Macierewicz: kontrolerzy winni katastrofy Tu-154M

Publikacja w serwisie: 04 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rosja: to my jesteśmy winni katastrofy » Są kolejni winni smoleńskiej katastrofy » Macierewicz: Tu-154M nie uderzył w drzewo » To nie piloci są winni katastrofy smoleńskiej. W odpowiednim momencie nacisnęli przycisk, który powinien był spowodować odejście samolotu na drugi krąg » Antoni Macierewicz na temat śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – 24.09.2010 » Miller jak Anodina: winni piloci » Trzy hipotezy katastrofy Tu-154M » Porównanie 2 filmów z katastrofy TU-154M » Rosyjscy kontrolerzy cywilni czy wojskowi » Kontrolerzy zaniżyli dane o widoczności » Wiadomo z kim kontaktowali się kontrolerzy ze Smoleńska » Kontrolerzy rozmawiali z “jakimś generałem” » ABW bada film z miejsca katastrofy Tu-154M » Przyczyny katastrofy Tu-154M nie w najbliższym czasie » Aleksandr Aloszyn KŁAMAŁ w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M » Archeolodzy odnaleźli w Smoleńsku szczątki ofiar katastrofy Tu-154M » Ofensywa w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy polskiego Tu-154M » “Komsomolskaja Prawda”: Tajna instrukcja przyczyną katastrofy Tu-154M? » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » Prokuratura wyklucza, by Tu-154M w chwili katastrofy w Smoleńsku pilotował gen. Andrzej Błasik » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Rosyjscy kontrolerzy ani razu nie poinformowali załogi polskiego tupolewa, że schodzi ze ścieżki i kursu » MACIEREWICZ O KONFERENCJI PROKURATORÓW » MACIEREWICZ O ROSYJSKIEJ KONFERENCJI » Macierewicz o kopiach stenogramów » Macierewicz: To była zbrodnia » Macierewicz: nieprawdziwa wersja MAK » Macierewicz: Co Ewa Kopacz naprawdę widziała? » Antoni Macierewicz o komisji Millera » Macierewicz pyta o podstawy awansu gen. BOR » Macierewicz: Tusk wie więcej, niż mówi » Rozmowa Niezależna – Antoni Macierewicz » Macierewicz apeluje do Polonii ws. Smoleńska » Antoni Macierewicz komentuje wnioski prokuratury » Antoni Macierewicz – Komisja Obrony Narodowej » Antonii Macierewicz o raporcie Millera: fałszerstwa i kłamstwa » Macierewicz złoży zawiadomienie do prokuratury ws. Akcji Krzyż » Smoleńsk – Antoni Macierewicz kontra Donald Tusk i Grzegorz Schetyna » Prezydencki Tu-154M nr 101 » Zginęli w katastrofie Tu-154M » Tu 154M został rozerwany » Załoga samolotu Tu-154M » Ekshumacje ofiar Tu-154M » LISTA PASAŻERÓW TU-154M » Tu-154M Landing Procedure » Tu-154M – moment uderzenia w brzozę » MAK udostępnił raporty z remontu Tu-154M » samoloty.pl – O katastrofie Tu-154M inaczej » ATM QAR z Tu-154M – czyli kolejna ściema » Nowe fragmenty nagrań z Tu-154M » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

– Wygląda na to, że bezpośrednią przyczyną katastrofy smoleńskiej było działanie wieży kontrolnej – mówił w USA Antoni Macierewicz, podaje „Gazeta Wyborcza”.

Antoni Macierewicz opowiadał, że kontrolerzy przed wydaniem ostatnich wskazówek dla załogi prezydenckiego tupolewa konsultowali się „ze swoją centralą w Moskwie” i pytali, czy mają zezwolić na lądowanie. Po tej konsultacji kontroler pozwolił zejść samolotowi do wysokości 50 m, „co w istocie oznaczało, że oni już nie mają żadnych szans”.

Antoni Macierewicz wskazuje zna winnych katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia (fot. arch. PAP)

Antoni Macierewicz wskazuje zna winnych katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia (fot. arch. PAP)

Zapytany o film z miejsca katastrofy, na którym słychać dźwięki podobne do strzałów, mówił: „Mogło być tak, że mamy do czynienia z mordowaniem tych, którzy przeżyli, ale równie dobrze mogło być tak, że to są strzały policji i wojska odpędzające rabusiów”.

Według Macierewicza wyjaśnienie wszystkich okoliczności katastrofy jest „najważniejszą sprawą państwa i narodu polskiego”, ważniejszą nawet niż „bieda, korupcja, wyprzedawanie majątku polskiego i brak praworządności”.

http://www.tvp.info/informacje/polska/macierewicz-kontrolerzy-winni-katastrofy-tu154m/2595777

4 września 2010

Oceń artykuł:
(4.83)
głosów: 6

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • adamsky :

    Dobrze panie Macierewicz – teraz jedynie jakieś dowody i “dusimy” szczury. Swoją drogą bardzo podoba mi się “taktyka” tego pana – oby jak wspomniałem poparta dowodami.
    „najważniejszą sprawą państwa i narodu polskiego”, ważniejszą nawet niż „bieda, korupcja, wyprzedawanie majątku polskiego i brak praworządności”
    oj nie – najważniejsze żebyśmy mieli pracę i byli wolni i zjednoczeni – to jest siła narodu.

    Thumb up 0 Thumb down 1

  • a.p.777 :

    Adamski, dobrze piszesz: bardzo ważne jest abyśmy mieli pracę i byli wolni i zjednoczeni. Ale bez wyjaśnienia przyczyn katastrofy nie będziemy wolni, zjednoczeni i nie będziemy mieć pracy, patrząc na to w nieco dłuższej perspektywie. Jeżeli przyczyną był zamach lub awaria, które to przyczyny kraj ościenny próbuje ukryć i zrobić nas “w bambuko” to oznacza że nasza wolność jest zagrożona – Rosja nami rządzi. Po drugie w tej chwili naród polski jest podzielony. Jeżeli nie zostaną wyjaśnione przyczyny katastrofy, ten podział będzie istniał aż do chwili ich wyjaśnienia. Po trzecie: jeżeli będziemy ulegli wobec wschodniego sąsiada i wyjaśnianie przyczyn będzie trwało latami albo podana zostanie, za przyzwoleniem naszych władz, nieprawdziwa przyczyna katastrofy, znaczyć to będzie, że znaleźliśmy się w rosyjskiej strefie wpływów – tak jak za czasów komuny. Nie wiem w jakim jesteś wieku. Jeżeli jesteś starszy to wiesz co to znaczy, również pod względem gospodarczym. Jeżeli jesteś młodszy zapytaj starszych – powiedzą ci. Pracy nie będzie.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • antykant :

    kontroler zezwolił na lot na 50 metrach co słyszał również polski mechanik drugiego samolotu. i tak pewnie było ale to ,że kontroler zezwolił to nie znaczy nakazał. pilot zaryzykował a nie powinien i stracił maszynę i taka szykuje się w razie czego wersja dla tych co podejrzewają ruskich i tuska o szachrajstwo. wersja wygodna bo pomimo błędu wierzy i tak wina spada na pilota. ale mnie zastanawia czemu w takim razie pilot podjął ryzyko ? patrzę sobie na zdjęcia tego lotniska z satelity i widze ,że drzewa przy samym pasie nie rosną. pas ,jak pas szerszy od samolotu i gdyby pilot był prawidłowo naprowadzany to po prostu i tak usiadł by na pasie. a pilot pasa szukał w krzakach. w dobie cywilizacji gps gdy każdy co ma to cudeńko w samochodzie ciężko uwierzyć ,że w samolotach montują gorsze, mniej dokładne. a ten sam pilot lądował (był w załodze) na tym samym lotnisku 3 dni wcześniej i ciekawe czy nie zerkał na gps-s i nie widział wtedy ,że źle pokazuje bo mapy takie niedokładne. ze stenogramu jeżeli nie przekłamany wynika przekonanie pilota ,że znajdują się na prawidłowym miejscu. więc postanowił zaryzykować.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • siagout :

    Pan Antoni Maciarewicz. (Szkoda, że nie odpowiada Pan na e-maile)
    Szanuję bardzo i doceniam, to, co robi Pan w imię prawdy, dla Polski
    i Polaków, jednak w żadnym razie nie mogę się zgodzić z Pańskim stanowiskiem takim, jakoby to kontroler (czy głos kontrolera) stanowił bezpośrednią przyczynę katastrofy, gdyż jest to nieprawdą.
    Wyjaśnię, że gierki słowne zarejestrowane (lub nie) w czarnych skrzynkach stanowią jedynie gadaninę, jaka miała uprawdopodobnić rzekome zaniedbania i obarczenie winą pilotów, podkreślam zawsze, bohaterskich ludzi nie ponoszących absolutnie winy za “katastrofę”!
    Bezpośrednia przyczyna katastrofy nie ma nic wspólnego z kontrolerem lotów ani z pilotami Tu-154. Pośrednie przyczynienie się głosu kontrolera, ale nie tylko jego, istnieje i koncentruje się na tym, by kpt. Protasiuk nie minął lotniska smoleńskiego np. na wysokości 6000m. i na tym wszelki udział kontrolera w katastrofie został zakończony, to jest udowodnione i oficjalnie dostępne, a szkoda wielka, że, jak dotąd, nikt tego nie odczytał – ja tak.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • siagout :

    Do antykant.

    “… mnie zastanawia czemu w takim razie pilot podjął ryzyko ?”
    Nie trać czasu na takie rozważania. Piloci prezydenckiego Tu-154 nie podejmowali żadnego ryzyka(!) – czytaj uważnie stenogramy (choć sfałszowane w zasadniczej, końcowej części, to jednak wcześniej mówią prawdę) – szukaj prawdy i dowodów tam, gdzie zamachowiec tego się nie spodziewa, a wówczas będziesz przed, a nie za nim.
    Odrzuć także rozważania temat naprowadzania samolotu, gdyż nie mają one bezpośredniego związku z rozbiciem się samolotu – zapewniam, że szkoda na to czasu.
    Zastanów się nad tym, co mogli mówić piloci, gdyż, oczywiście, mówili i to bardzo wyraźnie, w ciągu ostatnich 20 sekund lotu, lotu, a nie koniecznie życia.
    Na koniec dodam, że jeśli zespół pod przewodnictwem Pana Macierewicza podaje jego faktyczne ustalenia (a nie na przykład nie dla zmyłki przeciwnika), to oznacza, że kroczy w niewłaściwym kierunku, bynajmniej w kwestii udziału w zamachu kontrolera lotu.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    @antykant :
    kontroler zezwolił na lot na 50 metrach co słyszał również polski mechanik drugiego samolotu. i tak pewnie było ale to ,że kontroler zezwolił to nie znaczy nakazał. pilot ”

    Powiem, że jesteś troche wzmyłce nikt nie nakazal pilotowi lądować, piloci walczyli do ostatnich sekund, nikt w kabinie nie znajdowal oprócz osób ścisle zwiazanych z procedurami, polscy piloci, a co do lądowania to wyboru już nie mieli zablokowali dopływ paliwa i w tym czasie silniki zaczynaly podności na wysokie obroty bo mieszanka wzbogacila się o wielokrotność tlenu…CDN

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    …CDN

    w momencie kontaktu z podłożem silniki tupolewa tu-154m nie pracowały, a co do nasluchu radiostacji z TF101 bylo wiele uszu, także rosjanie mogą mówić i zaprzeczać, a prawda jest nieco inna, ponadto polscy oficerowie znali język rosyjski perfekt potrafili nawet układać kawały regionalne o rosjanach w ich ojczystym języku to świadczy, że ich świadomość językowa była na wysokim poziomie…cdn

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    Pamiętajcie, że w dzisiejszych czasach każdą maszynę, która lata w powietrzu można sprowadzić na ziemię bez udzialu pilota w szczególności te które posiadają elektronikę związaną z nawigacją gps i autopilotem….

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    Tak napradę to winnych nie trzeba sukać oni sami jak widać trzyszczą i zacierają ślady, zobaczie na prostego Hajduka z pałacu, nasłuchał się przy spotkaniach obietnic i teraz zaangazzzowal się w sprawy o ktorych mu się nie sniło, a jego wdzięczność nie ma granic i z tego powodu nie zdradzi swoich przyjaciól ze wschodu bo po co mu ginąć w wannie na zawał?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    sorki ale nie jestem dziennikarzem i jak sie denerwuje to literki wychodzą poza pałac, prosze o wybaczenie za moję literówki, ale coś wiem i przekazuje analizując razem z kolegami ze świata, o którym hajduk nie wie.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    Zgadza się, że maszyna Tupolewa to latająca trumna i chcialbym, aby ten nowiusienki Tupolew który wróci z Samary po kapitalnym remoncie, aby nim latali premier polski donald tusk, obecny prezydent bronisław komorowski i reszta elity związanej z kamyczkami ze wschodu. Przecież twierdzą, że jest bardzo bezpieczny.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    ‘Bibula ma ciekawe tematy np jeden z nich odwierciedla schematykę:

    “Stenogramy rozmów w kokpicie w badaniu katastrof są zawsze materiałem jedynie pomocniczym. Najistotniejsze są informacje ze skrzynki rejestrującej parametry lotu. To, że ich dotychczas nie opublikowano, jest dla mnie najbardziej zagadkowe i oburzające. Dopiero te dane mogłyby nam wiele wyjaśnić – z kapitanem Januszem Więckowskim, wieloletnim pilotem Tu-154, rozmawiają Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski

    Ze stenogramów wynika, że Tu-154 z parą prezydencką na pokładzie odebrał sygnał markera bliższej radiolatarni na wysokości 20 m, w dodatku sygnał przerywał. Komendy wieży w Smoleńsku też były spóźnione i mijały się z rzeczywistością. Ze stenogramów wyłania się niejasny obraz katastrofy.
    Stenogramy rozmów w kokpicie w badaniu katastrof są zawsze materiałem jedynie pomocniczym. Najistotniejsze są informacje ze skrzynki rejestrującej parametry lotu.

    Dlaczego więc ich dotychczas nie opublikowano?
    To jest dla mnie najbardziej zagadkowe i oburzające. Dopiero te dane mogłyby nam wiele wyjaśnić. Gdy samolot podchodzi do lądowania, taśma w czarnej skrzynce rejestrującej parametry przesuwa się dwa razy szybciej, ważny jest zapis co do ułamka sekundy – prędkości samolotu, wysokości, prędkości wznoszenia i opadania. Opublikowania tych danych powinni już dawno zażądać kierujący naszym śledztwem i rząd.

    Na razie jednak ich nie znamy. Wiemy tylko, że samolot zboczył ze ścieżki schodzenia i ścinał drzewa.
    Na całym świecie obowiązuje zasada, że kilometr od progu pasa nie powinno być żadnego drzewa, żadnych przeszkód, zarówno na lotniskach wojskowych, jak i cywilnych. A tam były drzewa na wysokości radiolatarni…

    Samolot nie leciał wprost na próg pasa.
    To nie ma znaczenia, oni byli zaledwie 30–40 m z boku pasa, skorygowanie kursu to tylko mały ruch wolantem. W tej odległości od osi pasa nie powinno być drzew.

    Pilot podawał wysokość zniżania do 20 m, absolutnie nic nie widząc, bo była bardzo gęsta mgła. Wydaje się to wręcz niemożliwe. A przecież, nie mając żadnej widoczności już na wysokości 70 m (tyle według karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj wynosi wysokość decyzyjna), nie mógł według procedur podchodzić do lądowania. Czy doświadczony pilot, w dodatku mający na pokładzie taką delegację, powinien się tak zachować?
    Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że piloci nie widzą ziemi, a nawigator spokojnie odlicza wysokość aż do 20 m. Jeśli do tego doszło, to znaczy, że musiała nastąpić jakaś awaria. Każdy normalnie myślący pilot, nie widząc ziemi na tak małej wysokości, poderwałby samolot na drugi krąg, czyli odleciał. Uważam, że oni stracili panowanie nad sterowaniem samolotu. Według mnie, mogło dojść do awarii silnika w ogonie samolotu, który rozrywając się, przeciął gumowe przewody hydrauliczne i samolot stracił sterowność. Dlatego dla mnie najważniejsze jest poznanie, jak wygląda komora tego silnika. W tej sprawie dzwoniłem nawet do Edmunda Klicha. Powiedziałem, że miałem podobny przypadek podczas podejścia na lotnisko Orly w Paryżu i utraciłem silnik. Na szczęście zdążyłem go wyłączyć, zanim się rozleciał.

    Drugi pilot Tu-154 mjr Robert Grzywna na 80 m powiedział: odchodzimy.
    I tak naprawdę nie wiemy, co dalej się działo. Wszystko, co nastąpiło potem, jest wbrew logice latania, jeśli założymy – jak twierdzi MAK – że mieli sprawny samolot.

    Rządowy Tu-154 – jak powiedział nam jeden z ekspertów – w ostatnich sekundach lotu zachowywał się tak, jakby uszkodzeniu uległ serwozawór instalacji hydraulicznej wspomagania sterowania samolotem. Mgła mogła utrzymywać zawieszone cząstki (opary) substancji olejowej lub innej, która (podobnie jak pył wulkaniczny), gdy dostanie się do powolnego serwozaworu hydraulicznego steru, zatyka go, powodując jego dezorganizację funkcyjną, czyli odwrócenie działania.
    W tupolewie są trzy niezależne instalacje hydrauliczne, które otwierają się i zamykają, powodując odpowiednie wychylenie steru głębokości, steru kierunku i lotek. Dopiero uszkodzenie tych trzech instalacji spowoduje utratę sterowności. Jeśli choć jedna z instalacji jest sprawna, samolot jest sterowny. Chyba że – tak jak wspomniałem – silnik środkowy uległby awarii i doszło do jego rozerwania. Na zdjęciach z terenu katastrofy widać jeden z dysków turbiny – jest on cały, leży na ziemi. Gdyby spadł z silnikiem rozerwanym po uderzeniu, nie powinien być cały.

    Może wypadł, gdy samolot obracał się o 180 stopni po uderzeniu w drzewo?
    Ścięcie takiej brzozy nie spowoduje wykonania przez samolot półbeczki. To jest masa 90 t.

    Podobnie stwierdził w wypowiedzi dla „GP” ekspert, prof. Zdobysław Goraj z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Powiedział, że zderzenie z brzozą przy masie ok. 100 t nie miało żadnego wpływu na lot tupolewa. Ale według MAK uderzenie w brzozę urwało część skrzydła…
    Mogło urwać, bo to jest duża prędkość, ale nie mogło spowodować wykonania półbeczki. Jeśli po zderzeniu z tym drzewem samolot utracił sterowność, ponieważ wyciekł płyn hydrauliczny wskutek urwania końcówki skrzydła, co jest możliwe, to siła bezwładności przyziemiłaby go kołami do ziemi, na pomieszczenia bagażowe, które są pod podłogą w części pasażerskiej. To zamortyzowałoby uderzenie. Samolot mógłby lekko się przechylić, ale nie obrócić o 180 stopni! Przy takim przyziemieniu siła uderzenia spowodowałaby u pasażerów rozłożenie ciężaru na pośladki i kręgosłup i sądzę, że w takiej sytuacji wiele osób przeżyłoby katastrofę.

    A gdyby samolot był sprawny, czy mógłby wykonać taki obrót?
    Jeśli byłby sprawny, to wykonanie półbeczki wymagałoby działania pilota. Ale po co? Dla fantazji? Absurd.

    Może więc zadziałała jakaś nieznana siła, samolot przekoziołkował i rozpadł się na drobne kawałki? W „GP” opublikowaliśmy mało znane zdjęcia Rautersa, na którym widać koła Tu-154 całe w błocie. Może samolot rzeczywiście przyziemiał i wówczas coś się stało, zadziałała jakaś siła, która spowodowała jego obrót?
    Jaka?

    Myślimy o „teorii spiskowej”.
    Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, myślę, że coś się stało z samolotem. Dwie katastrofy polskich Iłów-62, które mają te same silniki co Tu-154, były spowodowane rozerwaniem silnika, które zablokowało ster głębokości. Dlatego chciałbym wreszcie zobaczyć zapis pracy silników: jakie miały ustawione moce, jakie były temperatury gazów wylotowych za turbinami. Bo nawet gdy silnik środkowy się kręcił, tracąc swoją moc, kiedy rozpadał się na kawałki, dalej pokazywał obroty, bo wartość obrotów może być pobierana ze sprężarki albo z pierwszego stopnia turbiny.
    Może jednak było tak, jak twierdzi gen. Anodina: uderzenie w drzewo spowodowało upadek Tu-154 grzbietem o ziemię i dlatego wszyscy zginęli?
    Teoria z drzewem – powtarzam raz jeszcze – mnie nie przekonuje. Czy znają panowie przebieg katastrofy Iła-62 w Lasach Kabackich? Samolot ciął jak brzytwa wierzchołki wielu drzew, i to grubych.

    Skrzydeł nie pourywał?
    Pourywał, ale ciął drzewa równo do samego końca, lecąc w normalnej pozycji. A w Smoleńsku ściął jedno większe drzewo, bo nie liczę tych małych, i to miało być przyczyną wykonania półbeczki…

    Podobno kpt. Protasiuk powiedział: „patrzcie, jak lądują debeściaki”.
    Ale nie powiedział: „patrzcie, jestem samobójcą, pokażę wam, jak się zabija ludzi”. Ścieżka schodzenia z 5 do 16 m na sekundę wskazuje, że tego nie mógł zrobić człowiek świadomy, zdrowy na umyśle, w sprawnym samolocie. Jeżeli załoga zdawała sobie sprawę z tego, co robi, nie powinno dojść do tej katastrofy. To byli normalni ludzie, którzy mieli rodziny, nie chcieli zabić ani siebie, ani innych. Latałem Tu-154 pięć i pół roku w LOT, wylatałem na nim 2500 godzin. To jest dobry samolot, najlepszy z rosyjskich maszyn, jakie u nas latały. Wbrew temu jednak, co mówią Rosjanie, było sporo wypadków tych samolotów w ZSRR z powodu awarii silnika – 66 katastrof na 1000 wyprodukowanych samolotów.

    Winnych już wskazano – pilotów, którzy za wszelką cenę starali się wylądować.
    Niektórzy dziennikarze już mają winnych i naprowadzają swoich rozmówców, by to potwierdzili: durni piloci lądowali, a naciskał na nich prezydent lub gen. Błasik. Znałem gen. Błasika. To był wspaniały dowódca. Oni go już wskazali jako winnego, a Palikot mówi o krwi na rękach prezydenta. To poniżej krytyki. Niestety, ani polscy prokuratorzy, ani rządzący nic nie zrobili, byśmy poznali prawdę o tej tragedii. I to mnie dziwi. Ja nie szukam winnego, nie wskazuję go, lecz chcę poznać prawdę. Być może piloci też popełnili błędy, ale najpierw chciałbym zobaczyć parametry pracy silników, instalacji hydraulicznej i inne. Z oryginalnych skrzynek, a nie z kopii, bo każdy materiał można sfałszować. Oryginalne materiały są jednak przed nami ukrywane.

    Co pana najbardziej zastanawia lub dziwi w tej sprawie?
    Podejście ludzi, którzy powinni działać w kierunku wyjaśnienia prawdy o tej katastrofie, lecz nie wykorzystują swojej władzy i możliwości.

    Wierzy pan, że kiedyś tę prawdę poznamy?
    Mimo wszystko wierzę, że prędzej czy później tak się stanie.

    Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
    “Gazeta Polska”, 31-08-2010 07:58

    żródło/vide: http://www.bibula.com/?p=26407

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Joseph Kozubek :

    @adamsky

    Społeczeństwo jest tak omamione reklamą telewizyjną i chećią przejęcia konsumenta, że co do faktów traktują je z przymrużeniem oka i prawda wydaje im się nie realna i śmieją się ‘że to niemożliwe’.

    Swego czasu przedstawiłem sąsiadowi fotografię, która była prawdziwa i sasiąd zaprzeczał że to nie on, ale jego twarz wyraziście zajmowała kawałek papieru, który przekazał biegłemu sądowemu z dziedziny grafiki itp. Potwierdzając moje słowa i wyraziście opisując zdarzenie.

    To sąsiad jeszcze nie uwierzył i przekazał tą fotkę następnemu biegłemu sądowemu, które przeanalizował fotkę i tą sytuację opisał bardziej szczegółowo.

    Moje pytanie kieruję do ludzi, którzy widzą, a nie wierzą, dlaczego?

    Thumb up 2 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters