Co Bajer w maglu usłyszała

Publikacja w serwisie: 18 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

“Nasz Dziennik” nigdy nie opublikował ani jednego artykułu dotyczącego oficera BOR ppor. Jacka Surówki, nie mówiąc już o jego telefonie do żony

Magdalena Bajer, szefowa Rady Etyki Mediów, w sprawach etyki powinna zamilknąć raz na zawsze. Dlaczego? W sobotę sfabrykowała bezpodstawne oskarżenie pod adresem “Naszego Dziennika” za nieistniejącą w rzeczywistości publikację dotyczącą jakoby telefonu jednego z oficerów BOR. Sprawa jest prosta jak drut. Otóż w “Naszym Dzienniku” NIGDY takiego artykułu nie było. Jednak powielone kłamstwo przez weekend żyło własnym życiem, kolportowane na portalach, m.in. “Gazety Wyborczej”. Można by rzec, że to nie pierwszy megawygłup Rady zabierającej głos na temat wydarzeń, które nigdy nie nastąpiły. Sprawa ma jednak drugie dno. “Nasz Dziennik” najwyraźniej bardzo uwiera rządowe media i pseudodziennikarskie gremia realizujące zlecenia władzy, stąd próba podważenia wiarygodności gazety, która na temat katastrofy smoleńskiej nie musiała wycofać się z żadnej przekazanej Czytelnikom informacji.

Zarzuty stawiane “Naszemu Dziennikowi” przez Radę Etyki Mediów świadczą o skrajnej, wręcz niewyobrażalnej nierzetelności tej instytucji. – Najpierw należałoby dokładnie sprawdzić fakty, a potem oceniać – uważa dr Hanna Karp, medioznawca z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. REM zarzuciła “Naszemu Dziennikowi” naruszenie zasady rzetelnego dziennikarstwa, nie upewniając się jednak, czy rzeczywiście do jej naruszenia doszło. Rada przyjęła oświadczenie dotyczące publikacji, której nigdy nie było.

Według oświadczenia Rady Etyki Mediów, publikacje “Gazety Polskiej” i “Naszego Dziennika” na temat funkcjonariusza BOR Jacka Surówki (zginął w katastrofie smoleńskiej), który miał dzwonić do żony zaraz po rozbiciu się samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia br., naruszyły podstawową zasadę rzetelnego dziennikarstwa, tj. zasadę prawdy. Rada zaznacza, że informacjom tym zaprzeczyła wdowa po Jacku Surówce. “Nie ma żadnych danych potwierdzających tę hipotezę, zatem autorzy publikacji naruszyli podstawową zasadę rzetelnego dziennikarstwa, tj. zasadę prawdy. Kłamliwe artykuły naruszają także inne zasady zapisane w Karcie Etycznej Mediów: zasadę uczciwości, szacunku i tolerancji, która nakazuje liczyć się z wrażliwością osób będących bohaterami publikacji medialnych oraz zasadę kierowania się dobrem odbiorcy” – można przeczytać w oświadczeniu, które w sobotę REM przesłała Polskiej Agencji Prasowej. Na tak ohydnie spreparowanej dezinformacji z lubością pasożytowały przez weekend największe portale, m.in. “Gazety Wyborczej”. Co ciekawe, Rada nie zamieściła komunikatu na swoich stronach internetowych.
- Przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy w sobotnie przedpołudnie zobaczyłam w PAP oświadczenie REM. Rada ma wprawdzie na swoim koncie wiele kompromitujących sytuacji, ale ta gargantuicznych rozmiarów manipulacja poraża swoim prymitywizmem. Nigdy w “Naszym Dzienniku” nie było nawet strzępu artykułu na temat pana Surówki – mówi Katarzyna Orłowska-Popławska, zastępca redaktora naczelnego. – W osłupienie wprawiła mnie pani Bajer, która w rozmowie ze mną przyznała wprost, że nie czytała takiego artykułu w “Naszym Dzienniku”, nie widziała go na oczy, ale koledzy jej powiedzieli o takowym, a tak w ogóle to przecież piszemy o katastrofie. Pytam, czy gdyby pani Bajer usłyszała na bazarze, że na stadionie Orły Zielonka wylądowało UFO, to też by napisała oświadczenie? To jest arcykompromitująca sytuacja dla całej Rady. Jestem ciekawa, jak REM teraz z niej wybrnie. Bo zaręczam, że “Nasz Dziennik” wyciągnie wszelkie przewidziane prawem konsekwencje – dodaje redaktor.
Oświadczenie Rady to prostacka próba podważenia wiarygodności “Naszego Dziennika”. – W przeciwieństwie do niektórych gazet dziennikarze, którzy pracują w “ND”, nie są najemnikami, którzy napiszą wszystko, za co im się zapłaci. To młody i rzutki zespół ludzi potrafiących myśleć samodzielnie i wyciągać wnioski z tego, co widzą. Żadna z tych osób nigdy nie napisałaby czegokolwiek, co mogłoby urazić czy zakłócić powagę żałoby rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Zastanawiam się, dlaczego Rada nie grzmi, kiedy gazety szargają honor gen. Andrzeja Błasika czy mjr. Arkadiusza Protasiuka. Gdzie była pani Bajer, kiedy pewien poseł na P. nie potrafił uszanować cierpienia dzieci Przemysława Gosiewskiego. Uśmiechnięci “eksperci” lotniczy w studiu TVN 24 prawie codziennie z lubością roztrząsają rzeczy, o których nie mają pojęcia, sugerując, że absolwent Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej nie potrafi przeliczać stóp na metry i nie zna zasady działania wysokościomierza. Zachęcam panią Bajer do zajęcia się tymi kalumniami – mówi Orłowska-Popławska.
Oświadczenie REM wprawiło też w osłupienie medioznawców. – Członkowie REM po prostu nie czytają “Naszego Dziennika” dokładnie, nawet nie za bardzo umieliby wskazać numer. Zostało to podane w sposób niezweryfikowany i niesprawdzony, tak jak dziennikarz ma za zadanie wszystko dokładnie sprawdzić, zanim opublikuje tekst, tak Rada powinna przeprowadzić analogiczną procedurę – mówi dr Hanna Karp. – REM, mówiąc krótko, dała bardzo złe świadectwo, jest nierzetelna, niedokładna, nie sprawdza wiadomości i na tym przykładzie wychodzi, jak bardzo jest powierzchowna w swoich sądach. To jest przypisanie komuś czynu niepopełnionego – dodaje.
Od przewodniczącej REM można by oczekiwać większej staranności i dbałości w ferowaniu wyroków, zważywszy na fakt, że ledwie tydzień temu została laureatką nagrody TOTUS przyznaną przez fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia. Magdalena Bajer została nagrodzona w kategorii “Osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej” za, jak napisano w uzasadnieniu, “odważne i konsekwentne kształtowanie wrażliwości moralnej, niezbędnej dla dialogu kultur w rozumieniu Jana Pawła II”.
Jak poinformowała nas Helena Kowalik-Ciemińska, sekretarz REM, oświadczenie zostało przyjęte większością głosów. Jednak jak się dowiadujemy, nie wszyscy członkowie Rady uczestniczyli w jego przyjęciu. Jedną z takich osób był Tomasz Bieszczad. – Nie uczestniczyłem w powstaniu tego oświadczenia, było to bardzo pospiesznie zrobione. Dla mnie to oświadczenie jest przedwczesne, bo Rada nie jest gronem fachowym do orzekania o takich sprawach, o jakiej się pisze w oświadczeniu, bo to jest sprawa dla śledczych. Jest to objaw jednostronności w niektórych posunięciach REM – mówi nam Bieszczad. Według mecenas Krystyny Kosińskiej, takie oświadczenie narusza dobre imię i wiarygodność “Naszego Dziennika”, bo fakt telefonu do rodziny nie był przedmiotem żadnego artykułu i cała okoliczność zdarzenia nie była poruszana, dlatego zarzut pod adresem dziennika jest nieprawdziwy. Rada miała wydać to oświadczenie na prośbę prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krystyny Mokrosińskiej. Według redaktora Wojciecha Reszczyńskiego, wygląda na to, że REM nie bada faktów, tylko ocenia sytuację zgodnie z tym, jak układ środowiskowy każe jej się zachować. – REM nie wypowiadała się np. przeciwko czystkom, jakie nastąpiły w ubiegłym roku w największych mediach – podkreśla Reszczyński. Według Hanny Karp, dobrze by było, żeby na przyszłość REM była bardziej rzetelna, ponieważ to właśnie takie sądy przynoszą wiele krzywdy. Jak przypomina medioznawca, “Nasz Dziennik” od początku “konsekwentnie przedstawia sprawę tego tragicznego wydarzenia, jego szczegóły, dociera do nowych świadków, ma ciekawe wywiady”. W jej opinii, jeśli gremium, którego zadaniem jest dbałość o rzetelność i prawdę, sam narusza ten kanon, “to mamy do czynienia z bardzo przykrą sytuacją”.
Jak zapewnia mecenas Kosińska, “Nasz Dziennik” ma prawo oczekiwać sprostowania od Rady Etyki Mediów, każdego z jej członków, którego nazwisko widnieje pod komunikatem, a także wszystkich gazet i portali, które dezinformowały w tej sprawie. Z racji, że naruszona została wiarygodność “Naszego Dziennika”, sprawa będzie miała swój dalszy ciąg w sądzie.
Paweł Tunia

18 października 2010

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101018&typ=po&id=po01.txt


Oceń artykuł:

tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters