Z Rosjanami tylko na piśmie

Publikacja w serwisie: 05 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Dr Przemysław Czarnek



W poniedziałkowym wydaniu “Naszego Dziennika” została opublikowana polemika Pani Profesor Krystyny Pawłowicz do mojego artykułu “Co to za umowa, której w praktyce nie ma?” – zresztą również polemicznego z artykułem Pani Profesor zamieszczonym wcześniej na łamach “Rzeczpospolitej”.
Pragnę serdecznie podziękować Pani Profesor za tę polemikę, ponieważ jest to ten rodzaj sporu na łamach prasy, toczonego w bardzo kulturalny i merytoryczny sposób, który może dawać wyłącznie pozytywne efekty. Mimo to pozwalam sobie na kilkuzdaniowe sprostowanie.

Po pierwsze, chcę podkreślić raz jeszcze, że nie neguję faktu, iż na gruncie międzynarodowego prawa publicznego wyróżnia się rozmaite źródła prawa, w tym również umowy ustne. W artykule wyraziłem jednak brak najmniejszych wątpliwości, że realne znaczenie (podkreślam te słowa) w praktyce stosunków między dwoma państwami, a zwłaszcza stosunków z takim państwem jak Rosja, mają wyłącznie umowy sporządzone w formie pisemnej. Tylko w takich umowach mogą być uwzględnione najistotniejsze postanowienia dotyczące szczegółów – w tym wypadku – szczegółów współpracy polskich i rosyjskich prokuratorów w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Tylko postanowienia takich umów mogą być w rzeczywistości egzekwowane i mogą stanowić realną podstawę konkretnych decyzji i działań. “Z kim jak z kim, ale właśnie z Rosjanami, wszelkie ustalenia dotyczące jakiejkolwiek dziedziny, jeżeli w ogóle mają mieć jakiekolwiek znaczenie w praktyce, to muszą być sporządzone na piśmie” – pisałem 21 września i stanowisko to podtrzymuję.
Po drugie, skoro Pani Profesor przechodzi płynnie od międzynarodowego prawa publicznego do prawa cywilnego, podając przykład testamentu ustnego sporządzonego w obliczu śmierci, to można rozważyć skutki przykładowej umowy ustnej zawartej w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego: jeżeli dwie strony umawiają się, że będą ze sobą współpracować przy, dajmy na to, remoncie drogi, ale w tym uzgodnieniu ustnym nie padną żadne szczegóły co do zakresu tej współpracy, to czy umowa taka może być skuteczną podstawą dochodzenia roszczeń przez jedną ze stron, wynikających z faktu, że np. druga strona nie przywiozła piasku na teren budowy? Nie, ponieważ takie konkretne zobowiązanie nie wynika z tej ogólnej ustnej umowy o współpracy. Po co podaję ten przykład? Ano po to, by jednoznacznie podkreślić, że diabeł tkwi w szczegółach, że bez tych szczegółów, sporządzonych najlepiej na piśmie, umowy – nawet jeśli formalnie obowiązują – nie mają najmniejszego znaczenia praktycznego.
Krótko mówiąc i nie wdając się w dalszą polemikę, tak jak obowiązkiem przedsiębiorcy dbającego o swoją firmę i umawiającego się z innym podmiotem co do współpracy jest zadbanie o ustalenie szczegółów tej współpracy, podobnie obowiązkiem rządu państwa umawiającego się co do współpracy z innym państwem w prowadzeniu konkretnego śledztwa jest zadbanie o jasno sprecyzowane szczegóły tej współpracy. Z tego obowiązku rząd Donalda Tuska się nie wywiązał, a pokłosiem jest śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, które można nazwać już dzisiaj zwykłą farsą.
Na tym polemikę tę chciałbym zakończyć, bo – w moim przekonaniu – rację ma zarówno Pani Profesor, gdy twierdzi, że w ustaleniach telefonicznych Donalda Tuska i Dmitrija Miedwiediewa można doszukiwać się cech umowy ustnej, jak i racja ta w pewnym zakresie leży również po mojej stronie, gdy twierdzę, że z tych ustaleń, z powodu zaniedbań rządu PO – PSL, w praktyce nic nie wynika.
Szkoda tylko, że mimo naszych wspólnych racji śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej w ogóle nie przybliża nas do prawdy i jest coraz mniejsza szansa na to, że prawdę tę kiedykolwiek poznamy.

Autor jest konstytucjonalistą, pracownikiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101005&typ=po&id=po32.txt

5 października 2010

Oceń artykuł:

tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters