Kto uziemi tupolewa

Publikacja w serwisie: 07 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi:

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rosyjscy kontrolerzy ani razu nie poinformowali załogi polskiego tupolewa, że schodzi ze ścieżki i kursu » Piloci tupolewa wiedzieli o mgle » Co Krasnokutski przekazał na pokład tupolewa? » ROSJANIE NIE ODDADZĄ WRAKU TUPOLEWA? » Rosjanie chcą przetopić tupolewa! » Szczątki tupolewa wrócą do Polski » Wrak tupolewa przykryty brezentem » Co zawierają “czarne skrzynki” tupolewa? » Hangar czeka na wrak tupolewa » Warszawa nie wiedziała o katastrofie tupolewa » Czy USA mają rozmowy z telefonu tupolewa? » Wniosek o zbadanie przetargu na remont tupolewa » Los drugiego tupolewa pozostaje bliżej nieokreślony » Rosjanie robili wszystko, by “posadzić” tupolewa » Nowe fotele nie zrobią z tupolewa boeinga » Dlaczego szumi w czarnych skrzynkach tupolewa? » Dymiący nagan a papiery pokładowe Tupolewa » Rosja ogrodzi miejsce katastrofy polskiego tupolewa » Mikrofony z kokpitu Tupolewa mogły nagrać rozmowy VIP-ów » Nie ma śladu montażu na zapisach z czarnych skrzynek tupolewa » Zdaniem Edmunda Klicha Piloci tupolewa byli bez szans » Odczytano prawie wszystkie słowa z czarnych skrzynek tupolewa » Nie mechaniczne uderzenie, a wybuchy były przyczyną zniszczenia tupolewa » Prokuratura wojskowa dostała zapisy ostatniego rejestratora tupolewa » Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa? [wywiad z Siergiejem Amielinem] » Wrak tupolewa odgrodzony płotem i blachą – zobacz zdjęcia » Piloci prezydenckiego Tupolewa mogli zostać wprowadzeni w błąd ? » 100 tysięcy złotych za płot i brezent chroniący resztki wraku Tupolewa » To Rosjanie zbadają czarne skrzynki tupolewa, przy udziale Polaków » Nikt nie wie CZY i KIEDY “Prawie 200 osób pojedzie do Smoleńska po wrak tupolewa” » Prokuratura nie potwierdza rosyjskich informacji o braku śladów ingerencji w zapis rejestratorów tupolewa » Najnowsza symulacja katastrofy prezydenckiego tupolewa. Maszyna ścinała skrzydłami drzewka na wysokości zaledwie 2,5 metra (wideo) » To urzędniczka Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazała załodze tupolewa nieczynne lotnisko w Witebsku, jako zapasowe » PIŁOWANIE TUPOLEWA, PIŁOWANIE ŚLEDZTWA » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Wyremontowany w Samarze Tu-154M niebawem wróci do kraju, a 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego teoretycznie odzyska zdolność do przewozu najważniejszych osób w państwie. Jak ustaliliśmy, w Samarze rozpoczęło się już komisyjne przejęcie maszyny. Kiedy dokładnie wróci do Polski? Na pewno nie w tym tygodniu. Nie ma też pewności, czy tupolew mógłby obsługiwać podróże VIP-ów, ponieważ po kwietniowej katastrofie loty tego samolotu powinny były zostać zawieszone do czasu wykluczenia przyczyny technicznej tragedii przez badającą wypadek komisję. Jednak w tym czasie takiego samolotu nie było w specpułku i decyzja nie zapadła. Czy kwestia dopuszczalności lotów będzie jeszcze dyskutowana, a jeśli tak – to z którą komisją?

Także fakt badania katastrofy przez rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy rodzi pytania o to, kto miałby wyrazić opinię na temat spełnienia warunków dopuszczalności lotów na Tu-154M. W efekcie nie widać żadnych przeciwwskazań do wznowienia lotów na tym samolocie. Pozostaje tylko pytanie, czy loty będą właściwie realizowane i czy pasażerowie o statusie VIP będą chcieli skorzystać z usług specpułku.
Remontowany w Samarze rządowy Tu-154M niebawem wróci do kraju. Według doniesień medialnych miałoby to nastąpić jeszcze w tym tygodniu. Jednak w ocenie płk. Roberta Kupracza, rzecznika Dowództwa Sił Zbrojnych, taki termin jest mało prawdopodobny. Jak podkreślił w rozmowie z “Naszym Dziennikiem”, w Samarze dopiero rozpoczęto komisyjne przekazanie maszyny, a czynności te wymagają czasu. Rzecznik zaznaczył też, że po zakończonych szkoleniach z Moskwy do Samary udali się także piloci, którzy wrócą samolotem do Polski. Wówczas – przynajmniej teoretycznie – specpułk odzyska zdolność do przewożenia VIP-ów, którzy obecnie korzystają z wyczarterowanych od LOT maszyn. Nie wiadomo jednak, czy najważniejsze osoby w państwie będą chciały latać tym samolotem. Nie ma też pewności, czy loty na Tu-154M powinny być realizowane. Dotychczasowe doświadczenie pokazuje bowiem, że tuż po katastrofie samolotu maszyny tego samego typu danego przewoźnika były uziemiane. Zalecenia co do dopuszczalności do dalszych lotów wydawała komisja badająca przyczyny wypadku – w zależności od rodzaju maszyny – cywilna (Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – PKBWL) lub wojskowa (Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego – KBWLLP).
- Komisja w pierwszym rzędzie ocenia, czy wypadek nastąpił z przyczyn technicznych. Jeżeli tak, to utrzymuje się zawieszenie lotów i sprawdza realizację zaleceń komisji w stosunku do innych egzemplarzy danego typu. Na ogół dopóki komisja się nie wypowiedziała, dopóki był chociażby cień wątpliwości w tej kwestii technicznej, to samoloty danego typu były wstrzymane – ocenia Ignacy Goliński, były członek PKBWL. Jego zdaniem, z przedstawianych opinii publicznej strzępów prac komisji badających wypadek Tu-154M na razie nie wynika, by to przyczyna techniczna była powodem katastrofy, a zatem powracający po remoncie samolot może latać dalej. Powstaje tu jednak pewna wątpliwość, bo katastrofy Tu-154M nie bada wprost żadna komisja polska, ale rosyjska – Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK). – Dla mnie ta sytuacja jest dość niewiarygodna, bo nie wiemy, czy taśmy z czarnych skrzynek nie zostały spreparowane, czy pominięto jakieś problemy podczas prac. Dopiero to, co Rosjanie zbadają, przychodzi do nas i jest tłumaczone i analizowane – wskazuje Goliński, pilot z 42-letnim doświadczeniem.
Wprawdzie mamy akredytowanego przy MAK, ale trudno jednoznacznie ocenić, jaka jest jego rola. Istnieje także polska komisja, na czele której stoi minister Jerzy Miller, ale – jak informowaliśmy – już sam tryb jej powołania wzbudził wątpliwości prawne (komisja została utworzona na mocy rozporządzenia ingerującego w treść ustawy). Tymczasem – jako że Tu-154M był samolotem wojskowym – wypadek powinna badać komisja wojskowa, specjalnie powoływana na taką okoliczność, której przewodniczący funkcjonuje w strukturach wojskowych. To ona powinna wyrazić opinię co do dopuszczalności lotów wojskowych samolotów typu Tu-154M… Tyle że ta komisja wypadku nie bada. Co więcej, kompetencje poszczególnych organów zostały pomieszane, a w sprawę katastrofy w praktyce ingerują: “komisja Millera” – powołana jako KBWLLP, polskie prokuratury – wojskowa i generalna, rosyjska prokuratura oraz MAK. W wyjaśnianie przyczyn tragedii pośrednio włączona została też polska komisja cywilna, bo jej przewodniczący Edmund Klich jest akredytowanym przy MAK. – Ten wypadek powinna badać komisja wojskowa, ewentualnie komisja fachowców powołana, w zaistniałej w kwietniu sytuacji, przez marszałka Sejmu – uważa Goliński.
Czy wracający z remontu Tu-154M o numerze bocznym 102 bez większych przeszkód będzie mógł wrócić do latania? Czy przedtem zostanie gruntownie sprawdzony w Polsce? Czy kwestia dopuszczalności lotów będzie jeszcze dyskutowana, a jeśli tak, to z którą komisją? Jeszcze w lipcu resort obrony rozważał trzy scenariusze przyszłości Tu-154M: powrót do lotów z VIP-ami, przejście do Sił Powietrznych jako samolot zabezpieczający zdolności transportowe oraz sprzedaż. Kilka dni temu minister Bogdan Klich mówił jednak, że nie widzi powodu, aby wycofywać drugiego Tu-154 ze służby, i zapewniał, iż z samolotu będzie mógł korzystać zarówno premier, jak i prezydent… jeśli tylko oni sami będą tego chcieli.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100907&typ=po&id=po01.txt

7 września 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1
tagi:

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters