernyj?
- Na ile mi wiadomo, część sprzętu z lotniska została zdemontowana jesienią 2009 roku. Wtedy był rozformowany pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, który miał bazę w Smoleńsku. Jednakże loty na to lotnisko wciąż się odbywały, dlatego dysponuje ono sprzętem nawigacyjnym.

Jaki radar jest na lotnisku?
- Na lotnisku Siewiernyj znajdował się radar RSP-6. Radiolokacyjny system lądowania RSP-6 jest przeznaczony do regulowania ruchu na dalekich i bliskich podejściach do lotniska, a także do późniejszego naprowadzenia samolotów (już poza widocznością ziemi) na pas startowy lotniska i kontroli ich zniżania się do wysokości 150-200 m w trudnych warunkach meteorologicznych za pomocą głosowego przekazywania przez kierownika lotów komend dla załóg samolotów przez stacje radiowe łączności. RSP-6 bardzo często jest wykorzystywany na rosyjskich lotniskach wojskowych. Ponadto blisko lotniska znajdują się radiolatarnie z dalekim i bliskim zasięgiem. Żadnej innej nawigacyjnej aparatury na lotnisku nie ma. Ten sprzęt znajduje się tam na stałe.

Dlaczego wieża w Smoleńsku wygląda jak barak w slumsach?
- Punkt zarządzania, czyli wieża lotniska wojskowego Siewiernyj, wyraźnie różni się od wieży z lotnisk cywilnych. Z racji konieczności zachowania tajemnicy mają one niewielką wysokość i maskującą farbę. Widziałem fotografie wieży lotniska Siewiernyj zrobione kilka lat temu. Wtedy ona wyglądała dokładnie tak samo jak obecnie. Inaczej wygląda już wieża smoleńskiego lotniska Jużnyj, który był cywilnym portem lotniczym i teraz nie funkcjonuje.

Czy lotnisko w Smoleńsku jest przystosowane do przyjmowania chociażby takich samolotów jak Tu-154M, które wymagają specjalnych warunków?
- W Smoleńsku jest tylko jedno czynne lotnisko – Siewiernyj. Wcześniej było jeszcze jedno, o którym przed chwilą wspominałem – Jużnyj, ale obsługiwało ono tylko loty pasażerskie odbywające się na małe odległości. Nie funkcjonuje już jednak wiele lat. Regularne loty skończyły się tam w 1991 roku. Ale na lotnisku Jużnyj Tu-154M mimo wszystko nie mógłby wylądować, ponieważ tam jest krótki pas. Lotnisko było przeznaczone dla samolotów Jak-40 i An-2. Obecnie w Smoleńsku samoloty mogą lądować tylko i wyłącznie na wojskowym lotnisku Siewiernyj. Może ono przyjąć Tu-154, ale tylko przy dobrych warunkach pogodowych.

Jak wygląda ścieżka podejścia na Siewiernym?
- Obecnie istnieje tylko jeden kierunek lądowania na lotnisku Siewiernyj – ze wschodu na zachód. Jednak dodatkowy sprzęt, który zabezpieczał możliwość wylądowania w kierunku ze wschodu na zachód, został zdemontowany jesienią 2009 roku.

Gdzie obecnie znajduje się wrak tupolewa. Kto ma do niego dostęp?
- Szczątki samolotu znajdują się na placu smoleńskich zakładów lotniczych, które zlokalizowane są obok lotniska Siewiernyj. Plac ten ogrodzony jest betonowym płotem i jest dobrze strzeżony. Dostęp do szczątków mają jedynie śledczy z prokuratury, specjaliści z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, jak również pracownicy Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji.

Co sami Rosjanie mówią o prowadzonym śledztwie?
- Śledztwo w sprawie katastrofy było aktywnie omawiane w pierwszych dniach po tragedii. Potem kolejna fala zainteresowania pojawiła się po publikacji wstępnego sprawozdania MAK. Teraz w zasadzie o śledztwie się głośno nie mówi. Dotychczasowe informacje są niewystarczające do analizy różnych wersji katastrofy.

Czy wie Pan coś o tym, by kiedykolwiek doszło do sytuacji, w której wieża celowo podałaby błędne komunikaty meteorologiczne, ażeby “zniechęcić” do lądowania? Do tego przyznał się przecież ostatecznie Plusnin. Czy w Rosji stosuje się podobne praktyki?
- Nie posiadam wiarygodnych informacji na tematy związane z tym, jakie były realne dane na temat widoczności na lotnisku i jakie dane przekazywał dyspozytor na pokład samolotu.

Co Pan myśli o przesądzaniu o winie polskich pilotów?
- Nie uważam, by przyczyną awarii było błędne działanie pilota. Być może to automatyka błędnie zadziałała. Najbardziej prawdopodobny jest tragiczny zbieg okoliczności. Myślę, że podczas schodzenia do lądowania coś musiało się zdarzyć. Być może zaczęło się oblodzenie i to odbiło się na niesterowności samolotu. Być może samolot wpadł w granicę warstwy inwersji (granicę zimnego i ciepłego powietrza) i to doprowadziło do utraty prędkości? Tu-154M to ciężko sterowny samolot.

Dziękuję za rozmowę.

1. Minister Siergiej Szojgu mówił, że tupolew był przełamany na dwie części. Uważnie przestudiowałem wszystkie fotografie i materiały wideo, na których wyraźnie widać, że samolot rozpadł się na kilka części. Duże szczątki to ogon, dwa kawałki skrzydeł z podwoziem i fragment kadłuba. Cała reszta rozpadła się na drobne kawałeczki. Nie widziałem kokpitu.
2. Złodziei interesowały głównie należące do ofiar katastrofy kosztowności. Ale na miejscu były też podzespoły techniczne samolotu, mogące wpływać na wyniki śledztwa.
3. Ziemia na działce, na której rosła brzoza, o którą zahaczył tupolew, była ochlapana jakimś płynem. Myślę, że był to płyn z układu hydraulicznego samolotu.
4. Wiem, że pojawiały się domysły, że dyspozytor nie pracował na smoleńskim lotnisku i nie znał jego właściwości. To nieprawda. Paweł Plusnin służył na lotnisku Siewiernyj w tym czasie, kiedy znajdował się tam jeszcze pułk lotnictwa wojskowo-transportowego, i dobrze znał to lotnisko.
5. Na lotnisku Siewiernyj pracuje radiolokacyjny system lądowania RSP-6, popularny na rosyjskich lotniskach wojskowych, przeznaczony do regulowania ruchu na dalekich i bliskich podejściach, a także do naprowadzania samolotów (już poza widocznością ziemi) na pas startowy i kontroli ich zniżania do wysokości 150-200 metrów. W trudnych warunkach meteorologicznych samoloty naprowadzane są za pomocą głosowego przekazywania komend przez szefa lotów.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100729&typ=po&id=po01.txt

29 lipca 2010

nadesłane przez: Jerzy

Oceń artykuł:
(3.20)
głosów: 5
tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters