NOCNE POROZUMIENIE PROKURATORÓW

Publikacja w serwisie: 15 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Tajne porozumienie z Rosją? Seremet zaprzecza » Błędne porozumienie rządu Polski z Rosją » MACIEREWICZ O KONFERENCJI PROKURATORÓW » Perfidia czy tępota prokuratorów » AMATORSKI FILM POD LUPĄ PROKURATORÓW » “Smoleńsk fiction” polskich prokuratorów » Konferencja polskich prokuratorów po powrocie z Moskwy [18.02.2011] » Żaden z prokuratorów cywilnych nie nadzoruje już śledztwa smoleńskiego » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » MAK nie daje dokumentów – Premier Donald Tusk nie widzi powodów do podejmowania interwencji u premiera Władimira Putina w sprawie śledztwa smoleńskiego » O CZYM MÓWI PROTOKÓŁ Z NOCNEJ NARADY » RZĄD KŁAMAŁ PRZEZ 9 MIESIĘCY » SMOLEŃSK: ZNIKAJĄCE ZDJĘCIA SATELITARNE » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Katastrofa w jednym stenogramie » ANATOMIA DEZINFORMACJI cz.1 » Zbliżenie pod bronią » Ministrowie rządu Donalda Tuska nie dopełnili swoich obowiązków » Macierewicz: Co Ewa Kopacz naprawdę widziała? » OFICER CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 1) » Śledztwo we mgle » To wygląda jak zacieranie śladów » Jarosław Kaczyński o katastrofie pod Smoleńskiem » Cywilne śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej umorzone » TO BOR NIE DOPEŁNIŁ OBOWIĄZKÓW » Przedwczesne fanfary finałowe » Prokuratura wyklucza, by Tu-154M w chwili katastrofy w Smoleńsku pilotował gen. Andrzej Błasik » Jak jeden z najsilniejszych samolotów świata utracił skrzydło po uderzeniu w 40-centymetrową brzozę ?! » Macierewicz: Tusk wie więcej, niż mówi » Pozorowane działania prokuratury » Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował » Co Tusk zezna w prokuraturze? » Odgłos zderzenia z drzewami » Czy Tusk poniesienie odpowiedzialność?! » Ich człowiek w Warszawie » Caryca rosyjskiej awiacji » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 2) » Smoleńsk – hipoteza zamachu – argumenty w pigułce V2 » “Putin interesuje się Polską, rozumie wasz kraj”-Dmitrij Babicz, rosyjski ekspert od polityki międzynarodowej Rosji » Generał KGB, BBN i Smoleńsk » Prokuratorzy nie mieli w planach sekcji » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

W przypadku katastrofy smoleńskiej istnieje zbyt wiele poszlak, by przed ich stuprocentowym wykluczeniem twierdzić, że mamy do czynienia jedynie z – jak to określa „Gazeta Wyborcza” – typowym wypadkiem lotniczym. Tymczasem przedstawiciele naszej prokuratury już kilkanaście godzin po zdarzeniu biernie zgodzili się ze stroną rosyjską, że nie trzeba domagać się zbadania czegoś więcej niż ewentualne błędy pilotów i obsługi naziemnej, pogoda i stan techniczny samolotu. Podpisali nawet stosowny dokument.

W nocy z 10 na 11 kwietnia, po tym, jak premierzy Donald Tusk i Władimir Putin złożyli kwiaty na miejscu tragedii, polscy i rosyjscy prokuratorzy zasiedli do roboczego spotkania dotyczącego „organizacji przedsięwzięć śledczych na pierwszym etapie czynności”.

Wojskowi oddają „czarne skrzynki

W obradach, które rozpoczęły się przed północą, stronę polską reprezentowali m.in. płk Krzysztof Parulski i płk Ireneusz Szeląg; rosyjską – wierchuszka prokuratury. Zastępca prokuratora generalnego Rosji Aleksandr Bastrykin od razu obwieścił, że podstawowymi wersjami przyczyn tragedii są ewentualny zły stan techniczny tupolewa, złe warunki pogodowe oraz ewentualne „niewłaściwe działania załogi samolotu i pracowników naziemnych lotniska”. Jak wynika z protokołu spotkania, polscy prokuratorzy przyjęli stwierdzenie Rosjan biernie, bez odpowiedzi, nie wskazując, że należy brać też pod uwagę inne czynniki, takie jak na przykład zamach. W związku z tym stwierdzenie Bastrykina w protokole przybrało postać stwierdzenia obu stron.
Dalej uzgodniono, że należy „zabezpieczyć przeszukanie terenu, przechowanie i przekazanie rosyjskiemu Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu (MAK) wszystkich posiadanych samopisów pokładowych, próbek paliwa i dokumentacji lotu”.

Ale kwestia przekazania MAK-owi dowodów to nie wszystko, co uzgodniono podczas nocnej narady prokuratorów. Strona polska miała mieć prawo, po złożeniu stosownego wniosku, do uczestnictwa w prowadzonych czynnościach śledczych (oględziny, przesłuchania świadków). Jak wynika z informacji przekazywanych dotąd mediom, prokuratura wojskowa korzystała z tej możliwości tylko w pierwszym okresie – obecnie musi każdorazowo zwracać się o przesłuchanie świadka i czekać na wyznaczenie terminu, zamiast brać udział w przesłuchaniu przeprowadzanym przez Rosjan.

Minister dzwoni do konsula

Protokół zatwierdzający zawarte po pierwszej w nocy uzgodnienia podpisali płk Ireneusz Szeląg i Aleksandr Bastrykin. Nie wiemy, kto wydał zgodę bądź polecenie na podpisanie takiego porozumienia; zapytany o to rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa do momentu zamknięcia tego wydania „GP” nie odpowiedział na żadne nasze pytania.
Nocne uzgodnienia prokuratorów oddawały kontrolę nad śledztwem w ręce MAK – m.in. dzięki zgodzie, by do MAK trafiły czarne skrzynki.

Tymczasem, jak wynika z materiału dowodowego, jeszcze w ciągu dnia minister obrony Bogdan Klich wydawał w sprawie czarnych skrzynek nieco odmienne instrukcje. Minister połączył się telefonicznie z obecnym na lotnisku Siewiernyj konsulem Michałem Greczyłą i wydał mu polecenie, by przekazał stronie rosyjskiej prośbę o nierozpoczynanie badania czarnych skrzynek bez udziału strony polskiej. Prośba została przekazana szefowi pracujących już przy katastrofie Rosjan, który odparł, że sprawę trzeba załatwić na wyższym szczeblu.

Co i skąd wyciekło

Fakt podpisania niekorzystnego dla nas porozumienia prokuratorów ujawnił zespół parlamentarny, któremu szefuje Antoni Macierewicz. Nie była to jedyna rewelacja przekazana opinii publicznej przez zespół.

Kolejna to sprawa tajemniczego wycieku, który pojawił się parę godzin przed wylotem prezydenta na uroczystości w Katyniu.

Część mediów wyśmiała ujawniony wyciek, zanim na dobre przyjrzała się dowodom. Zapoznajmy się więc z tym, co zeznali technicy, którzy przygotowywali rządowego Tu-154 do wylotu z prezydentem.

Przygotowania maszyny rozpoczęły się jeszcze w nocy. O czwartej nad ranem zbadano „zawartość wody w paliwie, tzn. czy paliwo zatankowane w samolocie zawiera wodę”. Świadek zeznał, że wynik był negatywny, czyli paliwo nie było chrzczone. Następnie sprawdzano silniki, m.in. czy wewnątrz nie ma ciał obcych, czy nie ma uszkodzeń i podcieków. W tym celu jeden z techników po kolei zdejmował osłony silników. Po sprawdzeniu silników technik zabrał się za sprawdzanie dalszych części samolotu. Najpierw tzw. nosa – dzień wcześniej ptak uderzył w tupolewa uszkadzając go. Nos umyto, a uszkodzenie zostało naprawione jeszcze tego samego dnia. Technik nie miał zastrzeżeń do wykonanej naprawy.

Wreszcie sprawdzano, czy nie ma uszkodzeń i wycieków pod skrzydłami. Maszyna została na koniec podholowana z hangaru na płaszczyznę lotniska, gdzie miał nastąpić rozruch silnika.

„Nie stwierdziłem nieprawidłowości, które uniemożliwiłyby dopuszczenie samolotu do lotu” – zapewniał jeden techników. Podobnie zeznawali pozostali, z drobnym uzupełnieniem. Inny świadek dodawał, że pierwsze uruchomienie silników zostało przerwane, bo wystąpił wyciek „prawdopodobnie wody” spod środkowego silnika.

Kolejny także przyznał, że podczas rozruchu silnika zauważył podciek. Silnik wyłączono i wtedy przekonał się, że jest to woda. Jak twierdzi, woda znalazła się na osłonie po tym, jak samolot umyto po zderzeniu z ptakiem. Wodę wytarto, po czym kontynuowano rozruch.

Jednak po lekturze zeznań członków technicznej obsługi naziemnej nie wszystko jest jasne, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mogą dążyć do minimalizowania swoich ewentualnych niedopatrzeń. Choćby takiego, że o wycieku, nawet najbardziej błahym, powinni powiadomić pilotów.

Jak nam powiedział jeden z byłych członków Komisji Badania Wypadków Lotniczych, samolotów nie myje się tak często jak limuzyny. Zwykle myte są miejscowo, w zależności od potrzeby. Jeśli samolot po zderzeniu z ptakiem był myty na nosie, czyli z przodu, to nie jest jasne, dlaczego woda znalazła się na osłonie silnika, czyli w części tylnej.

Anita Gargas

http://niezalezna.pl/artykul/nocne_porozumienie_prokuratorow/40178/1

14 października 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1
tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Tymczasowy :

    W polskim prawie przewidziane sa warunki dgradacji wyzszych oficerow, a nawet pozbawiania ich emerytur. Nie mowie o karze wiezienia, choc ona sama sie tu cisnie na usta.
    Ja to sobie przypamietam i nawet zapisze i bede namolnie, co jakis czas przypominal persony.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters