Andrzej Seremet: Nie ma pewności, że w Tu-154M rzeczywiście padła komenda “odchodzimy”

Publikacja w serwisie: 27 September 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Kropka Nad I: Andrzej Seremet (08.07.2010) » Andrzej Seremet: ŚLEDZTWO NA PÓŁMETKU » Andrzej Seremet: To mógł być zamach » Prokurator Andrzej Seremet na konferencji prasowej: Przybyło nowych słów ważnych dla śledztwa » Andrzej Seremet zaproponował uzupełnienie przepisów konwencji chicagowskiej » Oficer BOR: Nie ma pewności, że lotnisko było bezpieczne » Prokuratura wyklucza, by Tu-154M w chwili katastrofy w Smoleńsku pilotował gen. Andrzej Błasik » Tajne porozumienie z Rosją? Seremet zaprzecza » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Seremet i Komorowski zabierają się za IPN » Seremet wspiera ruskie kłamstwa ?! » Seremet: Eksperyment z drugim tupolewem w ciągu trzech tygodni » Seremet: Dotąd nie natrafiono na kadr z nagraną rozmową Błasika i Protasiuka » Andrzej Melak “Przemówienie premiera to obrona przez atak” » “Dear Andrzej, what we can do together?” Halicki 10 kwietnia miał telefon z Rosji » Kwiatkowski, Seremet i Parulski lecą do Moskwy » Seremet odrzucił zażalenie Pasionka ws. odsunięcia go od smoleńskiego śledztwa » SEREMET: Katastrofa zbliżyła nas do siebie i skazała na bliską współpracę » Seremet: Spotkanie w Komitecie “owocne”. Nie potrafię podać daty sprowadzenia wraku samolotu. » Prof. Andrzej Nowak: Tylko całkowite odrzucenie tego raportu, bez żadnej z nim polemiki, jest jedynym sensownym i właściwym działaniem » Ekshumacje ofiar Tu-154M » Nowe fragmenty nagrań z Tu-154M » Przyczyny katastrofy Tu-154M nie w najbliższym czasie » Tu-154M to przerobiony bombowiec, nie mógł się rozsypać » Odczytano kolejne fragmenty czarnych skrzynek Tu-154M » Misja Specjalna 21.09.2010 – Katastrofa Polskiego Tu-154m [1/2] » Przeraża mnie to, co zrobiono w Samarze z Tu-154M [DEZINFORMACJA] » Zespół Macierewicza: Przed katastrofą w Tu-154M był wyciek » Możemy nigdy nie poznać danych z czarnych skrzynek Tu-154M ? » Wnioski z eksperckiej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego Tu-154M » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Prezydencki Tu-154M nr 101 » Tu 154M został rozerwany » Tu-154M Landing Procedure » LISTA PASAŻERÓW TU-154M » Załoga samolotu Tu-154M » Zginęli w katastrofie Tu-154M » Trzy hipotezy katastrofy Tu-154M » Katastrofa Tu-154M – raport wstępny » Porównanie 2 filmów z katastrofy TU-154M » Tu-154M – moment uderzenia w brzozę » ATM QAR z Tu-154M – czyli kolejna ściema » Wyremontowany Tu-154M przekazany Polsce » MAK udostępnił raporty z remontu Tu-154M » Odbył się eksperyment na samolocie Tu-154M 102 » Prokuratura: Tu-154M był prawidłowo wyważony » Co jeszcze szwankowało w rządowym Tu-154M? » samoloty.pl – O katastrofie Tu-154M inaczej » Macierewicz: Tu-154M nie uderzył w drzewo » Rejestrator Tu-154M z polskiej firmy » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Z czarnych skrzynek udało nam się odczytać kilka dodatkowych zdań. One mogą mieć znaczenie – mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Andrzej Seremet. Prokurator generalny ujawnia, że możliwe są zarzuty zaniedbania obowiązków ws. katastrofy 10 kwietnia. Nie wyklucza także ekshumacji ofiar. Niezabezpieczenie wraku budzi nasze obawy. Brak empatii Rosjan jest niestety wyczuwalny – zaznacza.

Konrad Piasecki: Czy dojdzie do ekshumacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, panie prokuratorze?

Andrzej Seremet: Nie wykluczam takiej czynności prokuratorów, ale to będzie zależne przede wszystkim od treści protokołów sekcyjnych, które – mam nadzieję – już niedługo zostaną polskim prokuratorom przesłane. Wtedy po analizie prokurator dojdzie do tego, czy jest to zasadne.

Konrad Piasecki: Ale ma pan przeczucie czy przekonanie, że rzeczywiście coś jest nie tak, coś było nie tak z tymi sekcjami zwłok i warto by to zrobić?

Reklama

Andrzej Seremet: Nie, ja takiego przeczucia nie mam.

Konrad Piasecki: Rodzina Przemysława Gosiewskiego żąda ekshumacji. Mówi, że nie jest pewna, czy pochowała naprawdę ciało męża i ojca.

Andrzej Seremet: Tak. Ten wniosek wpłynął już stosunkowo dawno i nie jest on rozpoznany właśnie z uwagi na to, że aby podjąć decyzję w tym przedmiocie, prokurator musi dysponować tym materiałem, o którym przed chwilą mówiłem.

Konrad Piasecki: Ale jeśli byłyby to ekshumacje, to wszystkich zwłok, czy tylko tych zwłok, których rodziny tego zażądają?

Andrzej Seremet: Być może w ogóle nie dojdzie do ekshumacji. Jeżeli prokurator uzna, że ten materiał jest na tyle zasadny, przekonujący, rzetelny, że nie będzie budził wątpliwości.

Konrad Piasecki: A możliwa jest też ekshumacja zwłok prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

Andrzej Seremet: Panie redaktorze, wszystko jest możliwe, ale nie sądzę, żeby – według dzisiejszego stanu dowodów – istniała potrzeba dokonywania takiej czynności.

Konrad Piasecki: Kiedy wreszcie doczekamy się zabezpieczenia wraku tupolewa?

Andrzej Seremet: Nie zależy to od prokuratury. Ja ze swej strony uczyniłem wiele, żeby zwrócić uwagę na ten fakt także polskim czynnikom rządowym. Rzecz należy do pewnych władz na terenie Rosji.

Konrad Piasecki: Ale nie możemy naprawdę nacisnąć na te władze, na prokuraturę, na osoby, które są odpowiedzialne za ten wrak? Widzimy, że on leży, niszczeje. Wczoraj pojawił się kolejny film. Widać, że ktoś podchodzi do tego wraku, może sobie wziąć sobie z niego cokolwiek chce.

Andrzej Seremet: To również budzi obawy i niepokój prokuratorów prowadzących śledztwo i moje osobiste. Ja kilkakrotnie zwracałem na to uwagę. Mam nadzieję, że tego rodzaju brak zabezpieczenia i wpływ czasu, czynników korodujących i innych, które przecież powodują możliwości pewnych zniekształceń, nie odbije się z kolei na wyniku badań tego samolotu. Lepiej byłoby oczywiście, gdyby był on zabezpieczony.

Konrad Piasecki: Czegoś tu nie rozumiem. Kiedy rozmawia pan ze swoim odpowiednikiem Rosyjskim, mówi pan: “Panie prokuratorze, zabezpieczcie ten wrak, przykryjcie go czymś”, to co oni odpowiadają?

Andrzej Seremet: Że to nie jest ich zadanie, lecz zadanie odpowiednich władz administracyjnych Smoleńska.

Konrad Piasecki: A oni nie mogą wpłynąć na te władze?

Andrzej Seremet: Trudno powiedzieć, jakie są relacje między tymi organami dokładnie w Rosji.

Konrad Piasecki: Jakiś krąg bezradności.

Andrzej Seremet: Z pewnością brak pewnego rodzaju empatii tutaj jest wyczuwalny, jeżeli idzie o tego rodzaju działania.

Konrad Piasecki: To może poprośmy, żeby nam przekazano ten wrak i uwolnili ich od tego problemu.

Andrzej Seremet: Myśmy się zwrócili z takim wnioskiem już dość dawno, ponieważ sformułowaliśmy w którymś kolejnym wniosku o pomoc prawną, opierając się na artykule 80 ustęp 2 umowy pomiędzy Polską a Rosją, która tutaj dawała takie możliwości, o to, żeby na czas badań szczątki samolotu zostały Polsce wypożyczone.

Konrad Piasecki: Jest na to szansa?

Andrzej Seremet: Nie sądzę, ponieważ kwestie organizacyjne stanowiłyby tutaj przeszkodę. Ale mam nadzieję, że o tyle się to posunie na przód, że badanie MAK-owskie zostały ukończone – z tego co słyszymy. Zatem ten dowód przejdzie do dyspozycji prokuratury i tu będzie chyba lepsze pole do realizacji takich wniosków.

Konrad Piasecki: Gdyby miał pan powiedzieć dzisiaj po pięciu miesiącach śledztwa – prokuratura jest na jego półmetku, bliżej, dalej od końca?

Andrzej Seremet: Ja myślę, że mniej więcej na półmetku, tak by można było z grubsza określić.

Konrad Piasecki: Jest szansa, że na najbliższe pięć miesięcy, pół roku, to śledztwo będzie zmierzało do końca?

Andrzej Seremet: Trudno tutaj posługiwać się jakimiś konkretnymi datami. Problem polega na tym, że oczekujemy jeszcze, i musimy ten etap niestety przebyć, na badania rosyjskie i dopiero wtedy będzie można szybciej, jak sądzę, przystąpić do badań w Polsce.

Konrad Piasecki: Zarzuty zaniedbania obowiązków możliwe, prawdopodobne, niemal pewne?

Andrzej Seremet: Możliwe.

Konrad Piasecki: Również dotyczące ministrów rządu?

Andrzej Seremet: Nie chciałbym tutaj wskazywać żadnego kręgu osób.

Konrad Piasecki: Ale możliwe? Tak.

Andrzej Seremet: Możliwe.

Konrad Piasecki: O ile więcej wiemy o tym, co działo się w kabinie tupolewa po tych polskich badaniach zapisów czarnych skrzynek?

Andrzej Seremet: Ja nie ingeruje w treść, czy w ogóle w czynności, w prace ekspertów w Instytucie Ekspertyz Sądowych, dlatego że szanuje ich autonomię i czekam cierpliwie na zakończenie wyników ich prac.

Konrad Piasecki: Raporty do prokuratury dochodziły?

Andrzej Seremet: To są bardzo wstępne informacje – te które udzielałem już kilka tygodni temu. Czekałem niecierpliwie na zakończenie prac i tutaj, niestety, muszę z obawą powiedzieć, że ten termin zakończenia prac, który podawaliśmy wcześniej, ulegnie zapewne wydłużeniu w związku z tym, że istnieją poważne kłopoty w zgromadzeniu materiału porównawczego do badań. Jednoznacznego materiału porównawczego do badań.

Konrad Piasecki: Czyli kiedy teraz? Bo mówiło się, że będzie to przełom września i października?

Andrzej Seremet: Sądzę, że realne przesunięcie tego terminu to jest tak mniej więcej o miesiąc.

Konrad Piasecki: Pojawiły się tam jakieś zdania, które wyjaśniłyby coś więcej, albo dałyby jakiś istotny impuls dla przebiegu śledztwa.

Andrzej Seremet: Nie mam tu nic więcej do powiedzenia, niż to co powiedziałem już kiedyś. Mianowicie, że rzeczywiście odczytano kilka zdań więcej i mogą one mieć znaczenie dla oceny przebiegu zdarzeń.

Konrad Piasecki: Czy prokuratorzy i ci badający w Krakowie mają pewność, że rzeczywiście padła na pokładzie samolotu komenda “odchodzimy” a nie “podchodzimy”?

Andrzej Seremet: Ja sądzę, że takiej pewności nikt jeszcze mieć nie może na tym etapie, bo to jest wszystko przygotowywane. Ta właśnie wątpliwość będzie także w centrum uwagi ekspertów.

Konrad Piasecki: Ahmed Zakajew – będziecie walczyć naprawdę o jego ekstradycję?

Andrzej Seremet: Prokuratura ma poważne wątpliwości, co do zasadności argumentacji prawnej użytej w postanowieniu sądu okręgowego i ta kwestia jest przedmiotem analiz prokuratorów prowadzących sprawę. Myślę, że w środę będzie decyzja w tym przedmiocie. Ja osobiście również zapoznałem się z treścią argumentacji sądu okręgowego i nie jestem do końca przekonany o słuszności tego wywodu.

Konrad Piasecki: Ale czy warto walczyć, naprawdę? Wiemy, co dzieje się w Rosji z postępowaniami sądowymi. Wiemy, że Ahmed Zakajew został zwolniony w Dani dostał status uchodźcy w Wielkiej Brytanii, czy Polska naprawdę musi powtarzać całą te procedurę, która i tak wiadomo, czym się skończy.

Andrzej Seremet: Jeśli tak, od razu złoży zażalenie to nie dlatego, żeby szczególnie prześladowała czy gnębiła pana Zakajewa – to nie w tym rzecz. Prokuratura, o ile rzeczywiście zdecyduje się na zaskarżenie tego postanowienia, ma na względzie doprowadzenie do stanu zgodności z prawem, także w kontekście możliwych przyszłych zdarzeń o tym samym kształcie, czyli wobec osób, które znajdują się w tej samej sytuacji.

Konrad Piasecki: Ale te argumenty dotyczące Danii i Wielkiej Brytanii prokuratury nie przekonują?

Andrzej Seremet: Proszę zwrócić uwagę, że w Danii areszt ekstradycyjny był stosowany przez 35 dni, a w Anglii procedowano nad wnioskiem ekstradycyjnym blisko 11 miesięcy. W obu tych krajach zastosowano środki zapobiegawcze, natomiast zasadniczy wywód sądu, który sprowadza się do tego, że status uchodźcy w jednym kraju przyznany człowiekowi skutkuje jednocześnie na terenie wszystkich innych krajów unijnych, jest dla nas wysoce wątpliwy, bo bowiem nie opiera się na wyraźnie jednoznacznych prawnych uregulowaniach.

Konrad Piasecki: Boi się pan, że sprawa Zakajewa popsuje pracę z prokuraturą w sprawie Smoleńska?

Andrzej Seremet: Nie sądzę, ja mam wrażenie i nadzieję, że prokuratura rosyjska rozumie uwarunkowania, jakie dotyczą tej sprawy Zakajewa i rozumie to, że prokuratura musi postępować zgodnie z prawem.

http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/kontrwywiad/news-andrzej-seremet-nie-ma-pewnosci-ze-w-tu-154m,nId,298528

21 września 2010


RMF FM

Oceń artykuł:

tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Marion :

    Zastanawiając się niejednokrotnie nad ostatnimi sekundami lotu Tu-154, zwróciłam uwagę na pewien szczegół, który być może zauważyli już wcześniej inni, ale wydaje się być istotny – dotyczy odległości samolotu od pasa w niektórych kluczowych momentach:
    Wg stenogramów, o godz. 8:40:56, rozlega się sygnał bliższej radiolatarni, która teoretycznie powinna się znajdować ok. 1 km od progu pasa – można byłoby więc przyjąć, że wlaśnie tyle wynosiła w tym momencie odległość Tu-154 od początku płyty lotniska. Jest jednak pewne ale:
    O 8:40:59 słychać odgłos zderzenia samolotu z drzewami. Określono, że feralna brzoza, mająca – jak podaje MAK – zapoczątkować dekonstrukcję samolotu, znajdowała się 1,1 km od początku pasa.
    Wobec tego jestem ciekawa, jak samolot, lecący z prędkością ok. 280 km/h (~ 78 m/s), a być może w tej fazie z jeszcze większą (ponieważ o 8:40:56 nastąpiło rozłaczenie autopilota, czyli pociągnięcie za stery oraz dodanie gazu) w świetle tych informacji w ogóle się nie przemieścił, a być może nawet “cofnął się” o ok. 100m ?! Co się stało? Poleciał w przeciwnym kierunku? Jak można sensownie zinterpretować ten fakt?
    Czy więc:
    - stenogramy nie są wiarygodne i przelot nad radiolatarnią nie nastąpił w tym momencie?
    - stenogramy są wiarygodne, ale radiolatarnia nie znajdowała się w odległości 1 km od pasa, tylko np. 1,6 km i w tej też odległości od pasa znajdował się TU 154 o 8:40:56? (jak wynikałoby z niektórych obliczeń opieranych na porównywaniu prędkości samolotu z odległością podawaną przez kontrolera)- to potwierdzałoby np. hipotezę fałszywych nadajników ndb
    Tyle jeszcze zagadek do rozwiązania w sprawie tej katastrofy…

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Samara :

    @Marion
    Szanowna Pani, prędkość, którą Pani słusznie dostrzegła wskazywałaby na przeciągnięcie, gwałtowny upadek w dół z powodu zbyt raptownego odejścia na drugi krąg lub braku wystarczającej mocy (awarii) silników w tym kluczowym momencie.
    Natomiast nie ma w ogóle takiej komendy, jak “podchodzimy”.
    Na wysokości decyzji może paść tylko komenda “odchodzimy”, albo “siadamy” (“lądujemy”), nie ma na tym etapie czegoś takiego jak “podchodzimy”, to kompletna bzdura, zwłaszcza, że od dwóch minut podejście było już rozpoczęte.
    Read the manual Mr Seremet and Mr Piasecki.
    Serdecznie pozdrawiam!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Marion :

    @ Samara

    Wyjaśnienie dotyczące nieistnienia w praktyce lotniczej komendy “podchodzimy” na wysokości decyzji jest bardzo cenne – myślę, że również dla niektórych zaglądających na tę stronę, nie tylko panów Seremeta i Piaseckiego. Ja jestem amatorką i również nie miałam świadomości, że takiego pojęcia po prostu się nie używa, tymczasem ta informacja ucina wiele spekulacji i domysłów w sprawie, krążących także po innych forach. Zresztą – biorąc na logikę- faktycznie komenda “podchodzimy” nie miałaby w tym momencie większego sensu – samo podejście rozpoczęło się rzeczywiście kilka minut wcześniej (zapowiedziane zresztą przez mjr Protasiuka 8:32:55 “podchodzimy do lądowania/…/”), wykonano standardowe procedury wchodzące w jego skład i zostało praktycznie tylko samo posadzenie maszyny na pasie albo odejście na drugi krąg na wysokości decyzji…

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters