EKSPERCI BARDZO OSTRO O SŁOWACH PREZESA PIS WS. KATASTROFY: “Jarosław Kaczyński tego nie pojmie. Choćby chciał”

Publikacja w serwisie: 06 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Jarosław Kaczyński nie pojawił się na odsłonięciu pomnika ofiar katastrofy » Rosyjscy eksperci: Załoga samolotu Tu-154 nie zrobiła tego, co należało » Jarosław Kaczyński w rozmowie z Blogpress.pl » Jarosław Kaczyński: nie straszcie nas wojną » Jarosław Kaczyński nad trumną brata » Jarosław Kaczyński o katastrofie pod Smoleńskiem » JAROSŁAW KACZYŃSKI: RAPORT MAK TO KPINA Z POLSKI » Jarosław Kaczyński – Przesłuchanie w prokuraturze wojskowej » Sławomira Skrzypka pożegnał Jarosław Kaczyński » Jarosław Kaczyński dla Salon24: Czas porozumienia » Jarosław Kaczyński zidentyfikował ciało brata » Jarosław Kaczyński – Smoleńsk to tysiąc afer Rywina » Jarosław Kaczyński: Rząd Tuska zachowuje się jak wystraszony piesek » Jarosław Kaczyński: Informacje rządu miały charakter wyraźnie zamierzonej prowokacji » Jarosław Kaczyński: Rozmawiałem z bratem 15 minut przed katastrofą. Nie było najmniejszych oznak niepokoju » Jutro Jarosław Kaczyński zostanie przesłuchany przez prokuraturę w sprawie telefonu śp. Lecha Kaczyńskiego » Po nas choćby potop » RMF: Terenu katastrofy pod Smoleńskiem nie ogrodzono bo nie chciała tego Polska. Komorowski: wszystko w porządku » RZĄD NIE CHCIAŁ POMOCY NATO » Lipiński: Tusk chciał być przed Kaczyńskim » Marek Pasionek chciał postawić zarzuty Klichowi i Arabskemu » LIST OTWARTY – Do Prezesa Rady Ministrów RP Donalda Tuska » Tu-154m. Rosjanie ujawnili prawdę. Prawda jest bardzo gorzka. » Polską komisję bardzo interesuje to, co działo się z tupolewem na wysokości poniżej 100 metrów » Edmund Klich – Rosjanie ukrywają bardzo ważne dane? “Taśma się zacięła” » To urzędniczka Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazała załodze tupolewa nieczynne lotnisko w Witebsku, jako zapasowe » Prokuratura bardzo mocno odbiera sygnały polityczne, a ten sygnał był zupełnie jednoznaczny: nie ma być żadnych winnych.. » “Nie możemy zbagatelizować tego filmu” » USA Today – “Żaden pilot tego by nie zrobił” » Teraz muszą udowodnić, że tego nie zrobili » Tego chłopaka nie można było wyciągnąć z symulatora » Czy rządowi eksperci są zastraszeni? » USA: eksperci od lotnictwa zszokowani » ROSYJSCY “EKSPERCI” USTALILI » Eksperci z USA wesprą zespół Macierewicza » EKSPERCI OD NAWIGACJI SATELITARNEJ: TO BYŁ ZAMACH » Polscy eksperci wrócili ze Smoleńska » Rosyjscy eksperci bronią kontrolerów ze Smoleńska » To był zamach – mówią eksperci polski i niemiecki » Ukraińscy eksperci uważają, że raport MAK jest tendencyjny » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » Polscy eksperci wracają. Wrak wciąż niszczeje » Prokurator Jarosław Sej, służba z ojca na syna » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Prokuratorzy Karol Kopczyk i Jarosław Sej jadą do Moskwy » Nagrania z lotniskowego monitoringu zbadają eksperci od czytania z ruchu warg » W Siłach Powietrznych do CASY jest nadal wyłącznie angielska instrukcja. I nikt z tego nie robi problemu » Jarosław Olechowski, dziennikarz TVP Info Czułem zapach paliwa lotniczego » Prof. Andrzej Nowak: Tylko całkowite odrzucenie tego raportu, bez żadnej z nim polemiki, jest jedynym sensownym i właściwym działaniem » Może dowiemy się wreszcie, kto odpowiada za umieszczenie tych wszystkich osób w jednym samolocie?! Czy zaczniemy pytać w końcu rząd, jak do tego doszło? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK
- Nie powinien mówić takich rzeczy, bo nie ma do tego potrzebnej wiedzy. Te oceny dyktuje jedynie bieżąca polityka – tak o wątpliwościach Jarosława Kaczyńskiego związanych ze skalą zniszczeń prezydenckiego TU-154 mówią niektórzy eksperci. W wywiadzie dla blogpress.pl prezes PiS stwierdził m.in., że samolot powinien ściąć “jak kosa zboże” 40-centymetrową brzozę. – Ładne porównanie, ale ja dopowiem: kosą było tu drzewo, a zbożem samolot – komentuje płk Piotr Łukaszewicz, b. szef oddziału szkolenia Dowództwa Sił Powietrznych.

Wśród wielu wątków poruszanych w wywiadzie dla portalu Jarosław Kaczyński zawarł ten dotyczący rozmiarów tragedii, do której doszło 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Były premier wyraził zdziwienie między innymi niemal całkowitym “rozpadem samolotu”.

“Nie jest specjalistą”

- Mogę to powiedzieć jako naoczny świadek (…). Ta część, pod którą są koła (…) rzeczywiście była wywrócona, ale całej reszty nie było. Czyli tak jakby wyparowała, jakby się rozbiła w drobny mak. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bombowiec, bo TU-154 to przecież w istocie przerobiony bombowiec, który spada bez rozbijania się z wysokości 80 metrów, tak jak kamień, w tym wypadku się kompletnie rozsypał. Szybkości jakie tu mogły wchodzić w grę, przeciążenia, tego rodzaju sytuacji nie wyjaśniają – ocenia w rozmowie z blogpress prezes Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy są innego zdania.

Mogę to powiedzieć jako naoczny świadek (…). Ta część, pod którą są koła (…) rzeczywiście była wywrócona, ale całej reszty nie było. Czyli tak jakby wyparowała, jakby się rozbiła w drobny mak. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bombowiec, bo TU-154 to przecież w istocie przerobiony bombowiec, który spada bez rozbijania się z wysokości 80 metrów, tak jak kamień, w tym wypadku się kompletnie rozsypał. Szybkości jakie tu mogły wchodzić w grę, przeciążenia, tego rodzaju sytuacji nie wyjaśniają

- Czynnikiem niszczącym w tej katastrofie było olbrzymie przeciążenie ujemne. Jarosław Kaczyński nie jest specjalistą w zakresie aerodynamiki i bez względu na to, co ktoś mu powie, nie będzie w stanie zrozumieć czynników z nią związanych. Wnioski zawarte w tym wywiadzie są niemiarodajne, bo ich autor nie potrafi wypracować obiektywnej oceny. Nie ma wiedzy. Jarosław Kaczyński tego nie pojmie, choćby chciał – zauważa były szef oddziału szkolenia pilotów Dowództwa Sił Powietrznych, pułkownik rezerwy Piotr Łukaszewicz.

W dalszej części wywiadu prezes PiS stwierdza, że “nawet wprowadzenie w błąd (przez rosyjskich kontrolerów) i znalezienie się nad laskiem dla części specjalistów nie jest wyjaśnieniem przyczyn tej katastrofy”. – Właśnie ze względu na szczególnie silną konstrukcję tego samolotu. On powinien pościnać te drzewa i dalej sobie poradzić. To znaczy, kiedy zaczął iść do góry to brzoza o średnicy 40 centymetrów nie powinna mu w tym przeszkodzić, wyrwać skrzydła. Jak mi powiedział jeden ze specjalistów z Komisji Badania Wypadków Lotniczych (Lotnictwa Państwowego – red.) 100-letni dąb tak, ale 40-centymetrowa brzoza to tak jak kosą zboże powinien ściąć i polecieć dalej, być może z jakimś lekkim uszkodzeniem skrzydła – ocenia były premier.

Czynnikiem niszczącym w tej katastrofie było olbrzymie przeciążenie ujemne. Jarosław Kaczyński nie jest specjalistą w zakresie aerodynamiki i bez względu na to, co ktoś mu powie, nie będzie w stanie zrozumieć czynników z nią związanych. Wnioski zawarte w tym wywiadzie są niemiarodajne, bo ich autor nie potrafi wypracować obiektywnej oceny

były szef oddziału szkolenia pilotów Dowództwa Sił Powietrznych, pułkownik rezerwy Piotr Łukaszewicz

Zadzwoniliśmy do rzeczniczki szefa MSWiA Jerzego Millera, który stoi na czele 34-osobowej Komisji. – Minister uznał, że nie będzie komentował tych słów. Komisja działa w trybie niejawnym. Nie odpowiadam za to, co rzekomo miał powiedzieć jej anonimowy członek – usłyszeliśmy.

“Polityka a nie wiedza”

Według prof. Jerzego Maryniaka ze Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, który pracował w komisjach badających przyczyny największych katastrof w dziejach polskiego lotnictwa (samolotu Mikołaj Kopernik w 1980 r. i Kościuszko w 1987 r.), ocen Jarosława Kaczyńskiego “nie można brać na poważnie, bo dyktuje je bieżąca polityka”. – Kiedy samolot znalazł się w położeniu plecowym nie było już mowy o “małej skali zniszczeń”. Ubolewam, że osoby, które najwięcej mówią o katastrofie, najmniej znają się na ich temacie. Tak jest w tym przypadku. Nie będę rozwodził się nad tymi głupotami – denerwuje się profesor.

Nie mogło być inaczej. Obraz zniszczeń pasował do sytuacji. Nie sądzę też by ktoś odpowiedzialny za swoje słowa mógł zawyrokować, że samolot jest w stanie wytrzymać zderzenie z brzozą, a z dębem już nie. Nie tak bada się wytrzymałość statków powietrznych

Ryszard Witkowski, inżyniera lotnictwa

Tomasz Hypki ze “Skrzydlatej Polski” w ogóle poddaje w wątpliwość “wielką siłę konstrukcji TU-154″. – Ten samolot, jak każdy, miał bardzo delikatną strukturę – zaznacza. – Nawet jeśli można mówić o “silnej konstrukcji TU-154″ to co najwyżej w przypadku dołu kadłuba. Ale górna część samolotu – bombowca, myśliwca a zwłaszcza maszyny pasażerskiej – jest zawsze najsłabsza. Tam są blachy cieńsze niż 1 milimetr – opisuje z kolei Łukaszewicz. – To tak, jakby dziwić się, że dach kabrioletu, który sunął po asfalcie do góry kołami przy znacznej prędkości, uległ roztarciu – dodaje.

“Nie mogło być inaczej”

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla portalu blogpress.pl stawia kolejne… czytaj więcej »

- Nie mogło być inaczej. Obraz zniszczeń pasował do sytuacji – to z kolei opinia Ryszarda Witkowskiego, inżyniera lotnictwa. – Nie sądzę też by ktoś odpowiedzialny za swoje słowa mógł zawyrokować, że samolot jest w stanie wytrzymać zderzenie z brzozą, a z dębem już nie. Nie tak bada się wytrzymałość statków powietrznych – zauważa.

Pułkownik Łukaszewicz nie zgadza się także z innym zdaniem wypowiedzianym przez Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie. Prezes PiS stwierdził, że “gdyby samolot wylądował już na lotnisku, chociaż nie na pasie, i schował koła to nikt by nie zginął” bo maszyna sunęłaby po błocie. – Obawiam się, że tak by jednak nie było. TU-154 wyposażony był w fotele starego typu, których część przy tak wielkim przeciążeniu na pewno by się poodrywała – podkreśla.

Do katastrofy smoleńskiej doszło 10 kwietnia 2010 roku. Zginęło 96 osób, w tym para prezydencka. Prokuratura badająca śledztwo przyjęła cztery główne hipotezy przyczyn katastrofy: awaria samolotu; skutek działań ludzkich – działania po stronie polskiej, ewentualnie po stronie rosyjskiej; działanie osób trzecich – w tej wersji zakładany jest m.in. zamach terrorystyczny; organizacja lotu.

http://www.tvn24.pl/-1,1672378,0,1,jaroslaw-kaczynski-tego-nie-pojmie-chocby-chcial,wiadomosc.html

6 września 2010

Oceń artykuł:
(1.67)
głosów: 3

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • 3toto :

    Oprócz tytułów potrzebny jest jeszcze “zdrowy chłopski rozum”, a tego jak widać “naszym ekspertom” brakuje. Są różni eksperci – w sprawie Palikota jeden twierdził, że Palikot okradł Polmos, a drugi coś zupełnie przeciwnego i obaj podobno byli ekspertami.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • andrew001 :

    Plk. Lukaszewicz jest po prostu w bledzie, koniec kropka. Przykladem moze byc tutaj katastrofa TU205 w Domiediewie z tego samego czasu co katastrofa w Smolensku. Chociaz dokladne wyliczenia wytrzymalosci konstrukcji statku powietrznego beda bardzo skomplikowane jako ze trzeba uwzglednic cale mnostwo czynnikow, w takim obliczeniu z zalozenia idzie o to czy ten samolot moglby kontynuowac lot bez wiekszych przeszkod. Gdy ograniczy sie wymagania do mozliwosci ladowania awaryjnego natychmiast po incydencie, wiele czynnikow mozna zlagodzic. Tutaj jednak znow trzeba wziac pod uwage zniszczenia powstale w kolizji z drzewem, mozliwosc sterowania maszyna, gdyz jak wiemy jest to sprawa kluczowa do ladowania awaryjnego. A trzeba przypomniec (gdzies to czytalem, i na pewno mam kopie gdzies zarchiwizowana) ze TU154M tracil jakis plyn juz w trakcie lotu, bezposrednio przed kolizja z drzewem.

    Jest to bardzo wazne gdyz zachodzi (z duzym prawdopodobienstwem) podejrzenie ze ta ciecza byl plyn hydrauliczny. Wyciek spowodowany wczesniej (jak to nawet na tym portalu wypowiadal sie doswiadczony pilot tupolewow, LOT-u o ile dobrze pamietam) awaria jednego z silnikow, w konsekwencji uszkadzajacego system hydrauliczny samolotu. W tej sytuacji, kolizja z drzewem bez wzgledu na skutki byla praktycznie tylko “dobiciem ostatniego gwozdzia do trumny”, przepraszam za wyrazenie ale jest najbardziej trafne. Wszystko zamyka sie w pytaniu: bez kolizji z drzewem, jak dlugo TU154M utrzymal by sie w powietrzu i byl w pelni sterowalny. Byc moze (przypuszczenie, ale z jakim prawdopodobienstwem?) ze samolot juz utracil zdolnosc sterowania w znacznym stopniu, na co wskazuje wiele czynnikow. Zasoby plynu hydraulicznego sa ograniczone w kazdym samolocie. W zaleznosci od ilosci wyciekajacego plynu mozemy miec do czynienia z samolotem w pelni sterowalnym z jednej strony lub z niekontrolowanym “pociskiem” z drugiej strony. Gdy pozostaja widoczne slady na ziemi wskazujace na utrate plynu hydraulicznego, wniosek z tego jest taki ze wyciek musial byc znaczacy, byc moze krytyczny.

    Co do 40 cm brzozy, zalezy gdzie sie ta srednice mierzy, jezeli tak jak to w zwyczaju gdzies nad ziemia to na wysokosci uderzenia skrzydla bylo znacznie mniej. Jak wiadomo jest to drewno miekkie, latwe do zlamania, w odroznieniu od debu ktory jes drewnem twardym i wytrzymalosciowo o wiele przewyzsza brzoze. Szkopul jest w tym ze powszechne (ludzkie) wyobrazenie skrzydla z samolotu jest takie ze skrzydlo jest zrobione z cienkiej blachy duraluminiowej, w miare delikatne i podatne na zniszczenia. To prawda, ale nie cala prawda. Sila uderzenia z fizyki to jest F = m*a, masa razy przyspieszenie. Konstrukcja ktora ulega duzemu zniszczeniu przy malej predkosci poruszania sie przed kolizja z drzewem, moze przetrwac przy wiekszej predkosci bez krytycznych uszkodzen. Caly czas odnosze to do brzozy 40cm srednicy nad ziemia.

    Przyklad, (z zycia wziety, wydarzenia mialy miejsce w mojej rodzinie), Okolo 25 lat temu samochod osobowy marki “Syrena 105″ jadac z predkoscia okolo 100 km/h uderzyl w terenie slabo zabudowanym w stojak jaki rolnicy ustawiaja przy boku drogi na banki z mlekiem. Stojak wykonany z katownikow stalowych okolo 45×45 mm, o wymiarach okolo 85 cm na 40 cm, zostal sciety sila uderzenia przy ziemi jak brzytwa. Nie byloby w tym wiele ciekawego jezeli nie zwrocic uwagi na zniszczenia “Syreny”, otoz zniszczeniu ulegl (kompletnemu) prawy blotnik wykonany z zywicy poliestrowej, zderzak przedni a drzwi pasazera mialy rozciete poszycie zewnetrzne. Tylko tyle.

    Drugi przyklad, samochod wielkosci starego Opla Ascony pedzac na drodze w terenie niezabudowanym ok 85km/h uderzyl w znak drogowy wsparty na rurze srednicy okolo 55 mm. Znak zostal sciety przy ziemi, jak zyletka, a samochod? Wgiety zderzak i wybita lampa przednia, zadrapana farba na blotniku przednim.

    Do dzis slysze te wspomnienia od kierowcy, i gdybym nie byl obecny na miejscu w tym czasie, to z pewnoscia bym watpil w prawdziwosc tej opowiesci.

    A teraz inny przyklad, bardziej stosowny. Okolo 12 lat temu opracowalem i prowadzilem budowe samolotu eksperymentalnego. Konstrukcja specjana, w gre wchodzila zmiana ksztaltu kadluba i skrzydel, na predkosc i wytrzymalosc konstrukcji. Otoz samolot ten po awarii silnika uderzyl w ziemie z predkoscia okolo 370 km/h, przy podejsciu do ladowania awaryjnego. Kto by sie spodziewal ze cokolwiek pozostalo? Po przybyciu na miejsce okazalo sie ze powazne uszkodzenia dotyczyly tylko przodu kadluba, pewne uszkodzenia mialy tez skrzydla. Samolot odbudowano i wrocil do latania, nikomu nic sie nie stalo.

    Odnoszac sie do brzozy i TU154M, sa podstawy azeby domniemac ze te “olbrzymie przeciazenie ujemne” jest zgodne z raportem rosjan co do wielkosci (wedlug rosjan w momencie katastrofy podobno siegajace niemal 100g), a falszywe w nawiazaniu do rzeczywistosci. To jest macenie w ludzkich umyslach, gdyz tuz przed uderzeniem o brzoze samolot zaczal sie wznosic do gory, przeciazenia nan dzialajace nie byly jakies super extra nadzwyczajne w danym momencie. A i w momencie katastrofy byly znacznie mniejsze, i tu wystarczy troche policzyc azeby z grubsza otrzymac cyfre bedaca gornym pulapem dzialajacego przeciazenia. Dokladne obliczenia musza byc bardziej wnikliwe i wymagaja szczegolowych danych.

    Z drugiej strony, samolot lecacy na kilku metrach nad ziemia nie moze wykonac obrotu wokolo osi podluznej jako ze ma skrzydla, skrzydlo rozciaga sie do okolo 18.7 m od osi podluznej w tym samolocie. Jezeli wysokosc lotu byla okolo 8m, obrot wokol osi jest calkowice wykluczony (nawet bez tej utraconej koncowki skrzydla). Oczywiscie silne przechylenie samolotu jest mozliwe, ktore w rezultacie w trakcie katastrofy moze spowodowac upadek w pozycji niemalze odwroconej. Sa to jednakze rzeczy nie majace praktycznego zastosowania w tlumaczeniu uderzenia o brzoze. W tym momencie samolot znajdowal sie w powietrzu, wznosil sie powoli nabierajac i wysokosci i predkosci. Przechylony czy nie, mozna dokladnie obliczyc wszystkie warianty, i zadnych przeciazen extra extra nadzwyczajnych sie nikt nie doszuka. Jest to propagandystyczne przesuwanie sil dzialajacych (i tak przesadzonych znacznie, bardzo znacznie) podczas upadku, na moment zderzenia z drzewem. Kompletna bzdura.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • a.p.777 :

    Kim są panowie Piotr Łukaszewicz, Tomasz Hypki i Jerzy Martyniak to wszyscy, interesujący się sprawą katastrofy smoleńskiej dobrze wiedzą – to jasnowidzący, którzy już 5 minut po katastrofie wiedzieli wszystko o jej przyczynach. Cały czas sieją i podtrzymują dezinformację wbijając w głowy skołowanych Polaków jedyną wersję zdarzeń. Intencja ich wypowiedzi jest jasna. Kierują ją do wszystkich ludzi szukających prawdy: nie wypowiadajcie się – nie jesteście specjalistami, nie jesteście w stanie zrozumieć czynników związanych z aerodynamiką, nie potraficie wypracować obiektywnej oceny, nie pojmiecie niczego choćbyście chcieli. Chcę powiedzieć panom ekspertom, że żadne kpiny,żadne drwiny, żaden 9 sierpnia powtórzony tysiąc razy nie jest w stanie zmniejszyć zapału i energii ludzi poruszonych tragedią smoleńską w dochodzeniu do prawdy. I dlatego moje usta nie zamilkną w tej sprawie. Jako obywatel, nie będący specjalistą w dziedzinie aerodynamiki i lotnictwa podobnie, jak wielu innych ludzi, mam prawo do dyskutowania na temat przyczyn katastrofy. Ryszard Witkowski używa nawet określenia,iż “nikt odpowiedzialny za swoje słowa nie może zawyrokować, że samolot jest w stanie wytrzymać zderzenie z brzozą, a z dębem już nie”. Moim zdaniem żaden ekspert “odpowiedzialny za swoje słowa” nie powinien optować wyłącznie za jednym możliwym przebiegiem zdarzeń i to jeszcze na długo przed zakończeniem śledztwa. Jerzy Martyniak stwierdził: “Kiedy samolot znalazł się w położeniu plecowym nie było już mowy o “małej skali zniszczeń”. Chwileczkę: a na pewno znalazł się w położeniu plecowym? To już udowodniono? Wyniki śledztwa ogłoszono? Panowie eksperci “odpowiedzialni za swoje słowa” powinni wiedzieć, że jeśli nawet przyjąć,iż było możliwe rozsypanie się kadłuba i kabiny w drobny mak to pozostaje jeszcze otwarte pytanie czy tak faktycznie się zdarzyło. I mimo wielkich starań dezinformatorów by tak się nie stało dowiemy się prawdy. Prędzej czy później.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • greg65 :

    TZW “eksperci” to zwykle szuje ktore dzialaja na szkode Rzeczpospolitej.
    Zaraz po zamachu zabierali glos na TVN-ie (zaprzyjaznionej telewizji POlszewickiej)wykluczjac zamach terrorystyczny lub dzialania sluzb WSI i sluzb FSB.
    SP. Lech Kaczynski razem z bratem Jaroslawem zlikwidowali sluzby WSI i moim przekonaniu podpisali na siebie wyrok ktory 10 Kwietnia zostal wykonany na oczach calego swiata. Jednak Pan z Wyskosci czuwal i tylko jednego przyjal do Swego Krolestwa.
    Teraz nastepuje zmasowany atak na Jaroslawa Kaczynskiego ze strony formacji deklarujacej przyjazn z Sowiecka Rosja. Robia z niego najgorszego POlityka ktory POdjudza narod do wojny domowej.
    Nad tym wszystkim czuwa zespol EKSPERTOW od PR—>pijaru (Public Relations)ktory sluzy POlszewie i innym “ESBECKIM WYPIERDKOM”.
    Pamietajmy ze oni nie walcza o POLSKE —>te hieny walcza o “KORYTO”–dobre pensje i wplywy!!!

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters