Zbigniew Mikołejko: 10 kwietnia 2010 – czas apokalipsy

Publikacja w serwisie: 06 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » MARSZ SOLIDARNOŚCI Z OFIARAMI TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ 10 KWIETNIA 2010 [Ottawa, Kanada, 9 kwietnia 2011] » Odpowiedź kancelarii premiera na apel Ruchu 10 kwietnia ws. powołania międzynarodowej komisji technicznej badającej przyczyny katastrofy w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 » SMOLEŃSK 10 kwietnia 2010 – podsumowanie na dzień 9.07.2010 » OŚWIADCZENIE Zespołu Parlamentarnego Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. » Stenogram nagrania ze spotkania Edmunda Klicha z ministrem Bogdanem Klichem, 22 kwietnia 2010 r. » Były szef kontrwywiadu wojskowego chce „przeprowadzenia dowodu z kompletnych billingów z 10 i 11 kwietnia 2010 r.” » Posłowie VI kadencji – Zbigniew Wassermann » ZBIGNIEW KUŹMIUK – ZAWALA SIĘ PIRAMIDA KŁAMSTW » Dla polityków to czas próby » Jarosław Kaczyński dla Salon24: Czas porozumienia » Czas na zegarku generała Błasika zatrzymał się na godz. 8:38 » Politycy cały czas myślą o wyborach prezydenckich » Cały czas przekazywana jest pomoc dla rodzin » Były rzecznik MSWiA – “czas tej formacji o sowieckim rodowodzie minął” » Dowody matactwa – Najwyższy czas – Leszek Szymowski – dziennikarz śledczy » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » 10 KWIETNIA I NADAKTYWNOŚĆ ROSYJSKICH SŁUŻB » 10 kwietnia nie było drugiego Katynia » “Wolność i Prawda” – przemówienie Prezydenta RP z 10 kwietnia » Eksperyment wyjaśni zagadkę katastrofy 10 kwietnia » Nieznany los broni oficerów BOR, którzy zginęli 10 kwietnia » Oficerowie BOR-u pierwszymi świadkami ws. organizacji lotów z 7 i 10 kwietnia » Akcja ratunkowa 10 kwietnia w Smoleńsku według raportu MAK » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch KIEROWCÓW BOR-u » ABW musi poprawić ekspertyzę m.in. telefonów ofiar katastrofy 10 kwietnia » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » “Dear Andrzej, what we can do together?” Halicki 10 kwietnia miał telefon z Rosji » 10 kwietnia delegacja z Tu-154 miała czekać w Mińsku na poprawę pogody » Na początku przyszłego tygodnia raport MAK w sprawie katastrofy 10 kwietnia » Nazwiska oficerów BOR, którzy 10 kwietnia czekali na płycie Siewiernego » Chaos w rosyjskich dokumentach z sekcji zwłok ofiar katastrofy 10 kwietnia » “Rodziny ofiar katastrofy 10 kwietnia nie poznają wcześniej raportu Millera” » Katastrofa 10 kwietnia: Dramatyczne zdjęcia, analiza ostatnich chwil prezydenckiego Tu-154 » Najnowszy scenariusz obchodów rocznicy katastrofy 10 kwietnia z Anną Komorowską » Nowe dane na temat parametrów lotu Tu-154 z 10 kwietnia dotarły do prokuratury wojskowej » To nie jest sprawa polityczna. Niech 10 kwietnia o 8.39 zawyją syreny w całym mieście. » W jakim stanie i miejscu znajdował się kokpit Tu-154 po katastrofie 10 kwietnia ub.r. na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj? » “Chcemy pierwsi poznać raport polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy 10 kwietnia” » Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu » CYNICZNI 2010 » Misja specjalna – TVP – 05.10.2010 » Ocenzurowane “WIADOMOŚCI” TVP z 23-04-2010 » Facebook vs. Smolensk-2010.pl » Misja specjalna -TVP- 05.05.2010 » Misja specjalna 16.06.2010 » Misja specjalna – 02.06.2010 » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Fragment wywiadu z książki „ Polaków rozmowy o polityce”. Rozmowę z prof. Zbigniewem Mikołejko przeprowadził Jan Osiecki (z rozdziału: Zbigniew Mikołejko:10 kwietnia 2010 – czas apokalipsy)


Czy nad naszymi głowami krąży nadal cień rządowego tupolewa?
Bardziej niż krążący cień dociera do nas sam upadek tego samolotu. Katastrofa stała się bowiem „mroczną błyskawicą”, która przedzieliła najnowszą historię Polski. Czas od 1989 roku będziemy dzielić zatem na okres przed upadkiem i po upadku rządowego
tupolewa.
Bo to pierwsza tak tragiczna katastrofa w naszej najnowszej historii?
Nie, choć tragizm tej sytuacji jest oczywiście ważny. Istotniejszy jest jednak polityczny wymiar tej katastrofy. Ona stanowi symbol klęski pewnej koncepcji politycznej – polityki romantycznej i emocjonalnej. Lech Kaczyński, jego otoczenie, PiS oraz część innych partii prowadziły politykę historycyzmu i profetyzmu, a gdzieś w jej tle pojawiał się mesjanizm z wizją Polski jako Chrystusa narodów i nieodłącznym męczeństwem („za wolność naszą i waszą”) – jako siłą nośną polskiej tożsamości. Wypadek pod Smoleńskiem stanowi więc zamknięcie się koła historii: stare groby przyzwały nowe. A zarazem moment uderzenia samolotu o ziemię w sobotę dziesiątego kwietnia o godzinie ósmej czterdzieści jeden jest chwilą, w której otwiera się kolejny rozdział naszej historii najnowszej. Tak zostało zamknięte doświadczenie polskiego długiego trwania. Przez apokalipsę. Bo ten upadek to apokalipsa.
Apokalipsa jest jednak nie tylko katastrofą, ale także objawieniem…
Owszem. I ten wypadek bardzo brutalnie ukazał, że polityka uprawiana przez Lecha Kaczyńskiego była w obecnych czasach nieadekwatna. Ona miała sens tylko i wyłącznie przed 1989 rokiem. Dziś, gdy panują demokracja, wolny rynek i wszechobecny pragmatyzm, polityka z czasów uciemiężenia i częściowego pozbawienia niezależności nie miała sensu. Dlatego rozziew między pragmatyczną rzeczywistością a tamtą starą formułą okazał się tak straszną przepaścią.
Zauważa pan pewien paradoks? Prezydentura Lecha Kaczyńskiego miała otwierać nowy rozdział w historii Polski – być początkiem oczekiwanej przez wyborców Czwartej Rzeczypospolitej. Zamiast tego mamy tragedię smoleńską, która według pana słów kończy Trzecią RP…
Tyle że Czwarta RP również zginęła pod Smoleńskiem. Notabene, Czwarta RP była nie tylko wytworem, ale także nieodłączną częścią Trzeciej RP. Nie mogła istnieć bez niej, bo przez silny krytyczny dialog z Trzecią RP po prostu stała się jej fragmentem. Ten negatywny wymiar nadawał tożsamość polityce Kaczyńskich – zarówno Lecha, jak i Jarosława. I była ona budowana na dualistycznym podziale. Istniało więc napięcie: polska liberalna versus solidarne państwo czy wiecowa formuła „my stoimy tam, gdzie wtedy robotnicy, a cała reszta tam, gdzie ZOMO”.
Zawsze pojawiał się dualizm?
Polityczne „ja” prezydentury oraz polityki PiS było budowane przez przywołanie „nie ja”. Tożsamość Prawa i Sprawiedliwości powstała w znacznej mierze przez odrzucenie innej tożsamości. A zatem gdyby PiS- owi zabrakło Trzeciej RP, tej partii nie udałoby się niczego zrobić. A w katastrofie zginęła zarówno Trzecia, jak i Czwarta RP.
Dlaczego znikła Trzecia RP?
To jest koniec w takim sensie, że Trzecia RP rzeczywiście była państwem wolnym, ale z pewnymi brzydkimi grzechami, z koślawościami. Jednak Kaczyńscy i PiS źle chcieli je leczyć. Uznawali jedyną kurację w postaci amputacji, czyli – przekładając na język polityki – negacji. Tymczasem znacznie lepszym sposobem leczenia byłaby powolna pragmatyczna naprawa sytuacji. Ważniejsze jest jednak to, że ta tragedia oznacza kres – dopiero rysujący się na horyzoncie, ale dla mnie wyraźny – Prawa i Sprawiedliwości. A wraz ze zmianą na scenie politycznej powstanie nowy układ polityki krajowej.
(…)
Społeczeństwo zmieni się po tej tragedii? Czy przeżyjemy ten smutek i wrócimy do polskiego piekiełka?
Dopóki nie uporządkuje się polska scena polityczna, niewiele się ono zmieni. Ale upadek samolotu przyspieszył ten proces. Stał się swoistym katalizatorem przemiany. Trudno powiedzieć jednak, co się z tego wyłoni. Niewątpliwie nie będzie to ostatecznie podział na dwa silne ugrupowania. Pewne jest przy tym, że zmiany będą się łączyły z degradacją formacji narodowo-mesjańskiej. Ona będzie schodziła coraz bardziej na margines, ale nie zniknie. Zawsze przecież będą istnieli jej wyznawcy, zmarginalizowani, rozżaleni i ożywieni nacjonalistycznym duchem. Tacy ludzie są wszędzie, także w innych krajach Europy. Dlatego pozostanie na scenie taka bardziej ekstremalna prawica. Ale w Polsce musi wyłonić się także lewica. Dotąd PiS nosił w sobie obie te wartości. Miał lewicowe spojrzenie na gospodarkę, a w planie ideologicznym dominowała retoryka najeżona narodowo-katolickimi symbolami.
Grzegorz Napieralski w wyborach prezydenckich zebrał poparcie szesnastu procent wyborców, więc z lewicą chyba nie jest tak źle?
Sukces Napieralskiego jest bardziej wyrazem tęsknoty społeczeństwa za lewicowością niż trwałym przywiązaniem wyborców do Napieralskiego. Jeśli tylko wyłoni się „bardziej godna”, naprawdę lewicowa formacja, to ją, a nie SLD poprą wyborcy. Napieralski przecież nie przedstawił żadnego programu. Dwie podrygujące dziewczyny i rozdawanie jabłek przed fabryką o piątej rano, to nie jest pomysł na Polskę. Wyborcy głosowali zatem na Napieralskiego, bo nie zgadzali się na żadnego z dwóch głównych kandydatów. Potrzebna jest w Polsce lewica o innym rodowodzie. Napieralski, chociaż jest zbyt młody, żeby pamiętać poprzedni ustrój, w zbyt mocnym stopniu odziedziczył przy tym cechy partyjnego aparatczyka. Pamiętam z lat siedemdziesiątych skrojonych tak samo jak on działaczy ZMS.
Tylko że lewicy trudno będzie się zmienić, żeby przyciągnąć nowych wyborców. Pod Smoleńskien zginęły najbardziej rozpoznawalne osoby z tej formacji.
To nie znaczy, że nie pojawią się nowe. Chociaż martwi mnie marginalizacja środowiska Krytyki Politycznej. Wygląda na to, że ci ludzie – proponując skreślenie obu kandydatów w drugiej turze – obrazili się na demokrację. A na wybory nie idzie się z miłości i nie w poszukiwaniu ideału. Wybiera się najrozsądniejszego. Już Arystoteles mówił, że nie ma idealnego władcy, więc trzeba wybrać maksymalnie sprawnego i rozsądnego. Tradycja europejska ma zatem w sobie zdrowy rozsądek i trzeźwość spojrzenia, którego zabrakło środowisku Krytyki Politycznej. Skoro Krytyka Polityczna się wycofuje, to zapewne Platforma będzie musiała wytworzyć lewicę. Tam bowiem toczy się walka w sferze wartości między częścią konserwatywną a grupą, dla której ważne jest na przykład oddzielenie państwa od Kościoła. W PO jest zatem frakcja, której bardzo bliskie są ideały lewicowo-liberalne. Zaczątkiem tej nowej partii mogą być chociażby Janusz Palikot i Kazimierz Kutz. Nie wykluczam więc również tego, że Platforma podzieli się na jakąś formację liberalną i drugą, bardziej konserwatywną, która zajmie miejsce PiS albo – to raczej – przyciągnie do siebie bardziej trzeźwą i umiarkowaną część tego ugrupowania.
Fragment książki Jana Osieckiego „Polaków rozmowy o polityce”. Zapraszamy do dyskusji, prosimy o uwagi i komentarze.
Jutro kolejny fragment.
Informacja o książce:
http://www.proszynski.pl/Polakow__rozmowy__o_polityce-p-30430-.html
5 października 2010
http://lubczasopismo.salon24.pl/polakowrozmowyo/post/235783,zbigniew-mikolejko-10-kwietnia-2010-czas-apokalipsy
Oceń artykuł:
(3.00)
głosów: 2
tagi: , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • andrew001 :

    “A na wybory nie idzie się z miłości i nie w poszukiwaniu ideału. Wybiera się najrozsądniejszego. Już Arystoteles mówił, że nie ma idealnego władcy, więc trzeba wybrać maksymalnie sprawnego i rozsądnego. … Platforma będzie musiała wytworzyć lewicę. … W PO jest zatem frakcja, której bardzo bliskie są ideały lewicowo-liberalne. Zaczątkiem tej nowej partii mogą być chociażby Janusz Palikot i Kazimierz Kutz”

    Taaaak, nie ma idealnego wladcy, trzeba wybrac MAKSYMALNIE SPRAWNEGO I ROZSADNEGO. Prawda!!!, ekipa tusko-komorowsko-sikorsko-klichowsko- … udowodnila ze sa w miare sprawni, w koncu 96 osob nie zyje a wiec wydajnosc maja dobra. Ale skurw…y spartolili robote na tyle ze krok po kroku gremium ludzi zjednoczone w wysilku odkrycia prawdy, wsparte zdobyczami najnowszej techniki; to spontaniczne stowarzyszenie nie majace zadnych ram organizacyjnych pod sztandarem patriotyzmu demaskuje wszystkie klamstwa, przekrety i pomaga ukazac wszystkim prawde o morderstwie, przewrotnosci, przekupstwie, matactwach i zamachu na Panstwo Polskie i Kosciol.

    Wiara jednoczyla Polakow przez wieki cale, tej wiary Polacy musza bronic w dobie obecnej. Gdyz narod bez wiary nie jest w stanie sie obronic przed zaglada. Tu warto posluchac co ma do powiedzenia np. Bemienow (na tym portalu), rosjanin, wychowany bez zadnej wiary lecz potrafi dostrzec co moze uchronic panstwo, w naszym przypadku Polske.

    Tu mozna cytowac i innych filozofow i powiedziec np “brak wiary (religii) jest tez wiara (czy religia), gdyz czlowiek azeby osiagnac jakis cel musi w cos wierzyc!”. I tak ludzie wierza w Boga, inni w pieniadz, jeszcze inni w lenina, marksa, stalina czy hitlera, sa tacy co wierza we wlasne sily, ludzie jak komorowski mowia ze sa katolikami a dopuszczaja sie czynow godnych wzorcowych nasladowcow szatana, …. Nie mowie tego azeby jakiegokolwiek Polskiego patriote, tu na tym portalu, wierzacego czy nie urazic.

    Nie, pisze do patriotow ktorzy sympatyzuja ze sprawa wyjasnienia tego Smolenskiego zamachu – mordu, do wszystkich ktorym dobro Polski lezy na sercu. To dlatego ze patriota nie bedzie dzialal na szkode Polski i Narodu, tylko wrog moze to uczynic; tu nie ma znaczenia obywatelstwo. Patrioci maja pewne zasady ktorymi sie kieruja, ci ktorzy wierza w Boga maja poza tymi zasadami takze zasady wiary.

    Dlatego Bezmienow nalega na obrone religii! Pozdrawiam wszystkich!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Lora :

    Ten artykuł, będący fragmentem ksiązki to dość płytka analiza sytuacji w Polsce, niestety.
    I płytka analiza polityki PiSu. Np. co to znaczy, że Kaczyńscy prowadzili polityke negacji, czyli kurację za pomoca amputacji, a wg pana Osieckiego “znacznie lepszym sposobem leczenia byłaby powolna pragmatyczna naprawa sytuacji”.

    To tylko słowa. Nazywanie rzeczy słowami, jak komu akurat wygodnie.

    Czy jesli jawnie, bez ogródek, krytykujemy dotychczas zastana rzeczywistość i ją zmieniamy w sposob radykalny na lepsze (np. zmieniajac prawo i tropiąc korupcję) to czy robimy amputację (bo radykalnie) czy po prostu pragmatycznie naprawiamy sytuację, tyle że szybko, a nie powoli (jakby chciał autor)?

    Partia Kczyńskiego nie była i nie jest idealna (jak każda partia), może pod paroma względami jest zbyt konserwatywna, ale ma społeczeństwu wiele wartościowego do zaoferowania. Oferuje społeczeństwu autentyczna naprawę państwa, bez lukru i karmelu.
    I wbrew tezie, którą lansują czołowi działacze PO i zwolennicy tej partii, nie wchodziłaby nam do domu w brudnych butach i nie zaglądałaby pod kołdrę. PiS nie miał takich zapędów. Natomiast pod władzą PO zamyka się człowieka w psychiatryku dlatego, że powiedział, że kocha Ś.P. Parę Prezydencką i dlatego wywiesił jej fotografię na tablicy ogłoszeniowej Ministerstwa Kultury, i dlatego tez przychodzi pod Pałac Prezydencki, na znak protestu przeciw źle prowadzonemu śledztwu. Mowa tutaj o sprawie Jana Kossakowskiego, emerytowanego lekarza weterynarii.

    PiS nie wyłonił się z niebytu, jako widzimisię przywódców tej partii. Wyłonił się z zapotrzebowania społecznego, ponieważ oferował naprawienie panstwa w tych sferach, które miliony Polaków uważa za raka naszego państwa:

    - korupcja na najwyższych szczeblach państwowych
    - nieczytelne przepisy prawa,
    - niesprawne i często nie niezawisłe organy sądownicze i wykonawcze,
    - prywatyzacja, ktora przeprowadzana jest na zasadach korupcyjnych
    - brak zadaniowości, planow strategicznych w naszym państwie
    ( a państwo to trochę jak wielka firma, a każda firma ma swoja strategię działania. Jesli jej nie ma to ma problemy, a w koncu znika z rynku)

    Ale autor ksiązki wpisuje się w nurt odsyłania PiSu w niebyt. Krwiotwórcza dla Polski ma byc oczywiście PO. Uzywszy innej metafory: z jej to łona ma się narodzic nowa lewica. I jako zywo, a jakże, nowa prawica także. Tylko w PO autor widzi szansę, tak płodna to partia, że frontalnie stworzy nowe siły polityczne w Posce. Łaskawie na koniec fragmentu autor wskazuje na co bardziej poczytalnych (trzeźwych i umiarkowanych) działaczy PiSu, którzy ewentualnie zasilic moga szeregi nowej zrodzomnej z PO partii.

    Czy znów jest tak jak wszędzie: wszytko, co złe i wsteczne to PiS, wszystko, co dobre i przyszlosciowe to PO.

    Czy naprawdę ci analitycy nie widzą jak ich oglad rzeczywistości jest wąski i płytki?
    Powinnam skrytykowac autora po przeczytaniu całej ksiązki, ale tych płytkich kilka zdań nie zachęca do czytania reszty. Szkoda więc czasu.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Lora :

    Przepraszam, widze, ze popełniłam pomyłke. W zasadzie skrytykowałam punkt widzenia prof. Zbigniewa Mikołejko. Autor ksiązki zadaje tutaj tylko pytania. Więc jednak warto przeczytać ewentualnie… Ciekawe czy w całej książce lansuje pewna tezę, czy tez stara się o obiektywizm w doborze rozmówców i sposobie zadawania pytań.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters