Dowody matactwa – Najwyższy czas – Leszek Szymowski – dziennikarz śledczy

Publikacja w serwisie: 01 August 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Czas na zegarku generała Błasika zatrzymał się na godz. 8:38 » Dowody pokrywa mgła » Polscy śledczy liczą na przełom we współpracy z Rosjanami » Niezależna.pl ujawnia matactwa ws. daty raportu » Nielegalnie pozyskane dowody łatwiej podważać » Posłowie VI kadencji – Leszek Deptuła » Jarosław Olechowski, dziennikarz TVP Info Czułem zapach paliwa lotniczego » Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa? [wywiad z Siergiejem Amielinem] » Dla polityków to czas próby » Jarosław Kaczyński dla Salon24: Czas porozumienia » Politycy cały czas myślą o wyborach prezydenckich » Zbigniew Mikołejko: 10 kwietnia 2010 – czas apokalipsy » Cały czas przekazywana jest pomoc dla rodzin » Były rzecznik MSWiA – “czas tej formacji o sowieckim rodowodzie minął” » Kto kazał zniszczyć dowody? » Prokuratura wojskowa ukrywa dowody » Dowody przeczą tezie o naciskach » “Są dowody, że gen. Błasik był poza kokpitem” » Wypływają kolejne dowody udziału Tuska w Zbrodni Smoleńskiej » Tupolew rozleciał się w powietrzu – komisja Millera ukryła dowody » Śledczy pytają o sztucznę mgłę w Smoleńsku » Śledczy rozwiewają wątpliwości rodzin ofiar » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Po katastrofie śledczy nie skorzystali z rosyjskiej oferty » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Komitet Śledczy: Nie znaleźliśmy dowodów, które podważałyby wnioski MAK » Śledczy zawieszają śledztwo ws. kradzieży kart bankowych A. Przewoźnika » Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej FR kontynuuje szopkę pojednania » Polscy śledczy nie mają pełnej dokumentacji ws. ofiar katastrofy smoleńskiej » Polscy śledczy mają komplet tłumaczeń akt smoleńskich otrzymanych w kwietniu » 10.4.10 – Pierwszy polski film śledczy o Tragedii Smoleńskiej reż. Anita Gargas » Polska prokuratura nie starała się nawet zweryfikować, co naprawdę robili rosyjscy śledczy » Polscy śledczy w poniedziałek mają rozpocząć przesłuchania kontrolerów ze Smoleńska. O co pytać? » Polscy śledczy uznali wreszcie fakt obecności oficerów Biura Ochrony Rządu na Siewiernym » Rosyjscy śledczy: Istniała możliwość przeprowadzenia ekspertyz medycznych w Polsce. Prokuratorzy polscy nie skorzystali » Zarzuty na ślepo » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Leszek Szymowskidziennikarz śledczy ( m. in. Egzekucja – Kto i dlaczego zamordował Marka Karpa – śledztwo dziennikarskie., Mafia ściśle tajna )

Działania rosyjskiej prokuratury nie mają faktycznie na celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o błędzie pilotów. Zdobyliśmy rosyjskie dowody, że rosyjska wersja nie pokrywa się z prawdą.

Przyczyną upadku Tu-154M był błąd pilota i ekstremalnie trudne warunki do lądowania – tę wersję rosyjski komitet kierowany przez Tatianę Anodinę lansuje jako jedynie słuszną od samego początku śledztwa. Według Anodiny, jej pracowników i rosyjskich polityków, nie istnieją najmniejsze przesłanki uzasadniające tezę o jakiejkolwiek inspiracji rosyjskiej ani o próbie zamachu. Tatiana Anodina i współpracujący z nią rosyjscy prokuratorzy od początku wykluczają też jakąkolwiek winę Rosjan. Co więcej – w swoich komunikatach MAK podkreśla, że strona rosyjska dochowała wszelkich procedur od samego początku. Już po kilku minutach po tragedii na miejscu pojawiła się bowiem rosyjska ekipa ratunkowa, której niestety nie udało się nikomu pomóc, bowiem żaden z pasażerów nie przeżył.

Według MAK, Rosjanie dochowali również wszystkich innych procedur: zabezpieczyli zwłoki, zidentyfikowali je, a później przetransportowali do Polski. Zapewnili również opiekę i pomoc dla rodzin ofiar. Ta propaganda zaczęła się w dniu katastrofy i trwa nieprzerwanie czwarty miesiąc. Najwyższy CZAS!” zdobył dowody, że wersja strony rosyjskiej w całości rozmija się z prawdą. I co ciekawe, są to dowody wytworzone przez stronę rosyjską.

Tajne zdjęcia

W ręce dziennikarza „Najwyższego CZASU!” wpadło ponad 100 zdjęć wykonanych w miejscu katastrofy przez funkcjonariusza Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Zdjęcia te zdobył polski wywiad, a naszej redakcji przekazał je znajomy oficer Agencji Wywiadu. Najważniejsze zdjęcie zostało wykonane o godzinie 14.52 czasu moskiewskiego czyli o 12.52 czasu polskiego. Przedstawia zwłoki Lecha Kaczyńskiego leżące wśród szczątków rozbitego samolotu. Zwłoki są w stanie zbliżonym do nienaruszonego. Gdyby nie oderwana noga, Lech Kaczyński wygląda, jakby spał. To zdjęcie obala wiele fałszywych informacji na temat katastrofy. Po pierwsze: dowodzi, że zwłoki prezydenta zostały zidentyfikowane znacznie wcześniej, niż ogłosili to oficjalnie Rosjanie. Bowiem dopiero kilkanaście minut po godzinie 16.00 gubernator obwodu smoleńskiego poinformował opinię publiczną o odnalezieniu zwłok Kaczyńskiego.

Omawiane zdjęcie nie pasuje do wersji, którą przedstawili później Maks Kraczkowski i Joachim Brudziński – dwaj posłowie PiS, którzy 10 kwietnia wieczorem towarzyszyli Jarosławowi Kaczyńskiemu w drodze na identyfikację zwłok. – Zwłoki prezydenta były zmasakrowane. Noga i ręka były oderwane od korpusu – wspominał jeden z posłów, odmawiając podania do publicznej wiadomości dalszych szczegółów. Jest absolutnie niemożliwe, aby Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy kłamali, mówiąc o tym, w jakim stanie są zwłoki prezydenta. Wyjaśnienie tej zagadki może być tylko jedno: zwłoki Lecha Kaczyńskiego najpierw przez ponad 4 godziny leżały nie pilnowane obok wraku samolotu, a później zostały celowo zmasakrowane przez Rosjan! I w takim stanie zobaczyli je dopiero wieczorem posłowie PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Nasuwa się więc pytanie: czy zwłoki zmasakrowano po to, aby ukryć prawdziwe okoliczności śmierci polskiego prezydenta?

Zdjęcie zwłok prezydenta dowodzi również tego, że na miejscu nie ma ani polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo z Rosjan, kto pilnowałby ciała Kaczyńskiego. W oczywisty sposób przeczy to zapewnieniom BOR o dochowaniu procedur (kierownictwo BOR zapewniało, że na miejsce natychmiast przybyli funkcjonariusze BOR, którzy przykryli zwłoki prezydenta marynarką i zapobiegli wykonywaniu zdjęć).

Tajny zapis

Na omawianych zdjęciach bardzo dobrze widać poszczególne fragmenty rozbitego Tupolewa. Bardzo dobrze widać silniki i wirniki, które zachowały się w stanie niemal nienaruszonym. Ekspert-pirotechnik, który jako jeden z pierwszych obejrzał te zdjęcia, doszedł do wniosku, że przeczą one wersji MAK o przebiegu katastrofy. W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz Protasiuk otworzył całkowicie przepustnicę i zwiększył ciąg do maksymalnego. Nie zdążył jednak podnieść samolotu. Maszyna uderzyła więc o ziemię na pełnym ciągu. Z danych technicznych tupolewa wynika, że jego turbina pracuje średnio z prędkością 12 tys. obrotów na minutę a w sytuacji całkowitego otwarcia przepustnicy – z prędkością dochodzącą nawet do 20 tys. obrotów na minutę. – Jeśli o ziemię uderzy silnik pracujący z taką prędkością, wirniki i części turbiny muszą rozpaść się na drobne kawałki, które można znaleźć w odległości kilku kilometrów – uważa biegły (prosił, by na razie nie podawać jego nazwiska do publicznej wiadomości). – Tymczasem silniki Tupolewa zachowały się prawie niezniszczone.

Według jego ekspertyzy, może to świadczyć tylko o tym, że w momencie uderzenia silnik nie pracował. Tylko ten fakt stanowi jedyne logiczne wytłumaczenie tego, że tuż przed uderzeniem o ziemię samolot nagle zniżył lot. – Zniżył lot, bo silniki nie pracowały i nie było mocy, aby pchać maszynę – mówi biegły. Według niego, ślady barwy popielatej, które zachowały się na wraku silnika, to ślady materiału grafitowego, który zablokował pracę turbiny i wirników, powodując najpierw gwałtowne zejście samolotu, a później uderzenie o ziemię. Zatrzymane silniki, które nie pracowały w momencie uderzenia, nie wybuchły i dlatego pozostały całe. Z oficjalnego komunikatu rosyjskiego komitetu wynika, że samolot zahaczył skrzydłem o drzewo, w wyniku czego odwrócił się na grzbiet i uderzył o ziemię.

Tej wersji przeczą zdjęcia, na których widać koła i golenie samolotu (metalowe elementy łączące koła z kadłubem). Są wyraźnie zabrudzone błotem. Jak to się stało, że koła i golenie samolotu wybrudziły się błotem, skoro maszyna uderzyła o ziemię odwrócona? Elementy te mogły mieć co najwyżej ślady zachlapania odpryskami błota, tymczasem ich wygląd (gruba warstwa błota) wskazuje, że samolot uderzył dolną częścią o rozmiękczoną ziemię, przekoziołkował i odwrócił się na grzbiet.

Tajne nagranie

Wersji lansowanej przez MAK i rosyjską prokuraturę najbardziej przeczy amatorski film nagrany telefonem komórkowym tuż po katastrofie. Widać na nim sylwetki biegających ludzi i słychać odgłosy strzałów. Film został umieszczony na popularnym serwisie internetowym YouTube kilka godzin po katastrofie. Do jego wykonania przyznał się Władimir Iwanow – 30-letni mechanik samochodowy z wioski Siewiernyj pod Smoleńskiem. Iwanow stwierdził, że na miejscu nie widział żadnych osób, a źródłem strzałów były wybuchy amunicji z magazynków należących do funkcjonariuszy BOR towarzyszących prezydentowi. – Byłem w wojsku, znam się na tym – mówił Iwanow. Okazało się, że wcześniej Iwanow złożył inne zeznanie, w którym stwierdził, że na miejscu widział obce osoby. Co więcej – podał nieprawdziwe dane odnośnie telefonu komórkowego. Aparat telefoniczny, którym, jak twierdził, wykonał film, nie posiada kamery ani funkcji nagrywania! Później okazało się, że Iwanow kłamał jeszcze jeden raz. Źródłem odgłosu strzałów nie mogła być amunicja należąca do funkcjonariuszy BOR. Znalezione przy nich magazynki były bowiem… pełne i nie wybuchły po katastrofie.

Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej – chłop mieszkający w pobliżu lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadzał się po okolicznych lasach, gdy w pobliżu upadł samolot Lecha Kaczyńskiego. Mendierej chwycił za telefon komórkowy i natychmiast nagrał wszystko to, co się działo. Zdając sobie sprawę z tego, co widział i słyszał, Mendierej natychmiast umieścił film w internecie. Pozostawił po sobie ślady, po których go zidentyfikowano. 14 kwietnia 2010 roku spotkał się z nim oficer Agencji Wywiadu podający się za pracownika śledczego polskiej prokuratury. Z notatki polskiego wywiadowcy („Najwyższy CZAS!” dysponuje jej kopią) wynika, że Mendierej wyraził zgodę na współpracę i złożenie zeznań, jednak poprosił, aby polska prokuratura załatwiła mu prawo pobytu w Polsce i przyznała ochronę. Zeznań złożyć nie zdążył.

Następnego dnia został zasztyletowany w Kijowie i kilka godzin później zmarł. Zabezpieczony w internecie film trafił do technika pracującego dla AW i ABW. Po kilku tygodniach ekspert oczyścił film z szumów. Po oczyszczeniu słychać komendy: strielaj, strielaj i rosyjskie zdanie: eta żenszczina żywiot („ta kobieta żyje”). Słychać po polsku prośbę: „Nie dobijajcie nas”. W 37. sekundzie filmu widać mężczyznę w garniturze, który wyczołguje się spod wraku samolotu.

Tajemniczy telefon

Nagranie kończy się chwilę po tym, jak na lotnisku włączone zostały syreny alarmowe. Chwilę później na miejscu zjawiły się ekipy ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. Wśród nich był pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko – zastępca szefa dochodzeniowców ze smoleńskiego OMON-u. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zeznał, że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem.

Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z drugiego końca miasta pułkownik przyjechał samochodem w ciągu kilku minut. Polski wywiad postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31, a więc wtedy, gdy samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu. – Okoliczności upadku tupolewa wyglądają coraz bardziej zagadkowo – mówi Beata Kempa z PiS, członek zespołu wyjaśniającego katastrofę. – Im dłużej trwa śledztwo, tym więcej pojawia się pytań i zagadek – dodaje.

Wszystkie te niejasności coraz bardziej wskazują na to, że Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu.

Oceń artykuł:
(4.50)
głosów: 62
tagi: , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • mik :

    Oto szokujacy komentarz “WP”, o ktorym wspomina “3toto” pod “Biala ksiega …”:

    “WP.: Całość, powielać, rozsyłać.

    Amerykanie (NSA, CIA) dobrze wiedzą co się, tam wtedy stało, mają zdjęcia i podsłuchy, na rzazie milczą, bo im tak wygodnie, lecz do czasu, zmieni się, tam ekipa to prawda o tej tragedii wyjdzie na światło dzienne Polacy, to kwestia czasu. Mogło być tak, jak pisze mgr inż. Krzysztof Cierpisz z Lund, część puzzli do jego wersji dla samodzielnie myślących Polaków pasuje jak ulał.Kto samodzielnie myśli to wychwyci wszystkie nieścisłości wersji rosyjskiej, naszego nierządu, wszystkie ich łgarstwa.Thuzk jest już tak wystraszony, że się, nie pokazuje, wie w co wdepnął,może i bezwiednie, bo zrobiły to byłe służby, które go wystawiły i nim kierują. On dla nich się, już zużył, nie spełnił pokładanych w nim nadziei, jak i reszta jego otoczenia, teraz mają swego na stolcu, strażnika wyłącznie żyrandola w pałacu i swego kaszalota, podobnie Wachowski miał Bolka czyli Leibę Khone vel Wałęsa, nie odwrotnie. Thuzk panicznie boi się, o siebie i rodzinę vide Kukliński, oni przede wszystkim uderzają w najbliższych, tak było, jest i będzie. Michniewicz pewnie spisek wykrył i musiał się, „powiesić” vide “samobójstwo” Sekuły i innych. Thuzka dni także już policzone, to tylko kwestia czasu.Krzysztof Cierpisz, Lund (Autor jest mgr inżynierem budowy samolotów PW w W-wie) i z ponad 30 letnim doświadczeniem w pracy inżynierskiej) – Katastrofa, której nie było – możliwa taka wersja tej tragedii narodowej Polacy!!!! Zacznijcie samodzielnie myśleć, logika się, kłania i matematyka ucząca logicznego myślenia, którą celowo likwidowano na maturze, bo logicznie myślący Polacy to dla nich zagrożenie. Według nich Polacy mają bezgranicznie wierzyć ich prasie, mediom, powtarzać po nich jak papugi, nie myśleć i to im po części się, udało. – W 10 kwietnia 2010, w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy samolotu TU – 154M 101 z prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz cala tzw „delegacja katyńska” na pokładzie. Załoga samolotu, prezydent, osoby towarzyszące, w sumie – umownie – 96 osób zostało zamordowane lub zaginęły w Polsce, a nie w Rosji. Był to krwawy zamach stanu z ofiarami osób całkowicie postronnych. „Katastrofa smoleńska” była jedynie aranżacją medialną, mającą na celu wykluczenie śledztwa z terenu Polski i urządzenie jakiejś farsy w Rosji. To celem ukrycia tego faktu – zamachu stanu z użyciem siły i masowym skutkiem śmiertelnym postronnych osób. „Katastrofa smoleńska” była jedynie manipulacją „okrągłego stołu” – nowym rozdaniem stołków. Jak za komuny lub później dopuszczano się skrytobójstw mających na celu właściwe uformowanie zestawu osobowego strony opozycji, która w składzie odpowiednich person miała układać się z bandziorami, tak teraz należało dokonać gruntowniejszej korekty tego składu. I tak się, stało. Nowością są tylko dwa nowe elementy tej techniki okrągłostołowej: podłączenie do gry Rosji i masowość zabójstw. Rosja jest wyeksponowana w tym zamachu, a nie jest świadectwo jej siły lub roli głównej ale słabości i głupoty. ZSRR nie dał się wmieszać bandycie Jaruzelskiemu w krwawe jatki w Polsce – bo ZSRR był bardziej odpowiedzialny i ludzki niż dzisiejsza Rosja, która jest słaba i chodzi na smyczy „określonych sił na Zachodzie”. Obrazy medialne oraz ogólny charakter informacji nt. rzekomego zdarzenia , którego nie było, zdołały swą olbrzymią nawałą informacji zagłuszyć racjonalne spojrzenie na wypadki związane katastrofą. Do nawały gigantycznego zagłuszania włączono „tydzień żałoby” , gdzie w akompaniamencie ustawicznie nadawanego neurotycznego fragmentu muzyki maglowano w koło fakty będące relacjami z relacji. W trakcie tego zacierano fakty niewygodne, a podrzucano sfabrykowane. Prezydenta przywieziono w zalutowanej trumnie. Pochowano go bez sekcji zwłok w Polsce i identyfikacji ze strony uprawnionych przedstawicieli władzy państwowej. Aby i to kolejne przestępstwo zamaskować, ustalono pochówek na Wawelu, który swymi kontrowersjami w kolejny już raz odwrócił uwagę od istoty problemu. Powiedzmy dobitnie raz jeszcze, tam w „katastrofie smoleńskiej” żadnych faktów „lotniczych” nie ma. Nie ma dowodów na to, że samolot leciał i rozbił się w lesie koło lotniska w Smoleńsku. Tam nie było katastrofy nie było też i zabitych w tej katastrofie.

    Należy zauważyć bardzo proste i podstawowe fakty:

    1. Nie ma ani jednego dowodu na to, że wypadek miał miejsce w rzeczywistości.

    2. Nie ma ani jednego dowodu na to, że ktokolwiek z 96 ofiar rzekomej katastrofy opuścił terytorium Polski żywy.

    Ad1.

    1.10 Lotu samolotu Tu – 154M 101, na terytorium Rosji, nikt nie widział.

    1.11 Próby podejścia do lądowania Tu – 154M 101, w Smoleńsku, nikt nie widział (Wiśniewski nie mówił prawdy twierdząc, że widział samolot, który lądował i natychmiast potem rozbił się – a był to samolot z polska szachownica. Takie spostrzeżenie w warunkach tam opisywanych nie jest możliwe).

    1.12 Momentu rozbijania się samolotu, którego fragmenty wraku widzieliśmy, nikt nie widział.

    1.13 Na miejscu położenia wraku – krótko po wybuchu, który opisał Wiśniewski – nikogo żywego lub martwego nikt nie widział.

    1.14 Czarna skrzynka nie została zabezpieczona w jej oryginale na miejscu rzekomej katastrofy i jako taka nie stanowi dowodu w sprawie.

    1.15 Odstępując tu od chronologii wydarzeń podajmy; startu samolotu TU – 154M 101 z lotniska w Warszawie nikt nie widział.

    Podkreślmy tu dwa dodatkowe zagadnienia.
    - Nie jest znana godzina odlotu samolotu TU – 154M 101 z lotniska na Okęciu.
    - Fakt startu samolotu z lotniska w Warszawie nie może być dowodem na, że samolot ten opuścił terytorium Polski jako sprawny statek powietrzy (aerodyna).

    Rozróżniamy tu oczywiście sprawnie lecący samolot, od wraku tego samolotu transportowanego w częściach.

    1.16 Ślady zniszczeń środowiska – rzekomego miejsca katastrofy – sugerują wręcz eksplozję wielu ładunków wybuchowych, które w ten sposób utworzyły pas zniszczenia lasu – wzdłuż rzekomego tragicznego przebiegu lądowania – wlotu samolot w las. Śladów tych nie mógł dokonać spadający samolot. Zniszczenia podłoża ściółki w lesie, a pokazane na pierwszych ujęciach filmu Wiśniewskiego świadczą właśnie o tym. Odsłaniają one błąd w inscenizacji. Film Koli wykazuje zaś odwrotność, że tamta druga część lasu (wrak podwozia) jest nienaruszona, czym dobitnie świadczy o podrzuceniu tam skrzydeł i podwozia głównego. Gdyby bowiem fragmenty te odpadły od rozbitego samolotu to ślizgając się po podłożu zniszczyłyby to podłoże – tak właśnie jak na na filmie Wiśniewskiego. Też widać tu błąd w inscenizacji. Samolot miał rzekomo nadlecieć od strony kamery Wiśniewskiego a spaść po stronie kamery Koli. Konsekwentnie więc; tak sfilmowane zniszczenia otoczenia powinny narastać a nie maleć. Licząc od kamery Wiśniewskiego do kamery Koli. Samolot bowiem, który leci na trawami bagien nie może tych traw zniszczyć na pasie o szerokości 20 – 40 metrów i długości 100 metrów prawie – co widać u Wiśniewskiego. Fragmenty wraku, ślizgające się po gruncie, muszą zniszczyć wszystko na swojej drodze, zanim się zatrzymają – czego nie widać u Koli. Czyli: film Wiśniewskiego powinien ukazać ograniczoność zniszczenia środowiska – tak ja u Koli. U Koli zaś powinno być widoczne pobojowisko takie jak na filmie Wiśniewskiego. Jest zaś odwrotnie.

    1.17 Obrazy pokazywane na miejscu sugerowanego wypadku tupolewa nie bilansują części wraku jako całości samolotu, z którego fragmenty te mogłyby powstać. To dodatkowo bez przesądzania o tym, czy części tego wraku powstały skutkiem wypadku katastrofy lotniczej, czy też pochodziły od samolotu, wcześniej, celowo rozbitego za pomocą maszyn specjalistycznych. Bez przesądzania także o tym, czy fragmenty te pochodziły od jednego samolotu czy od wielu.

    1.18 Fotografia składowiska wraku tupolewa 154 pokazywanego przez oficjalna stronę MAK jest prowokacyjna wręcz (nie wiadomo czemu ma to służyć).
    - Ukazuje jedynie ok 40% samolotu jako całości.
    - Brak tam 80% kadłuba w tym kabiny pilota w 100%.
    - Brak foteli w 100%
    - Brak podłogi wewnętrznej w prawie 100%.

    Zdjęcie ukazuje – tak jak w lasku – marginalne zniszczenia statecznika pionowego co jaskrawo przeczy tezie o lądowaniu na plecach. Dodatkowo statecznik poziomy prawy stawia znaki zapytania co do swego pochodzenia. Cześć ogonowa – podobnie jak statecznik pionowy – nie wykazuje uszkodzeń potwierdzających wersję uderzenia o ziemię. Fragment ten jest tak oddzielony od części kadłuba, że wskazuje dobitnie na działanie sił odrywających (wzdłużnych do osi) – sprzecznych z teza o oderwaniu tej części konstrukcji jako skutku uderzenia w ziemię. Siły wzdłużne do osi mogą być dowodem eksplozji. Tak samo o eksplozji świadczą oderwane materiały termoizolacyjne (na filmie Wiśniewskiego białe kłęby rozrzucone na długo przed szczątkami zalegającymi szczątkami kadłuba i ogona)

    1.19 Lądowisko i rozbicie odbyło się w lesie. Podczas kiedy części wraku leża na polanie. Polanę łatwo rozpoznać na zdjęciach satelitarnych z daty przed 10 kwietnia 2010. Co za zbieg okoliczności.

    1.20 Części wraku, szokująca poprawność – systematyka – ułożenia:
    - cześć ogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu

    Dodatkowo ogon ten leciał do tyłu co widać po charakterze wbicia się w ziemię.
    - część przyogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
    - skrzydło lewe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
    - skrzydło prawe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
    - skrzydło prawe (końcówka) – do góry nogami – tyłem do kierunku

    1.21 Części kadłuba wykazują wyraźnie efekt – eksplozję, co widać na „wyplutych” zawartościach kabin: okładzin kable etc. Fragmentu wraku autentycznej katastrofy lotniczej są rozrzucone a nie rozdmuchane tak jak to było widać na filmie Wiśniewskiego i kilku fotografiach.

    1.22 Rozwleczone fragmenty samolotu i połamane drzewa miały świadczyć o fakcie katastrofy i jej przebiegu. Są jednak dowodem na fikcje katastrofy i jej prymitywną inscenizacje. Samolot nie mógł na tak długiej trasie gubić swe elementy konstrukcyjne, tracić część skrzydła, opadać, lecieć pod górę zbocza, przeskoczyć drogę samochodową przewrócić się na plecy i potem rozbić się – to równocześnie w trakcie jednej i tej samej katastrofy. Podobnie, ułamane wierzchołki drzew, które wciąż wiszą na drzewie – a jest tego wiele przypadków. Jak to możliwe, że uderzenie samolotu z prędkością 250 – 300km/h pozwala na to aby odcięta skrzydłem korona brzozy pozostała na swym miejscu? Normalnie powinna rozpaść się, w proch nie do rozpoznania, a tu wisi i ma być dowodem katastrofy lotniczej.

    1.23 Elementy podłużnic kadłuba przechodzące z kadłuba na część ogonową – via wręga – są równo odcięte na prawie całym obwodzie przekroju kołowego ogona. Świadczy to sile osiowej , która oderwała ogon od kadłuba – a wiec wybuchu , co wyżej nadmieniano. Dodatkowo wygląd tych uszkodzeń może być podstawą do podejrzeń o to, że podłużnice te zostały przecięte piłą lub podobne.

    Ad2.

    2.10 Osób wchodzących na pokład tupolewa w Warszawie nikt nie widział. Boarding card (karta pokładowa) nie była podawana osobom mającym wchodzić na pokład tupolewa, a jej oderwany odcinek, jako dowód wejścia na pokład samolotu Tu – 154M 101, nie istnieje.

    2.11 Odprawa celno – paszportowa członków delegacji w Warszawie w dniu 10 kwietnia nie miała miejsca. Min Arabski, który organizował odlot do Moskwy rodzin ofiar – po 12 godzinach od czasu ogłoszenia katastrofy nie posiadał „aktualnej listy ofiar”.

    2.12 W Smoleńsku nie potrafiono podać nawet godziny uderzenia TU – 154M 101 w ziemie. (Nie ma zatem też mowy o jakimkolwiek świadectwie zgonu jakiejkolwiek osoby – ofiary katastrofy – jako dokumentu spełniającego jakieś normy formalne).

    2.13 Nie było jakiejkolwiek pracy ratowniczej nad wyszukiwaniem ofiar.

    2.14 Nie było pożaru.

    2.15 Władze Smoleńska podały, że samolot rozbił się ze 132osobami na pokładzie. Wszystkie osoby zginęły. Duża cześć ofiar zginęła w ogniu i zwłoki są nie do rozpoznania. Wiadomość podano niemal natychmiast po alarmie.

    2.16 Jak nie było akcji wyszukiwania ofiar, które mogły przeżyć katastrofę, to prawie natychmiast zaczęto zwozić trumny.

    2.17 Nigdy nie podano, gdzie i jak odnajdowano ciała poszczególnych ofiar.

    2.18 Można nawet przypuszczać, że ciała wielu zamordowanych pozostały w Polsce, a do Moskwy wysłano materiał DNA pobrany od rodzin ofiar, który to kod następnie podrzucono do obcych ciał. Kodów DNA ofiar nie wysłano bowiem do Polski celem weryfikacji ale odwrotnie zażądano pobrania takich od rodzin. Jakież są to zatem części wraku, skąd pochodzą? Nie wiemy, a to jest mniej istotne. Chociaż przypuszczalnie jest tu jakiś związek fizyczny lub pojęciowy polskim tupolewem 101. Biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe – konieczność nakładu pracy ok 2 – 3 godzin na to aby normalny samolot typu TU – 154M doprowadzić do takiego stanu jak to pokazano w TV – jest całkowicie uzasadnione stwierdzenie mówiące, że samolot z którego sporządzono te szczątki (70 minut lotu) nie mógł znajdować się na lotnisku w Warszawie o godz 7.00 krytycznego dnia. Powtarzając to co podano na wstępie można przyjąć, że: – szczątki pokazywane w telewizji (Smoleńsk) pochodziły z samolotu bliźniaka, który został przemalowany na samolot 101. – Alternatywnie: są to szczątki prawdziwego samolotu 101 podczas kiedy bliźniak samolotu 101 znajdował się w Warszawie krytycznego dnia ok godz 7.00 i odleciał z Okęcia do Smoleńska, podczas kiedy prawdziwy samolot 101 był już na miejscu w Smoleńsku, gdzie przerabiano go na wrak upozorowanej katastrofy lotniczej. Tu możliwe jest nawet i to, z Okęcia nie wyleciał jakikolwiek samolot typu tupolew jako typ samolotu. Wystarczy, że coś wyleciało a to zafałszowano na start Tu – 154M 101. Posuwając się dalej można podejrzewać, że samolot taki z Warszawy Okęcie w ogóle nie wystartował – bo go tam – FIZYCZNIE – nie było. Jest jednak wpisany rejestrach startu i lotu. Lub też był i wystartował ale o kilka godzin wcześniej – gdzie zafałszowano jedynie godzinę odlotu. Taka mistyfikacja jest możliwa w czasach techniki digitalnej. Pewne informacje nt. sygnałów lub ich braków można zafałszować droga działań hackerskich. Tego nie da się wykluczyć.

    Należy zauważyć i podkreślić:

    Wszyscy obserwatorzy medialni zgodni są co do tego, że odlot ten z Okęcia jako zupełny wyjątek odbył się bez jakichkolwiek świadków , którzy do tamtego dnia zawsze towarzyszyli odlotowi samolotu z prezydentem na pokładzie. Do dnia dzisiejszego godzina odlotu nie jest nigdzie oficjancie opublikowana. Zachodzi tu pytanie, co zatem stało się załogą i pasażerami? Otóż są przesłanki wskazujące na to, że osoby te zaginęły lub zostały zamordowane przed dotarciem do lotniska, czy samolotu.Tym tłumaczyć można brak ciał – pierwsze godziny – w Smoleńsku (Wiśniewski, Bahr i inni), tym tłumaczyć można także wielkie mistyfikacje związane z obdukcją i identyfikacją zwłok – konieczność pobrania kodu DNA od członków rodzin. I nie po to, aby na podstawie tych kodów pozytywnie zweryfikować ciała ofiar ale po to aby ten prawdziwy kod DNA podrzucić obcym zwłokom (zmasakrowanym do niepoznania). Niezrozumiałe dla rodzin ofiar warunki obdukcji, przesłuchań. Zwrot osobistych przedmiotów ofiar, które to przedmioty swym stanem zewnętrznym w żaden sposób nie pasowały do totalnie zniszczonych części wraku tupolewa. Podawanie naiwnych wręcz faktów o rozmowach telefonicznych ofiar z pokładu tupolewa, gdzie ofiary te dodzwoniwszy się do kogoś wypowiadały jakąś formułkę powitalną po czym nie odpowiadały na pytanie, bo rozmowa została przerwana. /Np. Jarosław Kaczyński zeznał, że Lech Kaczyński dzwoniąc do niego o godz 6.00 rano poradził mu aby ten się przespał. Radę taką daje się wieczorem, a nie na początku dnia. Może to wskazywać, że właśnie wtedy słowa te były nagrane a prezydent już był w rekach zamachowców i jako poddany działaniom narkotyków – nagrywał frazy, które były mu dyktowane przez zamachowców. Długotrwały brak informacji co do identyfikacji bardzo dużej liczby ofiar wypadku w tym brak ciał pilotów. Brak listy boardingowej u min. Arabskiego aż na kilkanaście godzin po „katastrofie” etc.

    Reasumując: W dniu 10 kwietnia 2010, do tupolewa, nikt z członków delegacji katyńskiej nie wsiadał w każdym razie żywy lub przytomny. Zwłoki ofiar dowieziono do Rosji później i to nie wszystkie. Okoliczności startu samolotu są całkowicie niejasne. Katastrofy Tu – 15M 101 w Smoleńsku nie było – widzieliśmy jakieś szczątki samolotu i to nie kompletne. Szczątki te pochodzę z demontażu i podrzucenia do lasku i tam wysadzono to wszystko w powietrze. Zrobiono to bardzo nieudolnie. A co zauważył Shoigu w trakcie rozmowy z Putinem. Shoigu powiedział to do Putina przez zęby ale kamery TV ten moment złapały.Zamach był przeprowadzony po polskiej stronie, a inscenizacja rzekomego wypadku przypadła stronie rosyjskiej. Zaplanowano, że wydarzy się spektakularny wypadek lotniczy na terenie Rosji. To celem – „oddania śledztwa w ręce Rosjan”. W ten sposób cały ciężar dowodowy pochodzi z Rosji, która jest niczym innym jak „pralnia faktów i dowodów”. To na takiej samej zasadzie jak pralnia pieniędzy wśród przestępców. Wielka dumna Rosja praczką brudów polskojęzycznej szumowiny.

    Cóż zatem czynić? -To proste, należy składać do polskiego aparatu ścigania żądania o wszczęcie śledztwa ws zaginięcia osób ofiar członków delegacji do Katynia w dniu 10 kwietnia 2010 lub dzień wcześniej. Polski aparat ścigania musi wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie zaginięcia tych 96 osób. Fakt bowiem, że ciała tych ofiar widziano w Rosji nie uzasadnia do mniemania, że osoby te zostały pozbawione życia w Rosji. Jest absolutnie zasadne wymagać aby polska prokuratura udowodniła, że osoby te żywe i z własnej woli opuściły terytorium Polski. Należy zbadać cała drogę osoby zaginionej od momentu rozstania się z bliskimi do momentu opuszczenia terytorium RP. Tu jest ta wielka tajemnica. Poruszenie tego kamienia ujawni prawdę. A to mogą zrobić nawet bliscy ofiar, ważne jedynie aby nie robić tego samotnie a wszelkie dane wykładać natychmiast w sieci. – Krzysztof Cierpisz, Lund (Autor jest mgr inżynierem budowy samolotów ( PW w W-wie) i z ponad 30 letnim doświadczeniem w pracy inżynierskiej)”

    http://niezalezna.pl/article/show/id/37153

    Masz swoje zdanie? Thumb up 12 Thumb down 9

  • shidiskas :

    Czy bedzie “Dowody matactwa” po angielsku? Jezeli nie to ja to moge zrobic, ale angielski nie jest moim “mother tongue” oraz nie chce nikomu wchodzic w parade, dlatego sie pytam. To jest bardzo wazny tekst i warto by bylo aby zagranica wiedziala co sie u nas dzieje!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 7 Thumb down 0

  • admin :

    @shidiskas

    Nawet jeśli nie jesteś “native speaker” Twoje tłumaczenie jest mile widziane :)

  • Alicja :

    Nie wiem co sądzić o komentarzu dotyczącym nowego spojrzenia na zamach tu 154, staram się mieć “otwartą głowę” i niczego nie przesądzać z góry, ale nie wiem, czy to już dla mnie za wiele, czy to już dezinformacja. Ciągle tłucze mi się pytanie, no dobrze, ale po co?, czy nie prościej było zrobić zamach na samolot w trakcie lądowania?, ileż tu trzeba zabiegów, zgrywania w czasie, ilu ludzi należy wtajemniczyć, jakie działania przedsięwziąć, ile się może nie udać, i jak łatwo może się wszystko wydać.

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • shidiskas :

    dzieki admin, juz sie zabieram do pracy!

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • anna :

    Ja niestety mam podobne wątpliwości, jak Alicja. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy w swych pytaniach przekroczyli pewną granicę, co byłoby na rękę przeciwnikom prawa do zadawania pytań.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • imdalejwlas :

    Przyjmując ten tok rozumowania w spisek i zabójstwa jest zamieszany także Jarosław – brat ś.p. Prezydenta.

    Rozmawiał z nim kilkanascie minut przed lądowaniem. Czy nie poznałby że brat jest pod czyimś lub czegoś wpływem? Czy udałoby się wyreżyserować taką rozmowę? Jarosławowi inteligencji odmówić nie można. Ostrożności także.

    Myślę że tekst jakkolwiek interesujący jest raczej chybiony co do faktów. Fałszywy trop – co nie oznacza, że całość zdarzenia nadal budzi wiele wątpliwości.

    Thumb up 4 Thumb down 2

  • Alicja :

    Dlaczego nie komentujecie najnowszych wiadomości z Najwyższego Czasu!; uważam, że to przełom jeżeli chodzi o , tytuł, dziennikarzy z dostępem do tak ważnych informatorów , wagę nowych materiałów- zdjęcia!,opinie o filmie po katastrofie i nowe wiadomości na temat jego autora, to są konkrety, które mamy w ręku, na ich podstawie można żądać wyjaśnień i oskarżać!.To są potwierdzenia naszych podejrzeń!.Na WP te wiadomości pojawiły się rano, ale bardzo szybko je skasowali i więcej już się nie powtórzyły.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • greg65 :

    Droga Alicjo ten kto skasowal te wiadomosci na WP jest platnym zdrajca Narodu Polskiego- taka osoba ktora to zrobila jest poprostu agentem ktory pobiera pieniadze za falszowanie prawdy o zamachu w Smolensku!!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 7 Thumb down 0

  • Magdalenka :

    Zgadzam się z Alicja i Anną…to zbyt fantastyczne.
    Katastrofa lotnicza jest prostsza do wykonania,a co za tym idzie..mniej ludzi się w to wtajemnicza.
    Aczkolwiek,mnie samą od początku zastanawia brak relacji z wylotu ,z Warszawy…żaden dziennikarz nie sfilmował tego momentu,przecież każde loty prezydenta miały chociaż wzmiankę w mediach,a tu nic….
    Niejasności jest masa….podrygi rządu który teraz niby próbuje ,medialnie coś wyjaśniać jest po prostu żałosne.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 8 Thumb down 0

  • VERITAS VINCIT :

    Teoria o porwaniu jednego z blogerów to chyba jakaś prowokacja!
    Natomiast serdeczne podziękowania dla gazety “Najwyższy czas” za kolejne dowody matactwa!

    Jeszcze parę slow na temat tej teorii tzw. Krzysztofa Cierpisza, Lund, który jak podaje jest mgr inżynierem budowy samolotów (PW w W-wie) i z ponad 30 letnim doświadczeniem w pracy inżynierskiej, która tutaj przedstawił użytkownik WP.
    Ciekawe, ze podał imię i nazwisko oraz więcej konkretnych szczegółów o sobie – w obecnej sytuacji raczej nikt się tak nie „wystawia“, żeby moc być od razu zidentyfikowany ;-)

    Nie zapominajmy, ze propaganda dezinformacji działa wszędzie, także i w internecie, a wiec i na takich np. blogach czy komentarza jak tu.

    W tej powyżej cytowanej teorii jest wiele sprzeczności, ale również są zawarte niektóre ciekawe, może i nawet prawdziwe hipotezy warte zweryfikowania (o ile to jeszcze możliwe). O niektóre rzeczy – również z tej teorii warto pytać, jak np. o dokładna godzinę wylotu, cały jego przebieg do momentu wejścia na pokład delegacji, świadków, osób będących wtedy na lotnisku w W-wie, okoliczności przeniesienia dowództwa wszystkich wojsk w ostatniej chwili na pokład TU, okoliczności w których nagle dziennikarze znaleźli się w Jaku, prawdziwego powodu tzw. rzekomego spóźnienia wylotu TU.

    ALE główna hipoteza mówiąca o porwaniu i zamordowaniu wszystkich ofiar już w Polsce nie wygląda na logiczna. Byłoby to za bardzo skomplikowane i w tak krótkim czasie nie do przeprowadzenia oraz za ryzykowne, bo prawdopodobieństwo przypadkowych świadków było by o wiele wyższe!

    Tak czy inaczej musimy być świadomi tego, ze pewne teorie odnośnie szczegółów zamachu i nie tylko są celowo puszczane w obieg i zawierają one częściową prawdę ale tez wiele kłamstw i nieścisłości. (np. aby potem na podstawie parę szczegółów, które okażą się nieprawdziwe, obalić i wyśmiać od razu cala teorie!)

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 5 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    trzeba dac spokoj z rzeczami z którymi nie damy rady, świadkowie mówią i piszą, ale mamy materialy zgromadzone i logicznie rozlozone ktore kleja sie w calosc i prawde, takze chcialbym, aby wszystkie kadry byli przeanalizowane i wrzucone do jednego worka, im i my koledzy zrobilismy duzo dla sprawy, ale potrzebne sa rowniez dobre media, ktore przekaza to psycholom, rozumnym i sredniakom, aby oni doczytali sie prawdy, a przede wszystkim masie ktora przewyzsza masą populacje rozumnych.

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Konrad_G.K. :

    JEST SFILMOWANY START POLSKIEGO PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA 154M 101 Z LOTNISKA F. CHOPINA W WARSZAWIE 10 KWIETNIA 2010 ROKU!!! Ma na myśli ten słynny filmik, na którym widać już wznoszący się samolot /z daleka/ i na którym to filmiku widać to tajemnicze i dziwne zapalające się światełko czerwone pod kadłubem. Poza tym są przecież opublikowane stenogramy z czarnych skrzynek. Biorąc te 2 rzeczy pod uwagę przynajmniej zaloga musiała przecież wylecieć z Polski żywa (ktoś musiał wystartować tutką i dolecieć nią do Smoleńska, nie była przecież pilotowana zdalnie, ,,na radio”). Zidetyfikowano też głos GEN. BŁASIKA. Więc min. 4 osoby (3 os. załogi + On) musiały żyć lecąc. Poza tym jak autor tej hipotezy wyobraża sobie wtargnięcie zamochowców, morderców do Pałacu Prezydenckiego i zamordowanie Lecha i Marii Kaczyńskich tak by nikt nie widział, znaczy nikt z urzędników Pałacu ??? Przecież najpóźniej następnego dnia, w sob., 10.04.10 rano musieliby to odkryć. Poza tym słychać byłoby krzyki i jakiś okropny hałas w Pałacu. Do tego przecież Pałac ma ochronę (sam budynek) no i Prezydent ma osobistą ochronę będącą z nim 24/24/7. Dochodzi do tego jeszcze kwestia transportu zwłok zamordowanych na pokład tutki. Jak i czym miano by tego dokonać zdaniem autora hiopotezy??? I kto miałby pilotować Tupolewa skoro załogę już w Polsce przed startem wymordowano ??
    Kolejna sprawa: jestem jak widać po nicku z Góry Kalwarii. Jedna z urzedniczek BOR-u /1 z 96 ofiar/, mianowicie śp. POGRÓDKA – WĘCŁAWEK była z mojego miasteczka właśnie /prem. Tusk był w Górze na Jej Pogrzebie/. Nie znałem Jej osobiście ale nie było nic w Górze słychać o Jej zaginięciu w piatek, 9.04.10. Ergo i Ona musiała dotrzeć na pokład tutki żywa. Góra jest od Warszawy odległa o 30 km. Więc Ona na pewno pracowała w Warszawie w BOR-ze a mieszkała w Górze. To już robi nam min. 5 osób żywych.

    Poza tym ta hipoteza nie porusza wcale kilku bardzo istotnych wątków,a mianowicie:
    * możliwość sztucznej mgły
    * zerwanie przewodów trakcyjnych linii średniego napięcia
    * tajemniczy Ił /wyłonienie się nagłe z nicości, nieudana próba
    lądowania i ponowane rozpłynięcie się w nicości/
    * tajemiczych słów ze stenogramu ,,Zrzut zakończony”.

    Reasumujac: hipoteza ciekawa acz ma wiele słabych punktów. Nierealna moim zdaniem. Ja się opowiadam za zamachem, oczywiście, ale już tam na miejscu, w Smoleńsku. Dopuszczam modyfikację – użycie bliźniaka tutki ale na zasadzie: bliźniak roztrzaskany a prawdziwy uprowadzony gdzie indziej i tam zamordowanie wszystkich. Za tym świadczy w/g mnie opóźnianie kolumny Jarka Kaczyńskiego w drodze na miejsce ,,katastrofy”. Robiono to by mieć czas zmodyfikowac zwołki śp. Lecha /zamaskować prawdziwą przyczynę zgonu/ i podrzucić je na miejsce roztrzaskania się podróbki Tupolewa.

    P/.S. Sorka za ewentulane błędy i literówki ale używam IE9 beta 1 PL na Win 7 PL a jak wiadomo ta przeglądarka nigdy nie miała wbudowanego sprawdzania pisowni więc mogłem coś przeoczyć.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 6 Thumb down 1

  • DZIECKO POLSKIE :

    DO “” Konrad_G.K. “” prosze podaj link do tego sfilmowanego startu prezydenckiego samolotu z dnia 10.04.2010.
    Jesli ten film jest to nam nie duzo powie bo samolot byl juz w gorze ( czyli odlatywal )i to nie jest pewne czy to jest filmik z tego dnia.10.04.2010!! ( bo Tupolew startowl i latal wiele razy – bo jesli jest na YOU TUBE to mozna sprawdzic kiedy byl wrzucony ?? bo ja szukam od 5 miesiecy startu Tupelowa i nic nie znalazlam – kompletnie nic !!ale dlaczego byly na lotnisku w dniu 10.04.2010. wylaczone wszystkie kamery – to jest bardzo razace – kto wylaczyl kamery z z czyjego rozkazu ?? co moze nagle byly zepsute i wykrecono tak jak zarowki w Smolensku na lotnisku ??- przecierz przepisy tego zabraniaja a szczegolnie jesli chodzi o bezpieczenstwo Prezydenta powinny byc wlaczone – po to sa te Kamery !!dlaczego akurat w tym dniu ?? Dlaczego zaden z dziennikarzy / kamerzysty nie sfilmowal wejscia osob na poklad samolotu -( nawet z oddali – dlaczego ?? nawet nikt z rodziny ofiar ?? przeciez chyba byli niektorzy ktore zegnali swoich bliskich przy odlocie ?? to tez jest zaskakujace ?? takie wazne wydarzenie i nic – wkoncu wszyscy dziennikarze nie polecieli Jakiem ?? Musza tez byc jakies zdjecia ,relacje osob – czy te osoby pojedynczo dojechaly do lotniska – czy tez wspolnie mieli jeden punkt spotkania np. w Palacu prezydenckim i pozniej mieli byc wszyscy razem ( lub czesc osob )dowiezieni na lotnisko np. autokarem.O tym sie nic nawet nie wspomina! Gdzie byl ten punkt spotkania ?? i kto i czym ich mial dowierzc na lotnisko?? Tu tez nalezy szukac i przekazac ludziom ze wylot samolotem odbywal sie zgodnie ?? Co tam sie dzialo na lotnisku skoro podawano nam ze przesadzano ludzi z jednego do drugiego samolotu – dlaczego ?? Pytan jest mnostwo i grzazniemy coraz dalej po uszy w nich – gdyby choc te pytania ktore zadalam byly wyjasnione i moglibysmy stwierdzic ze naprawde “” WYLECIELI “” do Smolenska mozna by bylo sie skupic wtedy na dalszy tor!!Pozdrawiam.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 0

  • Konrad_G.K. :

    Macie tu linka to tego filmiku, o którym mówię: http://patrz.pl/filmy/nagranie-ze-startu-rzadowego-samolotu-tu-154m

    Nie ma go nigdzie necie, nawet na YT , ale wpisałem w wujka google’a ,,film ze startu tu 154 10 kwietnia” i mi odnalazło stronkę patrz.pl z tym filmikiem. Samolot na wideo jako żywo przypomina mi Tupolewa 154 M prezydenckiego, nawet chyba widzę szachownicę. Poza tym na filmiku jest u dołu grafika, że to jest start właśnie z Okęcia i że to dot. tragedii w Smoleńsku.

    Przyjmujac Wasz punkt widzenia, zamordowanie wszystkich przed wylotem, możecie mi dać odp. na pyt.:
    * Jaki sens miałoby zakładanie sztucznej mgły ??? Takowa przecież nie byłaby potrzeba, bo tylko szczątki zostałyby podrzucone. Mgła byłaby potrzebna przecież by zasłonić pas startowy, by załoga go nie widziała a więc do zamachu TAM NA MIEJSCU.
    * Jaki związek z tym miałoby zerwanie linii energetycznej???
    * jaki związek miałby tajemniczy Ił ???
    * związek z hipotezą tajemniczych zdań ze stenogramu o zakończeniu zrzutu ????
    * kto pilotowałby Tutkę skoro mjr Arkadiusz Protasiuk (kapitan) + załoga zostaliby zamordowani przed startem?? Czyżby Tutka była pilotowana zdalnie, ,,na radio”??

    Możecie mi też odpowiedzieć jak wyobrażacie sobie wtargnięcie do Pałacu Prezydenckiego morderców, zamachowców i zamordowanie Pary Prezydenckiej tak by nikt nie widział, nie wszczął alarmu ??? Przecież jest straż na zewnątrz budynku. Oprócz tego Prezydent ma swoją ochronę przecież, są urzędnicy. Jak sobie wyobrazacie transport zwłok (bez trumien) zamordowanych do Tutki stojącej na Chopinie ??? W jakich samochodach???
    Przyjmując zaginięcie w piątek, 9.04.10, śp. Pogródki – Wecławek, pracownicy BOR-u, mieszkanki Góry Kalwarii, czemu nikt nie wszczął alarmu typu ,,wyszła z domu i dotąd nie wróciła” ?? Czemu nikt nie zaczął jej szukać, nie zgłosił na Policję zaginięcia??
    Jak to wszystko wyjaśnicie w świetle Waszej teorii ???

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • DZIECKO POLSKIE :

    Filmik ktory podal “”Konrad_G.K. “” nie jest zadnym dowodem ze to wlasnie wystartowal w tym dniu “” Tupolew “” 10.04.2010. ( po pierwsze zwroccie uwage ze jest dopiero wstawiony w relacji TV o Katastrofie – to jest film amatorski a nie z Lotniska .!!- i ten start nic nam nie mowi bo to zaden dowod !! Kto tam lecial ??- Dlaczego nie ma zdjec ze startu z lotniska i osob wsiadajacych ?? – co z kamerami na lotnisku .?? to bylby niezbity dowod ze wszystkie osoby tam wsiadly – a tak nie ma zadnego dowodu – !!

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • Konrad_G.K. :

    @DZIECKO POLSKIE:
    Co do filmimiku to się nie upieram. Ale nie odpowiedziałes(-łaś) mi na dalksza część mojego postu, moich uwag, wiec powtórzę jeszcze raz.

    Przyjmujac Wasz punkt widzenia, zamordowanie wszystkich przed wylotem, możecie mi dać odp. na pyt.:
    * Jaki sens miałoby zakładanie sztucznej mgły ??? Takowa przecież nie byłaby potrzeba, bo tylko szczątki zostałyby podrzucone. Mgła byłaby potrzebna przecież by zasłonić pas startowy, by załoga go nie widziała a więc do zamachu TAM NA MIEJSCU.
    * Jaki związek z tym miałoby zerwanie linii energetycznej???
    * jaki związek miałby tajemniczy Ił ???
    * związek z hipotezą tajemniczych zdań ze stenogramu o zakończeniu zrzutu ????
    * kto pilotowałby Tutkę skoro mjr Arkadiusz Protasiuk (kapitan) + załoga zostaliby zamordowani przed startem?? Czyżby Tutka była pilotowana zdalnie, ,,na radio”??
    Możecie mi też odpowiedzieć jak wyobrażacie sobie wtargnięcie do Pałacu Prezydenckiego morderców, zamachowców i zamordowanie Pary Prezydenckiej tak by nikt nie widział, nie wszczął alarmu ??? Przecież jest straż na zewnątrz budynku. Oprócz tego Prezydent ma swoją ochronę przecież, są urzędnicy. Jak sobie wyobrazacie transport zwłok (bez trumien) zamordowanych do Tutki stojącej na Chopinie ??? W jakich samochodach???
    Przyjmując zaginięcie w piątek, 9.04.10, śp. Pogródki – Wecławek, pracownicy BOR-u, mieszkanki Góry Kalwarii, czemu nikt nie wszczął alarmu typu ,,wyszła z domu i dotąd nie wróciła” ?? Czemu nikt nie zaczął jej szukać, nie zgłosił na Policję zaginięcia??
    Jak to wszystko wyjaśnicie w świetle Waszej teorii ?

    To tez tyczy innych popierających teorię zamachu w kraju. Innych też proszę o ustosunkowanie się do tych moich powyżsdzych uwag.

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • Lora :

    Powiem tak, co do wywodu pana Cierpisza cytowanego przez mika):

    W przypadku praktycznie każdego zdarzenia mozna rozwijać dowolnie twórczo wyobraźnię i budować coraz to bardziej zwariowane teorie, dowolnie żonglując faktami, ktore nam do układanki pasują, a przemilczając te, które nie pasują. Jeśli nie da się tych faktów przemilczeć to trzeba wtedy szukac dowodu na to, że zostały zmistyfikowane lub są po prostu nieprawdziwe (lub świadkowie niewiarygodni).
    W tym przypadku (tej teorii), biore to na szybko, z ręki:

    1) przemilczano fakt, że załoga Jaka-40 komunikowała się z załogą TU-154 w trakcie lotu do Smoleńska

    2) relację Wisniewskiego przekręcono i przedstawiono, jako niewiarygodną/nieprawdziwą: Wiśniewski nie twierdził, że widział próbę lądowania i katastrofę naszego samolotu. On ją słyszał. Jedyne co zobaczył to, że “w mgle idzie samolot bardzo nisko, lewym skrzydłem prawie że w dół.” Dopiero na miejscu zobaczył, że to polski samolot. A tutaj twierdzi się, że “Takie spostrzeżenie w warunkach tam opisywanych nie jest możliwe”. Jakie spostrzezenie? Ano, ze “że widział samolot, który lądował i natychmiast potem rozbił się – a był to samolot z polska szachownica”. Autor dywagacji wkłada w usta Wisniewskiego wypowiedz, ktorej nie było i sugeruje spostrzeżenie, którego Wiśniewski nie doswiadczył. Po to, zeby stworzyć dowod, że Wiśniewski nie jest wiarygodnym swiadkiem.

    3) Rozmowa Jarosława i Lecha – jako fakt nie może być przemilczana lub uznana za nieistniejącą, więc nalezy jej elementy podciągnąć pod dowod w teorii. Jarosław Kaczyński rozmawiał z bratem o 6 rano, a następnie o 8.20. Osobiscie nie widze w tym nic dziwnego, ze o 6 rano usłyszał od brata sugestię, by się przespał. Z tego, co wiadomo J. Kaczyński późno kładzie się spać i wczesnie wstaje, za sprawą swojej aktywnosci i chorej matki. Był od pewnego czasu przemęczony. Tyle w tej kwestii.
    A autor wywodu fakt istnienia takiej rozmowy przekręca na korzyść swej teorii wieczornego zamachu w Polsce, bo “Radę taką (czyt.”przespij się”) daje się wieczorem, a nie na początku dnia” i uważa, że była to formułka wypowiedziana pod wpływem narkotyku podanego przez zamachowców.

    Powiem tak: wszystko to się przysłowiowej kupy nie trzyma. Bądżmy rozsądni. To, że w wywodzie podano nazwisko jakiegos niby mgr inz. Krzysztofa Cierpisza ma nadać pewna rangę tym, powiem szczerze, wypocinom. Kto to jest mgr inż., absolwent Politechniki Warszawskiej Krzysztof Cierpisz z Lund, z 30 letnim doświadczeniem w pracy inzynierskiej???
    Czy to może ten sam człowiek…? Myslę, że tak. http://jedwabne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?112612

    Czy ktos pokusił się, by sprawdzic czy wogole ten pan ma te tytuły, które sa mu przypisywane? Zresztą, to nie ma znaczenia.
    Jak dla mnie, ktos może byc nawet wielkim autotytetem, ale jak zaczyna sklejac fakty jak popadnie i zwyczajnie bredzić to po prostu zaczynam podejrzewać, ze wielkośc tej osoby ma się ku końcowi, np. z powodu demencji starczej. Życie.

    Zreszta. Tu znalazłam cały wywod w oryginale.
    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=7&t=8844

    Powiem tak: analiza upadku samolotu, ktora zawiera w sobie być moze wiarygodne elementy ma się nijak do fantastycznej teorii, że zamachu dokonano tu w Polsce.

    Nie dajmy się zwariowac.

    Thumb up 1 Thumb down 2

  • andrew001 :

    @Konrad G.K.
    “JEST SFILMOWANY START POLSKIEGO PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA 154M 101 Z LOTNISKA F. CHOPINA W WARSZAWIE 10 KWIETNIA 2010 ROKU!!! Ma na myśli ten słynny filmik, na którym widać już wznoszący się samolot /z daleka/ i na którym to filmiku widać to tajemnicze i dziwne zapalające się światełko czerwone pod kadłubem”

    No coz to jest jedno ze standardowych swiatel montowanych na samolotach. Zobacz artykul “goscinne skrzydlo” jest tam na samym dole zdjecie tylnej czesci kadluba tupolewa, to swiatlo jest bardzo dobrze widoczne.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • DZIECKO POLSKIE :

    @Konrad_G.K. :
    Z braku czasu nie odpowiedzialam zaraz na zadane pytania ( mimo iz ja Ci pierwsza zadalam pytania na ktore nie odpowiedziales/as a wiec( z grzecznosci nie odpowiada sie pytaniem na pytanie tak jak jest w Twoim przypadku,szacunek nalezy sie wszystkim Komentatorom ze wzgledu na myslenie ,analize i wiedze !!Nie mozna zmuszac Komentatorow na odpowiedzi ,Twoj cyt: „“To tez tyczy innych popierających teorię zamachu w kraju. Innych też proszę o ustosunkowanie się do tych moich powyżsdzych uwag. „“ czyta sie ten cyt. Jakbysmy byli zobowiazani Ci odpowiadac – a nie jestesmy to jest wolny wybor kazdego z nas a pozatym jestesmy tu po to aby komentowac ARTYKULY.– analizowac ,stwierdzac nieprawidlowosci ,stwierdzac prawde ,manipulacje – potwierdzajac to wiedza jaka zostala nam podana w danym artykul lub w innym a takze na innym Bloogu.,Wymiana zdan i swoich spostrzezen miedzy Komentatorami powinna sie odbywac w sposob wiarygodny potwierdzany linkami,tak aby nie bylo watpliwosci ze zostaly wyssane z palca cyt..Twoj cyt:““ Jak sobie wyobrazacie transport zwłok (bez trumien) zamordowanych do Tutki stojącej na Chopinie ???““ uwzam za brak calkowitej wiedzy i mylnej wyobrazni !! a dlaczego bo jesli juz pada takie pytanie z Twojej strony ( bez trumien ?? )czyli z Twojego punku widzenia zamachowcy mieliby ciala pomordowanych wkladac do trumien?? aby przewiezc na Lotnisko ?? to stwierdzam ze calkowicie nie masz pojecia o zaplanowynym zamachu a szczegolnie jesli chodzi o Zamach Stanu .Na te wszystkie pytania ktore zadales ,znajdziesz odpowiedz na tym Blogu „“ Smolensk 2010 – chcemy prawdy „“ sadze ze nie jestes od poczatku powstania tego Blogu – bylo to juz na poczatku Maja 2010 – i wiele i to wiele poprostu przegapiles!! Ale nieszkodzi wszystko jest w Archiwach i nic straconego mozesz to przeczytac a uzyskasz z pewnoscia odpowiedzi- czytajac zarowno Artykuly i komentarze a dlaczego komentarze – wlasnie dlatego ze komentatorzy wnosza bardzo dzuzo rizpatrujac i analizujac dany artykul.Pozdrawiam i zycze dobrej analizy z Artykulow w „“ Smolensk 2010 – chcemy prawdy i nie tylko : np.Wolna Polska „“ Niepoprawni „“ „“ Bibula „“ a takze godny uwagi jest Bloog „“ Niezalezna .pl „“

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • DZIECKO POLSKIE :

    http://smolensk-2010.pl/2010-06-01-czy-nadal-nikt-nie-dostrzega-problemu.html

    WSTAWILAM KOMENTARZ “” MIKA “” Z 02.czerwca 2010.
    Komentarz „“ Mik““ z dnia 02.June .2010 godz.8:10 pm.
    Do @Zdziwiony,
    Gdzies tu na portalu jest link do tej tezy. Podobnie jak Ty, zdziwiony byl – jak wiemy Wisniewski, wtrzasniety tez ambasador Bahr – ta cisza i kompletnie zadnych cial, ani nawet foteli, ani przedmiotow nalezacych do ofiar – nic, zero, tylko rozsypany na tysiace kawalkow samolot. Tu-154 to ciezka konstrukcja, jak mowia specjalisci, zdumiewajace, ze zamiast kilku wielkich odlamow zelastwa, nie ma nawet sladu po leju, ktory powinien powstac przy runieciu w bloto tej wielkiej machiny. Tych szczegolow mozna sporo naliczyc; potrzeba bylo kilku godzin, by dowiezc cialo Prezydenta na miejsce zdarzenia; jednoczesnie blyskawiczne “uprowadzenie” cial do Moskwy (mozliwe, ze wcale nie ze Smolenska, i ze wszyscy byli w dobrym stanie, albo zyli jeszcze, gdy ich tam dowieziono), zamiast natychmiastowego oddania (czy chocby pokazania!) ich Polakom. Idealny stan wiekszosci przedmiotow nalezacych do ofiar, telefonow, a nawet ubran tez by to potwierdzal.
    Oto tekst na ten temat:
    “Kłamstwo wiarygodniejsze niż prawda”
    Hipoteza zakładająca , że w Smoleńsku nie było samolotu prezydenckiego Nr 101, a w TV widzieliśmy jedynie samolot bliźniak nie przestała być aktualna. Przeciwnie, wydarzenia jakimi jesteśmy świadkami po opublikowaniu tego przypuszczenia -co miało miejsce 16 kwietnia – dodały jedynie nowych argumentów na korzyść hipotezy samolotu dublera.
    Chodzi tu o dwa fakty szeroko rozpowszechnione w mediach, które swymi skutkami maja odwrócić uwagę od spostrzeżeń świadków miejsca katastrofy, z których jasno wynikało , że ciał ofiar nikt nie widział w Smoleńsku.
    Fakt pierwszy, publikacja bardzo krótkiego filmu w YOUTUBE, w którym to widać i słychać coś co wskazuje na likwidacje ocalałych rozbitków samolotu 101. Fakt drugi to skandal związany z plądrowaniem rzekomego miejsca katastrofy z rzeczy osobistych ofiar a nawet wygrzebywanie szczątków ciał. Jest to bardzo dziwny zbieg okoliczności. Jest zastanawiające to, czy te dwa fakty nie są reakcja na słabość oszustwa smoleńskiego? Spontanicznie ujawnionego w TVP na miejscu w Smoleńsku w kilkadziesiąt minut po rozbiciu samolotu o polskich znakach lotniczych.
    Musi być oczywiste to, że te dwa w/w zdarzenia medialne mają dać „wrażenie” oczywistości rozbicia się samolotu 101 na lotnisku w smoleńsku.
    Film – przypadkowo zrobiony telefonem komórkowym – który ukazuje/ „sugeruje” likwidacje osób, które katastrofę przeżyły. Według sugestii audio wizualnych przekazanych przez to nagranie, rozbitkowie wychodzą z wraku samolotu, a tam czekają na nich oprawcy. Rozpoczyna się wymiana ognia i po 1 minucie wszystko jest gotowe – ci co przeżyli – rozbitkowie – zostali zlikwidowani w 100 procentach , a widzą to miliony internautów.
    Pozostaje pytanie: dlaczego zatem przeżył sam autor tego filmu? Jak to możliwe, że uszedł z życiem? Czy nie po to aby zainstalować film na internecie? Nie ma w filmie niczego co jest jakimkolwiek dowodem przestępstwa. Mimo to skorumpowana prokuratura gorliwie bada jego zawartość. To podczas kiedy, ani Wiszniewskiego ani Bahra nikt nie wzywa na przesłuchanie. Naoczni świadkowie miejsca masowej zbrodni – Wiśniewski i Bahr – leżą poza zakresem zainteresowań polskiego prawa.
    Film ten jest nadzwyczaj udanym przykładem manipulacji zbiorowej. Internauci całymi milionami budują w swych świadomościach przekonanie , że na pokładzie samolotu byli jednak ludzie. Czyli jest to zbiorowe odwrócenie uwagi od spostrzeżeń Wiśniewskiego, Bahra oraz innych świadczące o tym, że ciał tam nie było. Nie był to zatem samolot 101.
    Przypuszczalnie – tak jak to bywa – sprawcy zbrodni dużo chętniej przyjmą na siebie ciężkie podejrzenia – a fałszywe, aniżeli pozwolą odsłonić słabe nawet poszlaki, które mogą naprowadzić na prawidłowy trop. Trop , który mógłby okazać prawdę o tym zamachu.
    Sam film mógłby jednak być – paradoksalnie – dowodem na prawdziwość hipotezy „samolotu bliźniaka”. Otóż o słuszności hipotezy bliźniaka świadczyć miałby ten krótki fragment likwidacji tych którzy przeżyli. Oprawcy musieliby wiedzieć , że na pokładzie miało znajdować się jedynie parę osób, a nie dziewięćdziesiąt sześć. W ciągu tych kilkunastu sekund osoby te zostały odnalezione i zlikwidowane. Gdyby miał to być prawdziwy samolot prezydenta musiałby być tam i załoga i cała delegacja . Wyszukiwanie i dobijanie 96 osób musiałoby zająć jakieś dobre 30 minut a nie 20 sekund.
    Drugim szachrajstwem mającym uśpić czujność analityków wydarzeń jest farsa odnajdywania przedmiotów osobistych należących do ofiar katastrofy. Kiedy już „wszytko zostało znalezione i zabezpieczone” nagle w 3 tygodniu po katastrofie na jego sugerowanym miejscu tragedii odnajdują się przedmioty osobiste ofiar. Portfele, telefony i pieniądze o dużych wartościach.
    A przecież teren był tak dokładnie zbadany, ziemia przekopana na jeden metr w głąb!
    Zamachowcy tak bardzo zapatrzyli się w oszustwa WTC – 11 września – że i w Smoleńsku, tak jak w Nowym Yorku odnalazł się paszport osoby mającej znajdować się na pokładzie. Przypomnijmy, w WTC w wielkim ogniu, stopiła się nawet stal ale paszport rzekomego dowódcy porywaczy nie spłonął. W Smoleńsku tak samo. Mówią, że ciał nie widzieli, a tu patrz, nawet paszport się znalazł!
    Otwarcie miejsca katastrofy dla poszukiwaczy nie jest przypadkowe. Poszukiwacze chodzą tam i grzebią, dzięki temu , że znajdują tam nawet pieniądze motywacja grabieży jest podtrzymywana.
    Nagłaśnianie tych aktów sprawia, że problem pytań nt. Braku ciał w samolocie bliźniaku utonie w morzu faktów na temat grabienia przedmiotów osobistych rozbitków. Bo skoro są rzeczy osobiste to musieli być i pasażerowie. Brak kontroli nad tym miejscem nie jest przypadkowy. Bo gdyby tak było to ta – kiedy indziej – żenująca sprawa byłaby natychmiast zatuszowana a teren byłby natychmiast szczelnie odizolowany. Problem plądrowania tego miejsca jeszcze długo pozostanie na łamach prasy. Lekcja ta musi być utrwalona w świadomości ogółu.
    Jak jednak hipoteza samolotu bliźniaka wpisuje się w przebieg zamachu?
    O ile jest bardzo prawdopodobne to, że zarówno załoga jak i inni na pokładzie zostali odurzeni lub zabici gazem bojowym w trakcie lotu, to pozostaje pytanie czy zamachowcy byli na pokładzie , czy też nie. Nie można też wykluczyć tego, że w samolocie 101 utworzono tzw. kocioł. Ci wszyscy, którzy wchodzili kolejno na pokład byli natychmiast mordowani a ich ciała układane wgłębi kabiny.
    Tej ewentualności nie można wykluczyć z dwóch powodów: Faktu spóźnienia pary prezydenckiej
    na lotnisko oraz wyjątkowego przypadku braku kamer telewizyjnych jakie zawsze były podczas wchodzenia prezydenta na pokład samolotu. Lech Kaczyński mógł być już zabity w pałacu prezydenckim i to łącznie z oficerami BOR. Metoda ta choć klasyczna jest trudniejsza do wykonania niż metoda gazu bojowego, która to jak się przypuszcza jest często stosowana przy porywaniu samolotów pasażerskich, a które są przerabiane na katastrofy.
    Weźmy to po kolei. Zaatakowanie załogi oraz pasażerów samolotu pasażerskiego gazem jest nad wyraz proste. Jak wiadomo samolot taki lecąc na wysokości 3000-9000 metrów musi mieć
    - wg przepisów lotów – własna instalacje tlenową. Jednakże wpuszczenie gazu do samolotu – droga wentylacji ogólnej niosłoby ze sobą problem nierównomiernego rozejścia się tej substancji w samolocie jako całości, co mogło być zauważone przez potencjalne ofiary. Poza tym wstępna manipulacja taką instalacją mogłaby być wykryta przez serwis naziemny w Warszawie.
    Najlepszym rozwiązaniem jest tu posłużenie się system masek tlenowych, które są na wyposażeniu każdego takiego samolotu. Maski takie same wypadną na głowami pasażerów i co ważne pilotów, kiedy tylko pojawi się jakikolwiek alarm na pokładzie. Tym alarmem może być; pożar, dekompresja kabiny, inne podobne problemy.
    Procedura jest taka: natychmiast po alarmie wypadają maski, pilot oznajmia powód, zachęca wszystkich do założenia masek na twarze. Kapitan tak jak inni zakłada też i swoją maskę, aby oddychać tą droga. Procedura nakazuje kapitanowi równoczesne załączenie AUTOPILOTA .
    I to w zasadzie wszystko. Załoga wdycha gaz , którym jest odurzona lub zabita. Zamachowcy drogą zdalną przejmują rozmowy rutynowe z ew. Wieżami kontrolnymi lub podobne. Wieże rozmawiając z porywaczami są przekonane, że mają bieżącą łączność z załogą.
    Jeżeli samolot nie musi lądować bez katastrofy na ziemi, to fizyczna obecność zamachowców na pokładzie jest zbędna. Trudność pojawia się o ile samolot jest mało nowoczesny , a potrzeba sprowadzić go na ziemie bez kolizji. Tu–154 był takim samolotem , który pod tym względem mało nadawał się do takiego zdalnie sterowanego lądowania. A samolot 101 wylądował bez szwanku – to niemal pewne.
    Należy zatem założyć, że zamachowcy musieli być na pokładzie.
    Fakty mówiące o tym, że;
    -nie było kamer TV w chwili kiedy prezydent Kaczyński wsiadał do samolotu,
    -nie można było otrzymać informacji z lotniska w Warszawie co ilości osób na pokładzie
    -niejasność co do powodów spóźnienia pary prezydenckiej na lotnisku
    wskazują na to, zamachowcy na samolotu TU-154 nr 101, musieli wsiąść na jego pokład już w Warszawie.
    Jeżeli tak, to był wśród nich porywacz pilot , który przejął stery od nieprzytomnych lub martwych pilotów prezydenta L. Kaczyńskiego. Z chwila zameldowania do centrum dowodzenia , że samolot 101 został przejęty, nastąpił moment wprowadzenia do akcji „samolotu bliźniaka”. Bliźniak został podłączony ruchu jako samolot 101, podczas kiedy samolot prezydenta leciał w głąb Rosji.
    To właśnie bliźniak krążył nad lotniskiem w Smoleńsku z załoga lub na autopilocie. To z tym pilotem lub zamachowcem podszywającym się pod pilota – już tu samolotu bliźniaka – rozmawiała wieża w Smoleńsku. Rosyjski kontroler nie kłamał. Kontroler mógł rozmawiać z fałszywym pilotem, który -możliwe – siedział w samolocie dowodzenia zamachem. Taki samolot był zauważony nad Smoleńskiem – był to przypuszczalnie rozpoznany Antonow. To z tego powodu kontroler prawdziwie powiedział, że pilot Tupolewa miał problemy z językiem, dokładnie: z liczbami. Pilot w bliźniaku lub podający się za pilota zamachowiec w Antonowie mógł rzeczywiście błędnie dyskutować – problem wysokości co nie uszło uwadze wieży. A mogło to być jedynie udawanie problemów językowych – jako konieczność grania na czas.
    Kiedy bliźniak – lecąc na autopilocie – znalazł się we właściwym punkcie – został osadzony na ziemi. Odbyło się to poprzez detonacje ładunku wybuchowego w skrzydle. Skrzydło zostało ucięte i tym sposobem osiągnięto precyzyjne miejsce rozbicia samolotu bliźniaka.
    Popełniano jednak błąd lub nastąpiły inne okoliczności niż te które przewidywano. Samolot ten nie miała paliwa w ilości należnej do wkalkulowanego wybuchu. Skutkiem czego zniszczono by ślady manipulacji a przede wszystkim ukryto by fakt braku ofiar na pokładzie. Wszystko miało spłonąć. W popiołach ukryto by fakty; braku ciał oraz ogromnego (nietypowego) zniszczenia konstrukcji samolotu. Brak pożaru sprawił, że opóźniono alarm. To tu i dlatego powstał problem braku określenia czasu rozbicia bliźniaka. Nie było też już czasu na przeredagowanie komunikatu władz Smoleńska: Wszyscy zginęli a duża ilość ciał jest całkowicie zwęglona – tak ogłoszono. Możliwe, że samolot miał lecieć bez paliwa ale miał zapalić się na ziemi od nafty, którą wstępnie rozlano na miejscu zaplanowanego wypadku. Było jednak coś co nie zagrało, rozlane paliwo nie wywołało pożaru i samolot nie spłonął.
    Należy uważnie zwrócić uwagę na to co ukazują filmy ze scenami gaszenia pożaru. Otóż widać tam palącą się ziemie, a nie palący się samolot. Wrak samolotu nie ma śladu płomieni! Pierwsze co powinno się zapalić to opony kół podwozia. Koła te znajdowały się w najbliższej bliskości rozszarpanego zbiornika i powinny spłonąć, pozostały jednak nietknięte.
    Filmy wideo pokazują zaś coś odwrotnego niż zwykle: płonie ziemia ale nie samolot.
    Oznacza to, że podkład był polany paliwem i to podkład płonie ale słabym płomieniem, coś zawiodło.
    Co zaś stało się z samolotem 101 i 96 osobami na pokładzie? Samolot ten osadzono na ziemi gdzieś na tajnym lotnisku lub nawet doraźnie utwardzonym terenie, ważne aby nie było świadków. Okolice bardziej na wschód. Było to daleko od Smoleńska.
    Fakt ten wyszedł na jaw, kiedy Jarosław uparł się aby ciało Lecha Kaczyńskiego zabrać natychmiast do Polski. Ciało należało najpierw przewieźć do Smoleńska. Samolot 101 lecąc z prędkością 800-900 km/h mógł osiągnąć dość daleką odległość, która sprawiła ten właśnie kłopot. Wymagań Jarosława Kaczyńskiego nie wzięto tego pod uwagę przy planowaniu. Ciało Lecha trzeba było specjalnie przerzucić do Smoleńska. Siły operacyjne w takich sytuacjach posługują się helikopterami . Prędkość lotu helikoptera jest 4 razy niższa niż Tu1-54. Oznacza to , że transport taką drogą też może być 4 razy dłuższy. I to było powodem , że samochód z Jarosławem Kaczyńskim był wstrzymywany w drodze do Smoleńska, gdzie miał zidentyfikować zwłoki Lecha.
    Jest niemal pewne, że samolot 101 nigdzie nie rozbił się. Świadczyć musi o tym stan zwłok Lecha Kaczyńskiego. Zwłoki te szybko „znaleziono”, zidentyfikowano i dostarczono do Smoleńska. Świadczy to o tym, że nie był to losowy przypadek zmiażdżenia ciała w trakcie uderzenia samolotu o ziemię. Miejsce prezydenta było przy kabinach pilotów. Stan zwłok byłby podobny do innych z tego samego miejsca w kadłubie Tupolewa. Pilotów nie znaleziono, ciało żony prezydenta było
    trudne i do odnalezienia i do identyfikacji. Bez wątpienia 96 zostało zamordowanych. Nie wiadomo jaka była to śmierć, może wszyscy byli martwi już w Warszawie. Może kapitan nie dotknął nawet steru samolotu. Czy ginęli od kuli w głowę, czy od trucizny? Można przypuszczać, że ciała ofiar celowo masakrowano to granicy nierozpoznawalności, a to ze względu na obawę związana z ew. sekcja zwłok. Oględziny ciała mogą ujawnić to czy ciało zostało zmasakrowane u osoby żyjącej, czy też po zgonie. Ustalenie tego momentu mogło poważnie obnażyć kulisy zamachu.
    Istotne jest to, że w Smoleńsku rozbił się bliźniak, nie było tam ciał, samolot ten nie spalił się tak jak zaplanowano, skutkiem czego pozostały dowody poszarpanych blach pokrycia co świadczy wyraźnie o podłożonym ładunku detonacyjnym.
    Czarne skrzynki nie świadczą zaś o czymkolwiek. Towarzysze napiszą cały zapis na nowo. Jeżeli zapisy skrzynek mogłyby coś okazać to nic innego jak tylko kolejna fuszerkę fałszerzy i zbrodniarzy. Tak jak po partacku rozbili samolot bliźniak – nie potrafili go spalić na miejscu, tak mogą też coś pomylić w nowo tworzonym zapisie. Towarzysze nad Wisła pomogą towarzyszom w Moskwie zatuszować ew. uchybienia. A są także towarzysze w szerokim świecie, ci też pomogą.
    Należy mieć świadomość co do tego , że zamach nie był robotą ani jednej osoby ani jednego państwa. Zamach ten jest rezultatem zmowy międzynarodowej – przypuszczalnie nowej Jałty. O ile inicjatywa , inspiracja lub doraźne korzyści mogły przeważać w jedną lub drugą stronę to jednak nikt nie robił tego na własna rękę.”

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 12 Thumb down 4

  • DZIECKO POLSKIE :

    http://www.youtube.com/watch?v=mcmvf1792zg

    Uwazam ze link ktory podala “” Lora “” analizy Pana Cierpisza , ma ogromne znaczenie dla zajmujacych sie specjalistow dotyczacej Katastrofy Smolenskiej.W tej dziedzine bedzie z pewnoscia dokladnie sprawdzowny dla sprawy badania “” Katastrofy “” – ( tu nie mam na mysli naszej prokuratury )watpliwosci czy rzeczywiscie rozbil sie na miejscu katastrofy samolot Prezydencki mialy juz miejsce w maju 2010.na tym blogu “” Czy nadal nikt nie dostrzega problemu – liny zawiesia ( link podalam wyzej ) – byly liny zwiszajace widoczne z gory !! a wiec jest calkiem mozliwe ze czesci samolotu ktore tak ( gorliwie i pieczolowicie zlozyli Rosjanie w jedna kupe i tak dbali pieczolowicie o zatarcie sladow aby 6 miesiecy wywialo i wyparowalo wszystko co moglo byc dowodem niezbednym dla sledztawa) – nie sa czesciami samolotu Prezydenckiego.U gory podalam link jak latwo mozna transportowac caly samolot poprzez Helikopter – zreszta na innych Blogach nie maja komentatorzy watpliwosci z Analizy Pana Ciepiewicza i mysle ze specjalisci sprawdzili dokladnie ta Analize ,Pan Cierpiewicz nie jest sam jest ich wiecej do analizy i pomiarow .

    Thumb up 2 Thumb down 0

  • HrodLoptrsson :

    Chciałbym odnieść się tylko do jednej kwestii pana Mika

    “Nie ma ani jednego dowodu na to, że ktokolwiek z 96 ofiar rzekomej katastrofy opuścił terytorium Polski żywy”

    to jest tak głupie, że aż szkoda komentować, no ale spróbuję

    To znaczy, że pilot pilotował jako nieboszczyk? AA pewnie tam był zamachowiec i jakoś opuścił samolot…

    W samym tekście widziałem wzmiankę o naszprycowanym Lechu Kaczyńskim…
    tak tak, porwano prezydenta, naszprycowano i nikt tego nie zauważył, ani w Pałacu, ani w drodze na lotnisko, ani na lotnisku…

    O ile pamiętam podobne założenia przyjęto co do KATASTROFY w Gibraltarze, choć IPN szukał, niuchał i spekulował – wyszło jak wyszło, na razie jest to KATASTROFA, a nie ruski zamach
    (i tu proszę mi uwierzyć, ja sam byłem zaskoczony, ale póki IPN lub ktoś inny np brytyjskie archiwa, nie przedstawią dowodów, jest to KATASTROFA)
    i tam wszyscy mieli już wylecieć martwi, a katastrofa miała tylko zaćmić obraz

    co do informacji dotyczących ilości osób, które zginęły – pierwsze lepsze wiadomości, dotyczące pierwszej lepszej katastrofy też są na początku zagmatwane…

    lista pasażerów rozjaśnia sprawę, tutaj dość długo nie dało się ustalić kto leciał, to nie jest dziwne, zwłaszcza w Polsce, zwracano już wcześniej uwagę, że loty vipowskie odbywają się często na zasadzie: “ktoś w ostatniej chwili rezygnuje, ktoś w ostatniej chwili dołącza”
    i to jest kwestia polskiego bajzlu a nie spisku

    Ja nie chcę przesądzać kwestii czy był to zamach, czy katastrofa. Jeśli ktoś chce dowodzić, że zamach, to niech to będą jednak jakieś poważne argumenty a nie “wszyscy wylecieli już martwi z Wwy”. Jeśli tak nawet było to -> DOWÓD
    I nie może być tak, że gdy ktoś ma inne zdanie to od razu jest ruskim agentem, tak samo nie chcecie by Was nazywano czubkami.
    Poważna dyskusja uwzględnia argumenty “za” i “przeciw”, w każdym innym wypadku to propaganda.

    Masz swoje zdanie? Thumb up 8 Thumb down 7

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters