Przemysław Marzec: Nikt nas o niczym nie poinformował, “czekamy na lepsze czasy”

Publikacja w serwisie: 03 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Premier: czekamy na wyjaśnienia Rosji » “Unikalna szansa na lepsze stosunki” » Posłowie VI kadencji – Przemysław Gosiewski » NIKT NIE PRZEŻYŁ » Nikt ich nie ratował » Nikt nie widział zagrożenia » Nie podpisali? Nikt się nie zorientuje » Nikt nie zapytał o certyfikaty » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Nikt nie ukryje przyczyn katastrofy smoleńskiej » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Katastrofa samolotu prezydenta. Nikt nie przeżył » Prokuratura: nikt nie obrażał „Bronka” i „Donalda” » Nikt nie zgłosił się do przetargu na Jaki-40 i części do Tu-154M » Widziałem ludzi we wraku, których nikt nie wydobywał » Nikt nie wie CZY i KIEDY “Prawie 200 osób pojedzie do Smoleńska po wrak tupolewa” » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Smoleńsk: Katastrofa samolotu Tu 154. Prezydent Lech Kaczyński był na pokładzie. Nikt nie przeżył » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Teorie spiskowe to bzdura. Na filmie nikt nie dobija rannych, a postacie to w rzeczywistości gałęzie drzew. (wideo) » W Siłach Powietrznych do CASY jest nadal wyłącznie angielska instrukcja. I nikt z tego nie robi problemu » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Na podeściu do wraku nie ma żadnego ostrzeżenia o tym, że mógłby to być teren wojskowy – mówi Przemysław Marzec. Korespondent RMF FM, który został zatrzymany w Smoleńsku, zaznacza, że bardzo dziwi go reakcja polskich służb dyplomatycznych. Zadzwoniłem do pani konsul Longiny Putki. (…) Usłyszałem, że ona już nikogo wyciągać nie będzie, że nie może rozmawiać i życzy miłego dnia.

Rozmowa z godz. 15:00

Michał Kowalewski: Przemek, przypomnij w skrócie, jak doszło do waszego zatrzymania.

Przemysław Marzec: Sytuacja jest dosyć absurdalna, dlatego że zostaliśmy zatrzymani nie na terenie jednostki wojskowej pod zarzutem, że na teren jednostki weszliśmy nielegalnie. Podejście do wraku samolotu, który znajduje się na terenie jednostki, wiedzie od ulicy – to jest odległość mniej więcej 100 metrów – przechodzi się przez tory kolejowe. Na tym podejściu do wraku, który jest otoczony drutem kolczastym, nie ma żadnej informacji, nie ma żadnej tabliczki, nie ma żadnego ostrzeżenia o tym, że mógłby to być teren wojskowy, na który nie wolno wchodzić, że jest to jakaś strefa specjalnego traktowania. Takich informacji nie ma żadnych. Dlatego zaskakujące są informacje, które do mnie tutaj docierają o słowach rzecznika ambasady w Moskwie, który stwierdza, że dziennikarze polscy w Smoleńsku naruszyli przepisy. Ja sugerowałbym większą wstrzemięźliwość rzecznikowi ambasady w Moskwie, który nie zna sprawy i chyba nie dokładne informacje ma. Mogę tylko powiedzieć o tym, że kiedy nas zatrzymano, zadzwoniłem do przebywającej w Smoleńsku pani konsul Longiny Putki, by poinformować, że troje dziennikarzy zostało zatrzymanych. Nie chciałem wcale prosić o pomoc. Usłyszałem od pani konsul, że ona już nikogo wyciągać nie będzie, że nie może teraz rozmawiać i życzy miłego dnia. Taka była reakcja polskich służb dyplomatycznych na informację o zatrzymaniu dziennikarzy.

Maja Dutkiewicz: Nie poinformowano was, co teraz będzie się dziać?

Przemysław Marzec: Nie mamy pojęcia. Próbowaliśmy tutaj pytać o to, co będzie się dalej działo. Zapytaliśmy: “Na co czekamy?”. Usłyszeliśmy od chorążego taką dowcipną ponoć odpowiedź: “Czekamy na lepsze czasy”. Nie mamy pojęcia, jaką wprowadzono procedurę, co się z nami będzie działo, co nam grozi. Nikt nas o niczym nie poinformował. Aczkolwiek podkreślam, że jesteśmy dobrze traktowani. Nie zostaliśmy ani skuci, ani nie zabrano nam sprzętu, ani nam nie zabrano telefonów. Możemy spokojnie rozmawiać, komunikować się między sobą. Tylko, że po prostu nie wiemy, co dalej.

Michał Kowalewski: Ten dowcip, który ty usłyszałeś, nas też bardzo rozbawił. Mamy nadzieję, że to się wszystko szybko i dobrze skończy.

Rozmowa z godz. 16:00

Maja Dutkiewicz: Przemek, co w tej chwili dzieje się z wami?

Przemysław Marzec: Zostaliśmy przekazani w ręce milicji. Przekazani w cudzysłowie, dlatego że to milicja przyjechała na teren jednostki wojskowej. Milicjanci, a raczej jeden milicjant – mówiąc precyzyjnie – przesłuchuje nas i spisuje protokoły, podobne do protokołów, które pisali już wcześniej żołnierze. Ale dalej nie objaśniono nam, w jakiej sytuacji prawnej się znajdujemy, co nam grozi, nie wyjaśniono nam do czego mamy prawa. W tej kwestii naprawdę nic nie wiemy. Natomiast mniej więcej pół godziny temu zadzwonił do mnie na telefon komórkowy, szef polskiego konsulatu w Moskwie. Powiem, że to w cztery godziny po tym, jak przekazaliśmy informację pani konsul o zatrzymaniu dziennikarzy. Powiedział, że podejmuje działania, zadał mi kilka pytań gdzie się dokładnie znajdujemy, jaka jest nasza sytuacja i obiecał, że będą podejmowane działania. Natomiast cały czas, jak słyszałem polskie MSZ, przedstawia de facto rosyjską wersję zatrzymania, o tym jakoby zamierzaliśmy wtargnąć na teren jednostki, przedostać się na teren wojskowy. To jest informacja nieprawdziwa, co podkreślam z cała mocą i nie wiem skąd polskie służby dyplomatyczne, czy rzecznik MSZ dysponuje takimi informacjami, jakoby chcieliśmy się wedrzeć na teren jednostki. Stąd też, ta nasza wersja jest o tyle prawdziwa, że stąd obecność milicjanta na terenie jednostki wojskowej czy milicji, ponieważ wojskowi milicjanci nie wiedzą co z nami zrobić, bo chociaż twierdzą, że zatrzymali nas już na terenie jednostki wojskowej, to nie do końca są pewni, bo tak jak mówimy, my i jak przekonujemy tutaj i żołnierzy, i milicjantów podchodząc do terenu jednostki nie zauważyliśmy żadnych znaków ostrzegających, że jest to teren jednostki wojskowej, że nie wolno tam wchodzić, żadnych takich ostrzeżeń nie ma.

Maja Dutkiewicz: Przemek, czy Rosjanie utrzymują, że takie ostrzeżenia tam są?

Przemysław Marzec: Nie. Tego też Rosjanie nie mówili. Nie mówili, że są jakiekolwiek ostrzeżenia, zapisywali wiernie i dokładnie nasze słowa, w których tłumaczyliśmy, że nie mamy o tym pojęcia, nie wiedzieliśmy, nie mieliśmy zamiaru wejść na teren jednostki wojskowej i z ich strony nie ma żadnych dowodów na to – są świadkowie, to żołnierze, którzy nas zatrzymali, ale ich zeznań nie znamy.

Maja Dutkiewicz: Przemek, czy ty jesteś już po rozmowie z milicją?

Przemysław Marzec: Właśnie w tej chwili będę składał wyjaśnienia. Szczerze mówiąc milicjant czeka na zakończenie rozmowy telefonicznej.

Rozmowa z godz. 17:00

Maja Dutkiewicz: Przemek, co teraz się z tobą dzieje?

Przemysław Marzec: Zakończyło się już przesłuchiwanie nas przez milicję. Zresztą milicja opuściła chyba teren jednostki. W każdym razie pojawił się człowiek w cywilu, który zwrócił się do przesłuchującego mnie milicjanta i powiedział mu: “My tą sprawą zajmować się nie będziemy”, po czym panowie wstali i wyszli. W tej chwili dalej znajdujemy się w tej sali, w której jesteśmy od paru godzin, pilnuje nas jeden żołnierz służby zasadniczej. Natomiast dostaję cały czas telefony od polskich służb konsularnych, które bardzo aktywnie zaczęły nam pomagać. W tej chwili, z tego co wiem, pani konsul stoi przed bramą jednostki, niestety nikt nie chce jej tutaj wpuścić, chociaż ma podobno do tego prawo. Dzwonił do mnie również szef konsulatu z Moskwy, wobec tego z całą pewnością mogę powiedzieć, że naszą sprawą zajmują się już teraz służby dyplomatyczne polskie.

http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-przemyslaw-marzec-nikt-nas-o-niczym-nie-poinformowal,nId,300284

1 października 2010

Oceń artykuł:

tagi: ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters