Co może “autorytet”

Publikacja w serwisie: 21 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,

Badamy przyczyny i szukamy odpowiedzialnych za tragedię smoleńską. Byli jednak ludzie, którzy wiedzieli wszystko już niecały miesiąc później.

Oto 7 maja w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” prawnik, prof. Wiktor Osiatyński, autorytet III RP, denerwuje się, “kiedy rozważane są rozmaite przyczyny smoleńskiej katastrofy”. On już wie. “(…) to był po prostu tragiczny wypadek (…) fakt jest taki, że samolot podszedł do lądowania mimo przynajmniej trzykrotnego ostrzeżenia ze strony obsługi lotniska w Smoleńsku i zaleceń, by lądował gdzie indziej. (…) Mówienie, że odpowiedzialność za wypadek spada na Rosjan (…) jest infantylne (…). Rosjanie nie mieli obowiązku zamknięcia lotniska. To, co do nich należało, zrobili: ostrzegli, że lądowanie grozi katastrofą, i przygotowali inne lotnisko. Potraktowali polskich pilotów jak odpowiedzialnych ludzi, a nie jak dzieci”.

Osiatyński oświadcza jednoznacznie, że wina leżała po stronie polskich pilotów i gdyby przeżyli, powinni odpowiadać przed sądem za poważne przestępstwo. Próbę przejęcia śledztwa przez stronę polską uważa za “sprzeczną z prawem międzynarodowym” i rozwodzi się nad ogromną liczbą “dobrych gestów ze strony rosyjskich władz”.

Osiatyński powiedział nieprawdę. Ze stenogramów, które dostaliśmy od Rosjan, wiemy, że polscy piloci nie byli wyraźnie ostrzegani, iż lądowanie grozi katastrofą, ani nie proponowano im lądowania na innym lotnisku. Rosyjskie kłamstwa Osiatyński powtarza jednak jako niepodważalne fakty.

Jak prawnik mógł coś takiego powiedzieć? Jak mógł na podstawie doniesień putinowskich mediów wydać wyrok na tragicznie zmarłego pilota i odmówić analizy innych hipotez? Czy chodzi tylko o odruch każący zawsze przyznawać rację niepolskiej stronie, odruch, który podyktował mu także fałszywe stwierdzenie, że przejęcie przez nas śledztwa jest niezgodne z prawem?

Osiatyński pozostanie autorytetem III RP. Dla tłumu dziennikarzy spijających mu słowa z ust z równym tupetem wygłaszać będzie kolejne, nieznoszące sprzeciwu oświadczenia. Zastanówmy się: co to mówi o naszej rzeczywistości?

http://blog.rp.pl/wildstein/2010/09/20/co-moze-autorytet/

20 września 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • andrew001 :

    Autorytet??!,
    zalezy dla kogo. Dla ekipy rzadzacej moze taki slugus jest w pewnej mierze autorytetem. Przynajmniej wspomaga dezinformacje, oglupianie maluczkich, zastraszonych obywateli, bo dla myslacych to pozostanie albo slugusem albo wspolnikiem zbrodni.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Lora :

    Mówi to o naszej rzeczywistości m.in. to:

    1. że mamy ograniczone umysłowo elity (ograniczone lub/i płytkie)
    2. że tak naprawdę to nie są elity
    3. że promuje się różnej maści profesorów, którzy mają ograniczone umysły (czy możliwe, żeby profesor miał ograniczony umysł? wynika jasno, że tak)
    4. że obecna rzeczywistość jest pełna infantylizmów, ułatwień, płytkości myslenia, kolorowych obrazkow i wypowiedzi profesorów, którzy mówią jak Barbie, tylko troche bardziej wysublimowanym językiem. To się sprzedaje, to się promuje.
    5. takie krótkie, jałowe wypowiedzi są chwytliwe, łatwo zapamiętywane, najlepiej się sprzedają;
    6. prawdziwe elity nie są zapraszane, a w kazdym razie rzadziej,

    Generalnie, gdyby nie podane przed wywiadem nazwisko gościa wywiadu i gdyby nie wiadomy tytuł gazety, można by pomysleć, że to wywiad w kolorowej prasie dla gospodyń domowych (nie obrażając gospodyń domowych – tak się po prostu mówi).

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters