Zagadka głosu w kokpicie wciąż nierozwiązana

Publikacja w serwisie: 04 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Mec. Kownacki: Gen. Błasika nie było w momencie katastrofy w kokpicie Tu-154 » RMF FM: Z dokumentów wynika, że gen. Błasik był w kokpicie » Mistyfikacja MAK: Generała nie było w kokpicie » Czarne skrzynki: kolejna zagadka » Zabójstwo Eugeniusza Wróbla to wielka zagadka » Po katastrofie smoleńskiej wciąż nie odnaleziono 19 monet NBP » Krakowscy eksperci kończą pracę nad opinią fonoskopijną na temat rejestratora głosu z kabiny pilotów samolotu Tu-154M » Wojciech Materski: Trudne sprawy między Polską a Rosją wciąż pozostają » Nie ma dowodów na obecność w kokpicie » SALA KONFERENCYJNA W KOKPICIE » A szef BOR wciąż czeka » Tam wciąż są ludzkie szczątki » Pytania w sprawie Smoleńska wciąż aktualne… » Polscy eksperci wracają. Wrak wciąż niszczeje » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Ekspert: Polska wciąż ma możliwość skorzystać z pomocy ICAO » Prokuratura wciąż czeka na komplet rosyjskich dokumentów sekcyjnych » Rosyjski lobbysta: Jeden z braci Kaczyńskich wciąż żyje » Wciąż brakuje kilku protokołów z sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej » Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie » 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch KIEROWCÓW BOR-u » Nagrania z lotniskowego monitoringu zbadają eksperci od czytania z ruchu warg » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Jest problem z jednoznaczną identyfikacją głosu szefa protokołu MSZ Mariusza Kazany. Dlatego też opóźnia się zakończenie prac specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie – ustalili reporterzy śledczy RMF FM Marek Balawajder i Roman Osica. Krakowscy eksperci odtwarzają kolejne wypowiedzi z czarnych skrzynek Tu-154.


Biegli – jak dowiedzieli się nasi dziennikarze – szukali nawet prywatnych nagrań, które pozwoliłyby bezsprzecznie zidentyfikować głos dyrektora Kazany; wystąpili m.in. do rodziny o filmy z uroczystości rodzinnych. Są z tym jednak duże problemy.

Nie mając materiału porównawczego eksperci nie są w stanie porównać głosu Kazany z materiałem zarejestrowanym na czarnej skrzynce.

Te problemy pokazują jednak, że w kokpicie było kilka osób, które na pewno w ostatniej fazie lotu nie powinny się tam znajdować.

Wiadomo już, że początkowo podawany termin zakończania prac specjalistów od fonoskopii, nie zostanie dotrzymany; nie wiadomo nawet czy prace zakończą się w październiku. Niewykluczone, że materiał będzie gotowy dla prokuratury dopiero w listopadzie lub nawet w grudniu.

Z naszych informacji wynika, że dopiero dziś prokurator generalny będzie rozmawiał z Instytutem, by otrzymać deklarację o zakończeniu prac ekspertów. Naukowcy są jednak w kropce, bo bez odpowiedniej próbki głosu Mariusza Kazany nie da się zakończyć prac nad materiałem z czarnych skrzynek.

Umowa ustna, którą Donald Tusk miał zawrzeć z Dmitrijem Miedwiediewem 10 kwietnia, nie ma żadnego znaczenia w praktyce, skoro nie możemy doprosić się nawet tak banalnej rzeczy, jak przykrycie zwykłą plandeką wraku Tu-154M, czyli zasadniczego dowodu rzeczowego w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej fot. M. Borawski

Marek Balawajder, Roman Osica, RMF FM

http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-zagadka-glosu-w-kokpicie-wciaz-nierozwiazana,nId,300678

4 października 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters