Rząd żyruje rosyjską ściemę?

Publikacja w serwisie: 26 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rosyjska ruletka » Tusk, tupolew i rosyjska gra » Rosyjska prasa: Tusk nie wytrzymał » Gene Poteat, CIA: Tusk to rosyjska marionetka » Rosyjska prokuratura wzywa. Polacy się boją » Rosyjska telewizja wyemitowała “Syndrom katyński” » Rosyjska Komisja Państwowa do wyjaśnienia przyczyn katastrofy zakończyła pracę » Rosyjska wersja katastrofy smoleńskiej jest sprzeczna z prawami fizyki ! » Rosyjska symulacja przeczy słowom Kaczyńskiego: katastrofa Tu-154M była możliwa » Rząd fałszował śledztwo » Beata Gosiewska: rząd do dymisji » RZĄD KŁAMAŁ PRZEZ 9 MIESIĘCY » RZĄD NIE CHCIAŁ POMOCY NATO » Marta Kaczyńska: rząd zaciera ślady » RZĄD TUSKA KŁAMIE W SPRAWIE SMOLEŃSKA » Córka Wassermanna krytykuje “nieudolny” rząd » TO RZĄD MUSI POPROSIĆ O POMOC AMERYKANÓW » Rząd Tuska ukrywa zdjęcia satelitarne? » Rząd się nie odwoła od raportu MAK – NIE MA PODSTAW PRAWNYCH » Rząd chce ponownie przeszukać miejsce katastrofy » Czy Rząd Tuska brał udział w zamachu pod Smoleńskiem? » Rosyjska prasa: “Katyńska kość niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z prezydentem Kaczyńskim” » Prokuratura wojskowa zleci audyt dokumentacji medycznej ofiar katastrofy smoleńskiej przekazanej przez stronę rosyjską » Przez rok i dwa miesiące rząd Tuska ukrywał zapis skrzynki ATM » Rząd dezinformował Polaków – druga część białej księgi » Jarosław Kaczyński: Rząd Tuska zachowuje się jak wystraszony piesek » Jacek Kurski: Rosja winna katastrofy, rząd zatajania prawdy » Jerzy Miller jest gotowy poinformować stronę rosyjską o wynikach prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » Premier przyznał, że rząd nie opracował agendy działań po katastrofie smoleńskiej, bo był weekend » Polski rząd nie podjął żadnych działań, by poruszyć sprawę raporu MAK na arenie międzynarodowej » Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował » Może dowiemy się wreszcie, kto odpowiada za umieszczenie tych wszystkich osób w jednym samolocie?! Czy zaczniemy pytać w końcu rząd, jak do tego doszło? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK
Edmund Klich: Rosjanie uznali, że lot z 10 kwietnia operował jako cywilny. Natomiast my uważamy, że ostatnia część lotu powinna być zakwalifikowana jako operacja wojskowa, i takie też procedury powinny obowiązywać tego dnia w Smoleńsku. – Jeżeli przyjmiemy, że był to lot cywilny – jak chcą Rosjanie – to w takim przypadku całość odpowiedzialności spada na pilotów. To oni podejmują decyzję o lądowaniu, a wieża jest zobowiązana dostarczyć komplet informacji. W przypadku lotów wojskowych – w zależności od obowiązujących procedur – których, przypomnę, cały czas nie posiadamy, odpowiedzialność kontrolera ruchu zwiększa się. Szczegóły i uzasadnienie takiej, a nie innej kwalifikacji lotu MAK ma przedstawić w raporcie końcowym.

Jerzy Miller: Pomiędzy Rosją a polską komisją wyjaśniającą okoliczności katastrofy smoleńskiej nie ma sprzeczności w kwestii, jaki charakter miał ten przelot. O charakterze lotu nie decyduje właściciel samolotu, tylko cel przelotu. A celem tego lotu było przewiezienie konkretnych osób, w związku z tym miał on charakter lotu pasażerskiego.

Publiczny spór w jaki wdał się minister Miller z pułkownikiem Klichem świadczy o tym, jak ważną kwestią jest ustalenie statusu feralnego lotu. A także o tym, jak bardzo rząd jest zdeterminowany, żeby pomóc Rosjanom przeforsować ich wersję, nawet jeśli nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest sprzeczna z interesem Polski. Bo przecież jest mnóstwo dowodów, jeśli nie na to, że to Klich ma rację, to na pewno na to, że wersja rosyjska w żadnym razie nie jest wcale oczywista. Świadczy o tym nie tylko opinia Klicha, ale także liczne dokumenty wskazujące, że do dzisiejszej wypowiedzi Millera sami uważaliśmy ten samolot i lot za wojskowe. Przykłady?

Oto tzw. claris z lotu prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji. Na czerwono zaznaczyłam fragmenty pokazujące, że samolot będący własnością Polskich Sił Powietrznych traktowany był w oficjalnej korespondencji jako wojskowy.

Claris – cz. 1
Claris – cz. 2

Nie dysponuję clarisem ze smoleńskiej podróży, ale jestem pewna, że mówi dokładnie to samo. Mam natomiast pismo Kancelarii Premiera dotyczące lotu 7 kwietnie tego roku, w którym zarówno TU-154, jak i JAK-40 oraz CASA zamawiane przez Kancelarię na potrzeby lotu nazywane są “wojskowymi statkami powietrznymi”.

Pismo Kancelarii Premiera ws. lotu 7 kwietnia

Mam też informację dotyczącą tego co się działo bezpośrednio po katastrofie, kiedy ustalano procedurę jej wyjaśniania. W informacji przygotowanej przez Kancelarię Premiera czytam:

Na miejsce zdarzenia niezwłocznie skierowano specjalistów z polskich komisji zajmujących się badaniem wypadków lotniczych: zarówno z tzw. komisji wojskowej, jak i z tzw. komisji cywilnej. Przybywający na miejsce zdarzenia polscy specjaliści informowani byli, iż po stronie rosyjskiej działania podjęła komisja wojskowa, która miała prowadzić prace wg procedury opisanej w tzw. Konwencji Chicagowskiej, a przede wszystkim w Załączniku nr 13 do Konwencji. (…) Polscy specjaliści potwierdzali zasadność stosowania na miejscu zdarzenia procedury zgodnej z tzw. Konwencją Chicagowską oraz z Załącznikiem nr 13. Skutkowało to podjęciem współpracy ze stroną rosyjską w tym właśnie reżimie prawnym i to niezależnie od faktu, iż w świetle prawa polskiego samolot, który uległ katastrofie, był samolotem wojskowym, co wiązało się z koniecznością uruchomienia działań w ramach komisji powoływanej wspólną decyzją MON i MSWiA. Władze Federacji Rosyjskiej ogłosiły następnie o zmianie charakteru komisji z “wojskowej” na “cywilną”.

Informacja nt. procedury wyjaśniania katastrofy

Z notatki wynika, że Rosja najpierw narzuciła nie mającą zastosowania do lotnictwa wojskowego Konwencję Chicagowską i Załącznik 13 pod pretekstem większej jawności postępowania, a gdy się na to zgodziliśmy, zmieniła status komisji na “cywilny”. Dzięki temu dzisiaj, po pół roku, można udawać, że to co było jasne dla wszystkich zaraz po katastrofie, tj. status rządowego samolotu, musi być dopiero przedmiotem ustaleń. I nietrudno się domyślić, jakie one będą, bo po coś te starania strona rosyjska podjęła. A my się na wszystko godziliśmy, godzimy i godzić będziemy, bo jak niedawno oświadczył Radosław Sikorski, wcale się Rosji nie boimy i czujemy się wobec niej baaaardzo silni.

Ku wersji, że w Smoleńsku rozbił się samolot wojskowy zdaje się też skłaniać prawnik, któremu Edmund Klich zlecił przygotowanie ekspertyzy dotyczącej sposobu postępowania w przypadku katastrofy smoleńskiej. Już w pierwszym akapicie ekspertyzy czytamy:

Niniejsza ocena prawna została sporządzona na podstawie zlecenia Przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Pana dr Edmunda Klicha, pełniącego jednocześnie funkcję akredytowanego przedstawiciela przy komisji powołanej przez władze Federacji Rosyjskiej, badającej wypadek polskiego samolotu państwowego (wojskowego), jaki uległ wypadkowi lotniczemu na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Ekspertyza prawna zamówiona przez Ministerstwo Infrastruktury

Gdyby zresztą TU-154 nie był samolotem wojskowym wykonującym operację wojskową, rozważania na temat umowy polsko-rosyjskiej z 1993 roku byłyby bezprzedmiotowe, bowiem dotyczy ona wyłącznie lotów wojskowych. Tymczasem nie tylko w debacie publicznej, czy wspomnianej ekspertyzie prawnej, ale także w działaniach polskich urzędników i władza zaraz po katastrofie rozważano przyjęcie tej właśnie umowy za podstawę badania katastrofy. Odstąpiono od tego wyłącznie dlatego, że dopracowanie szczegółów zajęłoby zbyt wiele czasu, a – podobno – w tej sprawie najważniejszy był pośpiech. Może to i dobrze, bo na podstawie danych przekazanych ekspertowi przez Klicha nieszczęsny prawnik omawiając polsko-rosyjskie porozumienie w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw, sporządzone w Moskwie dnia 14 grudnia 1993 r, zaznaczył “zaznaczenia wymaga, że na podstawie informacji przekazanych opiniującemu nie sposób ocenić ważności czy prawidłowości tego porozumienia.” (jakby ktoś jeszcze potrzebował dowodów jakim żałosnym państwem jesteśmy, skoro nie wiemy nawet czy kluczowe porozumienie międzynarodowe jest w ogóle ważne).

***

Reasumując. Mamy samolot będący własnością Polskich Sił Powietrznych, dowodzony przez wojskowy pułk specjalny, całą obsługę też zapewnia wojsko, lądujący na wojskowym lotnisku ale będący samolotem pasażerskim. Choć zaraz po katastrofie uznano samolot za wojskowy i szukano uzasadnienia dlaczego zamiast umowy dotyczącej lotów wojskowych zastosuje się nie mającą zastosowania do takich lotów Konwencję Chicagowską.

Nie ma chyba wątpliwości, że minister Miller ściemnia. A jeśli są, łatwo je rozwiać. Wystarczy dotrzeć do clarisów feralnego lotu, a potem do dokumentów którymi Polska komunikowała się z Rosją ustalając szczegóły lotu. Założymy się, że we wszystkich będzie mowa o wojskowym statku powietrznym?

Sprawa statusu lotu to kolejna ściema Rosjan, taka sama jak cztery podejścia do lądowania, i inne bzdury. Nie rozumiem dlaczego Miller postanowił tak gorliwie wesprzeć wersję ewidentnie nie trzymającą się kupy. Jeszcze do niego nie dotarła najnowsza narracja Sikorskiego, “stać nas na bardziej otwartą, bardziej pragmatyczną, odważniejszą politykę wobec Rosji to nasze zwiększone poczucie siły, my się po prostu coraz mniej Rosji mniej boimy”?

piątek, 24 września 2010, kataryna.kataryna
http://kataryna.blox.pl/2010/09/Rzad-zyruje-rosyjska-scieme.html
Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters