List bez odpowiedzi

Publikacja w serwisie: 08 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 do tej pory nie doczekało się odpowiedzi na list skierowany do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Rodziny ofiar domagały się w nim wyciągnięcia konsekwencji wobec Janusza Palikota (PO) za “znieważanie ofiar tragedii smoleńskiej i ich rodzin”.

Stowarzyszenie wysłało list jeszcze w lipcu, ale jak dotychczas nie otrzymało żadnej odpowiedzi. – Absolutnie marszałek Sejmu nie odpowiedział nam w żaden sposób – powiedział Andrzej Melak, jeden z sygnatariuszy listu. “Pan Palikot od dłuższego czasu znieważa naszych bliskich, którzy zginęli w katastrofie 10 kwietnia. Znieważa ich pamięć, wyśmiewa, publicznie wykpiwa zarówno ich, jak i nas, ich rodziny. Zachowanie to generuje dodatkowy ból w naszej i tak już trudnej sytuacji” – napisali w liście do Schetyny przedstawiciele rodzin. Zaznaczają, że “są pewne granice, których przekroczenie powinno wiązać się z konsekwencjami administracyjno-prawnymi, i że prawo to obowiązuje też posłów partii, która rządzi w imieniu Polaków”. – Odwołujemy się też do pana sumienia, pytając, czy chciałby pan, żeby ktokolwiek wyśmiewał pańskie zmarłe dziecko lub żonę. Prosimy o odpowiedź i realizację naszej prośby – zaapelowała podczas odczytywania listu Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie.
Biuro Prasowe Sejmu pytane o działania marszałka w tej sprawie stwierdziło, że przeczytał on pismo. – Marszałek Sejmu RP z zatroskaniem przeczytał list, który w imieniu Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 podpisał pan Andrzej Melak – informuje Biuro. – Pan marszałek, odpowiadając na prośbę zawartą w piśmie, zwrócił się do przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej pana posła Tomasza Tomczykiewicza – jako osoby reprezentującej klub – z prośbą o reakcję w wyżej wymienionej sprawie – dodają służby prasowe Sejmu. Jaka to będzie reakcja? Trudno to przewidzieć.
Kontrowersyjny poseł PO 24 września ma stanąć przed partyjnym sądem w związku z wnioskiem o wykluczenie go z partii. Postuluje to jego kolega partyjny europoseł Platformy Filip Kaczmarek w związku z wypowiedzią dotyczącą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w której Palikot mówił m.in. o potrzebie zbadania, czy Kaczyński nie był pod wpływem alkoholu, gdy wchodził na pokład samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. Zdaniem Kaczmarka, słowa te są “nieetyczne”, “hańbiące” i szkodzące PO. Przypuszczalnie podczas posiedzenia będą poruszane inne bulwersujące wypowiedzi Palikota związane z katastrofą smoleńską. Jednak czy poseł zostanie usunięty z partii? Wypowiedzi posłów PO wskazują, że raczej się to nie stanie.
Rzecznik rządu Paweł Graś – który ostatnio również lekceważąco wypowiadał się o katastrofie smoleńskiej – już powiedział, że “prywatnie” Palikota z PO by nie wyrzucał.
- Platforma jest na tyle pojemna, jeśli chodzi o poglądy, są tu tak różne skrzydła, że na pewno w naszej partii jest miejsce dla Janusza Palikota. To bardzo ważny polityk Platformy – mówi Waldy Dzikowski (PO).
Wyrzucenia szefa lubelskiej Platformy chciałby jego partyjny kolega poseł Antoni Mężydło, ale przyznaje, że to rozwiązanie nie wydaje mu się zbyt realne. – Możliwe, że Palikot zostanie tylko zawieszony. Dalej takiej sytuacji z Palikotem nie można tolerować, jeśli nie wykluczenie, to przynajmniej zawieszenie byłoby dobre dla sprawności działania partii i higieny politycznej – ocenił.
Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100908&typ=po&id=po34.txt

8 września 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters