Opowieść Kopacz jest nieprawdziwa

Publikacja w serwisie: 28 August 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Macierewicz: nieprawdziwa wersja MAK » Kopacz spotka się z Putinem » Kopacz: Mam dosyć teorii spiskowych » Macierewicz: Co Ewa Kopacz naprawdę widziała? » Smoleńskie sekcje zwłok: dlaczego Ewa Kopacz kłamała » Polscy lekarze nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej – Ewa Kopacz » Rafał Rogalski: Jest nagranie rozmowy Błasik-Protasiuk, to nie jest nacisk na załogę » Philip Crowley – “Przykro jest to mówić, ale w tej chwili jest to sprawa między Rosją a Polską” » Co było a nie jest… » Kto to jest oszołom? » Czy Putin jest idiotą? » Jeszcze nie jest za późno » Kim pan jest, panie Komorowski?! » Co to jest stenogram? Nie daj się oszukać. » Kim jest Generał Cieniuch ? » Tu jest kokpit, a tu salonka » 1/3 POLAKÓW – TUSK JEST ZDRAJCĄ! » Zachowanie prokuratury jest upokarzające » “Ciężkie Lądowanie” – czy to jest prawda? » Gdzie jest broń BOR-owców? » Co znaczy zaprzaństwo i czy jest karalne? » Gdzie jest telefon satelitarny z Tu-154? » Gdzie jest Wiktor Bater » Wykładnia prokuratury jest z sufitu » Jest wniosek o przesłuchanie Tuska » Jest ekspertyza filmu ze Smoleńska » Ekspertyza jest, choć badań brak » Jest wstępna analiza urządzeń nawigacyjnych Tu-154 » Premier: Graś jest delikatny ws. Smoleńska » Konfliktowanie ludzi jest komuś na rękę » Jest postępowanie dyscyplinarne ws. załogi Jaka-40 » Komorowski o szczątkach: to nie jest wielki problem » Oficerowie monitorujący lot Tu-154: „Witebsk jest na Białorusi?” » Jest paragraf na “Smoleńsk. Zapis śmierci” » Wiktor Suworow: To jest drugi Katyń » BOR niedopełnił obowiązków – dla Millera jest bez winy » Jest projekt pomnika ofiar katastrofy Tu-154 » Czy bycie dzieckiem komunistów jest winą? » Jest świadek awantury przed Smoleńskiem » “TEREN JEST NIEZABEZPIECZONY I OGÓLNIE DOSTĘPNY” » Polsko-rosyjskie nowe otwarcie jest pozorne » Jest zielone światło dla likwidacji Prokuratury Wojskowej » Gdzie jest auto ofiary spod Smoleńska? » Ekspertyza oryginałów tzw. czarnych skrzynek jest konieczna » Cały czas przekazywana jest pomoc dla rodzin » Ukraińscy eksperci uważają, że raport MAK jest tendencyjny » Polko krytykuje Klicha. “Tupolew jest jak syrenka” » “Raport MAK-u nie jest dla nas wiążący, nie musimy się od niego odwoływać” » Powrót czarnych skrzynek do Polski jest “sprawą fundamentalną” » Warto rozmawiać – 04.01.2011 – dlaczego raport MAK jest nie do przyjęcia » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Z Andrzejem Melakiem, członkiem Stowarzyszenia Katyń 2010, bratem Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej, rozmawia Paulina Jarosińska

W czwartkowym wydaniu “Dużego Formatu”, dodatku “Gazety Wyborczej”, minister zdrowia Ewa Kopacz przedstawiła swoją relację z Moskwy w dniach po katastrofie smoleńskiej. Jednym z chętniej omawianych przez nią aspektów pobytu w Moskwie był podziw dla niedawno otwartego budynku Centralnego Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej. Wszystko “było porządne, estetyczne, urządzone z lekkim przepychem” i zawsze można było zjeść coś ciepłego, nawet ciasteczka… Jak Pan wspomina ten budynek i pobyt w nim?

- My, jako rodziny, najpierw byliśmy zaproszeni do dużej sali konferencyjnej, jakby wykładowej. Tam siedziała cała komisja i tam następowało przydzielanie rodzin do poszczególnych śledczych. Budynek jest nowy, więc oczywiste jest to, że było w nim przyzwoicie. Zwróciłbym uwagę na jedną istotną sprawę, na to, co już mówiłem. My nie przyjechaliśmy tam “na wczasy”. Ja przybyłem tam, by zidentyfikować brata, to była nadrzędna kwestia, a właściwie jedyna, priorytet. To, czy było tam czysto i estetycznie, to akurat w ogóle mnie nie interesowało, ponieważ to jest coś oczywistego, że tak powinno być. To była otoczka, która miała chyba jakoś zrekompensować nam trud całego pobytu i ból straty. To, w jakim byłbym hotelu, to marginalna sprawa. Z przyczyn obiektywnych wcale nie odczuwałem tych wszystkich materialnych kwestii. Z drugiej strony, jak w konfrontacji z tym nowym budynkiem wygląda barak w Smoleńsku, w którym identyfikowano prezydenta? Jak widać, to nie do końca wszystko było tak porządnie, jak by chciała pani minister. W sytuacji tak trudnej, jaką jest rozpoznanie swojego bliskiego po tak olbrzymiej katastrofie, nie myśli się ani o ciasteczkach, ani o stopniu zadbania miejsca. Wracając do budynku Biura: po przydzieleniu rodzin do poszczególnych śledczych, każda z rodzin szła ze swoim śledczym na przesłuchanie do pokoików przesłuchań. Tam były pokazywane zdjęcia. Natomiast później po wstępnym zidentyfikowaniu na podstawie zdjęć i opisów zwłok następowało okazanie zwłok na kamiennych stołach. To było kilka, może do 10 stołów. Do piwnicy nie schodziliśmy.

fot. M. Borawski Sala sekcyjna w prosektorium moskiewskiego Biura Ekspertyz Medyczno-Sądowych, w której przeprowadzono badania ciał ofiar katastrofy rządowego tupolewa pod Smoleńskiem

fot. M. Borawski Sala sekcyjna w prosektorium moskiewskiego Biura Ekspertyz Medyczno-Sądowych, w której przeprowadzono badania ciał ofiar katastrofy rządowego tupolewa pod Smoleńskiem

Minister Kopacz powiedziała w wywiadzie, że pytania, które zadawali śledczy, były rutynowe, typowe dla każdej biurokracji i że są nieodzowne. Prawnicy twierdzą jednak, że pytania przy identyfikacji powinny dotyczyć tylko kwestii niezbędnych.
- Niektóre pytania były rzeczywiście dziwne. Pytano mnie na przykład, ilu mam braci. Już wtedy wydawało mi się to niedorzeczne. Trzeba w tym miejscu podkreślić jedną bardzo ważną rzecz, a mianowicie absencję przedstawicieli polskich na przesłuchaniach. Oczywiście, ja się wypowiadam w kontekście mojego przesłuchania, ale wiem po prostu, że nie tylko w moim przypadku nie było żadnego urzędnika, przedstawiciela polskiej dyplomacji. Zapytałem więc przez tłumacza, ponieważ ja doskonale nie znam rosyjskiego, po co te pytania, przecież ja przyjechałem po to, aby zidentyfikować brata. Tłumaczka, studentka filologii polskiej, odpowiadała, że taka jest procedura.

Minister Kopacz powiedziała, że rodziny zostały uprzedzone, że przesłuchania mają dotyczyć “różnych spraw dotyczących zmarłego”, ale nie przywołała żadnej formuły prawnej, podstawy, na mocy której można zadawać pytania również niezwiązane w ogóle z identyfikacją…
- Nikt, kto powinien w tym miejscu interweniować w sprawie tych dziwnych pytań, czyli dyplomaci, nie czynił tego. Bo ich po prostu nie było. Zostaliśmy sami.

Ale Ewa Kopacz wyraźnie twierdzi, że przy przesłuchaniu obecni byli polski lekarz i psycholog.
- To nieprawda. Żadnego polskiego lekarza nie było na moim przesłuchaniu. Nie było również konsula albo jakiegoś innego przedstawiciela dyplomacji. Była tłumaczka, był psycholog i śledczy. Od czasu do czasu bywał ratownik z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Okazanie zwłok odbyło się w obecności rosyjskiego śledczego?
- Okazanie zwłok dokonywało się przy udziale tylko polskiego patomorfologa. Jeśli był śledczy, to raczej stał z daleka. Przynajmniej ja nie widziałem jakoś blisko śledczego.

Mamy sprzeczny przekaz. Na początku minister Kopacz zapewniała, że polscy patomorfolodzy byli przy sekcjach zwłok. Potem generał Krzysztof Parulski powiedział, że nie było polskich specjalistów, i pojawiła się informacja, że nie ma ich podpisów na dokumentach z sekcji zwłok, czego nie możemy być pewni, bo nie ma jeszcze tych materiałów. W wywiadzie Ewa Kopacz twierdzi, że polscy lekarze byli powołani jako biegli przy identyfikacji zwłok…
- Pytał mnie polski lekarz o znaki szczególne, ale nie wiadomo, czy polscy lekarze brali udział w sekcjach. Na spotkaniu z rodzinami w Centralnej Bibliotece Wojskowej prokurator Parulski powiedział, że sekcje zwłok były wykonane przez rosyjskich specjalistów na zlecenie prokuratury polskiej. Biegły to osoba, która podpisuje się na dokumencie. Czy są podpisy, tego tak naprawdę nie wiemy. Przypuszczam, że sekcja zwłok mojego brata była przeprowadzona, bo były ślady, które na to wskazywały. Ale nie mam innych dowodów. Wydaje mi się, że minister Kopacz nadużywa pewnych terminów. Co to za biegły, który jest tylko przy okazaniu ciała?

Wróćmy do problemu konsulów: powiedział Pan, że nie było żadnego przedstawiciela polskiej dyplomacji przy przesłuchaniu. Minister Kopacz zapewnia, że w pewnym momencie zwiększono ich liczbę, ponieważ ściągnięto pracowników konsulatów polskich państw ościennych. W jakich czynnościach oni uczestniczyli?
- Tak, pamiętam, że łącznie było około piętnastu konsuli, ale jeśli chodzi o ich uczestnictwo przy przesłuchaniu, to przy moim nie było żadnego. Gdyby w tę kwestię bardziej się wgłębić, to pewnie okazałoby się, że w przypadku wielu przesłuchań tak właśnie było. Oni tam przebywali, urzędowali w hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, ale nie wiem ostatecznie, jaką mieli rolę do spełnienia. Ja nie odczułem żadnej ich pomocy w momencie, gdy była ona konieczna. Dwukrotnie mnie przesłuchiwano, w poniedziałek i we wtorek, i nie było na żadnym z tych przesłuchań przedstawiciela polskiej dyplomacji. To jest fakt.

W wywiadzie pojawia się również kwestia, która była już poruszana, a mianowicie dodatkowego pobierania krwi w Moskwie od rodzin ofiar. Minister Kopacz nie podaje, na mocy jakiej podstawy prawnej to się dokonało, część rodzin nie wiedziała tak naprawdę, dlaczego ma oddawać krew. Czy Panu podano powód?
- Na pytanie o cel pobierania krwi Rosjanie odpowiedzieli, że im nie wystarczą próbki pobrane w Polsce. Nikt wówczas nie protestował. Poprowadzono nas do pobrania krwi, bo było to konieczne.

Istotną kwestią jest to, co Ewa Kopacz mówi na temat reakcji w samym rządzie w pierwszych godzinach po tragedii. Otóż minister twierdzi, że “nikt nie wiedział, jak będą wyglądać kolejne godziny, jakie informacje będą spływać”. O czym, według Pana, świadczy taka wypowiedź?
- Świadczy to o kompletnym braku organizacji państwa w sytuacji kryzysowej. Było to widoczne od samego początku. Działania przedstawicieli polskich w Moskwie były na tak samo niskim poziomie jak działania całego państwa w sytuacji kryzysowej. Zdarzały się omyłki w nazwiskach. Podam przykład. W pokoju hotelowym mieszkał ze mną mój brat Józef Melak. Natomiast na liście sporządzonej przez reprezentantów polskiej strony figurował jako Józef Waś. Osobie, która chciała się z nim skontaktować, powiedziano, że Józef Melak tu nie mieszka. Na listach były osoby, które nie przyjechały, i nie było osób, które przyjechały. Tak funkcjonowaliśmy przez 5 dni naszego pobytu i nie zostało to skorygowane. Przecież każdy z nas, wsiadając do samolotu, dostał kartę pokładową, podczas lotu można było chyba sporządzić właściwą listę i powielić ją w odpowiedniej liczbie egzemplarzy. Jednak – jak widać – nie potrafiono tego zrobić. Poza tym karmiono nas nieprawdziwymi informacjami, które musieliśmy konfrontować z informacjiami z internetu dotyczącymi konkretnych wypowiedzi prokuratora generalnego. Widać było bezradność i kompletny brak profesjonalizmu.

Sytuacja wygląda tak niezmiennie od dnia katastrofy…
- To paradoksalnie układa się w logiczny ciąg dezinformacji, od początku, a świadczy o tym to, że rodziny musiały same wykazywać się inicjatywą, dopytywać. Poza tym usilne powtarzanie rodzinom rady, aby nie jechały do Moskwy i nie przystępowały do identyfikacji – m.in. to właśnie radziła minister Kopacz w Moskwie. Mówiła, że widok może być bolesny.

Minister w wywiadzie powiedziała, że “w myśl polskiego prawa zwłoki identyfikuje rodzina” i że choć nie musi, powinna tam być. Po raz kolejny widać sprzeczny przekaz…
- Urzędnik z centrum kryzysowego w Warszawie usilnie namawiał wszystkich, aby nie lecieli, i część z rodzin pod wpływem tego zrezygnowała z obowiązku i zarazem przywileju, aby osobiście identyfikować bliskich. Wydaje mi się to bardzo ważne. Tylko dzięki determinacji rodzin doszło do tak dużej, jeśli chodzi o liczbę, identyfikacji ciał. Rządzący nie wykazują żadnej determinacji w którymkolwiek aspekcie wyjaśniania przyczyn katastrofy. Państwo nie wywiązuje się ze swoich powinności.

Dziękuję za rozmowę.

Co mówi Kopacz
1. “Nikt nie wiedział, jak będą wyglądać kolejne godziny, jakie informacje będą spływać”.

Jakie są fakty
W sytuacji kryzysowej rząd nie potrafi podjąć decyzji, wykazuje się inercją, czeka na to, co przyniesie czas. Tak nie powinno być. Pierwsze godziny są najważniejsze. Nie został powołany sztab kryzysowy, międzynarodowa komisja. Rząd nie był w stanie podjąć decyzji.

Co mówi Kopacz
2. “Michał Boni mówi, że dzwonią rodziny ofiar, chcą jechać do Moskwy i pytają, czy premier może im pomóc”.

Jakie są fakty
To rodziny pierwsze dzwoniły i pytały o kolejne działania. Rząd nie informował rodzin na bieżąco tuż po katastrofie.

Co mówi Kopacz
3. “Przesłuchanie odbywało się w obecności naszego lekarza i psychologa”.

Jakie są fakty
Na przesłuchaniu Andrzeja Melaka nie było polskiego lekarza. Polski lekarz był dopiero przy okazaniu zwłok.

Co mówi Kopacz
4. “Powiedziałam, że w myśl polskiego prawa zwłoki identyfikuje rodzina. I że choć nie jest to obowiązek bliskich, jeśli tylko tego chcą, powinni tam być”.

Jakie są fakty
Według Andrzeja Melaka, Ewa Kopacz już w Moskwie miała radzić rodzinom, aby nie uczestniczyły w identyfikacji, bo to może być bolesny widok.

Co mówi Kopacz
5. Śledczy miał pytać rodziny ofiar “o różne sprawy dotyczące zmarłego”.

Jakie są fakty
Przesłuchanie przy identyfikacji zwłok powinno zawierać tylko pytania niezbędne do identyfikacji.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100828&typ=po&id=po51.txt

28 sierpnia 2010

Oceń artykuł:
(4.83)
głosów: 6

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • adamsky :

    Czyli ja tu widzę konfrontację – oczywiście tą sprawą powinna zająć się nasza komisja. Co p. Kopacz wie , a co zmyśla ? No , że wogóle kłamie to wiemy – teraz trzeba to jakoś ładnie dodać do dowodów. Po co kłamie ? Jeśli jest już tak daleko posunięta ta sprawa , to co wogóle robi w rządzie ? Jak by tego nie nazwać to “twarda kobieta” – wiele widziała i pewnie wiele wie jak takie sprawy “brać na zimno”. Za czym my tu jeszcze czekamy ? Mamy pierwszego “szczura” w śledztwie.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anna :

    Wywiad ten nie jest w całości dostępny w internecie znalazłam tylko jego fragment w linku, który załączm:
    http://wyborcza.pl/1,105770,8295149,Znajdz_mi_go_.html
    Ale w tym fragmencie takipasus, którnie zastanwia, a słyszałam o sparwie także wcześniej, z innych przekazów medialnych. Chodzi o takie zdanie :

    Teresa Torańska: Ile zostało zrobionych próbek DNA? Setki, tysiące?

    Ewa Kopacz: – Dużo, bardzo dużo.

    Bo każdą część…?

    - Każdą…”

    A zatem, jak rozumiem, każdy fragment ciał ofiar został przebadany genetycznie i wobec tego mógł zostać przyporządkowany do konkretnej osoby, ponad wszelką wątpliwość, ergo rozpoznana została tożsamość każdego fragmentu ciał. Co zatem zostało pochowane na Powązkach we wspólnej mogile, według mediów, zawierającej nierozpoznane szczątki ofiar? Być może źle rozumiem doniesienia medialne, które są marnie redagowane, ale usłyszałam to kilka razy.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • greg65 :

    Chcialbym cos dobrego napisac o tej KOpacz ,lecz niestety nic nie mozna dobrego znalesc tylko same klamstwa ktore sa podstawa tego niepolskiego rzadu.
    Sprawa jej klamstw ma zasieg odgorny -czyli nic nie moze byc wbrew woli szefa-Donka TUska.
    Nie mozna oczekiwac od pani KOpacz prawdy zwiazanej z zamachem w Smolensku bo ta kobieta stracilaby dobra pensje i musialaby pojsc na zasilek dla bezrobotnych. Ten czynnik utraty intratnego zrodla dochodu czyni z tych zaprzedanych urzednikow POtworami w sensie ogolnym. Co znaczy w sensie ogolnym? Otoz jesli Rzad Rzeczypospolitej oddaje sledztwo w rece Rosjan jest to poprostu ogolnonarodowa zdrada interesow polskiego spoleczenstwa.
    W “zaprzyjaznionych telewizorniach” oglupia sie reszte niezdecydowanych obywateli ktorzy sa chwiejni jak choragiewki na wietrze.
    Byc moze narod polski obudzi sie z tej “narkozy smolenskiej” jaka miedzy innymi pani szanowna minister KOpacz byla nas raczyyc w zaklamanych wiadomosciach tefalenu!!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • anna :

    Jest już dostępny cały wywiad z minister Kopacz. Niestety to jest literatura. Po wielu dniach poszukiwań, kiedy pozostały już tylko rozkawałkowane szczątki, bo pierwsze ciała, te w najlepszym stanie, dotarły już do Polski, kolega z prosektorium odnajduje na prośbę pani Kopacz ciało zaprzyjaźnionego człowieka. I te szczątki wyglądały tak, jakby spały. Celowo mówię, że to szczątki spały.
    Dalej, Kopacz potwierdza, że odbyły się sekcje zwłok, co poznaje po charakterystycznych szwach. Na czym te szwy sekcyjne zobaczyła, na pofragmentowanych częściach ciał? Należałoby całą tę relację nałożyć na jakąś linię czasową i zdjąć z niej elementy autokreacji samej pani Kopacz. Z tego, że minister rządu ma spuchnięte nogi nie wynika wprost, że rząd tego ministra działa profesjonalnie i w zgodzie z interesem państwowym.
    I może wtedy można by wyciągnąć jakieś sensowne wnioski z tej opowieści. A tak to jest zwykła literatura, niestety nie jest to ani literatura faktu, ani piękna. Jeśli nie liczyć porywających opisów architektury kostnicy miejskiej, czyli MORG, droga pani Kopacz. MORG to po rosyjsku kostnica, po angielsku na przykład kostnica to morgue. Pani Kopacz jest prowincjonalną lekarką z Szydłowca, awansowaną na minister za zasługi dla rodziny Tuska i jedyne, co można o niej z pewnością powiedzieć, to to, że mówi dużo i szybko. Znaczy sprawna werbalnie. A jak ktoś mówi dużo i szybko, to prawdopodobieństwo, że gada głupstwa jest bardzo wysokie.
    Link do wywiadu z minister Kopacz :
    http://wyborcza.pl/1,76842,8288011,Znajdz_mi_go.html

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • 3toto :

    Rosjanie mówią “My dokonywaliśmy identyfikacji metodami genetycznymi i molekularno-genetycznymi. Później przeprowadzano sekcje zwłok. Wszystkich. Zawsze była komisja, a z nią prokurator. Uczestniczyli w tym i wasi, i nasi prokuratorzy”. Jak to się ma do słów tej pani?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • adamsky :

    Wydaje mi się , ze “sprawa” chyba właśnie “pęknie” na p. Kopacz. Niby zimna su… e kobieta , ale to ona zbyt się udziela i “daje plamy” nawet w głupich wywiadach. Do “wywiadów” zaliczam też opowieści w sejmie – tam jak wiemy wszyscy “grają”. Czekam więc z uwagą , na krok Macierewicza – tu chyba warto uderzyć. Byle szybko i sprawnie – wiemy idzie jesień , ąlisko na drogach , a nóż p. Kopacz wpadnie w poślizg … i nie zechce więcej “rozmawiać”. To jedna z teorii – dróg – czy realna , czy nie – nie wiem. Chyba jednak warto się na tym skupić.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters