11 tomów z Moskwy

Publikacja w serwisie: 20 August 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Protokoły z przesłuchań świadków, pierwszy film płonącego wraku nagrany komórką, opisy i zdjęcia szczątków ofiar – to dostali wczoraj w Moskwie polscy śledczy

Przekazanie kopii 11 tomów akt rosyjskiego śledztwa odbyło się w gmachu prokuratury generalnej w Moskwie. Co w nich jest?

M.in. uwierzytelnione kopie przesłuchań rosyjskich świadków tragedii w Smoleńsku. Wśród przesłuchanych jest człowiek, który nagrał na telefon komórkowy płonący samolot tuż po upadku. To nagranie zabezpieczono jako dowód rzeczowy. Jest dołączone do akt. Rosyjscy śledczy twierdzą, że jest to najświeższe nagranie wraku po katastrofie.

W aktach są także protokoły z oględzin miejsca tragedii, szczegółowy opis i zdjęcia szczątków ofiar oraz znalezionych przedmiotów. Są także wnioski z ekspertyz medycznych szczątków, ale nie ma oficjalnych protokołów sekcji zwłok ofiar.

Te Rosja ma przekazać wkrótce, bo rosyjscy śledczy opracowują sekcje ostatnich czterech ofiar znajdujących się w kabinie pilotów. Badania DNA mają precyzyjnie określić, gdzie te osoby znajdowały się w chwili katastrofy. Co to za osoby? Dwóch pilotów, nawigator i dodatkowa osoba.

Według naszych nieoficjalnych informacji akta śledztwa potwierdzają, że do ostatniej chwili w kabinie pilotów był gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Wskazują na to obrażenia na jego ciele i miejsce, w którym znaleziono jego zwłoki.

- Rosjanie przekażą nam te materiały, gdy będą one gotowe w całości – mówi gen. Krzysztof Parulski, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi polskie śledztwo.

To Parulski odbierał wczoraj w Moskwie dokumenty. W Polsce akta będą przetłumaczone i włączone do polskich akt śledztwa. – Są to materiały uwierzytelnione, otrzymaliśmy je zgodnie z prawem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by były to oficjalne dowody w naszym śledztwie – tłumaczy Parulski.

Przekazanie 11 tomów akt śledztwa. Zastępca rosyjskiego prokuratora generalnego Aleksander Zwiagincew, gen. Krzysztof Parulski, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi polskie śledztwo

Przekazanie 11 tomów akt śledztwa. Zastępca rosyjskiego prokuratora generalnego Aleksander Zwiagincew, gen. Krzysztof Parulski, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi polskie śledztwo

Zastępca rosyjskiego prokuratora generalnego Aleksander Zwiagincew zapowiedział przekazanie stronie polskiej kolejnych dokumentów w ciągu miesiąca. Pierwszych sześć tomów Rosjanie przekazali Polsce w czerwcu.

Zwiagincew nie chciał jednak mówić, czy polscy prokuratorzy będą mogli przesłuchać rosyjskich świadków, np. kontrolerów z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. – Procedura jest taka, że polscy prokuratorzy występują o pomoc prawną polegającą na przesłuchaniu konkretnych osób, a my wykonujemy te czynności w ich obecności – odpowiedział Zwiagincew. – Dokładnie tak samo jest, jeśli to my prosimy o przesłuchanie świadków w Polsce.

O szczegółach śledztwa prokuratorzy nie chcieli mówić. – Praca posuwa się, liczba wersji się zmniejsza, ale na razie za wcześnie na konkrety – mówił Zwiagincew. Podkreślał przy tym, że on materiałów śledztwa nie zna, a jedynym jego dysponentem zgodnie z prawem rosyjskim jest prokurator prowadzący sprawę.

Nieoficjalnie “Gazeta” dowiedziała się, że jeśli nie zajdą nieprzewidziane okoliczności, to strona rosyjska planuje zakończenie swoich działań do końca października czy na początku listopada.

Do tej pory Polska zgłosiła sześć wniosków o pomoc prawną od Rosji w sprawie tragedii smoleńskiej, a Moskwa trzy wnioski wobec Warszawy.

Prokurator Parulski wyraził żal, że na razie nie może zrewanżować się stronie rosyjskiej za przekazane dokumenty odpowiedzią na żaden z nich. Ale stwierdził, że odpowiedź na pierwszy rosyjski wniosek będzie gotowa na początku września. – Przesłuchaliśmy już kilkaset osób. Pozostaje do przesłuchania jeszcze pięć – mówił.

Rosyjski prokurator podkreślał wolę współpracy z Polską, ale zaznaczał, że wiele działań wynika z dobrej woli Moskwy, bo europejska konwencja o pomocy prawnej z 1959 r. oraz memorandum o współpracy polskiej i rosyjskiej prokuratury podpisane w 2008 r. nie przewidują takich sytuacji jak katastrofa smoleńska. Dopiero niedawno podpisano nową umowę o współpracy w sprawach karnych, która daje więcej możliwości wspólnych działań.

Zwiagincew zapewnił, że jest w stałym kontakcie z prokuratorem generalnym RP i polskie wnioski o pomoc prawną będą realizowane na bieżąco. – W ciągu ostatnich dziesięciu dni rozmawiałem z prokuratorem Seremetem przez telefon dwa razy. Współpraca układa się dobrze – stwierdził Zwiagincew.

- Spotkania robocze przyczyniają się do wymiany dokumentów – powiedział “Gazecie” Parulski po rozmowie ze Zwiagincewem. – Nie ma żadnych sygnałów, że jest forma niechęci albo brak woli współpracy ze strony rosyjskiej.

Po odebraniu 11 tomów akt prok. Parulski udał się na rozmowy z szefem rosyjskiego komitetu śledczego Aleksandrem Bastrykinem, któremu bezpośrednio podlega śledztwo smoleńskie. W czasie tego spotkania miał jeszcze raz poruszyć kwestię przesłuchań obywateli rosyjskich przez polskich śledczych. – Wciąż jestem optymistą, że dojdzie to do skutku – mówił Parulski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,8273054,11_tomow_z_Moskwy.html#ixzz0×8foFqIC
20 sierpnia 2010
Oceń artykuł:

tagi: , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters