MAK dostał koncesję na “słuszną interpretację”

Publikacja w serwisie: 13 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , ,

Jerzy Miller podważa zasadność odrębnego śledztwa polskiej prokuratury i dochodzenia komisji lotniczej

31 maja, a więc zaledwie półtora miesiąca po katastrofie rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem, minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller, szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, podpisał w imieniu Polski deklarację, że wstępne opracowanie informacji dotyczącej tragicznego lotu dokonane przez MAK “nie budzi niejednoznacznych interpretacji i konkluzji”. Oświadczenie stawiające stronę polską w bardzo niezręcznej sytuacji sygnowali: Igor Lewitin – minister transportu Federacji Rosyjskiej, generał Tatiana Anodina – szefowa moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, i Jerzy Miller.

Kluczowe dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154M dowody, podważające dominującą w mediach ocenę, jakoby odpowiedzialność za nią ponosili piloci, znajdują się w rękach rządu. Informacje te nie są jednak upubliczniane. Tak jest między innymi z faktem złożenia przez ministra Jerzego Millera, szefa polskiej komisji – już w maju – deklaracji, że ustalenia Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego co do przyczyn i okoliczności wypadku nie budzą “niejednoznacznych interpretacji i konkluzji”.
W ocenie posła Antoniego Macierewicza, szefa Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku, rząd Donalda Tuska dysponuje dowodami, które podważają dominujący w mediach ton narracji o katastrofie z 10 kwietnia na lotnisku Siewiernyj.
I tak już w maju tego roku rząd zobowiązał się zaakceptować wywód i konkluzje przyjęte wówczas przez tzw. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy co do przyczyn katastrofy. Zasadniczy punkt przyjętego wówczas zobowiązania mówi, że “wstępne opracowanie informacji dotyczącej lotu wykonano w MAK i w Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie przez ekspertów rosyjskich i polskich i nie budzi ono niejednoznacznych interpretacji i konkluzji”. Takie stanowisko 31 maja br. sygnowali: Igor Lewitin – Komisja FR, Jerzy Miller – Komisja RP, i Tatiana Anodina – MAK.
- Decyzje te przeczą zasadom uczciwości, solidności i obiektywizmu, podważają wiarygodność organów państwowych w tej tak zasadniczej dla Polaków sprawie i negują publicznie przyjęte przez rząd zobowiązanie do wyjaśnienia śmierci polskiej elity państwowej w sposób gwarantujący jawność i transparentność. Budzą też zasadnicze wątpliwości co do wiarygodności przygotowywanego przez MAK i “komisję Millera” raportu – zaznacza Antoni Macierewicz. Przed opinią publiczną ukrywane były m.in. informacje o tym, że 9 kwietnia Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP przekazała do Centrum Operacji Powietrznych w Warszawie informacje o zagrożeniu atakiem terrorystycznym jednego z samolotów Unii Europejskiej. Nie informowano też o tym, że załoga wykonująca lot do Smoleńska 10 kwietnia dysponowała nieaktualnymi danymi dotyczącymi podejścia do lądowania, podczas gdy najnowsze dane zostały przekazane załodze lecącej na Siewiernyj 7 kwietnia. W ocenie zespołu, istnieje też uzasadnione podejrzenie, iż kontrolerzy z Korsarza wprowadzali w błąd pilotów poprzez podawanie komunikatu “na kursie i na ścieżce” niemal do chwili katastrofy. Pytania rodzi też brak obowiązkowego przy takich wizytach sprawdzenia pirotechnicznego lotniska przez BOR. Ignorowane są też relacje naocznego świadka, który twierdził, że uderzenie w brzozę nie wpłynęło na tor lotu samolotu, a przed upadkiem samolotu doszło do niewyjaśnionej awarii (objawem był oślepiający błysk). Zespół zwrócił też uwagę na fakt, że już w nocy z 10 na 11 kwietnia działający wspólnie prokuratorzy polscy i rosyjscy ustalili czas katastrofy na 8.40 czasu polskiego, a mimo to jeszcze przez trzy tygodnie podawano jako godzinę katastrofy 8.56, a w aktach zgonu m.in. 8.50. Tej nocy przystano także na rosyjskie żądanie, by czarne skrzynki zostały przekazane do dyspozycji MAK, a w maju br. decyzją ministra Millera przekazano je Federacji Rosyjskiej do czasu zakończenia rosyjskiego postępowania sądowego. – W nocy z 10 na 11 kwietnia prokuratorzy zgodzili się, że w toku postępowania będą brane pod uwagę tylko 3 przyczyny katastrofy: wady techniczne samolotu, zła pogoda, błędy pilotów lub załogi naziemnej lotniska – zaznaczył poseł. Wobec powyższego zespół chce, by upubliczniono wszystkie dokumenty śledztwa nieobjęte tajemnicą, a do dyspozycji posłów oddano akta tajne. Posłowie uznali ponadto, że należy zmienić szefa polskiej komisji, wstrzymać procedurę związaną z przyjęciem rosyjskiego raportu i zwrócić się do strony rosyjskiej z wnioskiem o przejęcie postępowania przez Polskę.
Ustaleniami zespołu co do zakresu wiedzy prokuratury i ustaleń z nocy z 10 na 11 kwietnia zdziwiony jest rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który obiecał nam weryfikację tych informacji.
MSWiA pytane przez “Nasz Dziennik” o deklarację Millera odpowiada, że do czasu opublikowania raportu Komisji, co ma nastąpić do końca roku, minister “nie będzie komentował doniesień mających związek z katastrofą”.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101013&typ=po&id=po01.txt

13 października 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters