Nie chcą mówić o dowodach

Publikacja w serwisie: 01 August 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

W pierwszej połowie lipca prokuratura zwróciła się do szefa Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego o przekazanie wyników analizy danych z tzw. rejestratora szybkiego dostępu (ATM), który znajdował się na pokładzie Tu-154M i był badany w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie. Śledczy nie ujawniają, czy wniosek został już zrealizowany.

Prokuratura pytana o to, czy w zapisach rejestratorów parametrów lotu znajdują się kluczowe dla analizy ostatniej fazy lotu dane (jak wskazania wariometru, prędkościomierza, stan wychylenia lotek, steru wysokości, steru kierunku czy obroty turbin), podkreśla, że “nie ma wiedzy” w zakresie parametrów wskazanych przez “Nasz Dziennik”. Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, nie odpowiedział też jednoznacznie, jakimi materiałami dowodowymi pochodzącymi z miejsca zdarzenia dysponują polscy śledczy. Pytaliśmy o próbki materiałów i substancji z miejsca zdarzenia lub ich analizy. – Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie już w pierwszym wniosku o międzynarodową pomoc prawną z dnia 10 kwietnia 2010 r. skierowanym do Prokuratury Federacji Rosyjskiej postulowała m.in. o wykonanie dokładnych oględzin miejsca zdarzenia, szczątków samolotu oraz zabezpieczenie stosownych dowodów w celu wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności zaistniałej katastrofy – odpowiedział rzecznik. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że prokuratura dysponuje “pewnymi materiałami” z miejsca katastrofy i są to głównie szczątki ubrań i ziemia.
Prokuratorzy badający okoliczności katastrofy samolotu Tu-154M z 10 kwietnia br. niechętnie informują o zgromadzonych w śledztwie materiałach dowodowych. Oficjalnie potwierdzają jedynie, że oprócz kopii rejestratora rozmów z kabiny pilotów są w posiadaniu kopii rejestratora parametrów lotu, ale już na pytanie, czy zlecono jego analizę, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
- Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje kopiami zapisów z rejestratorów parametrów lotu samolotu Tu-154M nr boczny 101, które przekazane zostały prokuraturze przez przewodniczącego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pana ministra Jerzego Millera, który otrzymał je z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego – poinformował nas płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy NPW. Jak zaznaczył, prokuratura już w pierwszym wniosku o międzynarodową pomoc prawną z 10 kwietnia br. skierowanym do Prokuratury Federacji Rosyjskiej postulowała m.in. o zabezpieczenie tzw. czarnych skrzynek samolotu. Kolejne – uzupełniające – wystąpienie w tej sprawie odbyło się 16 kwietnia. Wówczas prokuratura zwróciła się do strony rosyjskiej o przekazanie wszystkich rejestratorów wraz ze znajdującymi się w nich oryginalnymi nośnikami magnetycznymi oraz o przekazanie materiałów z wykonanego odczytu i analizy zapisów z tych rejestratorów. Jak wiemy, oryginały czarnych skrzynek wciąż znajdują się w Rosji.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100731&typ=po&id=po02.txt

31 lipca 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters