DEZINFORMACJA – BY ZABIĆ PRAWDĘ.

Publikacja w serwisie: 12 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Dezinformacja – Kto i dlaczego?! » Przeraża mnie to, co zrobiono w Samarze z Tu-154M [DEZINFORMACJA] » Jak długo będziemy czekali na prawdę o Smoleńsku? Bogusław Wołoszański » Reuters – “załoga żyje” – (dezinformacja?) » Prawa zachowania fizyki a oficjalna dezinformacja » Dezinformacja » PRAWDĘ O SMOLEŃSKU MUSI USŁYSZEĆ POLSKA I CAŁY ŚWIAT » Tu-154m. Rosjanie ujawnili prawdę. Prawda jest bardzo gorzka. » Śledztwo, zamach a dezinformacja » Dezinformacja i dziwne reakcje mediów europejskich » Szczepienie na prawdę » Prezydent zna prawdę » Katyń – wołanie o prawdę » Chcemy poznać prawdę o tej śmierci » Rodziny ofiar chcą poznać prawdę » Luka po państwie » Zarzuty na ślepo » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 2) » Musimy poznać prawdę, dlaczego doszło do katastrofy. » Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 – apelujemy o prawdę i pamięć » TVN 24 – Hieną roku 2010 » Aleksandr Aloszyn KŁAMAŁ w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M » Pożegnanie z koncepcją zmylenia pilotów przez “jar” » Stenogram z przesłuchania Edmunda Klicha » W trosce o odpowiednie wnioski – Aleksander Ścios » Przyczyny katastrofy smoleńskiej według raportu komisji Millera » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 1) » Odfałszowane zapisy czarnych skrzynek » “Kłamstwo Smoleńskie”
ścigane z urzędu
» Argumenty w pigułce » Wypadek smoleński – pasmo dezinformacji » KOMPROMITACJA MAGDALENY BAJER » MOJA SPISKOWA WERSJA » Departament Stanu USA o Smoleńsku » Konferencja prasowa w Rosji – ordynarne kłamstwo » Mariusz Błaszczak o manipulacji TVN » Przedwczesne fanfary finałowe » Kpt. Aleksandr Muramszczikow – katastrofa TU-154M dezinformacje! » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Kolejna manipulacja mediów » Coraz dziwniejszy wynik układanki wokół katastrofy Tu-154 » Polscy lekarze nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej – Ewa Kopacz » Trzecia czarna skrzynka w nocy dotrze do Polski » JAK NAPAŚĆ NA PAŃSTWO – JURIJ BEZMIENOW [FILM 7/7] » Polskie medale dla Rosjan za pracę w Smoleńsku » Smoleńsk. Przyczynek do tragedii. » Stenogram konferencji prasowej MAK z 19.05.2010 » JAK NAPAŚĆ NA PAŃSTWO – JURIJ BEZMIENOW [FILM 1/7] » Rozmowa sponsorowana » Czy Premier Tusk boi się odpowiedzieć? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Głównym rodzajem broni rosyjskiej, decydującym o dotychczasowej trwałości Rosji, jej sile i ewentualnych przyszłych zwycięstwach, nie jest normalny w warunkach europejskich czynnik siły militarnej, lecz głęboka akcja polityczna, nacechowana treścią dywersyjną, rozkładową i propagandową.”– pisał w roku 1938 Włodzimierz Bączkowski w szkicu „Uwagi o istocie siły rosyjskiej”.

Tę prawdę warto mieć na uwadze, gdy z perspektywy pięciu miesięcy spojrzymy na przekaz medialny towarzyszący śledztwu w sprawie tragedii smoleńskiej. Jego spójna i systematyczna konstrukcja wskazuje, że mamy do czynienia z profesjonalną operacją dezinformacyjną przeprowadzoną na niespotykaną skalę. Ze względu na znaczenie polityczne i zasięg można ją porównać jedynie do działań związanych z fałszowaniem prawdy o katyńskim ludobójstwie. Ta okoliczność wskazuje, że autorami operacji są decydenci kremlowscy i służby Federacji Rosyjskiej, zainteresowane ukryciem prawdy o 10 kwietnia. Nie byłaby jednak ona możliwa bez czynnego udziału polskich mediów i współpracy grupy rządzącej.

Dezinformacja, której nie należy mylić z propagandą, okazuje się szczególnie przydatna wśród społeczeństw uzależnionych od przekazu medialnego i powszechnego, bezkrytycznego przyjmowania dziennikarskich relacji. O ile – w normalnym przekazie to informacja stanowi opis faktu, wydarzenia, o tyle w przypadku dezinformacji mamy zależność odwrotną – to sama informacja ma tworzyć wydarzenie w świadomości manipulowanego społeczeństwa. To strategia nadzwyczaj przydatna w czasach, gdy blokada informacji – nawet przy użyciu najdoskonalszych narzędzi cenzorskich – musi być skazana na porażkę. Dlatego w rosyjskiej koncepcji sprawowania władzy dezinformacja zajmuje miejsce wyższe, niż siła militarna, a w przypadku operacji tajnych służb okazuje się wręcz niezastąpiona.

Ponieważ działania podjęto natychmiast po katastrofie prezydenckiego samolotu, można przyjąć, że były one planowane i przygotowane z dużym wyprzedzeniem, tak by uruchomienie wielu zgodnych przekaźników narzuciło pożądaną narrację i interpretację zdarzenia.

Można nawet precyzyjnie wskazać, kto był pierwszym przekaźnikiem fałszywej wersji. Już w godzinę po tragedii, na stronie internetowej rosyjskiego dziennika „Kommiersant” pojawiła się wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej Rosji, Władimira Żyrinowskiego dla radia “Kommersant-FM”, w której padły słowa, że „pewną rolę w katastrofie mógł odegrać upór prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Rosyjski polityk, którego wystąpienia są zwykle projekcją intencji Kremla powiedział również, że Kaczyński „nie raz określał załodze samolotu gdzie ma lądować”. W tym samym czasie, na stronie internetowej „Nowej Gaziety” opublikowano wypowiedź Wacława Radziwinowicza – dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Radziwinowicz podzielił się z rosyjską gazetą własną interpretacją informacji, jakoby kapitan Tu-154 odmówił rosyjskim kontrolerom i nie chciał lądować na innym lotnisku. Dziennikarz przypomniał, że do takiego samego zdarzenia miało dojść podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej, gdy Prezydent poleciał do Tibilisi. Stwierdził: „ Gdy polski pilot odmówił lądowania na lotnisku w Tibilisi, powołując się na ekstremalnie trudne warunki, Kaczyński krzyczał na niego i straszył, a potem był wielki skandal, że pilot nie zastosował się do nakazu prezydenta. Pilot został wyrzucony ze służby i powrócił dopiero za czasów premiera Tuska. Nad Smoleńskiem mogło się zdarzyć właśnie coś takiego”.

Dwie godziny później pojawiła się wypowiedź zastępcy szefa sił powietrznych FR gen. Aleksandra Aloszyna, który wyjaśnił: „Załoga prezydenckiego samolotu kilkakrotnie nie wypełniła poleceń kontrolera lotu, nie reagowała na ostrzeżenia. [...] Gdy załoga nie wykonała dyspozycji, kilkakrotnie wydał komendę, by samolot udał się na lotnisko zapasowe. – Załoga – niestety – nie przerwała zniżania i wszystko skończyło się tragicznie”.

Nie ma żadnej przypadkowości w konstruowaniu tego rodzaju tez. W momencie gdy powstały były kompletnie bezpodstawne, a mimo to zostały natychmiast nagłośnione i przyjęte jako podstawa oceny katastrofy. Z zabiegów dezinformacyjnych dokonywanych wówczas wspólnie przez rosyjskie i polskie media wyłonił się przekaz, w którym winę za tragedię miała ponosić załoga samolotu, a pośrednio – Prezydent Kaczyński, wywierający presję co do miejsca lądowania. Ten przekaz, – utrwalony w świadomości ogromnej części społeczeństwa – obowiązuje do dnia dzisiejszego.

Jako główny wspornik dezinformacji wykorzystano podróż prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji w roku 2008, dokonując fałszowania faktów w celu wykazania, że ze strony prezydenta były wywierane naciski na pilotów, co miało dowodzić, że w Smoleńsku mieliśmy do czynienia z identyczną sytuacją. Kolejnym wspornikiem była informacja o obecności osób postronnych w kabinie pilotów, która już sama w sobie miała implikować zarzut o wywieraniu presji. Za temat przewodni posłużyła propagandowa teza o „rusofobii” Kaczyńskiego oraz przedstawienie wyjazdu do Katynia jako „prywatnej wizyty”, podyktowanej względami ambicjonalnymi i wizerunkowymi. To zaś miało świadczyć, że Prezydent chciał za wszelką cenę znaleźć się w Katyniu, a wszystkie przestrogi rosyjskich kontrolerów lotu zignorowano, jako umyślne działania mające przeszkodzić lądowaniu. W tym zakresie, jako metodę dezinformacji zastosowano ilustrację i generalizację, bazując na fałszywych ocenach rozpowszechnianych przez media w okresie poprzedzającym katastrofę.

Cóż z tego, że każdy kolejny tydzień przynosił wiedzę wskazującą na błędy, złą wolę i zaniechania Rosjan, że ujawniano gigantyczne niedbalstwo w miejscu katastrofy, demaskowano fałszywe tropy, rzekome dowody, filmy i wypowiedzi użytecznych „ekspertów” – skoro narzucona od pierwszych godzin narracja została już przyjęta mocą medialnej dezinformacji.

By tak się stało, podstawą wszystkich transmisji medialnych musiały być wyłącznie przekazy ze strony rosyjskiej. Z tego też względu nie ujawniano opinii publicznej głosów niezależnych ekspertów zagranicznych, marginalizowano publikacje przeczące tezom rosyjskim, a nawet zatajono tak ważne dowody, jak zdjęcia satelitarne i ekspertyzy przekazane przez Amerykanów.

Nieprzypadkowo również, wszystkie hipotezy dotyczące przyczyn tragedii traktowano jako „teorie spiskowe”, odmawiając im a priori racjonalności, a głosy krytyczne wobec rosyjskiego przekazu klasyfikowano jako objawy „rusofobii”. Taka bowiem zasada wynika z zastosowania tzw. metody nierównej reprezentacji, dość łatwej do wdrożenia, zważywszy na intelektualną niemoc zwolenników grupy rządzącej i uleganie medialnym kłamstwom.

Klasycznym przykładem dezinformacji może być kwestia ustalenia godziny, w której doszło do katastrofy. Pierwotną wersję (8.56. – 10.56 czasu ros.) zmieniono po dwóch tygodniach, a “Dziennik Gazeta Prawna” powoływał się przy tym na „źródła zbliżone do polsko-rosyjskiej komisji badającej przyczyny katastrofy”. Po upływie kolejnych kilku dni, bo już 5 maja pojawiły się nowe informacje. Katastrofa miała się wydarzyć prawie 20 minut wcześniej, niż pierwotnie podawano, a źródłem przekazu był tym razem gubernator obwodu smoleńskiego Siergiej Antufiew, opowiadający sugestywną historyjkę, jak po “usłyszeniu nienaturalnego dźwięku silników zapadła cisza. Popatrzyłem na zegarek – stwierdził Antufiew – była 10.38”. Jeszcze inna godzina katastrofy może wynikać ze spreparowanych przez Rosjan tzw. stenogramów z czarnych skrzynek, w których zawarto informację, że linię energetyczną, którą miał zerwać Tu-154 uszkodzono o godz. 10.39 czasu ros., choć wówczas samolot miał się znajdować na wysokości 400 m.

Podobnych, pozorujących lub tworzących nową rzeczywistość informacji – można wymienić wiele. Wystarczy podać je raz, w ogólnodostępnym medium, by natychmiast zaczęły żyć własnym życiem, obrastać analizami i być traktowane jako ważne i prawdziwe. Nie trzeba dodawać, że takie reakcje znakomicie ułatwiają zadanie autorom dezinformacji.

Jak wobec tego bronić się przed dezinformacją, jakimi metodami ją pokonać?

Myślę, że nie ma takiej możliwości. Przyjmując jakikolwiek wiadomość opartą na źródłach rosyjskich jesteśmy skazani na rolę odbiorcy kolejnej fałszywej tezy. Na podstawie dotychczas posiadanej wiedzy nie potrafimy skutecznie zweryfikować przekazu i ocenić – co jest, a co nie jest w nim prawdą. Dlatego wszystkie analizy, spekulacje i hipotezy oparte na źródłach rosyjskich można zaliczyć na poczet udanych kampanii dezinformacji. Każda kolejna i powielanie już istniejących, stanowi rodzaj dezinformacyjnego „perpetuum mobile” – napędzając proces, u którego kresu będzie zawsze ślepy zaułek.

Jedyną, racjonalną postawą jest zatem odrzucenie całości przekazu rosyjskiego i traktowanie go w kategoriach simulacrum –informacji symulowanych, świadczących jedynie o intencjach strony rosyjskiej, a nie o prawdzie materialnej.

Zapowiadany wkrótce ostateczny raport komisji MAK w sprawie katastrofy będzie kwintesencją dezinformacji i jej fundamentalnym wspornikiem. Podstawą rzetelnej wiedzy na ten temat, mogą być tylko dowody rzeczowe odebrane Rosjanom i poddane analizie przez niezależnych ekspertów, a następnie śledztwo prowadzone przez wolne od nacisków politycznych organy ścigania.

Aleksander Ścios

Artykuł opublikowany w miesięczniku „Nowe Państwo” 9/2010

http://cogito.salon24.pl/237207,dezinformacja-by-zabic-prawde

9 października 2010

Oceń artykuł:
(4.25)
głosów: 4
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters