Miller: Mówimy z Klichem jednym głosem

Publikacja w serwisie: 26 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Miller z Klichem jadą do Moskwy » “Rosyjskim kłamstwom mówimy: NIE” – Namiot nadziei na normalność » Stenogram nagrania ze spotkania Edmunda Klicha z ministrem Bogdanem Klichem, 22 kwietnia 2010 r. » Katastrofa w jednym stenogramie » Lech i Maria Kaczyńscy spoczną w jednym sarkofagu » Może dowiemy się wreszcie, kto odpowiada za umieszczenie tych wszystkich osób w jednym samolocie?! Czy zaczniemy pytać w końcu rząd, jak do tego doszło? » Co załatwią Miller z Parulskim? » Miller zapomniał o Tbilisi » Miller jak Anodina: winni piloci » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Jak Miller „wydłużył” katastrofę w Smoleńsku » Jerzy Miller walczy z popiersiami prezydentów » Jerzy Miller stanął na czele komisji ekspertów » Miller: Nie ma potrzeby rozmawiać o raportach na szczeblu rządowym » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » MILLER: “Jakość raportu jest ważniejsza niż data publikacji” » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Jerzy Miller jest gotowy poinformować stronę rosyjską o wynikach prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » MILLER: “Ja z reguły nie komentuję wiadomości, które są wyssane z palca; z niesmakiem przeczytałem, że ktoś będzie przetrzymywał raport na okres powyborczy, i to jest cały mój komentarz” » La lista delle persone lese nell’inchiesta che riguarda la catastrofe di Smoleńsk conta circa 160 persone e istituzioni. I famigliari delle vittime chiedono incontro con la commissione di Miller. » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Agnieszka Burzyńska: Winni katastrofie smoleńskiej będą wyłącznie piloci. Nie za wcześnie przesądził pan tę kwestię?

Jerzy Miller: – Nie przypominam sobie, żebym cokolwiek takiego powiedział.

Stwierdził pan, że lot był cywilny, a to według Edmunda Klicha oznacza, że cała odpowiedzialność spada na załogę. Oczyszczeni zostają kontrolerzy, bo takie jest prawo lotnicze. To brzmi przesądzająco – przyzna pan.

- Nie mamy różnego zdania z panem Edmundem Klichem, wspólnie mówimy, że wina tych zdarzeń, które miały miejsce 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku, jest badana i jest za wcześnie, żeby mówić o tym, aby mówić, kto i w jakim stopniu przyczynił się…

Ale pan Edmund Klich mówił, że to był lot wojskowy, a pan mówi, że to jest cywilny. To jest duża rozbieżność.

- To jest dyskusja prawników i to nie prawa polskiego, nie prawa rosyjskiego, tylko również międzynarodowego. Natomiast obaj mówimy jednym głosem, że wpływ na przebieg zdarzeń mieli na pewno nie tylko piloci, ale i obsługa lotniska.

Jaka to odpowiedzialność? Duża?

- Powtarzam to od kilku miesięcy. Komisja po zakończeniu swoich badań wyda raport końcowy, w którym na pewno określi wpływ – również obsługi lotniska – na przebieg zdarzeń.

Przed każdym lotem jest wydawane coś takiego jak zgoda dyplomatyczna. Tam jest określany status lotu. Jak przed wylotem 10 kwietnia ten status został określony w tej zgodzie dyplomatycznej. To był lot cywilny, specjalny, wojskowy?

- To był przede wszystkim lot prezydenta kraju do innego kraju – kraju gospodarza. I to jest najważniejsze w tym przypadku.

A na jakiej podstawie pan twierdzi, że to był lot cywilny?

- To nie jest kwestia mojego stwierdzenia, to jest kwestia analizy, jak według prawa międzynarodowego można zakwalifikować ten przelot.

Ale zarówno prokuratura jak i Edmund Klich mówią: lotnisko wojskowe, samolot wojskowy, załoga wojskowa, kontrolerzy wojskowi, procedury lądowania wojskowe. A tu lot cywilny – słabo się to układa w logiczną całość.

- Z punktu widzenia polskiego prawa, zajmuje się Komisja Badania Wypadków Lotniczych lotnictwa państwowego. Czyli z naszego punktu widzenia jest to samolot i przelot lotnictwa państwowego. W tej kategorii mieści się również lotnictwo wojskowe. Natomiast prawo międzynarodowe niekoniecznie jest we wszystkich swoich miejscach identyczne z prawem polskim.

Polski akredytowany mówi kategorycznie: to był lot wojskowy i dodaje, że członkowie pańskiej komisji też tak uważają. Prokuratura mówi podobnie. A pan ucina dyskusję dając Rosjanom argumenty, aby nie wydali nam dokumentów z lotniska Siewiernyj.

- Nie rozumiem pani pytania. Proszę jeszcze raz mi to wytłumaczyć.

Edmund Klich mówi, że Rosjanie jasno mówią, że nie dostaniemy dokumentacji lotniska Siewiernyj, bo to był lot cywilny, więc owa dokumentacja nie jest nam potrzebna.

- Jestem zaskoczony, skąd pani ma takie informacje, ponieważ ja w tej sprawie rozmawiam z Rosjanami i nigdy z taką argumentacją się nie spotkałem.

O tym mówił Edmund Klich.

- To ja bym poprosił, żeby pani tego nie powtarzała, ponieważ ja z panem Edmundem Klichem również rozmawiam i ja się od niego czegoś takiego nie dowiedziałem.

A jest jeszcze jakaś szansa, żebyśmy te materiały…?

- Oczywiście, że tak, ponieważ nasza korespondencja z Rosjanami jest przedłużona i niektóre dokumenty już dostaliśmy, a na niektóre ciągle czekamy.

A kiedy je dostaniemy?

- Gdyby mnie pani zapytała w maju, kiedy dostanę pierwsze dokumenty, też bym nie potrafił odpowiedzieć. W związku z czym nie potrafię odpowiedzieć również dzisiaj, kiedy dostanę ostatnie dokumenty.

A Rosjanie powinni zamknąć lotnisko? Decyzja wieży “niech piloci spróbują wylądować, może im się uda” była błędem?

- Jeszcze raz powtarzam, że nasze ustalenia będą zawarte dopiero w raporcie końcowym.

Ale co działo się na wieży w Smoleńsku 10 kwietnia? Czytał pan te materiały dotyczące kontrolerów lotu.

- Mogę mówić o przebiegu pracy komisji, nie mogę mówić o ustaleniach komisji. Pani mnie pyta o ustalenia.

Ale pan sugerował, że te ustalenia, które znajdą się w raporcie, będą też dotyczyły kontrolerów lotu.

- Tak, owszem. Powtarzam to.

To jaka będzie ich odpowiedzialność?

- To będzie umieszczone w raporcie.

W sierpniu mówił pan również, że to, co udało się odczytać z czarnych skrzynek, ma średnie znaczenie. Przez półtora miesiąca coś się zmieniło?

- Jeżeli chodzi o analizę istotnych zdarzeń, to na pewno nie. Jeśli chodzi o szczegóły, które dzisiaj wydają się drugorzędne, na pewno warto je do końca rozszyfrowywać, ponieważ traktuję tę analizę nie tylko jako element pracy komisji, której przewodzę, ale również jako element dokumentacji, która na długie lata na pewno zostanie przedmiotem analiz różnych osób.

A prokurator Seremet twierdzi, że te uzupełnienia pojawiające się w stenogramach, mogą mieć spore znaczenie dla śledztwa. Co to są za uzupełnienia. To są dokończenia jakiś kluczowych zdań?

- Prokurator generalny zlecił analizę innemu ośrodkowi. Komisja, której przewodniczę – dwóm innym ośrodkom, a w związku z tym możliwe, że mówię o ustaleniach Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

A według tego pańskiego zlecenia, tych informacji od pańskich ekspertów, co z tego wynika, co to są za uzupełnienia?

- To jest odczytanie kolejnych elementów rozmów, które miały miejsce w kokpicie. Zarówno w czasie ostatniej minuty lotu jak również we wcześniejszych fazach, począwszy od startu.

Czy już wiemy, jaka komenda padła w kokpicie czy “odchodzimy” czy “podchodzimy”?

- Jeszcze raz powtarzam, proszę mnie nie pytać o żadne ustalenia, dlatego bo nie jestem gotów tego ujawnić, komisja pracuje w sposób…

A przynajmniej może pan rozwiać wątpliwości wokół obecności w kabinie generała Błasika czy szefa protokołu dyplomatycznego? Ktoś naciskał na pilotów? Są takie zapisy czy ich nie ma? Czy kategorycznie możemy powiedzieć, że “nie” – do tej pory?

- Nasza rozmowa zaczyna być mało ciekawa dla słuchaczy, ponieważ ja znowu odpowiem, że ustalenia nie są możliwe do ujawnienia w dniu dzisiejszym.

Kiedy je poznamy? Kiedy poznamy te zapisy uzupełnione łącznie z parametrami lotu?

- Wtedy kiedy komisja zakończy swoje badania i opublikuje raport końcowy.

Czyli na początku przyszłego roku?

- Przypuszczam, że to będzie przełom bieżącego i przyszłego roku.

A funkcjonariusze BOR-u byli na lotnisku czy nie? Pytam zwierzchnika BOR-u.

- Tak, byli.

Prokuratura twierdzi, że ich nie było. Skąd te rozbieżności?

- Z tego co wiem, prokuratura tego nie twierdzi, ale proszę zapytać prokuratury.

A wyjaśnił pan tę rozbieżność z szefem BOR-u?

- Tak.

I ma pan pewność? Ma pan pewność, że był jeden funkcjonariusz czy dwóch?

- Praca BOR-u nie jest pracą, z którą się obnosi ani szef BOR-u, ani jakikolwiek z funkcjonariuszy bez konieczności analizy wszystkich zdarzeń, które mają przeszłość.

Ale to jest specjalna sytuacja.

- W związku z tym, ponieważ jest specjalna, nie jest interesem Polski, aby ujawniać wszystkie elementy pracy Biura Ochrony Rządu.

Czyli byli?

- Czyli byli.

Kiedy wrak tupolewa zostanie zabezpieczony?

- Wrak tupolewa jest w rękach prokuratury rosyjskiej i dopóki prokuratura rosyjska nie zwolni tego wraku prokuraturze polskiej, to należy to pytanie kierować do prokuratury rosyjskiej, a później do prokuratury polskiej – jeżeli uzna, że wrak jest istotnym dowodem w sprawie.

Uznała już, że jest istotnym dowodem w sprawie i prosi władze polskie o pomoc w zabezpieczeniu, bo prokuratura rosyjska mówi, że jest to też sprawa na szczeblu państwowym.

- Jeżeli prokuratura Polska będzie chciała skorzystać z pomocy konkretnego organu państwa polskiego, to na pewno takie wystąpienie skieruje. Niewątpliwie nie będzie to komisja, w której przewodniczę, ponieważ działa ona niezależnie od prokuratury i w związku z tym nie może być tutaj wykonawcą tego typu oczekiwania.

Nie jest panu smutno tak po ludzku, tak jak ministrowi sprawiedliwości, że ten wrak tam leży i niszczeje. To jest taki wyjątkowy pokaz bezradności i bezsilności.

- Ja na ten temat rozmawiałem 6 maja w Moskwie.

To dawno temu.

- To bardzo dawno temu i wtedy nasze stanowisko było jednoznaczne i na pewno się od tego czasu nie zmieniło.

Ale też się nic nie zmieniło w sprawie tupolewa. To słabo jakoś naciskamy.

- Proszę pani, jeżeli by pani prowadziła jakieś postępowanie, to nie może nikt oprócz pani angażować się ani w nadzór, ani w opiekę nad dowodami w sprawie, którą pani prowadzi.

To już ostatnie pytanie. Leci pan do Moskwy w najbliższym czasie?

- Jeżeli nawet lecę, to nie będę o tym mówił wcześniej poprzez radio.

źródło informacji: RMF

25 września 2010

http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/wywiady/news/miller-mowimy-z-klichem-jednym-glosem,1536472

nadesłane przez: Marion

Na posiedzeniu senatu w dniu 8 czerwca 2010 minister Miller powiedział m.in.:

“Porozumienie międzypaństwowe z 1993 r. Jak państwo wiedzą, chodziło o przeloty Armii Czerwonej samolotami w związku z ewakuacją tej armii z terytorium byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej i z terytorium Polski. To porozumienie, owszem, jest, funkcjonuje w systemie prawnym, tylko jest zupełnie nieadekwatne do zdarzenia. W związku z tym, jeśli ważyć z jednej strony konwencję chicagowską, a z drugiej rzeczone porozumienie, bardzo dobrze, że zdecydowaliśmy się na konwencję, a nie na to porozumienie.”

www.senat.gov.pl/k7/dok/sten/057/11.HTM#A00004

Z wypowiedzi wyraźnie wynika, że ten tragiczny lot był traktowany jako lot wojskowy! Gdyby tak nie było rząd nie musiaby dokonywać wyboru, tj. czy ma mieć zastosowanie konwencja chicagowska czy porozumienie z 1993 roku!


» Co Edmund_Klich powiedział na podkomisji do spraw transportu lotniczego!

Oceń artykuł:
(4.67)
głosów: 3

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • tupki :

    Indolencja POlskiego rzadu. Oni niczego nie chca wyjasnic. Ich NIE interesuje stan wraku TUpoLEVA. Skandal, skandal i jeszcze raz …
    Radiowy wywiad duzo daje do myslenia, oj duzo.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Magdalenka :

    “prokuratury polskiej – jeżeli uzna, że wrak jest istotnym dowodem w sprawie…”

    Mi się wydawało do tej pory ze w przypadku katastrofy lotniczej,wrak jest integralną częścią śledztwa …a wychodzi na to ze jednak nie koniecznie.
    Wyjaśniacie tak żeby nic nie wyjaśnić….

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Tymczasowy :

    @Magdalenka
    Wrak samolotu jest pierwszym i glownym dowodem w sprawie katastrofy. Tyle, ze jest to banalna prawda, a przeciez nie o nia tu chodzi. w ramach nagle rozkwitlej milosci polsko-rosyjskiej idzie o cos wiecej. O sprawy ulotne, imponderabilia. Wazniejsza jest gleboka analiza psychologiczna, penetracja jestestwa pilotow oraz pasazerow.
    Coz tam banalna, meczaca materia, placze sie tylko pod nogami – ja tam jestem za Wzlotem Ducha!
    PS Minister Miller jakby spadl z ksiezyca.Jaki organ powinien wydac wyrok w jego sprawie?

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters